Title: Znaczenie świętości
Series: Świętość Boga (1/6)
Transkrypcja wideo
Ojcze nasz i Boże nasz, gdy poruszamy temat Twojej świętej natury, wiemy, że podejmujemy się zadania niemożliwego do wykonania, że nawet w tej chwili stoimy na świętej ziemi, ziemi, która gdyby nie Twoje nieustanne miłosierdzie i łaska, otworzyłaby się pod naszymi stopami i pochłonęłaby nas w otchłani. Dlatego dzisiaj prosimy, a raczej błagamy Cię o podwójną miarę Twojej łaski i miłosierdzia dla nas, gdy staramy się zrozumieć te rzeczy, które są tak ważne dla naszego poznania Ciebie. Wzywamy obecność Ducha Prawdy, który jest jednocześnie Duchem Świętym, aby pomógł nam w tym przedsięwzięciu. Prosimy o to w imię Chrystusa, Amen.
Byłem na ostatnim roku studiów w Seminarium Teologicznym w Pittsburghu. Było jesienne popołudnie i doskonale pamiętam, że uczyłem się sam w bibliotece. Przed sobą miałem stos książek, a jak wiadomo, biblioteka w seminarium teologicznym to miejsce tak ciche jak kostnica. Nikomu nie wolno rozmawiać ani paplać. Panuje tam cisza. I nagle moją uwagę odwrócił szmer, który nagle rozniósł się między regałami i przy otwartych stołach w bibliotece, ludzie opuszczali swoje biurka i wybiegali na korytarze seminarium, zakłócając atmosferę tego miejsca. A ja nie wiedziałem, co się dzieje, dopóki ktoś nie powiedział głośno czegoś, co nie pozostawiało wątpliwości. A powiedzieli tak: ktoś zastrzelił prezydenta.
Można sobie wyobrazić, jak taka wiadomość wpłynęłaby na normalną codzienną rutynę ludzi. Wybiegłem na zewnątrz i, jak każdy Amerykanin, przykleiłem się do radia i słuchałem na bieżąco komunikatów, gdy prezydent Kennedy walczył o życie, a potem, oczywiście, nadeszła wiadomość, że zmarł. Przez następny dzień, a właściwie przez kolejne tygodnie i miesiące, mieszkańcy Stanów Zjednoczonych byli pochłonięci tą tragiczną chwilą w naszej historii – nagłą śmiercią popularnego prezydenta. Później ukazała się książka zatytułowana „Johnny, We Hardly Knew Ye” („Johnny, prawie cię nie znaliśmy”), która zwróciła uwagę na fakt, że jego kadencja prezydencka była rzeczywiście krótka. Panie i panowie za każdym razem, kiedy odchodzi głowa państwa, przywódca, król lub premier jest to dla narodu czas uroczystej, poważnej traumy.
Cóż, dotyczyło to zarówno Izraela, jak i Stanów Zjednoczonych, ponieważ w VIII wieku w Jerozolimie na tron wstąpił król, który rozpoczął panowanie w wieku 16 lat i rządził w Jerozolimie przez ponad 50 lat. Wyobraźcie sobie, ponad pół wieku. Nie był on najsłynniejszym ani najważniejszym królem w historii Żydów, ale z pewnością znalazłby się w pierwszej piątce. Nazywał się Uzjasz. A tym, co Uzjasz osiągnął podczas swojego panowania, było przeprowadzenie ostatniej znaczącej reformy duchowej wśród mieszkańców tej ziemi.
A kiedy zmarł – a zmarł, nawiasem mówiąc, w hańbie, ponieważ był swego rodzaju tragicznym bohaterem szekspirowskim, który w ostatnim roku swojego życia naruszył własne zasady etyki i duchowości – jego śmierć stanowiła swego rodzaju punkt zwrotny, przełom w historii Żydów, od którego to dnia życie duchowe i żywotność narodu żydowskiego uległy poważnemu upadkowi, po którym nigdy się nie podniosły. Uważam za znaczące w Bożym planie, że cztery lata po śmierci Uzjasza powstał Rzym i nastąpiła zmiana kulturowa, która ukształtowała całe przyszłe losy historii.
Jednak pośród zmagań tego narodu Bóg powołał pewnego człowieka do świętego powołania bycia prorokiem. Niektórzy nazwaliby go największym prorokiem w historii Starego Testamentu, człowiekiem, który był nie tylko religijny, ale był także pełnoprawnym mężem stanu, ponieważ w trakcie swojej posługi przemawiał do kilku królów. Był to prorok, który powiedział, że pewnego dnia w przyszłości dziewica pocznie i urodzi dziecko, a imię jego będzie Emmanuel. To właśnie ten prorok powiedział, że w przyszłości przyjdzie sługa Pański i poniesie grzechy swojego ludu. Jego imię brzmiało oczywiście Izajasz. A zapis o jego powołaniu do roli proroka znajduje się w szóstym rozdziale księgi noszącej jego imię i chciałbym teraz przeczytać wam pierwszą część tego zapisu.
W 6. rozdziale Księgi Izajasza, w wersecie 1, czytamy: „W roku śmierci króla Uzjasza ujrzałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię. A nad Nim byli serafini, każdy z sześcioma skrzydłami. Dwoma skrzydłami zakrywali twarze, dwoma zakrywali stopy, a na dwóch latali. I wołali jeden do drugiego: Święty, Święty, Święty jest Pan Wszechmogący. Cała ziemia jest pełna Jego chwały. A na dźwięk ich głosów zadrżały odrzwia i progi, a świątynia wypełniła się dymem.
Chciałbym, abyście zwrócili uwagę w tym krótkim fragmencie, który przeczytałem, że Izajasz umieszcza to doświadczenie w roku śmierci króla Uzjasza. Nie wiemy na pewno, czy to, co ujrzał Izajasz, było ekstazyjną wizją, która miała miejsce w świątyni w Jerozolimie, czy też w rzeczywistości Izajasz dostrzegł fragment wewnętrznej świątyni samego nieba. Wolę tę drugą interpretację. Jestem przekonany, z powodów technicznych, których nie będę tutaj omawiał, że to, co się wydarzyło, to fakt, iż Bóg odsłonił zasłonę. Usunął zasłonę. samego nieba. I tak jak Jan wieki później na wyspie Patmos ujrzał wnętrze nieba, tak prorok Izajasz widział Pana zasiadającego na tronie w samym niebie.
Jeśli zajrzycie do Biblii, zobaczycie, że jest tu napisane: „W roku śmierci króla Uzjasza ujrzałem Pana siedzącego na tronie, wysokim i wyniosłym, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię”. Jeśli zajrzycie do swoich Biblii, zobaczycie słowo „Pan” i jestem pewien, że jest ono zapisane wielką literą P, małą literą a i małą literą n. Czy tak jest w waszych Bibliach? A jeśli przejdziecie kilka wersetów niżej, do pieśni serafinów, gdzie jest napisane: „Święty, święty, święty jest Pan Wszechmogący”, to co zobaczycie? Zobaczycie, że to samo słowo „Pan” jest zapisane wielką literą P, wielką literą A, wielką literą N. Ilu z was zauważyło to w swoim tekście? OK, to bardzo częsta rzecz, którą spotykamy w różnych tłumaczeniach Biblii, i nie jest to wynik błędu typograficznego, ale raczej tłumacze próbują nam zasygnalizować, że dzieje się tu coś niezwykłego, że chociaż to samo słowo „Pan” występuje w tekście, fakt, że jest ono zapisane inaczej, wskazuje, że za tekstem stoją dwa wyraźnie różne hebrajskie słowa.
Za każdym razem, gdy widzisz wielką literę P, wielką literę A, wielką literę N, możesz być całkiem pewien, że tłumaczonym terminem hebrajskim jest imię Jahwe, imię, które Bóg objawił Mojżeszowi na pustyni Midianitów, gdy powiedział: „Jestem, który jestem”. To jest święte imię Boga, święte imię Jahwe. Wcześniej, gdy widzimy to słowo „Pan”, pisane wielką literą P, małą a i małą n, oznacza ono teraz inne słowo, a mianowicie hebrajski termin Adon, Adonai. I jest to prawdopodobnie najbardziej wzniosły tytuł, jakim Stary Testament określa Boga. W Starym Testamencie nadano Mu wiele tytułów. Jest to najwyższy tytuł, jaki Mu nadano.
Myślimy na przykład o Psalmie 8, gdzie czytamy: „O PANIE, nasz Panie, jakże wspaniałe jest Twoje imię na całej ziemi”. Tam jest: „O Jahwe, nasz Adonai, jakże majestatyczne jest Twoje imię na całej ziemi”. I ponownie w Psalmie 110 czytamy: „PAN rzekł do mojego Pana: «Zasiądź po mojej prawicy»”. To niesamowite stwierdzenie, które można znaleźć w Starym Testamencie, gdzie Dawid opisuje Jahwe rozmawiającego z kimś innym i przypisującego tej trzeciej osobie tytuł Adonai, tytuł, który zawsze był zarezerwowany dla samego Boga. Panie i panowie nie przez przypadek najczęściej cytowanym i przywoływanym w Nowym Testamencie wersem ze Starego Testamentu jest Psalm 110, w którym Paweł mówi nam, że Jezusowi nadano imię, które jest ponad wszelkie imiona, tytuł Pana, Adonai, imię, które pierwotnie należało do Boga i tylko do Boga.
Termin Adonai oznacza więc po prostu: ten, który panuje. Widzicie więc, co się stało? Król nie żyje. W kraju i wśród narodu żydowskiego panuje niepewność i żałoba, a Izajasz przybywa w imieniu swojego ludu, spogląda i wpatruje się w głąb samego nieba i nie widzi Uzjasza, nie widzi Ezechiasza, nie widzi Dawida, widzi Adonaia, najwyższego władcę zasiadającego na tronie w niebie. Osobiście jestem przekonany, że to, co tu widzi, to przedwcieleniowe spojrzenie na panowanie samego Chrystusa w Jego pełnej majestatyczności.
Widziałem Pana siedzącego na tronie, wywyższonego, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię. Och, uwielbiam to zdanie: „kraj Jego szaty wypełniał świątynię”. Wiecie, w dawnych czasach strój monarchów był wyznacznikiem ich statusu. Międzynarodowy protokół uwzględniał różne poziomy wspaniałości ich strojów. Jeśli król nosił futro z gronostaja, to było coś niesamowitego. Jeśli z sobola, to było jeszcze lepiej. Norki były czymś w rodzaju drugiej lub trzeciej klasy. A ci, którzy przybywali w płóciennych szatach, musieli siedzieć z tyłu podczas spotkań królewskich.
Pamiętam, że jedną z pierwszych międzynarodowych transmisji telewizyjnych, które miały miejsce w Ameryce, była transmisja z koronacji królowej Elżbiety. A komentatorzy bez końca mówili o przepychu i uroczystości, jakie tylko Brytyjczycy potrafią zapewnić podczas takiej uroczystości. I o wspaniałości jej sukni, gdy zbliżała się do tronu w Westminsterze. A zanim udała się do Pałacu Buckingham, kilku giermków musiało unosić kraniec jej sukni, gdy wchodziła do opactwa, ponieważ suknia ciągnęła się za nią na długość kilku stóp podczas procesji.
Ale czy słyszycie, co Izajasz tutaj mówi? Kiedy ujrzał tę wizję króla niebieskiego, zobaczył króla, którego wspaniałe szaty falowały po bokach tronu, a następnie opadały wzdłuż boków świątyni, wokół tylnego wejścia, rozlewały się i całkowicie wypełniały cały budynek. To, o czym tu mówi, to wizualne doświadczenie majestatu. Skupia się na wspaniałości szat.
A potem powiedział, że nad tronem i ponad Jahwe oraz Adonai, Panem, znajdowały się serafiny, każdy z sześcioma skrzydłami. To jedyna wzmianka w Piśmie Świętym o tych istotach, które nazywane są serafinami. Niektórzy próbowali utożsamiać je dokładnie z cherubami, ale myślę, że skoro Biblia je rozróżnia, my również powinniśmy je rozróżniać. Wiemy o nich bardzo niewiele, poza tym, że są częścią zastępów niebieskich, istotami stworzonymi specjalnie przez Boga, aby służyć Mu dzień i noc w Jego bezpośredniej obecności. A jeśli przeczytamy opis, jaki podaje o nich Izajasz, wydaje się, że pojawiają się one w niemal dziwacznym ubiorze, ponieważ powiedziano nam bowiem, że miały sześć skrzydeł.
Pozwólcie, że zatrzymam się tu na chwilę i dodam komentarz. Kiedy Bóg tworzy stworzenia, robi to z pewną twórczą oszczędnością. Nie marnuje materiału. Ma niesamowitą, niezwykłą zdolność do tworzenia wszystkiego, w taki sposób, że jest to przystosowane i odpowiednie do swojego środowiska. Bóg tworzy ryby z skrzelami i płetwami, ponieważ ich naturalnym środowiskiem jest woda. Tworzy ptaki ze skrzydłami i piórami, ponieważ ich środowiskiem jest powietrze.
A zatem, gdy Bóg stwarza istoty anielskie, których konkretnym zadaniem i funkcją w stworzeniu jest służenie Mu w Jego bezpośredniej obecności, kształtuje je w taki sposób, aby dopasować je do ich środowiska. I stąd dowiadujemy się, że otrzymują one dwie dodatkowe pary skrzydeł. Dwoma z nich zakrywają twarz.
Pomyślcie o tym, że te anielskie istoty codziennie pełnią służbę w bezpośredniej, odsłoniętej obecności Wszechmogącego Boga, którego chwała jest tak olśniewająca, tak przeszywająca, że nawet aniołowie muszą chronić się przed bezpośrednim spojrzeniem na Jego oblicze.
Pamiętacie historię z Księgi Wyjścia, kiedy Mojżesz, reprezentujący lud Boży, został wezwany przez Jahwe na Synaj, aby otrzymać prawo Boże. I pamiętacie, Mojżesz wszedł tam w chmury i został niejako pochłonięty przez tą górę. Lud czekał dzień po dniu, ogarnięty niepokojem i troską, zastanawiając się, co stało się z ich przywódcą – czy został pochłonięty przez gniew Boży na tej górze, tak jak Korach i jego ludzie podczas buntu. Czy powróci żywy? Jakie będzie przesłanie Boga, jeśli rzeczywiście powróci? I tak czekali w strachu i drżeniu na powrót Mojżesza. A gdy Mojżesz był na górze, rozmawiał z Bogiem. Pamiętacie tę rozmowę? Spróbuję trochę zaimprowizować, wyglądało to mniej więcej tak.
Mojżesz rzekł do Boga: „Boże, widziałem w swoim życiu wiele wspaniałych rzeczy”. Pokazałeś mi płonący krzew. Widziałem plagi, którymi spustoszyłeś Egipcjan. Widziałem, jak rozstąpiłeś morze i przeprowadziłeś przez nie cały naród po suchej ziemi. Widziałem, jak zapewniłeś nam, głodnym ludziom, nadprzyrodzone, cudowne zaopatrzenie z nieba. Ale teraz pozwól mi na coś wielkiego. Boże, proszę, pozwól mi ujrzeć Twoje oblicze.
Powiedziałem: „Mojżeszu, dobrze wiesz, że tak nie jest”. Wiesz, że to Moje słowo, iż żaden człowiek nie może Mnie ujrzeć i pozostać przy życiu. Nie możesz ujrzeć Mojego oblicza. Mojżeszu, oto co zrobię. Wykuję tu małą wnękę w skale, umieszczę cię w niej, a potem cię zakryję i przejdę obok, i pozwolę ci ujrzeć Moje plecy. W języku hebrajskim brzmi to: „tył Jahwe”. Ale Mojej twarzy nie ujrzysz.
Więc Bóg umieścił Swojego sługę w szczelinie skały i pozwolił, by Jego chwała przeszła obok. Panie i panowie, przez ułamek sekundy Mojżesz dostrzegł z tyłu załamane odbicie chwały Bożej. I co się stało? Kiedy zszedł z góry, a lud ujrzał postać zbliżającą się w oddali, wszyscy byli podekscytowani powrotem swojego przywódcy i rzucili się naprzód, by powitać Mojżesza. I nagle cofnęli się z przerażeniem, upadli na twarze i zaczęli błagać Mojżesza, mówiąc: „Mojżeszu, Mojżeszu, zakryj swoją twarz”. Nie mogli na niego patrzeć. Dlaczego? ponieważ twarz Mojżesza promieniowała z taką jasnością i intensywnością, że oślepiała ludzi. A to, co widzieli ludzie, panie i panowie, pomyślcie było jedynie odbiciem na twarzy człowieka, wynikającym z przelotnego spojrzenia na chwałę Boga.
Nawet aniołowie muszą zasłaniać oczy w Jego obecności.
A dwoma skrzydłami, jak nam powiedziano, zakrywają swoje stopy. Biblia nie wyjaśnia nam jednak, dlaczego serafini musieli zakrywać swoje stopy. Mogę tylko zgadywać i w tym miejscu zaryzykuję pewną hipotezę: stopy zarówno aniołów, jak i ludzi są w Biblii symbolem cielesności.
Mówi się nam, że jesteśmy z ziemi, ziemskimi istotami, że nasze stopy są z gliny. Kiedy Mojżesz spotkał Boga na pustyni Midianitów, co Bóg powiedział do niego jako pierwsze? Mojżeszu, Mojżeszu, zdejmij obuwie ze stóp, gdyż ziemia, na której stoisz, jest ziemią świętą. Poprosił Go, by zakrył swoje stopy – znak Jego stworzenia, znak Jego poddania się przed Świętym. I tak nawet w niebie aniołowie muszą zakrywać znak swojej cielesności.
Ale mimo to panie i panowie choćbym nie wiem jak był zafascynowany anatomią serafinów, to są to naprawdę drugorzędne kwestie w kontekście tego fragmentu. To, co moim zdaniem jest naprawdę ważne w tym fragmencie, to nie budowa aniołów. To przesłanie aniołów. Posłuchajcie, co mówi nam Biblia: że obaj latali i wołali do siebie, mówiąc: Święty, święty, święty jest Pan Wszechmogący. Cała ziemia jest pełna Jego chwały.
Stałem tam, zanim rozpoczęliśmy tę serię, a ci, którzy oglądają ją z nagrania, przegapili część tego, co zrobiliśmy na wstępie. Jedną z rzeczy, które sprawiały tej grupie ludzi radość, było śpiewanie klasycznego kościelnego hymnu „Święty, Święty, Święty”. Słuchałem was, kiedy to śpiewaliście. Nie mogę słuchać tego hymnu bez dreszczy przebiegających mi po plecach. Jest wspaniały, prawda? Myślę wtedy o aniołach i wszystkich, którzy zrzucają swoje złote korony nad szklistym morzem. Myślę, że wszystko co mamy, co jest cokolwiek warte, chętnie złożylibyśmy u u stóp Świętego. I to jak ten hymn tak triumfalnie celebruje majestat Boga. Ale kiedy słuchałem, jak to śpiewacie, pomyślałem, że choć brzmi to pięknie, wyobraźcie sobie, jak brzmiałoby to w wykonaniu chóru aniołów. I właśnie to widział Izajasz. Niebiańskie zastępy nad tronem Boga, śpiewające do siebie naprzemiennie, jedno słowo powtarzane w kółko, święty, święty, święty. Wszechmogący Pan. Niebo i ziemia są pełne Jego chwały.
Przyjaciele, w tym tekście jest coś, co jako osoby anglojęzyczne moglibyśmy przeczytać tysiąc razy i za każdym razem przeoczyć. W tym tekście jest coś bardzo żydowskiego. W języku angielskim, gdy chcemy zwrócić uwagę na coś szczególnie ważnego, podkreślić coś w tekście pisanym, to mamy do dyspozycji szereg różnych sposobów. Możemy podkreślić słowa lub zapisać je kursywą, pogrubić, umieścić w małych cudzysłowach lub nawiasach albo wypełnić stronę wykrzyknikami. Paul, jakże nienawidzę wykrzykników, gdy nie chodzi o wykrzyknienie. Nawet moi redaktorzy tak robią. Zauważam to w ostatecznej wersji, gdy ją czytam widzę, że umieszczają wykrzykniki w zdaniach, które nie są wykrzyknieniami. I proszę, nie myślcie o mnie źle, sądząc, że nie znam się na użyciu wykrzykników. Robią to, żeby doprowadzić mnie do szału. Ale tak właśnie robimy z podkreśleniami.
Cóż, Żydzi robili to samo. Robili to wszystko: podkreślali, pogrubiali, kursywowali, ale mieli jeszcze inną technikę, by zwrócić uwagę na szczególne znaczenie czegoś. Była to prosta technika powtórzenia słownego.
Myślę na przykład o apostole Pawle, kiedy pisze do Galatów i ostrzega ich przed niebezpieczeństwami odejścia od ewangelii, którą otrzymali od Pawła. I powiedział: „Mówię wam, że jeśli ktokolwiek głosi wam inną ewangelię niż ta, którą otrzymaliście, nawet gdyby to był anioł z nieba, niech będzie przeklęty, niech będzie potępiony”. To mocne stwierdzenie, które wyszło spod pióra apostoła Pawła. Ale on na tym nie poprzestaje. Natychmiast dodaje: „Powtarzam wam: jeśli ktoś głosi wam ewangelię inną niż ta, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty”.
Jezus lubił używać tego zabiegu, aby podkreślić swoje tezy. Pamiętajcie, Jezus był nauczycielem. Oznaczało to, że był teologiem. Prowadził szkołę i miał uczniów zwanych apostołami lub uczniami, którzy zapisali się do jego szkoły. Był też wędrownym nauczycielem. Oznaczało to, że wędrował, a uczniowie za nim podążali. Kiedy Jezus powiedział: „Idźcie za mną”, miał na myśli dosłowne chodzenie za nim. A robili to w ten sposób. Nauczyciel wygłaszał swoje kazanie. Wygłaszał wykład, idąc drogą do Emaus lub gdziekolwiek indziej, a uczniowie podążali za nim i zapamiętywali to, czego nauczał ich nauczyciel.
Panie i panowie, każda nauka, jaka kiedykolwiek wyszła z ust Jezusa Chrystusa, była ważna, ale nawet nasz Pan poświęcał czas, by zwrócić uwagę na rzeczy, które uważał za niezwykle ważne. I ilekroć dochodził do takiego punktu, w którym chciał mieć pewność, że uczniowie niczego nie przeoczą, poprzedzał swoje nauczanie dwoma słowami. Mówił: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam” lub, zgodnie ze starszym tłumaczeniem, „Zaprawdę, zaprawdę”. W rzeczywistości mówił: „Amen, amen, powiadam wam”. Rozpoznajecie to słowo. W języku angielskim brzmi to dokładnie tak samo, a my pytamy: „Co powiedzieli wszyscy ludzie?”. Amen.
Ale mówimy „amen” po tym, jak nauczyciel naucza lub kaznodzieja wygłasza kazanie, i oznacza to, że to prawda, wierzymy w to i tak dalej. Jezus nie czekał, aż Jego uczniowie potwierdzą prawdziwość tego, co mówił. Rozpoczął swoje kazanie, mówiąc: „Amen, amen”. To tak, jakby kapitan statku włączył interkom i powiedział: „Słuchajcie tego”. Mówi kapitan. Kiedy Jezus powtórzył to słowo, wypowiadając je dwukrotnie, podkreślał jego znaczenie.
Panie i panowie. Jest tylko jedna cecha Boga. która w Piśmie Świętym jest zawsze podnoszona do trzeciego stopnia powtórzenia. Jest tylko jedna cecha Wszechmogącego Boga, która jest przekazywana w stopniu najwyższym z ust aniołów, gdzie Biblia nie mówi po prostu, że Bóg jest święty, ani nawet, że jest święty, święty, ale że jest święty, święty, święty.
Biblia nie mówi, że Bóg jest miłosierny, miłosierny, miłosierny, ani że jest miłością, miłością, miłością, ani sprawiedliwością, sprawiedliwością, sprawiedliwością, ani gniewem, gniewem, gniewem, ale że jest święty, święty, święty. Jest to wymiar Boga, który wypełnia Jego samą istotę. A kiedy objawiło się to Izajaszowi, czytamy, że na dźwięk głosów serafinów ościeżnice i progi samej świątyni zatrzęsły się i zaczęły drżeć. Słyszycie to? Nieożywione, pozbawione życia, niezrozumiałe elementy stworzenia w obliczu objawienia się świętości Boga miały na tyle rozsądku, by się poruszyć. Jak my, stworzeni na Jego podobieństwo, możemy być obojętni lub apatyczni? wobec Jego majestatu.
Tylko Bóg jest święty. W tej serii chcę spróbować opisać, co to oznacza oraz jaka była reakcja Izajasza i innych ludzi w historii, na pojawienie się tego, co święte. Módlmy się.
Ojcze, radujemy się, że coś i ktoś w tym nieświętym wszechświecie jest nie tylko w pewnym stopniu, ale całkowicie święte, święte, święte. Wlej w nasze serca radość serafinów płynącą z tej prawdy. Amen.
© EWC | Ligonier


