Odkładajcie sobie skarby w niebie i pomnażajcie swoją radość w Chrystusie

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

Jak trudno tym, którzy mają majętności, wejść do Królestwa Bożego. Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego (Łk 18:24–25).

Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy. Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy prawdziwą wartość? A jeśli nie byliście wierni w sprawie cudzej, któż wam poruczy rzecz własną? (Łk 16:10–12).

W poprzednich rozdziałach wyłoniły się dwa kontrowersyjne stwierdzenia, których słuszność wykażę tutaj na podstawie nauki Jezusa. Pierwsze z nich mówi, że duch egoizmu zamyka przed nami niebo, zaś drugie, że w niebie istnieją różne stopnie nagrody, albo miary radości, proporcjonalne do ofiarności okazywanej przez nas w dawaniu na tym świecie.

Jezus wielokrotnie daje w swoich wypowiedziach do zrozumienia, że duch egoizmu zamyka przed nami bramy niebios. Poniżej podam pięć przykładów potwierdzających tę prawdę.

Bogaty dostojnik i życie wieczne

Kiedy pewien bogaty dostojnik zapytał Jezusa, co ma czynić, aby odziedziczyć życie wieczne, Pan odpowiedział mu: „Sprzedaj wszystko, co tylko masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj mnie” (Łk 18:18, 22). Wypowiedź ta zdaje się wskazywać na zależność pomiędzy odziedziczeniem życia wiecznego a uwolnieniem od miłości do pieniędzy oraz okazywaniem szczodrości wobec ubogich. W istocie o tym właśnie mówi Jezus, co zresztą pokazuje jego wypowiedź po tym, jak ten „bardzo bogaty” człowiek (Łk 18:23) bardzo się zasmucił nakazem wyprzedania swojego majątku. Jezus wtedy powiedział: „Jak trudno tym, którzy mają majętności, wejść do Królestwa Bożego. Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.” (Łk 18:24-25).

Jak można się domyślić, wypowiedź ta wywołała zdziwienie jego uczniów, którzy zapytali: „Któż tedy może być zbawiony?” (Łk 18:26). Zbawienie rozumieli jako odziedziczenie życia wiecznego oraz wejście do Królestwa Bożego. Jezus nie stwierdził jednak, że egoizm tego człowieka uniemożliwia jego zbawienie, powiedział: „Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga” (Łk 18:27). Innymi słowy, tylko Bóg może zmienić egoizm człowieka, który zamyka przed nim bramy niebios. Relacja ewangelisty wyraźnie wskazuje na to, że miłość tego bogatego dostojnika do jego pieniędzy zamknęła przed nim bramy nieba: „A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności” (Mk 10:22). (Związek pomiędzy takim postępowaniem a usprawiedliwieniem jedynie z wiary opisano w Żądaniu 20).

Bogacz, żebrak i dwa różne przeznaczenia

Drugim przykładem jest przypowieść o bogaczu i żebraku przesiadującym u jego bram. Jezus powiedział: „A był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w szkarłatne szaty i kosztowne tkaniny i co dzień wystawnie ucztował. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały” (Łk 16:19–20). Żebrak pragnął się nasycić odpadkami ze stołu bogacza, przypowieść pokazuje, że bogacz nie był nawet świadomy obecności żebraka u swoich drzwi, albo gardził nim. Jezus opisał dalszy ich los po ich śmierci: „I stało się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie” (Łk 16:22–23). Jezus tym samym stwierdził, że bogacz poszedł do piekła przez swoją egoistyczną obojętność!

Brak miłości i sąd ostateczny

Trzecim przykładem jest zapowiedź Jezusa dotycząca sądu ostatecznego (Mt 25:31–46), w której ostrzega, że ci, którzy deklarują się jako naśladowcy Jezusa, lecz okazują obojętność wobec ubogich, zostaną wydani na „kaźń wieczną”. Kiedy król (sam Jezus) ogłosi jego samolubnym „uczniom” ten straszliwy wyrok, wówczas zapytają go oni: „Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci?”. Król zaś odpowie im: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie nie uczyniliście”. Jezus podsumował tę zapowiedź następująco: „i odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25:44–46). Mówiąc inaczej, egoizm zamyka przed nami bramy niebios.

Bogaty głupiec, który zatracił swoją duszę

Czwartym przykładem jest przypowieść Jezusa o bogatym głupcu, któremu pole tak obrodziło, że miał więcej plonów, niż mógł zebrać. Bogactwo nie uczyniło go hojnym, ponieważ powiedział: „Zburzę moje stodoły, a większe zbuduję i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra swoje, I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się” (Łk 12:18–19). Jezus powiedział, że na tę egoistyczną decyzję Bóg zareagował gniewem, mówiąc: „Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej; a to, co przygotowałeś, czyje będzie?” (Łk 12:20). Krótko mówiąc egoizm bogacza doprowadził jego duszę do zguby.

Jak stracić prawdziwe i trwałe bogactwo

Piątym przykładem pokazującym jak duch egoizmu doprowadza ludzi do piekła jest przypowieść Jezusa o nieuczciwym zarządcy (Łk 16:1–9), którą Jezus tak oto podsumowuje:

Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy. Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy prawdziwą wartość? A jeśli nie byliście wierni w sprawie cudzej, któż wam poruczy rzecz własną? (Łk 16:10–12).

Z wypowiedzi tej wyraźnie widać, że „prawdziwa wartość” oraz „rzecz własna” to skarby nieba – radości przyszłego wieku, w którym będziemy cieszyć się nieprzerwaną społecznością z Jezusem. Jezus mówi więc, że nie otrzymamy prawdziwych bogactw, jeśli nie okażemy się wierni w korzystaniu z tego, co nam powierzono na tym upadłym świecie. Mówi o naszych pieniądzach – to znaczy o zasobach materialnych będących do naszej dyspozycji na tym świecie. Jeśli jesteśmy skąpi i nie poświęcamy swoich pieniędzy na to, aby przyprowadzić innych do wiary (Łk 16:9), wówczas nie wejdziemy do nieba i nie otrzymamy prawdziwych bogactw związanych ze społecznością z Jezusem.

Podstawa przyjęcia nas przez Boga

Powyższe stanowi logiczną konsekwencję tego, co powiedziałem na początku niniejszego rozdziału: duch egoizmu zamyka przed nami bramy niebios. Mam nadzieję, że w poprzednich rozdziałach wyraźnie wykazałem, iż nie traktuję ofiarnego dawania jako podstawy przyjęcia nas przez Boga. Wypowiedzi Jezusa pokazujące, że kierowanie się egoizmem zamyka przed nami bramy niebios nie należy interpretować w tym sensie, że Bóg obserwuje nas i obdarza nas swoją wieczną przychylnością dopiero wówczas, kiedy wykażemy się hojnością w dawaniu. Zanim wykażemy się hojnością, Bóg okazuje nam swoją przychylność dzięki wierze w Jezusa Chrystusa (J 3:16). Przyjmuje nas do swojej rodziny jako swoje dzieci (J 1:12). Uznaje nas za sprawiedliwych (Łk 18:14), przebacza nam grzechy (Mt 26:28), daje nam życie wieczne (J 5:24). Żadnej z tych rzeczy nie otrzymujemy w tym życiu dopiero po przezwyciężeniu w sobie egoizmu. Wręcz przeciwnie. Uznajemy nasz egoizm, tracimy nadzieję na przezwyciężenie go własnymi siłami i dlatego zwracamy się do Jezusa jako naszej jedynej nadziei. Kiedy przychodzimy do Jezusa, doznajemy usprawiedliwienia, przebaczenia, usynowienia i już na zawsze jesteśmy pod jego opieką (J 10:28–30). Na tej podstawie osiągamy stopniowo zwycięstwo nad naszym samolubnym duchem.

Większe ofiary miłości to większa radość w niebie

Drugie kontrowersyjne twierdzenie, jakie się wyłoniło w poprzednich rozdziałach i które przedstawiono na początku tego rozdziału mówi o tym, że to, na ile przezwyciężyliśmy nasz egoizm do pewnego stopnia określa wielkość naszej nagrody – naszej radości w niebie. Im większą ofiarność wykazujesz w dawaniu na tym świecie, tym większa radość będzie twoim udziałem w niebie. Pierwszą przesłanką wskazującą na taki związek jest przypowieść o dziesięciu minach1. Jezus porównuje w niej swoje wniebowstąpienie do wyjazdu człowieka szlachetnego rodu do dalekiego kraju, aby objąć królowanie. Przed wyjazdem człowiek ten dał każdemu spośród swoich dziesięciu sług (którzy symbolizują naśladowców Jezusa) po jednej minie, mówiąc: „Obracajcie nimi, aż powrócę” (Łk 19:13). Uważam, że obracanie nimi oznacza także okazywanie pełnej miłości hojności, którą tak często nakazuje nam Jezus.

Kiedy król powrócił, wezwał swoje sługi, aby złożyli sprawozdanie z obracania jego minami. Pierwszemu słudze jedna mina przyniosła dziesięć min zysku, drugiemu pięć, a trzeci nie zarobił nic. Do pierwszego sługi Jezus powiedział: „To dobrze, sługo dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami” (Łk 19:17). Do drugiego: „Także i ty bądź nad pięciu miastami” (Łk 19:19). Uważam, że takie zróżnicowanie nagród wskazuje na zróżnicowanie nagród w niebie. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy potraktować dosłownie zawarte w niej obietnice objęcia władzy nad miastami. Rzecz w tym, że takie zróżnicowanie pokazuje, że w Królestwie Bożym będą różne nagrody.

Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą

Kolejną wskazówką przemawiającą za takim zrozumieniem słów Jezusa o niebie, jest jego wypowiedź o sądzeniu: „I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą” (Łk 6:37–38).

Co oznaczają słowa Jezusa: „jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą”? Po pierwsze, Jezus potwierdza tym to, co powiedzieliśmy wcześniej: duch egoizmu okrada nas ze wszystkich błogosławieństw, dlatego: „dawajcie, a będzie wam dane”. On nie mówi tutaj o stosunkach międzyludzkich, a o ostatecznym rozrachunku z Bogiem – w kontekście sądu, potępienia i przebaczenia. Ta wypowiedź Jezusa zawiera łaskawą obietnicę, że otrzymamy nagrodę „dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną”. Słowami tymi opisał On obfitą łaskę Bożą. Jeśli będziemy dawać innym, Bóg da nam w nagrodę niewspółmiernie więcej. Jeśli nie będziemy dawać innym, zostaniemy potępieni z powodu naszego egoistycznego, nieskruszonego i nieodkupionego serca.

Jakie jest znaczenie „miary”, jaką stosujemy w dawaniu? Napisane jest: „jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą”. Z tego właśnie wersetu wywodzę ideę zróżnicowania nagród w niebie, proporcjonalnie do wielkości ofiarności w dawaniu na tym świecie. Uważam, że szczególnie trafnie opisał to R. C. H. Lenski:

Jezus wyjaśnia kwestię odpłaty opisując leżącą u jej podstaw zasadę: ‘jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą’ – anti w tym czasowniku (antimetrethesetai) oznacza ‘z kolei’, ‘z powrotem’. Innymi słowy, dając ustanawiamy pewną miarę, która zostanie zastosowana przy dawaniu nam. Miarą tego, co otrzymamy, będzie miara, którą stosowaliśmy przy dawaniu. Stosując naszą miarę przy dawaniu deklarujemy chęć zastosowania tej miary przez Boga przy ostatecznym rozliczaniu nas. (…) Jest to miara, którą przynosimy do Boga z prośbą, aby ją napełnił. Bóg ją napełni po brzegi, a nawet ponad nie (‘miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze’).(…) Dlatego ci, którzy przez całe swoje życie nie dawali nic, otrzymają w zamian jeszcze mniej, a ci, którzy przez całe swoje życie dużo dawali, otrzymają w zamian znacznie więcej. Taki rodzaj odpłaty jest jednocześnie i sprawiedliwością, i łaską2.

Użyte w ostatnim zdaniu nawiązanie do sprawiedliwości rozumiem jako porównanie, ponieważ nawet nasza największa szczodrość jest niedoskonała i nie zasługuje na żadną nagrodę ze strony Boga. Dlatego tę myśl autora odczytuję jako stwierdzenie, że istnienie pewnej proporcji – nie ścisłej, a jedynie faktycznej – pomiędzy naszym dawaniem a Bożą odpłatą, jest rzeczą odpowiednią, właściwą i słuszną. Bóg stosuje taką samą miarę jak my, jednak napełnia ją o wiele obficiej, niż robiliśmy to przy dawaniu komukolwiek na tej ziemi.

Pragnę tu podkreślić, że istnieją różne miary pełni szczęścia, jakich będziemy doświadczać w niebie. Każdy z nas będzie się radował pełnią w niebie, ponieważ nie będzie tam już więcej smutku. Jednak każdy z nas będzie miał inną miarę pełni, ponieważ tu na ziemi błogosławimy ludzi różnymi miarami, którymi Bóg nas wynagrodzi w niebie. Powtarzam więc, że im większą ofiarność okazujemy w dawaniu na tym świecie, tym większa miara radości będzie naszym udziałem w niebie.

„Gromadźcie sobie skarby w niebie”

Dlatego też nakaz Jezusa: „gromadźcie sobie skarby w niebie”, (Mt 6:20) odczytuję jako apel o przyjęcie możliwie jak największej miary hojności. Taki sens wynika jasno z innej wypowiedzi Jezusa: „Sprzedajcie majętności swoje, a dawajcie jałmużnę. Uczyńcie sobie sakwy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej nie ma przystępu, ani mól nie niszczy” (Łk 12:33). Innymi słowy, sporządzanie „sakw które nie niszczeją” oraz gromadzenie „skarbów” w niebie polega na dawaniu jałmużny. Użyte w tym fragmencie zwroty: „sakwy, które nie niszczeją” oraz „skarb niewyczerpany w niebie”, to metafory oznaczające nagrody w życiu przyszłym – pełnię miary radości, jaka będzie naszym udziałem w niebie. Miara tych skarbów jest określona nakazem dawania jałmużny. Skarby w niebie gromadzimy sobie nie poprzez odkładanie ich na ziemi, ale poprzez ofiarne i szczodre dawanie naszego mienia – to znaczy z miłością.

W następnym rozdziale pokażę, że ofiarne dawanie wynika z dobroci Boga, jaką okazał nam, zanim staliśmy się hojni wobec innych, i jaką nam okazuje teraz, kiedy tacy wobec innych jesteśmy. Jesteśmy w stanie kochać oraz dawać dlatego, że sam Bóg obdarzył nas za darmo i obiecał nam zaspokoić każdą naszą potrzebę, jeśli na tym świecie będziemy prowadzić życie ofiarnych dawców (Mt 6:33; 7:7–12; Łk 12:32).

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

Przypisy

  1. Mina miała równowartość kwartalnego zarobku robotnika.
  2. R. C. H. Lenski, The Interpretation of St. Luke’s Gospel. Minneapolis, Augsburg, 1946, s. 374–375.
Udostępnij!
Dołącz!
Wpisz swój e-mail, aby co tydzień otrzymywać najnowsze materiały EWC.