Szkoła modlitwy: „Naucz nas modlić się”

© Lightstock

Konieczne, ale nienaturalne

W 2017 roku moja żona i ja odebraliśmy telefon, który zmienił nasze życie. Przez dziesięć lat staraliśmy się o dziecko, a przez pięć z tych lat próbowaliśmy adoptować. Telefon zadzwonił w sobotę. Do poniedziałku zostaliśmy rodzicami małej dziewczynki.

Była to odpowiedź na modlitwy, które zanosiliśmy przez wiele lat. Jednak razem z radością przyszło także trudne wyzwanie. Nasza córka urodziła się prawie dwa miesiące za wcześnie i nie potrafiła samodzielnie oddychać. Zamiast wrócić z nią do domu, musieliśmy zostawić ją w szpitalu, podłączoną do specjalnej aparatury, która pomagała jej nauczyć się oddychać.

Oddychanie jest czymś absolutnie niezbędnym do życia. A jednak dla niej nie było czymś naturalnym.

Podobnie jest z modlitwą.

Często słyszymy zdanie: „Być chrześcijaninem i nie modlić się to tak, jakby żyć i nie oddychać.” Jest w tym wiele prawdy. Modlitwa jest dla życia duchowego tym, czym oddychanie dla życia fizycznego. Jednak fakt, że coś jest niezbędne do życia, nie oznacza jeszcze, że przychodzi nam naturalnie.

Tak jak moja córka musiała nauczyć się oddychać, tak my musimy nauczyć się modlitwy.

Dlaczego modlitwa nie przychodzi nam naturalnie?

Kiedy czytamy Biblię, szybko zauważamy, że ludzie, którzy najbardziej potrzebowali modlitwy, często właśnie jej nie praktykowali.

Spójrzmy na kilka przykładów.

Po swoim buncie przeciwko Bogu Adam i Ewa zostali skonfrontowani przez samego Boga. Pan przyszedł do nich i rozpoczął rozmowę. Był to moment, w którym mogli przyznać się do swojej słabości i błagać o pomoc. Zamiast tego zaczęli się usprawiedliwiać i zrzucać winę na innych.

Kain również rozmawiał z Bogiem po tym, jak zabił swojego brata. Jednak nie prosił o miłosierdzie ani nie wyznał swojej winy.

Król Dawid w Psalmie 32 przyznaje, że milczał o swoim grzechu. Zamiast modlić się i szukać Bożego przebaczenia, próbował ukryć swoje winy. Dopiero gdy w końcu zwrócił się do Boga, znalazł ulgę.

Podobnie uczniowie Jezusa w Ogrodzie Getsemani. W Ewangelii Marka czytamy, że zamiast modlić się, zasnęli.

Historia biblijna pokazuje więc coś bardzo wyraźnego: modlitwa jest konieczna, ale nie jest dla nas naturalna.

„Panie, naucz nas modlić się”

Jednym z najbardziej zaskakujących momentów w Ewangeliach jest scena, w której uczniowie proszą Jezusa:

„Panie, naucz nas modlić się.”

To niezwykła prośba. Jezus był nauczycielem, rabinem i mistrzem. Ludzie stale przychodzili do Niego z pytaniami. A jednak w całych Ewangeliach jest to jedyny moment, gdy uczniowie wprost proszą: „Naucz nas”.

Co ciekawe, nie proszą Go o naukę czynienia cudów.

Uczniowie widzieli, jak Jezus ucisza burzę, uzdrawia chorych i wypędza demony. Patrzyli z podziwem na Jego niezwykłą moc. Jednak nigdy nie powiedzieli: „Naucz nas uzdrawiać” albo „Naucz nas chodzić po wodzie”.

Kiedy Jezus wysłał siedemdziesięciu dwóch uczniów, polecił im uzdrawiać chorych i ogłaszać nadejście Królestwa Bożego. Nie dał im szczegółowych instrukcji. Po prostu powiedział, aby to robili.

I oni to robili.

Nawet gdy nie potrafili wypędzić demona, nie prosili o lekcję. Zapytali jedynie: „Dlaczego nie mogliśmy?”

Jednak gdy chodziło o modlitwę, uczniowie wiedzieli jedno: muszą się jej nauczyć.

Tak jakby mówili:

„Wiemy, jak rozmawiać z ludźmi. Wiemy, jak rozmawiać z Tobą. Ale modlitwa jest czymś innym. Nie wiemy, jak to robić.”

Jezus upraszcza to, co najważniejsze

Jedną z niezwykłych cech nauczania Jezusa było to, że potrafił upraszczać rzeczy trudne.

Stary Testament zawiera 613 przykazań. Jezus podsumował je w dwóch:

kochaj Boga i kochaj bliźniego.

Podobnie uczynił z modlitwą.

W kilku prostych zdaniach przekazał uczniom podstawę dla wszystkich modlitw. W kolejnych fragmentach Ewangelii widzimy, jak Jezus uczy ich modlitwy znanej dziś jako Modlitwa Pańska.

Jednak zanim przyjrzymy się temu wzorcowi, warto zadać jedno podstawowe pytanie.

Czym właściwie jest modlitwa?

Może się wydawać, że odpowiedź jest oczywista. W końcu wszyscy używamy tego słowa.

Ale czy naprawdę wiemy, co ono oznacza?

Czasami najczęściej używane słowa są najtrudniejsze do zdefiniowania.

Pomyśl na przykład o słowie „więc”. Używamy go niemal codziennie. Jednak gdyby ktoś poprosił nas o jego dokładną definicję, moglibyśmy mieć problem.

Podobnie jest z modlitwą.

Istnieje wiele popularnych definicji modlitwy.

Niektórzy mówią:
„Modlitwa to po prostu rozmowa z Bogiem.”

Inni twierdzą:
„Modlitwa polega na domaganiu się od Boga tego, czego chcemy.”

Jeszcze inni uważają:
„Modlitwa polega jedynie na dopasowaniu naszej woli do woli Boga.”

Są też tacy, którzy traktują modlitwę jedynie jako wyrażenie pobożnych życzeń.

Każda z tych definicji zawiera pewien element prawdy. Jednak żadna z nich nie oddaje w pełni biblijnego znaczenia modlitwy.

Dlaczego to takie ważne?

Ponieważ złe zrozumienie prowadzi do złego zastosowania.

Kiedy nie rozumiemy, czym coś jest

Istnieje humorystyczna historia o mężczyźnie, który kupił swojej mamie niezwykle drogą papugę. Ptak kosztował dziesięć tysięcy dolarów, mówił czterdziestoma językami i potrafił śpiewać hymny.

Po kilku dniach syn zadzwonił do mamy i zapytał:

– Jak podobała ci się papuga?

Mama odpowiedziała:

– Była pyszna.

Okazało się, że nie wiedziała, co dostała. Myślała, że to prezent na obiad.

Ta historia pokazuje prostą prawdę: gdy nie rozumiemy, czym coś jest, nie potrafimy właściwie z tego korzystać.

Tak samo jest z modlitwą.

Czym modlitwa na pewno nie jest

Biblia pokazuje, że modlitwa nie jest po prostu rozmową z Bogiem.

W Drugiej Księdze Mojżeszowej czytamy, że Mojżesz rozmawiał z Bogiem „twarzą w twarz jak przyjaciel”. Jednak nie oznacza to, że każda rozmowa z Bogiem jest modlitwą.

Uczniowie rozmawiali z Jezusem codziennie. A jednak Jezus wciąż uczył ich modlitwy.

Modlitwa nie jest też domaganiem się od Boga tego, czego chcemy.

Bóg jest wszechmocny. Nie możemy Go zmusić do działania. Nie możemy targować się z Nim tak, jak negocjujemy z innymi ludźmi.

Modlitwa musi więc oznaczać coś więcej.

Wzywanie imienia Pana

Jedną z najbardziej pomocnych biblijnych definicji modlitwy zaproponował teolog Gary Millar. Po przeanalizowaniu całej Biblii zauważył, że modlitwa ma wspólny motyw:

modlitwa to wołanie do Boga, aby wypełnił swoje obietnice.

Pierwszy przykład modlitwy znajdujemy już w Księdze Rodzaju:

„Wtedy zaczęto wzywać imienia Pana.” (Rdz 4:26)

Wzywanie imienia Pana oznacza coś więcej niż wypowiedzenie Jego imienia. W Biblii imię Boga oznacza Jego charakter i naturę.

Wzywać imienia Pana to wołać do Boga o pomoc, opierając się na tym, kim On jest i co obiecał.

To trochę jak telefon na numer alarmowy. Gdy ktoś krzyczy: „Zadzwońcie pod 999!”, nie pyta, jak dokładnie prowadzić rozmowę. Sam telefon jest już wołaniem o pomoc.

Podobnie modlitwa jest wołaniem do Boga.

Modlitwa i obietnica odkupienia

Aby zrozumieć znaczenie modlitwy, musimy wrócić do początków historii biblijnej.

W Księdze Rodzaju Bóg stworzył świat doskonały. Adam i Ewa mieli odzwierciedlać Jego chwałę. Jednak zbuntowali się przeciwko Bogu.

Mimo to Bóg dał obietnicę.

W Księdze Rodzaju 3:15 zapowiedział, że pewnego dnia potomek kobiety pokona węża i odwróci skutki grzechu.

Od tego momentu historia Biblii jest historią oczekiwania na wypełnienie tej obietnicy.

Gdy ludzie zaczęli „wzywać imienia Pana”, modlili się właśnie o to:

Boże, wypełnij swoją obietnicę.

Modlitwa jak recepta

Możemy myśleć o modlitwie jak o recepcie na życie w upadłym świecie.

Wyobraź sobie, że lekarz daje ci receptę na lek. Sama kartka papieru nie jest jeszcze lekarstwem. Jednak daje ci nadzieję.

Dlaczego?

Ponieważ wskazuje rozwiązanie.

Podobnie modlitwa daje nam nadzieję, zanim jeszcze zmienią się okoliczności.

Widzimy to w Psalmie 13. Dawid zaczyna ten psalm w rozpaczy:

„Dokądże, Panie, będziesz mnie zapominał?”

Jednak kończy go słowami radości:

„Będę śpiewał Panu, bo okazał mi dobroć.”

Co się zmieniło?

Nie jego sytuacja.

Zmieniło się jego spojrzenie, ponieważ zwrócił się do Boga i przypomniał sobie Jego obietnice.

Zachęta Jezusa do modlitwy

Jezus wielokrotnie zachęcał swoich uczniów do modlitwy.

W swoich przypowieściach pokazywał, że Bóg nie jest obojętnym obserwatorem. Nie patrzy na nas jak kamera monitoringu, która czeka, aż popełnimy błąd.

Jest raczej jak dobry ojciec, który chce nagrodzić swoje dzieci.

Jezus podkreślał także, że wartość modlitwy nie zależy od jej długości czy pięknych słów. Liczy się szczere serce.

Jego nauczanie usuwa wszystkie wymówki, które często mamy wobec modlitwy.

Kościół jest wspólnotą modlitwy

Modlitwa nie jest tylko indywidualną praktyką chrześcijanina.

Jest również praktyką całego Kościoła.

Jak zauważył Mark Dever, nie da się odpowiedzieć na pytanie: „Kim jest chrześcijanin?” bez mówienia o Kościele.

Jeśli modlitwa polega na trzymaniu się nadziei, którą mamy w Chrystusie, to jest to nadzieja wspólna.

Dlatego modlitwa powinna być także wspólnotowa.

Kościół jest wspólnotą ludzi, którzy razem wzywają imienia Pana.

Szkoła modlitwy

W kolejnych artykułach przyjrzymy się bliżej dwóm szczególnym przykładom modlitwy w Biblii.

Najważniejszym z nich jest wzór modlitwy, który dał nam sam Jezus.

Jeśli chcemy nauczyć się modlić, nie ma lepszego nauczyciela niż On.

Jego słowa i przykład pomagają nam zrozumieć, czym naprawdę jest modlitwa i jak powinna kształtować życie Kościoła.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.