Podczas jednego z seminariów doktoranckich rozmawialiśmy o tym, jaki Bóg objawia się w Biblii. Jeden ze studentów, Bill, powiedział uprzejmie, ale bardzo wyraźnie, że woli myśleć o Bogu trochę inaczej. Wolał wyobrażać Go sobie jako mądrego, lecz nienarzucającego się, współczującego, ale nie wszechmocnego, zaradnego, ale nieskorego do ingerowania.
„Tak właśnie wolę myśleć o Bogu” – powiedział.
Odpowiedź, którą wtedy dałem, była zapewne ostrzejsza, niż powinna. Podziękowałem Billowi za to, że tak wiele powiedział nam o sobie, po czym dodałem, że nie zajmujemy się teraz jego życzeniami, ale tym, jaki naprawdę jest Bóg.
Na chwilę zapadła cisza. Potem wszyscy zrozumieli sedno sprawy. W pytaniu o Boga nie chodzi przecież o to, jakiego Boga chcielibyśmy mieć. Chodzi o to, kim On rzeczywiście jest.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie również dzisiaj. Wielu ludzi chętnie mówi o wierze, ale często traktuje religię jak zestaw elementów do dowolnego ułożenia. Trochę z chrześcijaństwa, trochę z innych tradycji, trochę z rodzinnych wspomnień, trochę z własnych potrzeb. W rezultacie prawda coraz częściej staje się czymś prywatnym, miękkim i zmiennym – czymś, co można dopasować do własnych upodobań.
Tymczasem Biblia nie pozwala nam mówić o Bogu w taki sposób. Nie przedstawia Go jako projekcji naszych pragnień. Ona objawia Boga, który jest realny, niezależny od nas i wierny samemu sobie.
Dlatego jeśli chcemy mieć zdrowe kościoły, nie wystarczy pytać jedynie o to, jak kaznodzieja naucza. Musimy pytać także o to, czego naucza. Nie potrzebujemy pastorów, którzy tylko twierdzą, że głoszą z Biblii. Potrzebujemy takich, których nauczanie rzeczywiście zgadza się ze Starym i Nowym Testamentem.
Jedną z najważniejszych cech zdrowego kościoła jest więc biblijne rozumienie Boga. Aby je uchwycić, warto spojrzeć na całą historię Pisma Świętego – na jego wielką opowieść, na jego metanarrację. Kiedy to zrobimy, zobaczymy, że Biblia ukazuje Boga przynajmniej w pięciu podstawowych wymiarach: jako Stwórcę, Świętego, Wiernego, Kochającego i Suwerennego.
Bóg Pisma Świętego jest Stwórcą
Już od pierwszych stron Biblii widzimy Boga, który działa jako Stwórca. On powołuje do istnienia świat z niczego. To od Niego wszystko się zaczyna. On stwarza rzeczywistość, porządkuje ją i nadaje jej sens. Następnie stwarza człowieka – mężczyznę i kobietę – na swój obraz.
To ważne, ponieważ Biblia nie jest jedynie zbiorem religijnych sentencji czy etycznych wskazań. Jest historią. Opowiada o tym, co Bóg uczynił w świecie, który sam stworzył. Zaczyna się od nicości, która staje się czymś. Potem widzimy ogród Eden, upadek człowieka, Kaina, Noego, potop i wieżę Babel. Następnie Bóg powołuje Abrahama i zaczyna tworzyć dla siebie szczególny lud.
Właśnie tutaj zaczyna się jeden z najważniejszych motywów biblijnej teologii: Bóg nie tylko stworzył świat, ale również wybrał sobie lud dla swojej chwały. Abraham, jego potomkowie, wyjście z Egiptu, nadanie Prawa, wejście do Ziemi Obiecanej – wszystko to pokazuje, że Bóg działa w historii w sposób celowy i suwerenny.
To oznacza, że Pismo Święte objawia Boga nie w formie abstrakcyjnych haseł, ale poprzez rzeczywiste relacje i wydarzenia. Gdy czytamy Biblię, nie oglądamy jedynie „religijnego CV” Boga. Otrzymujemy wgląd w to, jak wygląda życie z Nim. Dowiadujemy się, jaki On jest naprawdę.
Z tego powodu właściwe nauczanie w kościele musi być całkowicie podporządkowane temu, co mówi Pismo. Nawet jeśli jakieś prawdy są trudne albo niepopularne, nie wolno ich pomijać. Dotyczy to również prawdy o Bożym wyborze. W Biblii wyraźnie widzimy, że Bóg jest Tym, który stwarza i wybiera. Dla wielu ludzi może to być niewygodne, a nawet budzić sprzeciw. Ale nie my jesteśmy sędziami Boga. On jest Stwórcą, my zaś stworzeniem.
Najważniejsza konsekwencja tej prawdy jest prosta: nasze zbawienie pochodzi od Boga, nie od nas. On jest pierwszym Poruszycielem. Wielkim Dawcą. Autorem wiary. Tak właśnie przedstawia Go Biblia.
Bóg Pisma Świętego jest święty
Jeśli chcemy zrozumieć biblijną historię, nie wystarczy wiedzieć, że Bóg jest Stwórcą. Musimy również zobaczyć, że jest święty.
Nie jest moralnie obojętny. Nie jest kimś, kto stworzył świat, nakręcił go jak zegar i zostawił samemu sobie. Biblia ukazuje Boga gorliwego wobec świętości, a ta gorliwość pojawia się szczególnie w kontekście przymierza.
Język przymierza może brzmieć technicznie, ale w Biblii jest bardzo osobisty. Przymierze nie jest chłodnym układem prawnym. Przypomina raczej najgłębszą relację, do jakiej człowiek może wejść. Tak jest choćby w małżeństwie. Kiedy więc Biblia mówi o Bożej świętości w kontekście przymierza, pokazuje Boga, który pragnie więzi ze swoim ludem, ale jednocześnie nie rezygnuje z własnej świętości.
I tutaj pojawia się problem: ludzie są grzeszni.
Zamiast odpowiadać świętością na świętość Boga, człowiek buntuje się przeciw Niemu. Grzech oddziela nas od Stwórcy. Dlatego potrzebujemy pojednania. Potrzebujemy drogi powrotu do Boga.
Stary Testament pokazuje tę prawdę szczególnie przez system ofiarny. Ofiary nie były ludzką próbą przekupienia Boga ani jakimś desperackim rytuałem mającym przebłagać ślepą siłę. Były raczej Bożym sposobem pokazania ludziom, jak mogą przyjść do Niego pomimo swojej winy.
Już Kain i Abel składają ofiary. Potem pojawia się baranek paschalny, którego krew oznacza domy przeznaczone do ocalenia. W Księdze Kapłańskiej system ofiarny zostaje rozwinięty jeszcze wyraźniej. Grzech okazuje się czymś tak poważnym, że wymaga zapłaty życia. Ofiary uczą, że świętość jest konieczna, a przebaczenie jest kosztowne.
Szczególnie mocno widać to w Dniu Pojednania. Raz w roku arcykapłan wchodził do miejsca najświętszego z krwią ofiary za grzech. Najpierw za siebie, potem za lud. Czynność ta przypominała, że grzech stale oddziela człowieka od Boga i że tylko Bóg może zapewnić drogę pojednania.
To wszystko ma ogromne znaczenie dla tego, jak rozumiemy człowieka i rolę kościoła. Jeśli uznamy, że człowiek jest z natury dobry, kościół stanie się miejscem wzmacniania samooceny. Jeśli jednak uznamy to, czego uczy Biblia – że człowiek jest duchowo martwy w swoich grzechach – wtedy kościół musi głosić Ewangelię jasno i odważnie. Musi wskazywać drogę przebaczenia i nowego życia.
Biblijne poznanie Boga zaczyna się więc od uznania, że On jest święty, a my jesteśmy grzeszni.
Bóg Pisma Świętego jest wierny
Bóg jest Stwórcą. Jest święty. Ale Biblia pokazuje Go również jako Boga wiernego.
Ta prawda szczególnie jasno wybrzmiewa w 2 Księdze Mojżeszowej 34:6–7, gdzie Bóg objawia Mojżeszowi swój charakter:
„Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech, nie pozostawiający w żadnym razie bez kary”.
To niezwykły tekst, bo zestawia dwie rzeczy, które dla człowieka wydają się trudne do pogodzenia. Jak Bóg może odpuszczać winę, a jednocześnie nie pozostawiać grzechu bez kary? Jak może być pełen łaski, a zarazem doskonale sprawiedliwy?
Odpowiedź nie znajduje się w człowieku ani w Izraelu. Znajduje się w Bogu i w Jego obietnicy. A dokładniej – w obiecanej przez Niego Osobie.
Stary Testament buduje oczekiwanie na Mesjasza. Ludzie czasów Jezusa nie pytali, czy Mesjasz przyjdzie. Pytali raczej, kiedy przyjdzie. Ewangelie pokazują to oczekiwanie bardzo wyraźnie. A kiedy Jezus się pojawia, okazuje się jednocześnie królewskim Mesjaszem i cierpiącym Sługą.
To właśnie w Nim rozwiązuje się tajemnica z Księgi Wyjścia. Jezus pokazuje, jak Bóg może przebaczyć grzech, nie rezygnując ze sprawiedliwości. Chrystus bierze na siebie karę, która należała się winowajcom. Jest obiecaną ofiarą zastępczą. Barankiem Bożym. Prorokiem zapowiedzianym przez Mojżesza. Królem oczekiwanym przez Dawida. Synem Człowieczym z Księgi Daniela.
Tam, gdzie Adam zawiódł, Jezus pozostaje posłuszny. Tam, gdzie Izrael był niewierny, Jezus okazuje doskonałą wierność.
Dlatego Bóg okazuje się wierny nie tylko w tym, że składa obietnice, ale przede wszystkim w tym, że je wypełnia. W Jezusie Chrystusie wszystkie Boże zapowiedzi osiągają swój punkt kulminacyjny.
Bóg Pisma Świętego jest kochający
Boża wierność jest ściśle związana z Jego miłością. Bóg kocha swój lud przymierza. Stworzył ludzi na swój obraz i przeznaczył ich do więzi z sobą. A kiedy człowiek odszedł, Bóg sam zapewnił drogę powrotu.
Tę drogę znajdujemy w Jezusie Chrystusie.
To właśnie On, choć bez grzechu, wziął na siebie winę swojego ludu. Proroctwo Izajasza 53 opisuje to w poruszający sposób: „on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze”. Jezus sam powiedział, że Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie na okup za wielu.
Apostoł Paweł opisuje tę samą prawdę, pokazując Chrystusa, który uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci krzyżowej. Następnie trzeciego dnia zmartwychwstał, a Jego uczniowie zaczęli głosić tę dobrą nowinę wszystkim narodom.
W Dziejach Apostolskich Piotr ogłasza, że Jezus został wydany zgodnie z Bożym planem, ukrzyżowany rękami bezbożnych, ale wzbudzony przez Boga. W ten sposób Nowy Testament pokazuje, że Boża miłość nie jest mglistym uczuciem ani ogólną życzliwością wobec świata. Jest miłością przymierza, miłością działającą, miłością kosztowną.
To właśnie dlatego nasze zbawienie ma więcej wspólnego z Bogiem niż z nami. Nawrócenie nie jest wyłącznie efektem ludzkiej decyzji. Owszem, człowiek jest wezwany do upamiętania i wiary. Ale nawet ta odpowiedź jest możliwa dlatego, że Bóg pierwszy działa z miłością.
Apostoł Jan streszcza to niezwykle jasno: „Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze”.
Jeśli ktoś jest dziś chrześcijaninem, to dlatego, że Bóg umiłował go pierwszy.
Bóg Pisma Świętego jest suwerenny
Ostatnia z tych wielkich prawd dotyczy Bożej suwerenności.
Jezus nauczył swoich uczniów modlić się słowami: „Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi”. Ta modlitwa zakłada, że Bóg naprawdę rządzi. Jego plan nie jest jedną z wielu możliwości. To On prowadzi historię do celu.
Chrześcijańska nadzieja zawsze wykracza poza to, co człowiek może zagwarantować sobie sam. Piotr pisze o nowych niebiosach i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. Objawienie Jana pokazuje spełnienie tej nadziei: nowe stworzenie, odnowioną więź Boga z ludźmi, odbudowany Eden, święte miasto, które obejmuje cały lud Boży. Świat staje się miejscem Bożej obecności.
I właśnie dlatego suwerenność Boga nie jest tematem dla specjalistów od teologii. Jest praktyczna. Ma znaczenie dla codziennego życia chrześcijanina i dla zdrowia kościoła.
Jan pisał Objawienie nie jako człowiek triumfujący, lecz jako starszy, zesłany na wyspę Patmos, pozornie bezsilny. A jednak był pełen nadziei. Dlaczego? Ponieważ wiedział, że o losach świata nie decyduje cesarz siedzący w Rzymie. Decyduje o nich Bóg w niebie.
To zmienia wszystko.
Jeśli odrzucimy Bożą suwerenność, prędzej czy później zaczniemy budować wiarę na własnych uczuciach, planach i wyobrażeniach. Zaczniemy traktować Boga bardziej jak partnera do negocjacji niż jak Pana. A to jest niebezpieczne nie tylko dla pojedynczego chrześcijanina, ale tym bardziej dla przywódców kościoła.
Lider, który nie ufa suwerenności Boga, może prowadzić zbór w stronę niepewności, lęku i duchowego zamieszania. Dlatego zdrowy kościół potrzebuje przywódców, którzy nie tylko rozumieją Bożą suwerenność, ale naprawdę na niej polegają.
Taki Bóg jest godny zaufania
Wszystkie te prawdy łączą się w jedną spójną całość. Bóg Pisma Świętego jest Stwórcą, Świętym, Wiernym, Kochającym i Suwerennym. Cała Biblia prowadzi nas do poznania właśnie takiego Boga.
To nie jest abstrakcyjna teoria. Od tego, jak myślimy o Bogu, zależy to, jak żyjemy, jak się modlimy, jak śpiewamy, jak głosimy Ewangelię i jak budujemy kościoły. Jeśli zmienimy swoje poglądy na temat Boga, zmienimy również sposób życia.
Dlatego nie możemy poznawać Boga na podstawie naszych życzeń, emocji czy kulturowych mód. Musimy poznawać Go na podstawie Jego własnego objawienia.
Biblia mówi o Bogu, który tworzy, traci, ratuje i podtrzymuje swój lud dla własnej chwały. Wzywa nas także do odpowiedzi. Adam i Ewa nie zaufali Mu w ogrodzie Eden. Jezus zaufał Mu doskonale, nawet w ogrodzie Getsemani. A my jesteśmy wezwani, by słuchać Jego Słowa i wierzyć Mu.
To właśnie jest sedno teologii biblijnej. To jedna historia, jeden Bóg, jeden wielki temat. I właśnie dlatego Bóg Pisma Świętego jest godny zaufania. On nie zawiedzie.

