Czyńcie wolę Ojca mojego, który jest w niebie – szukajcie usprawiedliwienia przez wiarę w Jezusa

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie (Mt 7:21).

A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania (Mt 19:17 BT).

A celnik stojąc z daleka, nie chciał podnieść i oczu swych w niebo, ale się bił w piersi swoje, mówiąc: Boże! Bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam, że ten odszedł usprawiedliwionym do domu swego, więcej niżeli on: albowiem kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Łk 18:13–14).

Nie wystarczy przestrzegać przykazań

Pewien bogaty człowiek zapytał Jezusa: „Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?” (Mk 10:17). Odpowiedź Jezusa na to pytanie składa się z dwóch części. Najpierw Jezus powiedział: „Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, nie oszukuj, czcij ojca swego i matkę” (Mk 10:19) Innymi słowy, uzależnił osiągnięcie życia wiecznego od przestrzegania prawa Bożego. „A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania.” (Mt 19:17 BT).

Człowiek ten odpowiedział: „Nauczycielu, tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej” (Mk 10:20). Czy tak było w istocie? Być może na pewnym poziomie była to prawda. Może nigdy nie naruszył Bożych przykazań czynem. A w sercu? Jezus w innym miejscu powiedział: „Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (Mt 5:20 – patrz Żądania 25–27). Problemem tych rygorystycznych strażników zakonu było to, że skupiali się jedynie na rzeczach zewnętrznych: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że oczyszczacie z zewnątrz kielich i misę, wewnątrz zaś są one pełne łupiestwa i pożądliwości” (Mt 23:25). Czy tak samo postępował ten bogaty człowiek?

Druga część odpowiedzi Jezusa odsłania poważny problem w sercu tego bogatego człowieka. Jezus powiedział: „Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie” (Mk 10:21). Zadziwiające. Jezus mówi temu człowiekowi, że brak mu „jednego”. Można przyjąć, że gdyby nie ten brak, byłby doskonały. Tak właśnie odpowiedział Jezus w Ewangelii Mateusza: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie” (Mt 19:21). Człowiek ten nie był doskonały – nie przestrzegał prawa Bożego w sposób doskonały. Dlatego nie mógł odziedziczyć Królestwa Niebieskiego, jeśli nie uzupełnił tego, czego mu brakowało.

„Jednego ci brak”

Czym jest więc to, czego mu brakuje? Wydaje się, że chodzi tu o trzy żądania Jezusa: sprzedaj, co posiadasz, rozdaj ubogim, naśladuj mnie. W jaki sposób te trzy żądania stają się tą jedną rzeczą, której bogatemu człowiekowi brakuje? Żądania te można podsumować następująco: „Musisz zastąpić swoje przywiązanie do tego, co posiadasz, przywiązaniem do mnie”. Obrazowo można to przedstawić w ten sposób, że człowiek ten stał przed Jezusem mając w rękach pełno pieniędzy, a Jezus powiedział mu: „Jednego ci brak; wyciągnij swoje ręce i uchwyć się nimi moich rąk”. Aby to zrobić, człowiek ten musiałby wypuścić z rąk pieniądze. Tą jedną rzeczą nie jest to, co wypada mu z rąk, ale to, co przyjmuje do swoich rąk.

Cenienie Jezusa bardziej od pieniędzy zawsze przynosi pożytek ubogim, dlatego Jezus w odpowiedzi wspomniał o nich. Jednak najważniejszą rzeczą jest to, co zachodzi pomiędzy tym bogatym człowiekiem a Jezusem. Jezus powiedział mu: „Jednego ci brak. Przestań najbardziej cenić pieniądze, a zacznij najbardziej cenić mnie. Chcesz odziedziczyć życie wieczne i wejść do Królestwa Niebios? Ja jestem skarbem niebios. Jeśli chcesz mieć skarb w niebie, musisz mieć mnie. Jeśli teraz wolisz pieniądze niż mnie, to nie dostaniesz się do nieba, gdyż Ja tam jestem skarbem. Jeśli jednak będziesz cenić mnie bardziej niż pieniądze, ‘będziesz miał skarb w niebie’, gdyż Ja tam będę. Życie wieczne możesz odziedziczyć jedynie poprzez związek ze mną. Jeśli chcesz być doskonały – a jest to jedyna droga do Królestwa Bożego, naśladuj mnie”.

Doskonałość przez Jezusa

To jest dla nas kluczowa lekcja. Jezus nie gardzi prawem Bożym i nie mówi, że przestrzeganie przykazań Bożych jest mało istotną sprawą. Mówi nam, że jeśli chcemy polegać jedynie na przestrzeganiu przykazań, nie odziedziczymy życia wiecznego, gdyż zawsze będzie nam czegoś brakować. Normą prawa Bożego jest doskonałość: „Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5:48). Jezus nie obniża tego standardu – wręcz przeciwnie, wymaga jego spełnienia od całego świata, a następnie oferuje osiągnięcie doskonałości poprzez przyłączenie się do niego: „Jeśli chcesz być doskonały (…) przyjdź i naśladuj mnie”. Jezus jest jedyną drogą do doskonałego posłuszeństwa, które jest konieczne, aby osiągnąć życie wieczne.

Kluczowym pytaniem jest, w jaki sposób Jezus jest drogą do doskonałości? Jedna z odpowiedzi, jakich dawniej udzielano, jest taka, że sam Jezus jest naszą doskonałością, to znaczy kiedy łączymy się z nim przez wiarę, Bóg ze względu na Jezusa uznaje nas za doskonałych, chociaż sami takimi nie jesteśmy. Inna odpowiedź historyczna jest taka, że Jezus obecny w nas przekształca nas swoją obecnością i mocą tak, że zaczynamy kochać tak, jak On i zmierzać w kierunku doskonałości, którą ostatecznie osiągniemy w niebie. Osobiście wydaje mi się, że Słowo Boże daje nam wystarczające powody, aby przyjąć obie te odpowiedzi za prawdziwe.

Jezus powiedział, że przyszedł, „aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu” (Mk 10:45), oraz wylać za wielu swoją krew na odpuszczenie grzechów (Mt 26:28), i że każdy grzesznik, który uwierzy w wywyższonego na krzyżu Syna Człowieczego, uzyska za darmo życie wieczne (J 3:14–15). Wszystko to pokazuje, że życie i śmierć Jezusa to nasza jedyna ucieczka przed przyszłym gniewem (J 3:36) i nadzieja na niebo. Jezus osądził tych, którzy najsurowiej trzymali się przepisów zakonu, tymi słowami: „nikt z was nie wypełnia zakonu” (J 7:19), a o swoich uczniach powiedział, że są „źli”: „Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą” (Mt 7:11). Innymi słowy, wszyscy ludzie są grzesznikami, ciąży na nich święty gniew Boży i nie mają żadnej nadziei na osiągnięcie życia wiecznego przez posłuszeństwo przykazaniom. Jezus przyszedł właśnie po to, aby ten problem rozwiązać.

Jezus rozwiązał ten problem odsuwając od nas gniew Boży. Poniósł karę, na jaką zasłużyliśmy i spłacił dług, którego my nie moglibyśmy nigdy spłacić (patrz Żądanie 11). Ponieważ Jezus przelał swoją krew, wszystkie nasze grzechy zostały nam odpuszczone i Bóg nie uważa nas za grzeszników albo ludzi niedoskonałych. Dzieje się tak ze względu na nasz związek z Chrystusem przez wiarę.

„Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego”

Jednak Jezus naucza, że nasza doskonałość wymaga czegoś więcej, niż uwolnienia od winy. Powiedział przypowieść o faryzeuszu i celniku, którzy modlili się w świątyni. Te dwie osoby reprezentowały dwie przeciwstawne grupy – ludzi uważanych za najbardziej sprawiedliwych (faryzeusza) oraz najbardziej grzesznych (żydowscy celnicy, którzy kompromitowali się pracą dla Rzymian i bogacili się poprzez oskubywanie swoich rodaków).

Faryzeusz w modlitwie streścił swoje posłuszeństwo przykazaniom: „Nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku” (Łk 18:11–12). Z kolei celnik „stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: „ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie” (Łk 18:13–14).

Kluczowym słowem w tej przypowieści jest „usprawiedliwiony”, ponieważ zawiera w sobie sens całej przypowieści. Ewangelista Łukasz opisał przyczynę, dla której Jezus podał tę przypowieść: „I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo” (Łk 18:9). Przypowieść ta mówi więc o tym, jak zostać „usprawiedliwionym” przed Bogiem.

W języku greckim termin „usprawiedliwiony” oraz „sprawiedliwy” pochodzą od czasownika oznaczającego „ogłosić sprawiedliwym” – niczym sędzia w sądzie. Sędzia nie czyni pozwanego sprawiedliwym, a jedynie uznaje ogłasza go sprawiedliwym. W takim sensie czasownik ten został użyty w następującym wersecie Ewangelii Łukasza: „I cały lud, który Go słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu” (Łk 7:29 BT; dosłownie: „usprawiedliwiali Boga”). Usprawiedliwianie Boga nie oznacza czynienia Boga sprawiedliwym, lecz ogłaszaniem, że jest On sprawiedliwy. To samo powiedział Jezus o celniku: „Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego” (Łk 18:13–14), to znaczy został uznany przez Boga za sprawiedliwego.

Przypowieść ta przedstawia uderzający kontrast pomiędzy tymi, „którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni” (ze względu na ścisłe przestrzeganie przykazań), a tymi, którzy zwątpili we własną sprawiedliwość i oczekiwali, że Bóg zlituje się nad nimi i ogłosi ich sprawiedliwymi, chociaż sami takimi nie byli. Proszę zwrócić uwagę, że w tej przypowieści ci, „którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni” nawet dziękowali Bogu za możność czynienia sprawiedliwości: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie” (Łk 18:11). Było to jednak daremne. Nasza własna sprawiedliwość, nawet jeśli została wypracowana dzięki łasce Bożej, nie jest wystarczającą podstawą do usprawiedliwienia nas przed obliczem świętego Boga.

Bogaty człowiek potrzebuje Jezusa jako swojej sprawiedliwości

Jezus nie zagłębia się w szczegóły i nie wyjaśnia jak jego posłuszeństwo oraz śmierć na krzyżu stają się podstawą naszego usprawiedliwienia. Mamy jednak powód, aby uważać, że Bóg ogłasza sprawiedliwymi tych grzeszników, którzy patrzą na Jezusa jako na swoją jedyną nadzieję przyjęcia przez Boga. Jezus powiedział bogatemu człowiekowi, że przestrzeganie przykazań nie zapewni mu wejścia do Królestwa Niebios, że nie jest on doskonały, ponieważ brak mu jednego. Po czym wezwał go: „przyjdź do mnie”. Człowiek ten nie miał Jezusa. Skoro przypowieść o faryzeuszu i celniku pokazuje1, że jedyną nadzieją człowieka, który nie jest sprawiedliwy jest usprawiedliwienie, wobec tego fundamentem tego usprawiedliwienia musi być Jezus. Dlatego jedyną nadzieją dla tego bogatego człowieka było pozbycie się swoich pieniędzy i przyjście do Chrystusa.

Doskonałość, której ten bogaty człowiek nie miał, znajduje się w Chrystusie. Gdyby ten człowiek przestał uzależniać swoje życie od pieniędzy i zaczął je uzależniać od Jezusa, Bóg uznałby go za sprawiedliwego. I to jest pierwsza, historyczna odpowiedź na pytanie: w jaki sposób Jezus prowadzi do doskonałości? Dzięki relacji z nim jesteśmy uznani za sprawiedliwych pomimo że nadal grzeszymy. Takie jest znaczenie usprawiedliwienia. Tematem następnego rozdziału będzie druga odpowiedź – w jaki sposób dzięki wewnętrznej przemianie w nas, dokonywanej mocą obecnego w nas Jezusa, kochamy tak, jak On i zmierzamy do doskonałości.

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

Przypisy

  1. Znamienne jest to, że w Ewangelii Łukasza zaraz po przypowieści o faryzeuszu i celniku (Łk 18:9–14) następuje scena przyprowadzenia dzieci do Jezusa i napomnienie o konieczności przyjęcia Królestwa Bożego tak, jak małe dzieci (Łk 18:15–17), a następnie rozmowa Jezusa z bogatym dostojnikiem, któremu do pełni posłuszeństwa brakowało tylko jednego – Jezusa (Łk 18:18–23). Takie zestawienie relacji zdaje się być ilustracją prawdy o usprawiedliwieniu grzesznika przez wiarę.
FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Weź swój krzyż i idź za mną