Title: Kochanie Boga
Series: Ewangelia Marka (13/27)
Transkrypcja wideo
Dziś rano przejdziemy do 12 rozdziału Ewangelii Marka i przyjrzymy się wersetom od 28 do 34. Od 28 do 34. Zauważycie, że zatytułowałem to: „Kochanie Boga” i jest to naprawdę oczywiste. Kiedy myślałem w tym tygodniu o miłości i kochaniu Boga – jest to oczywiście duży temat – na moje biurko trafiło coś ciekawego, z serii Ripleya „Believe it or not”. Według Ripleya najdłuższym pisemnym wyrazem miłości było dzieło paryskiego malarza Marcela de Leclure’a, który napisał je w 1875 roku. Napisał to do Magdaleny de Villalore, jego artystycznego światła miłości, jak ją nazywał. Ten konkretny list zawiera wyrażenie „Je vous aime”, czyli “kocham cię”, napisane milion osiemset siedemdziesiąt pięć tysięcy razy. Dlaczego tyle razy? Tysiąc razy rok kalendarzowy, którym był rok 1875. Marcel nie napisał jednak tego niesamowitego wyrazu miłości własnoręcznie. Zatrudnił do tego skrybę. Gdyby był leniwy, powiedziałby skrybie: „Napisz to zdanie 1 875 000 razy”. Ale to nie wyrażałoby Jego miłości, Leclure był zbyt oczarowany brzmieniem tych dwóch francuskich słów oraz kobietą, do której je kierował, dlatego dyktował je słowo po słowie i kazał wynajętemu mężczyźnie powtarzać je na głos, zanim je napisał. W rezultacie więc to zdanie zostało wypowiedziane ustnie i pisemnie pięć milionów sześćset dwadzieścia pięć tysięcy razy, zanim dotarło do adresatki. Mam szczerą nadzieję, że była pod wrażeniem. Naprawdę. Teraz to nie ma znaczenia, ale wtedy mogło mieć znaczenie. Możecie powiedzieć, że to wspaniały wyraz miłości. To z pewnością wspaniały wyraz głupoty. Może to wyrażać chwilową miłość, ale bardzo daleko temu do prawdziwego wyrazu miłości, któremu będziemy się przyglądać, gdy będziemy rozważać Słowo Boże. Zacznijmy od wersetu 28: „I przystąpił jeden z uczonych w Piśmie, który słyszał, jak oni rozprawiali, a wiedząc, że dobrze im odpowiedział, zapytał Go – czyli Jezusa – Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz. I rzekł do Niego uczony w Piśmie: Dobrze, Nauczycielu! Prawdę powiedziałeś, że Bóg jest jeden i że nie masz innego oprócz Niego. I że Jego miłować z całego serca i z całej myśli, i z całej siły, a bliźniego miłować jak siebie samego, to znaczy więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary. A Jezus, widząc, że on rozsądnie odpowiedział, rzekł mu: Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego. I nikt nie śmiał Go już więcej pytać”. Tematem jest tu oczywiście miłowanie Pana, Boga swego, jak wyrażono to w wersecie 30. To przykazanie. Będziesz miłował Pana, Boga swego. To podstawa życia duchowego. Początkiem prawdziwej duchowej miłości jest miłowanie Pana, Boga swego w niedoskonały sposób. Kulminacją życia duchowego w niebie jest miłowanie Pana, Boga swego w doskonały sposób. Jako wierzący staramy się przestrzegać tego przykazania, choć nasze posłuszeństwo nie jest doskonałe. Wyczekujemy dnia, kiedy będziemy w Jego obecności i będziemy kochać Go doskonale. Zatem, kochanie Boga jest zarówno początkiem, jak i końcem relacji z Bogiem. Właśnie to oznacza być wierzącym w Boga. Właśnie to oznacza być chrześcijaninem – kochać Boga. To najbardziej definiująca postawa, jaką możemy wyrazić, wyjaśniając, kim jesteśmy. Jesteśmy tymi, którzy kochają prawdziwego i żywego Boga, jedynego prawdziwego Boga, który jest nie tylko Bogiem i Ojcem patriarchów, ale też Bogiem i Ojcem naszego Pana Jezusa Chrystusa, Bogiem Trójjedynym, prawdziwym Bogiem. Kochamy Boga. Gdyby więc ktoś zapytał: Co to znaczy być wierzącym? Co to znaczy być chrześcijaninem? To znaczy kochać Boga. I choć kochamy Go niedoskonale, staramy się kochać Go doskonale i wyczekujemy urzeczywistnienia tej doskonałej miłości w przyszłej chwale. Taka jest więc definicja tego, co to znaczy być wierzącym i mieć relację z Bogiem. Ale jest to też uniwersalny nakaz. Jest to uniwersalne przykazanie i trzeba powiedzieć, że nieposłuszeństwo temu przykazaniu jest powodem, dla którego piekło będzie na zawsze zaludnione. Świat był, jest i będzie pełen ludzi, którzy nie chcą kochać Boga. Jest to wielkie, doskonałe przykazanie, którego naruszenie sprowadza Boży, wieczny sąd i karę. Nie ma nic ważniejszego od tego przykazania. Ma ono dalekosiężne konsekwencje, co będziemy starali się zobaczyć i w trakcie naszych rozważań konieczne będą pewne doprecyzowania, bo jest to tak obszerny temat, nie da się go w pełni omówić, ale dam wam tyle, żebyście widzieli sens tego, co nasz Pan tutaj mówi. Przedstawię wam tło 12 rozdziału Ewangelii Marka. Jest środa Tygodnia Męki. W poniedziałek Jezus wjechał do Jerozolimy w tym, co znamy jako triumfalny wjazd. W piątek będzie ukrzyżowany. Więc jesteśmy w środku, w środę. I właśnie tego dnia nasz Pan dominuje w świątyni. Dzień wcześniej, we wtorek, wszedł i wyrzucił bazary Annasza, wyrzucił kupujących i sprzedających, skorumpowanych handlarzy, którzy wyłudzali pieniądze od ludzi za zwierzęta, których nie potrzebowali i zawyżali kursy przy wymianie monet. Zamienili ją w jaskinię zbójców. Właściwie była nią już długi czas. Właściwie było tak od wieków. Jezus zrobił to samo na początku swojej działalności, według 2 rozdziału Ewangelii Jana, kiedy wszedł do świątyni, ukręcił bicz i ich wyrzucił. Wraca trzy lata później, w ostatnim tygodniu swojej działalności, dwa dni przed ukrzyżowaniem. I robi to ponownie. Oczywiście, ludzie, którzy kierują tą religią w Izraelu, nie są z tego zadowoleni. Ale nie byli szczęśliwi, odkąd pojawił się trzy lata wcześniej i zrobił to po raz pierwszy. Sanhedryn – najwyższa Rada Izraela złożona z 70 mężczyzn i arcykapłana, odpowiedzialna przynajmniej w pewnej mierze za teologię Izraela, ale bardziej za cywilne i religijne życie Izraela – znajdował się u władzy. A Jezus wystąpił przeciwko nim przez to, co już po raz drugi uczynił w świątyni i przez to, że obnażył ich teologię jako odstępczą, ich religię jako obłudną, a ich wpływ jako zgubny. Mówił, że czynili synów piekła. I powiedział to w tę samą środę. Ale przez trzy lata swojej działalności obnażał ich w bardzo podobny sposób. Sanhedryn jest teraz na Niego wściekły. Byli na Niego nie tylko wściekli, ale Sanhedryn, który składał się z faryzeuszy, saduceuszy i w części z uczonych w Piśmie, z których większość była faryzeuszami, był na Niego wściekły nie tylko z powodu Jego teologii i ataków na ich religię, ale też dlatego, że stał się tak popularny. Na czas swojej służby usunął choroby z ziemi Izraela. Miał władzę nad demonami, władzę nad chorobami, władzę nad śmiercią, władzę nad naturą. Nie było na tej ziemi nikogo, kto mógłby choćby zbliżyć się do Niego w okazywaniu Boskiej mocy. Zdobył popularność, jakiej nigdy nie wyobrażali sobie, że może dostąpić jakikolwiek człowiek, i wszystko to ujawniło się w poniedziałek, gdy wjechał do miasta, a tłum kilkuset tysięcy ludzi witał Go jako swojego potencjalnego Mesjasza. Więc atakował ich nie tylko za ich ekonomiczną działalność w świątyni. Atakował ich też teologicznie, obnażając ich jako odstępców, obłudników, duchowych oszustów i pozorantów, ale teraz byli atakowani w sferze ich społecznej władzy, ponieważ tłumy ciągnęły do Jezusa. Jego popularność im zagraża, zagraża ich władzy, pozycji i dochodom. Chcą Go za to zdyskredytować. Nie wiedzą, jak się Go pozbyć. Chcą, żeby umarł. Ale boją się ludzi, bo jest tak bardzo popularny. Nie mogą po prostu przyjść i zabić Jezusa, bo tłumy zwróciłyby się przeciwko nim. Muszą znaleźć sposób, żeby nakłonić ludzi do zwrócenia się przeciwko Niemu, a także sprawić, żeby Rzymianie postrzegali Go jako buntownika. Jako kogoś, kto gromadzi armię przeciwko Rzymowi i zabić Go za bunt przeciwko Cezarowi. Dlatego zastawiają swoje pułapki. Próbują usidlić Go serią pytań. Pamiętamy, że Sanhedryn wysłał najpierw faryzeuszy wraz z Herodianami. Pułapka zawiodła, a oni byli oszołomieni, oniemiali i jakby odsunęli się w cień. Potem, wysłali saduceuszy. Obie grupy wchodziły w skład Sanhedrynu. A saduceusze próbowali publicznie zdyskredytować Go na oczach ludzi, ale ponieśli równie żałosną porażkę jak faryzeusze. Oni też wycofali się po cichu. Nie po to, żeby trzymać się z daleka, ale żeby się przegrupować. Kiedy dochodzimy do wersetu 28, czytamy: „I przystąpił jeden z uczonych w Piśmie”. Jesteśmy więc w scenie trzeciej fali pytań zadawanych przez przedstawicieli Sanhedrynu. Najpierw przyszli faryzeusze, potem saduceusze, a teraz ten uczony w Piśmie. Ale musicie wiedzieć, co działo się przed tym. Odbyło się posiedzenie Sanhedrynu. Mówi nam o tym Mateusz. Mateusz ma paralelny fragment do tego bardzo ważnego tekstu. Ewangelia Mateusza 22:34: „zeszli się razem”. Sanhedryn spotkał się ponownie, bo pierwsze dwie pułapki zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Obie grupy były oszołomione i zaniemówiły. Nie osiągnęły żadnego postępu. W rzeczywistości przyczyniły się jedynie do ukazania niezwykłej mądrości Jezusa. Przyniosło to tylko odwrotny skutek. Dlatego spotykają się ponownie. I ważne jest, żeby zwrócić uwagę na komentarz z Mateusza 22:34, że zeszli się razem, bo to jest wypełnienie proroctwa. Zapytacie: Co to za proroctwo? To proroctwo z Psalmu 2 i wersetu 2. Psalm 2:2 mówi: „Władcy naradzają się wspólnie przeciwko Panu i Jego pomazańcowi”. Powiecie: Chwileczkę, to mogło się zdarzyć wiele razy w historii. Skąd wiemy, że proroctwo z Psalmu 2:2 spełniło się właśnie tutaj? Wiemy to z 4 rozdziału Dziejów Apostolskich. Dzieje Apostolskie, rozdział 4. Mamy tutaj aresztowanie Piotra i Jana. Apostołowie byli najpierw aresztowani, a potem uwolnieni w wersecie 23. Było to oczywiście po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu naszego Pana i dniu Pięćdziesiątnicy. „Przyszli do swoich i opowiedzieli wszystko, co do nich mówili arcykapłani i starsi. Ci zaś, gdy to usłyszeli, podnieśli jednomyślnie głos do Boga i rzekli: Panie, Ty, któryś stworzył niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest. Któryś powiedział przez Ducha Świętego ustami ojca naszego Dawida, sługi twego – to cytat z Psalmu 2 – czemu wzburzyły się narody, a ludy myślały o próżnych rzeczach? Powstali królowie ziemscy i książęta zebrali się społem przeciw Panu i przeciw Chrystusowi Jego”. A potem następuje interpretacja tego proroctwa: „Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi”. I dlatego tutaj Apostołowie Piotr i Jan mówią, że wypełnienie Psalmu 2 nastąpiło, kiedy zgromadzili się przeciwko Chrystusowi. To obejmowało zgromadzenie Sanhedrynu, obejmowało fałszywy proces przed Annaszem, przed Kajfaszem, przed Poncjuszem Piłatem i Herodem, a nawet współudział Rzymian w śmierci Chrystusa wraz z ludem Izraela. Werset 28 mówi, że oni wszyscy razem robili tylko to „co Twoja ręka i Twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało”. Dlatego warto jest zauważyć, że wrócili i zebrali się ponownie, a wszystko idzie zgodnie z harmonogramem. Ludzie często mówią, że życie Jezusa potoczyło się źle, że nie mógł zaplanować takiego zakończenia, że liczył na coś lepszego. Że był szlachetnym nauczycielem, dobrym i moralnym człowiekiem, nauczycielem Bożej prawdy, ale dał się ponieść emocjom, podjął kilka błędnych decyzji i skończył martwy. Nie, każdy szczegół był zaplanowany i zapowiedziany w Starym Testamencie, włącznie ze szczegółami Jego śmierci, której to opis zobaczymy w Psalmie 22, a jej znaczenie w Izajasza 53. Ale tylko drobna uwaga dotycząca Psalmu 2:2, oni robili dokładnie to, co Bóg ustalił, że będą robić bez umniejszania ich własnej winy. Więc z tego spotkania pochodzi ostatnia próba wystawienia Jezusa na niebezpieczeństwo. Chcą, żeby ludzie zwrócili się przeciwko Niemu, ponieważ obawiają się Jego popularności. Jest po prostu zbyt popularny. Jest niesamowity w tym, co mówi, a oni są zdumieni tym, co mówi. A jednak nigdy nie odwraca ich to od pragnienia, żeby Go zabić. Jest to więc ich ostatnia próba sprawienia, by powiedział coś, co sprawi, że ludzie odwrócą się od Niego, a wtedy będą mogli wkroczyć i zrealizować swój spisek. I tak, w wersecie 28, po tym spotkaniu, widzimy jednego z uczonych w Piśmie, który według Ewangelii Mateusza 22 był też faryzeuszem. Większość uczonych w Piśmie znała się na Prawie, studiowali Prawo, byli teologami faryzejskiego legalizmu i to był jeden z nich, jeden z faryzeuszy, który studiował Prawo – tym zajmowali się uczeni w Piśmie – został on wysłany jako rzecznik uczonych w Piśmie. Mateusz twierdzi, że został wysłany, żeby Go wypróbować. Nie szuka informacji. Oni nigdy nie szukali informacji. A słowo “wypróbować” oznacza “zastawić pułapkę”. To kolejna pułapka, w którą chcą Go złapać. Co ciekawe, ten człowiek, choć nie był sam – byli wokół niego inni – wydaje się ich rzecznikiem. Ten człowiek był właściwie dosyć szczery. Myślę, że jest on nie tylko wysłannikiem faryzeuszy i przedstawicielem uczonych w Piśmie, myślę, że przyszedł nie tylko jako ochotnik, który wykona ich misję. Myślę, że miał o wiele bardziej obiektywną postawę. Sam chciał się dowiedzieć czegoś o Jezusie, ponieważ wydaje się mieć w sobie pewną szczerość, której nie widzimy u innych pytających. Ten tekst nawet nam to mówi. To uczony w Piśmie, który słyszał jak ze sobą rozprawiali. Słyszał poprzedni spór o zmartwychwstanie z saduceuszami i być może słyszał wcześniejszy spór związany z pytaniem faryzeuszy o to, czy należy płacić podatek cesarzowi. I był zdumiony odpowiedziami Jezusa, rozpoznając, że dobrze im odpowiedział. Przychodzi więc z kolejnym pytaniem. To pytanie zostało uknute podczas narady tych ludzi za zamkniętymi drzwiami, a teraz zostaje rzucone Jezusowi. Oto to pytanie. Ten człowiek przychodzi świadomy, że Jezus odpowiedział dobrze, co mówi nam trochę o tym, że nie jest taki całkiem zły. I zadaje Mu pytanie, które zostało ustalone: „Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich?”. Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Zadajemy sobie tutaj pytanie: O co im chodzi? Wydaje się to całkiem niewinne pytanie. Nie wydaje się związane z czymś konkretnym. Dlaczego to pytanie wiąże się z pułapką? W czym tkwi potencjalna pułapka? Odpowiedź jest prosta. Faryzeusze uważali, że ewangelia głoszona przez Jezusa jest sprzeczna z nauką prawa. To dosyć proste. W istocie taki był zarzut przeciwko Jezusowi, że mówi przeciwko prawu. To samo mówiono o Pawle, że występuje przeciwko prawu. Oczywiście, oskarżano o to również apostołów. Uważano więc, że Jezus głosił rzeczy niezgodne z Mojżeszem, czyli że Jego nauczanie było atakiem na Mojżesza i prawo Starego Testamentu. Faryzeusze przyjęli cały Stary Testament, wszystkie jego interpretacje i wszystkie tradycje, które wokół niego wyrosły, i to wszystko było ich prawem. Saduceusze nie wzięli nic poza pierwszymi pięcioma księgami, Księgami Mojżeszowymi, i uważali, że to wszystko, co pochodzi od Boga. Widać więc, że faryzeusze i saduceusze nie byli zgodni co do tego, czym było Boże prawo, ale zgadzali się, że pisma Mojżesza były Boskim prawem. Księga Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Powtórzonego Prawa i Liczb. Wszyscy zgadzali się, że to jest Boże prawo. Zatem, Sanhedryn zadaje pytanie, na które wszyscy mogą się zgodzić. Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich? Które jest najważniejsze? Które jest największe? I mają nadzieję, że On da im coś, czego nie ma w prawie Mojżeszowym. Coś, co zastępuje Mojżesza, coś ponad i poza Mojżeszem. Wszyscy mieli gorliwość dla prawa Mojżeszowego, a gorliwość o to prawo ustępowała jedynie gorliwości o zaszczyt, jaki czerpali z jego nauczania. Celem tego podejścia było skłonienie Jezusa, by powiedział coś, czego byli pewni, że nie ma w pismach Mojżesza, bo oni wszyscy uznali, że jest przeciwko Mojżeszowi. Jest przeciwko judaizmowi, jest przeciwko Mojżeszowi. Uważali, że stawia siebie jako najwyższy autorytet. Mówi rzeczy, które nie są zgodne z tym, co słyszeli, czego nauczali i w co wierzyli. A jeśli uda im się sprawić, żeby wywyższył się ponad Mojżesza, wtedy ludzie będą bardziej skłonni się od Niego odwrócić. Dlaczego Mojżesz był tak wywyższony? Jeśli znacie Stary Testament, wiecie, że Mojżesz miał dość wyjątkowe doświadczenia z Bogiem, z których najbardziej niesamowite było to, że tylko on widział Boga twarzą w twarz. Według opisu z Księgi Wyjścia, tak jak człowiek patrzy na człowieka, tak Mojżesz widział Boga i rozmawiał z Nim twarzą w twarz. To oczywiście nie zaczęło się tam, to zaczęło się od płonącego krzewu. Ale między Bogiem a Mojżeszem była bezpośrednia, osobista komunikacja. Mojżesz był człowiekiem, który rozmawia z Bogiem twarzą w twarz, tak jak rozmawia się z przyjacielem. Boża Chwała była na jego twarzy. Kiedy zszedł z góry, chwała, która pochodziła od Boga, odbijała się na jego twarzy tak, że jaśniała. Nakładał na nią zasłonę, żeby ludzie nie widzieli, jak ten blask zanika, bo była to tylko odbita chwała. To właśnie Mojżeszowi Bóg dał Dziesięć Przykazań, a potem przekazał je ponownie. Rabin Halafta w II w. n.e. powiedział: „Bóg nazywa Mojżesza wiernym w całym swoim domu i tym samym stawia go wyżej nawet od służebnych aniołów”. To daleko idąca interpretacja, rzekomo oparta na Księdze Liczb 12:6-7. Jednak rabini i ludzie byli przekonani, że nikt nie stał wyżej od Mojżesza, Mojżesz był najwyższy, był nadrzędny. Nikt nie mógł być bliżej Boga niż Mojżesz. Nikt nie mógł być bliżej Boga niż Mojżesz, a zatem żadne odbicie Słowa Bożego nie było czystsze i prawdziwsze niż to, które wyszło od Mojżesza. Jego prawo było najdoskonalsze. A gdyby faryzeusze i zadający pytanie uczony zdołali nakłonić Jezusa do postawienia Jego nauczania ponad Mojżesza, mogliby zrobić z Niego heretyka. Chcieli, żeby Jezus okazał się odstępcą. Byłoby to uznane za bluźnierczą głupotę i skompromitowało Go w oczach ludu. Odrzuciliby Go jako Mesjasza, a potem mogliby powiedzieć Rzymianom, że to buntownik, który jest potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rzymu i samego cesarza, dlatego powinien zostać stracony. Chcieli Jego śmierci, ale żeby doprowadzić do egzekucji musieli zwrócić ludzi przeciwko Niemu. Dlatego zapytali: „Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich?”. Zakładali, że nie odpowie zgodnie z tym, w co wierzą i co już znają, ponieważ zaatakował wszystko, co dotyczy ich religii. Chcieli, żeby wyniósł siebie ponad Mojżesza. Tak na marginesie, jest długa historia dyskusji rabinów na takie tematy. Było to częścią codziennych dyskusji rabinów. Jeśli czytasz Misznę, kodyfikację prawa żydowskiego, czy Talmud, we wszystkich pismach judaizmu znajdziesz spory rabinów o priorytet poszczególnych praw. Ustalili oni, że istnieje 613 przykazań, nie tylko biblijnych przykazań, ale interpretacji Biblii, które stały się prawem i tradycją. Ale ustalili, że było ich 613. Zapytacie: „Dlaczego taka liczba? Dlaczego 613?”. Dlatego, że tyle liter było w Dekalogu. W Dziesięciu Przykazaniach po hebrajsku jest 613 liter, dlatego powiedzieli, że musi być 613 przykazań. Dosyć głupie, ale takie były rabiniczne bzdury. Następnie, doszli do wniosku, że 248 z nich to pozytywne nakazy, a 365 to zakazy, bo musiało być po jednym na każdy dzień roku. Więc stworzyli cały ten schemat. A potem spierali się, które prawa są „lżejsze” pod względem tego, co podoba się Bogu, a które prawa są „cięższe” i jak je rozpoznać oraz stosować? Niektóre były lekkimi prawami, inne ciężkimi, a w Ewangelii Mateusza 23:23, tego samego dnia, w tę samą środę, zobaczymy to za chwilę, kiedy Jezus mówił o faryzeuszach: „Obłudnicy, obłudnicy!”, powiedział między innymi: „dajecie dziesięcinę z mięty i z kopru, i z kminku a pomijacie to, co ważniejsze w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność”. Więc nawet Jezus uznawał, że są sprawy lżejsze, prawa dotyczące diety, jedzenia i tym podobnych oraz sprawy cięższe związane z tym, co ma duchowy priorytet. Więc wszyscy rabini o tym dyskutowali i można znaleźć różnych rabinów udzielających różnych odpowiedzi na to pytanie. Na pytanie: Które przykazanie jest najważniejsze? I oczywiście ciężko nad tym pracowali, bo nie mogli przestrzegać wszystkich przykazań, nikt nie potrafił. Dlatego zaczęli przyjmować redukcjonistyczne podejście do swojej religii. Jeśli uda się znaleźć kilka kluczowych przykazań i ich przestrzegać, wszystko będzie w porządku. To jest stały problem legalistów. Jeśli chcesz na coś zasłużyć, wiesz, że nie możesz być doskonały, wiesz, że jesteś grzesznikiem. Wie to twoje serce, twoje sumienie, twój umysł, twoja żona, wiedzą to twoje dzieci, twoi przyjaciele, wie to cały świat, więc kogo oszukujesz? Musisz więc znaleźć może kilka, których możesz przestrzegać i to wystarczy, żeby zadowolić Boga. Dlatego zawsze troszczyli się o znalezienie tych ważniejszych, których mogli przestrzegać. Prawda jest taka, że byli znani z tego, że dawali dziesięcinę z nasion, a pomijali sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność, które były naprawdę istotne. Więc nie odnieśli w tym sukcesu. W 7 rozdziale Ewangelii Marka Jezus mówi im: „Zastąpiliście Boże prawo tradycją”. Zastąpiliście Boże prawo swoimi głupimi tradycjami. Ponieważ tradycje były łatwiejsze do przestrzegania niż Boże prawo. Saduceusze odrzucili wszystkie prawa oparte na tradycji. Saduceusze odrzucili wszystkie faryzejskie interpretacje Starego Testamentu. I saduceusze rzekli: „Tylko Pięcioksiąg i tylko to, co powiedział Mojżesz”. Dlatego faryzeusze i saduceusze mogli zgodzić się przynajmniej co do Mojżesza. Mojżesz jest najwyższym autorytetem i na tym miała polegać ta pułapka. Gdyby Jezus przedstawił jakieś nowe prawo, jakieś prawo, o którym nigdy nie słyszeli, to sam ogłosiłby się odstępcą i heretykiem, zaatakowałby Boga, bo Bóg jest przyjacielem Mojżesza. Według Ewangelii Mateusza 22:34 uczony w Piśmie zaczyna rozmowę z Jezusem od słowa „Mistrzu. Nauczycielu”, używając grzecznościowego określenia, którego nie widać w Ewangelii Marka. Potem mówi: „Podaj nam przykazanie numer jeden. Które to jest?”. A odpowiedź naszego Pana jest zawsze doskonała i absolutnie trafna. Odpowiada zgodnie z ramami, z którymi faryzeusze i saduceusze mogli się zgodzić. Odpowiada z Pięcioksięgu. Odpowiada z Księgi Powtórzonego Prawa, a potem z Księgi Kapłańskiej. I wypowiada słowa, które bardzo dobrze zna każdy Żyd. Żydzi mieli obowiązek recytować te słowa dwa razy dziennie. Znali te słowa. Potwierdza zatem pełną jedność z Mojżeszem i prawdą Bożego Słowa zapisaną przez Mojżesza. Przejdźmy do wersetu 29. Widzieliśmy pytanie i podejście, a oto odpowiedź. „Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz”. To było absolutnie trafne. Absolutnie trafne. I wiecie, ci ugruntowani, myślący, inteligentni – jak określił to Jezus – uczciwi rabini, musieliby się z tym zgodzić. I ten człowiek się zgadza. Uczony w Piśmie mówi Mu w wersecie 32: „Masz rację, zgadza się”. W pewnym sensie cieszy się z tego, bo jest do pewnego stopnia obiektywny. Z drugiej jednak strony nie udało mu się zrealizować jego misji. Wróćmy do 6 rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa i spójrzmy jedynie na ten fragment. Choć moglibyśmy zadowolić się spojrzeniem na to jedynie jak na nieudaną próbę usidlenia Jezusa, nie możemy pomijać jego znaczenia samego w sobie. To jest tym, czym jest. I trzeba to rozumieć takim, jakie jest. Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 6. Kontekst jest tu moim zdaniem bardzo ważny. Księga Powtórzonego Prawa. Mojżesz ma teraz około 120 lat i jest u kresu swojego życia. Wkrótce umrze. I w zasadzie po raz ostatni przemawia do Izraelitów. Pamiętacie, że jego życie można podzielić na okresy po 40 lat. Poprzednie 40 lat spędził na pustyni. Prowadził Izrael, naród tułał się po pustyni między Egiptem a ziemią obiecaną, co wcale nie jest długą drogą, można ją przebyć w ciągu kilku dni. Skończyło się na 40 latach z powodu ich nieposłuszeństwa i niewiary, a całe pokolenie nieposłusznych, niewierzących i bałwochwalczych Żydów, którzy wyszli z Egiptu musiało umrzeć na pustyni. Te 40 lat właśnie dobiegło końca, a Księga Powtórzonego Prawa zawiera przemówienia Mojżesza do ludu, który wejdzie do ziemi obiecanej. Na pustyni powstało pokolenie, które miało objąć tę ziemię. Księga Powtórzonego Prawa obejmuje okres jednego miesiąca. Miesiąca. Nie jest to długi okres. A rozgrywa się w jednym miejscu. Dzieje się to tuż za Jordanem, naprzeciwko Jerycha, kiedy lud, który uciekł po 400 latach niewoli egipskiej, po 40 latach wędrówki na pustyni stoi u progu wejścia do Ziemi Obiecanej. Powtórzone Prawo to drugie prawo. Nazwa bierze się z łaciny – deuteronomii. W grece brzmi to podobnie. Mojżesz gromadzi więc lud w jednym czasie i miejscu, nie ma tu żadnej chronologicznej narracji. I wygłasza im serię przemów. A potem, według rozdziału 31, spisuje te mowy i stają się one Księgą Powtórzonego Prawa, aby wszystkie przyszłe pokolenia miały do nich dostęp. Stoimy więc tutaj z Mojżeszem i ludem u progu wejścia do Ziemi Obiecanej, po setkach lat niespełnionej obietnicy i po 40 latach sądu wreszcie nadeszła ta godzina, a oni potrzebują przypomnienia, czego Bóg od nich oczekuje, kiedy wejdą do tej ziemi. Moglibyśmy zacząć od rozdziału 6, ale możemy też cofnąć się trochę do rozdziału 5, na przykład, werset 32: „Starajcie się więc czynić tak, jak rozkazał wam Pan, wasz Bóg”. To staje się tematem całej Księgi Powtórzonego Prawa. Czyńcie to, co nakazuję. Czyńcie to, co nakazuję. Czyńcie to, co nakazuję. To powtarza się wciąż na nowo we wszystkich przemowach Mojżesza. A z tym posłuszeństwem zawsze wiążą się określone rezultaty, skutki i konsekwencje. Można cofnąć się jeszcze bardziej w rozdziale 5 albo przejść dalej do kolejnych rozdziałów. Wszędzie znajdziemy wezwanie do posłuszeństwa. Przejdźmy więc do rozdziału 6: „A to są przykazania, ustawy i prawa, których Pan, wasz Bóg, nakazał was uczyć, abyście je pełnili w ziemi, do której się przeprawiacie, aby ją posiąść”. Musicie tam pójść i być posłuszni Słowu Pana. „Abyście ty, twój syn i wnuk, byli przejęci czcią dla Pana, Boga twego, przestrzegając po wszystkie dni twego życia wszystkich Jego ustaw i przykazań, abyś żył długo. Słuchaj ich, Izraelu, i starannie je wykonuj, aby ci się dobrze powodziło i abyście się rozmnożyli bardzo w ziemi opływającej w mleko i miód, jak ci przyrzekł Pan, Bóg twoich ojców”. Cały nacisk kładziony jest znowu na wezwanie do posłuszeństwa i powtarza się to w całej księdze. Wiąże się to z obietnicą, że jeśli będziecie to robić, Bóg was pobłogosławi, rozmnoży wasze rodziny, pomnoży wasze plony i zboże, a także pokona waszych wrogów. Jeśli będziecie tak postępować, Bóg będzie wam sprzyjał i błogosławił. To przewija się nieustannie przez Księgę Powtórzonego Prawa. Co jest motywacją do tego? Jaka jest motywacja? Motywację znajdziemy w wersetach 4 i 5. Nazywa się to Szema, Żydzi znają to jako Szema, wielu chrześcijan zna to jako Szema, ponieważ pierwszym słowem po hebrajsku jest tutaj Szema. „Słuchaj, słuchaj Izraelu, Pan jest Bogiem naszym, Pan jest jeden”. I tu pojawia się motywacja: „Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej siły swojej”. I dalej: „Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą w twoim sercu”. Innymi słowy, nigdy nie będziecie w stanie być posłuszni, jeśli to będzie czymś zewnętrznym. To musi być wewnętrzne. To musi wypływać z wnętrza. Zauważcie też fundament tego rozległego wezwania do kochania Boga. „Pan jest naszym Bogiem, Pan jest jeden”. To był politeistyczny świat, co znaczy, że było wielu bogów, wiele narodów, a każdy miał swoje bóstwa, swój własny zestaw bóstw. Wszędzie byli bogowie… to znaczy fałszywi bogowie. Bogowie, którzy nie istnieli, wytwory demonów i ludzi. Ale był tylko jeden prawdziwy Bóg. Pan jest jedynym, prawdziwym Bogiem. Dlatego nie musicie się martwić rozdwojoną lojalnością. Macie kochać tylko jednego Boga, ponieważ jest tylko jeden Bóg i macie kochać Go całym sobą. To właśnie napędza to posłuszeństwo. Słowo „kochać”, którego nasz Pan używa w relacjach Nowego Testamentu u Mateusza i Marka pochodzi od czasownika agapao, który oznacza miłość rozumną, miłość woli, miłość celu, miłość wyboru, miłość ofiarną i miłość posłuszeństwa. Nie fileo, które jest miłością sympatii. To rodzaj miłości związany z bojaźnią Bożą, jak czytamy w wersecie 2. On jest godzien naszego uczucia i z pewnością darzymy go uczuciem, darzymy Go miłością emocjonalną i jest to część tego, o czym tutaj mówimy, ale robimy to ze względu na to, kim On jest. Nie z powodu emocjonalnego poruszenia, ale emocjonalna odpowiedź jest reakcją na prawdziwe Boże objawienie. Dlatego najczystsza, najszlachetniejsza, najwyższa, najbardziej wszechstronna, najbardziej pełna miłość należy się jedynemu, prawdziwemu Bogu. Jest tylko jeden Bóg i dlatego możesz oddać Mu całą swoją miłość. To właśnie wybrzmiewa w Dziesięciu Przykazaniach: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. To jest pierwsze przykazanie. Nie miejcie innych bogów, nie ma innych bogów. Nie daj się zwieść myśleniu, że istnieją. Najbardziej podstawową prawdą Starego Testamentu jest to, że jest tylko jeden Bóg. To początek Szema. To najbardziej podstawowa prawda Starego Testamentu, I aż do dziś, w tym czasie, w tym okresie, właśnie to Żydzi najbardziej podkreślają w swojej religii, że jest tylko jeden Bóg. Najwyższym i najbardziej wszechstronnym obowiązkiem człowieka jest zatem kochać tego jedynego Boga za to, kim jest i za to, co uczynił. Dlatego mamy kochać Go całym sercem, duszą i umysłem, jak Mojżesz ujął to w Księdze Powtórzonego Prawa. A nasz Pan w Nowym Testamencie, w naszym fragmencie z Marka, dodał kolejny wymiar – siłę. Pan rozszerzył to do: „serca, duszy, umysłu i siły”. Czy te elementy należy jakoś rozdzielać? Czy jesteśmy świadomi pewnych różnic między nimi? W pewnym sensie myślę, że można je rozdzielić. Co to znaczy kochać Pana, Boga swego, całym sercem? Przy okazji, możemy wrócić do Marka. Co to znaczy kochać Pana, Boga swego, całym sercem? O czym mówimy? Czym jest moje serce? W hebrajskim rozumieniu serce to rdzeń twojej tożsamości, źródło wszystkich twoich myśli, słów i czynów. Dlatego Księga Przysłów 4:23 mówi: „Strzeż twego serca z całą pilnością, bo z niego tryska życie”. To rdzeń twojej istoty. Kochaj Boga najgłębszą, najczystszą, najprawdziwszą częścią siebie, swoją najgłębszą tożsamością. Dusza odnosi się do twoich emocji. To Jezus powiedział: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci”. Ewangelia Mateusza 26:38. Mówił o swojej duszy jako o siedlisku emocji. Umysł najlepiej postrzegać jako wolę, siłę intencji, siłę celu. Czasem mówimy: „Postanowiłem w swoim – czym? – umyśle”. Słowo “umysł” to swego rodzaju wyjaśnienie tego, co oznacza moc. A potem Jezus dodaje siłę, odniesienie do energii fizycznej. Zatem, intelektualne, emocjonalne, wolicjonalne i fizyczne elementy osobowości łączą się, by kochać jedynego, prawdziwego Boga. To miłość inteligentna, miłość emocjonalna, miłość wolicjonalna i miłość aktywna. To miłość, która pochłania wszystko. Wróćmy do 12 rozdziału Ewangelii Marka, żeby zobaczyć, jak to wszystko się powtarza. „Z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej”. Dodawanie za każdym razem słów „z całego/ z całej” podkreśla wszechstronność i całkowitość tej miłości. Moglibyśmy powiedzieć, że skoro Bóg miłuje nas całym sercem, nie powinniśmy odpowiadać miłością połowiczną. Muszę na chwilę wrócić do Księgi Powtórzonego Prawa, bo nie chcę, żeby umknęło wam, jak bardzo jest to ważne i fundamentalne. Dlatego uczony w Piśmie uważał, że Jezus ma rację. Jeśli wrócicie na chwilę do Księgi Powtórzonego Prawa, możecie też po prostu słuchać, wielokrotnie powtarza się to samo wezwanie do takiej właśnie miłości. W rozdziale 11 Mojżesz mówi: „Będziesz więc miłował Pana, Boga swego, i przestrzegał Jego zarządzeń, Jego ustaw i Jego przykazań”. Powtórzonego Prawa 11:13: „Jeżeli słuchać będziecie moich przykazań, które Ja wam dziś daję, miłując Pana, Boga waszego, i służąc Mu z całego serca swego i z całej swojej duszy, otrzymacie deszcz i zboże”. Werset 22: „Jeśli bowiem będziecie przestrzegać wszystkich tych przykazań, które Ja wam nadaję, abyście je pełnili, miłując Pana, Boga swego, chodząc Jego drogami i Jego się trzymając, to Pan wypędzi przed wami wrogie narody”. Rozdział 13: „Nie będziesz słuchał słów fałszywego proroka ani tego, kto ma sny, gdyż to Pan, wasz Bóg, wystawia was na próbę, aby poznać, czy miłujecie Pana, Boga swego, z całego serca swego, i z całej duszy swojej”. I to się powtarza przez całą Księgę Powtórzonego Prawa. Rozdział 19, werset 9: „Jeśli będziesz przestrzegał i wypełniał wszystkie te przykazania, które ja ci dziś nakazuję, abyś miłował Pana, swego Boga, i chodził Jego drogami po wszystkie dni, wtedy dodasz sobie jeszcze trzy miasta do tamtych trzech miast”. I dalej mówi o bardzo konkretnych obietnicach dla tych, którzy okazują taką miłość Bogu jako lud. Jest to również w cudownym 30 rozdziale. Werset 6: „I obrzeże Pan, Bóg twój, twoje serce i serce twego potomstwa, abyś miłował Pana, Boga twego, z całego serca twego i z całej duszy twojej, abyś żył”. Werset 16: „Gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził Jego drogami, przestrzegał Jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył i rozmnażał się”. Werset 20: „Miłując Pana, Boga twego, słuchając Jego głosu i lgnąc do Niego, gdyż w tym jest twoje życie”. To fundamentalne. Kiedy ktoś pyta: „Co to znaczy być chrześcijaninem?”, to znaczy kochać Pana, Boga swego, całym sobą. A znamy tego, którego kochamy, ponieważ objawił nam się w Piśmie Świętym. Jest godzien naszej miłości. Jest godzien o wiele większej miłości, niż kiedykolwiek będziemy w stanie Mu dać. W Księdze Jozuego 22:5 i 23:11, kiedy Jozue przemawia, wzywa do tego samego. On słyszał Mojżesza, rozumiał, co mówił, i wzywa lud, żeby czynił to samo, żeby kochał Boga, żeby kochał Boga. Apostoł Paweł przypomniał nam, żeby nasza miłość coraz bardziej obfitowała we wszelkie poznanie. I myślę, że nasza miłość do Boga jest związana z poznaniem. Im więcej wiesz o Bogu, tym więcej jest powodów, by Go kochać. Czyż nie? Wasza miłość koreluje z waszą znajomością Bożego objawienia. Im lepiej znacie Boga, tym bardziej możecie Go kochać. Prawda była taka, że faryzeusze, uczeni w Piśmie, saduceusze, przywódcy Izraela i ludzie, którzy za nimi szli, byli od tego bardzo daleko. To jest jednoznaczne przykazanie. Czytałem je wam kilkanaście razy. To nie tak, że nie wiedzieli, że tam jest. To nie tak, że było niedostępne. Problem w tym, że sami nie byli do tego zdolni. To jest nakaz zrobienia czegoś, czego nie możesz zrobić o własnych siłach. To był w istocie atak Księgi Powtórzonego Prawa na legalizm. W odpowiedzi na przesłanie Mojżesza ludzie powinni zawołać: „Jak możemy to zrobić? Jak możemy to uczynić? Jesteśmy grzeszni, jesteśmy grzeszni. Łamaliśmy Twoje prawo, nawet tutaj, na pustyni przez 40 lat. Jak możemy je przestrzegać?”. Cały naród mógł paść na kolana właśnie tam, na równinach Moabu, w ciągu tych 30 dni, kiedy Mojżesz do nich przemawiał i powiedzieć to, co powiedział celnik w Ewangelii Łukasza 18: „Boże, bądź miłosierny mnie grzesznemu”. Jak mogę kochać w taki sposób? Faryzeusze nie mieli zamiaru błagać o zdolność takiego kochania. Byli hipokrytami najgorszego rodzaju. Pamiętajcie, że mamy środę Tygodnia Męki, która poświęcona jest głoszeniu ewangelii, nauczaniu o Królestwie i konfrontacji z przywódcami Izraela. Najpierw oni konfrontują Jego. Zadają Mu trzy pytania. Potem On zwraca się przeciwko nim. Zaczyna zadawać pytania, po czym ogłasza nad nimi przerażające potępienie. Dowiemy się trochę więcej, kiedy pójdziemy dalej w przyszłą niedzielę. Z ich potępieniem, które będzie przesłaniem w przyszłą niedzielę, łączy się cała mowa z Ewangelii Mateusza 23. Ale chcę się do niej odnieść, bo widzimy tam, jak daleko ci przywódcy religijni odeszli od kochania Boga. „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi (…) Obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami. Biada wam, ślepi przewodnicy (…) Głupi i ślepi! (…) Ślepi! (…) Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze (…) Ślepi przewodnicy. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze (…) że oczyszczacie z zewnątrz kielich i misę, wewnątrz zaś są one pełne łupiestwa i pożądliwości. Ślepy faryzeuszu! Oczyść wpierw wnętrze kielicha, aby i to, co jest zewnątrz niego, stało się czyste”. Oni nigdy nie dotarli do wnętrza. Nigdy, przenigdy nie doszli do miejsca, w którym kochaliby Boga. Kochali siebie i kochali pieniądze. „Podobni jesteście do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelakiej nieczystości. Tak i wy na zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, wewnątrz zaś jesteście pełni obłudy i bezprawia”. I tak dalej, i tak dalej. A wasze ręce splamione są krwią wszystkich proroków – mówi. A zatem, byli dalecy od kochania Boga. Bóg nie zadowala się zewnętrznym pozorem uczynków. On domaga się wewnętrznej miłości. Tego nauczał Mojżesz. Jeśli chcesz być prawy przed Bogiem, jeśli chcesz być błogosławiony przez Boga, musisz kochać Boga całym swoim sercem. Tak naprawdę, Stary Testament – i musicie to wiedzieć – Stary Testament dzieli ludzi na dwie kategorie. Na świecie są tylko dwa rodzaje ludzi. Dwa rodzaje. Mój dziadek zwykł mawiać: „Święci i ci, którzy nimi nie są”. To jeden ze sposobów ich rozróżnienia, ale na świecie są dwa rodzaje ludzi. Powiem ci, jakie to kategorie. Posłuchajcie dziesięciu przykazań: „Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą”. To pierwsza kategoria. Ci, którzy nienawidzą Boga. „A okazuję łaskę do tysięcznego pokolenia tym, którzy mnie miłują”. Każdy na świecie należy do jednej z tych dwóch kategorii. Albo nienawidzisz Boga, albo Go kochasz. Człowieka nieodrodzonego definiuje to, że nienawidzi Boga. Człowieka odrodzonego definiuje to, że kocha Boga. Księga Powtórzonego Prawa 7:9 powtarza to samo. Są nienawidzący Boga i miłujący Boga. Księga Nehemiasza 1:5 określa wierzących jako tych, którzy kochają Boga. Więc nawet Stary Testament, a to tylko przykłady, ostatni z nich z Nehemiasza 1:5, mówi o ludzie Bożym jako o tych, którzy kochają Boga. Jak się przekonamy, nie chodzi tu o rytuały i rutynę. Młody uczony w Piśmie – zakładamy, że mógł być młody, a może nie – rozumiał to nawet w ciemnościach własnej duszy. Posłuchajcie, co psalmista powiedział w Psalmie 69:37: „Potomkowie sług Jego odziedziczą ją – błogosławioną obietnicę ziemi – i osiądą w niej ci, którzy miłują imię Jego”. Jeśli chcesz być częścią chwalebnego spełnienia Bożych obietnic, musisz należeć do tych, którzy kochają Jego imię. Psalm 97:10 też podkreśla to samo: „Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło!”. To nas definiuje. Jesteśmy tymi, którzy kochają Pana. Do tej listy trzeba dodać 1 Koryntian 2:9: „Jak napisano – to cytat z Izajasza – czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy – co? – Go miłują”. Którzy Go miłują. Miłość do Boga jest tym, co definiuje wierzących. Pierwszy List do Koryntian 8:3: „jeśli kto miłuje Boga, do tego przyznaje się Bóg”. I odwrotnie, jeśli Bóg cię poznał, jeśli masz z Nim relację, jest to widoczne po tym, że Go kochasz. Przeciwieństwo znajdziemy w 1 Koryntian 16:22: „Jeśli kto nie miłuje Pana, niech będzie przeklęty!”. A zatem, kochanie Boga. „A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Miłuj bliźniego jak siebie samego. O czym tu mówimy? To Księga Kapłańska 19:18, to było drugie przykazanie. Kochasz Boga i kochasz swojego bliźniego jak siebie samego. Wielu ludzi mówi: „To znaczy, że musisz kochać siebie. Musisz pracować nad kochaniem siebie. Musisz zwiększyć poczucie własnej wartości. Musisz bardziej kochać siebie”. To nieprawda. Musisz kochać siebie mniej. Nie o to tu chodzi. Ty już kochasz siebie. Kogo ubrałeś dziś rano? Kogo uczesałeś? Kogo nakarmiłeś? Nie musimy uczyć się kochać siebie. Całe nasze życie wypełnione jest dbaniem o siebie. Co mówi nasz Pan: „Traktuj innych ludzi z taką staranną troską, z jaką traktujesz siebie”. To nie jest wezwanie do kochania siebie, to wezwanie do kochania innych tak, jak już kochasz siebie. Dlaczego On mówi o tych dwóch kwestiach? Ponieważ: „Innego przykazania, większego ponad te, nie masz”. Nasz Pan powiedział także: „Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”. Dziesięć Przykazań jest z tym związanych. Pierwsze cztery dotyczą kochania Boga. Nie będziesz miał innych bogów. Nie czyń sobie fałszywych bożków. Nie używaj Jego imienia nadaremnie. I pamiętaj, żeby Go czcić. To jest kochanie Boga. A w pozostałych chodzi o kochanie człowieka. Szanuj swoich rodziców. Szanuj autorytet. Szanuj życie, nie zabijaj ludzi. Szanuj czystość moralną, nie cudzołóż. Szanując cudzą własność i prawa, nie kradnij. Szanuj prawdę, nie kłam. Szanuj to, co Bóg daje, bądź wdzięczny, nie pożądaj. Wszystko to dotyczy relacji między ludźmi. Pierwsza połowa odnosi się do relacji człowiek-Bóg, a kolejne do relacji człowiek-człowiek. Tak więc, te dwa przykazania są po prostu podsumowaniem całego prawa. Są tylko dwie możliwości. Boże prawa odnoszące się do naszej relacji z Nim oraz Jego prawa odnoszące się do naszej relacji z innymi ludźmi. Na tym polega geniusz naszego Pana. W tych dwóch przykazaniach powiedział wszystko. Wszystko zawiera się w tych dwóch przykazaniach. To zdumiewające. Kochajcie mnie, kochajcie innych. Nawet swoich wrogów, Mateusza 5:43-48, nie tylko przyjaciół, nie tylko braci, ale kochajcie wrogów, a naprawdę będziecie dziećmi swojego Ojca. Kochajcie innych. Tego też nie robili. Nie mieli dla innych nic oprócz pogardy. Gardzili ułomnymi, biednymi i słabymi. Nie mieli szacunku dla ludzi, którzy byli niżej. Faryzeusze nie jadali nawet z nie-faryzeuszami. Ich religia była fałszywa, całkowicie zepsuta. Zakończenie jest bardzo ciekawe. Uczony w Piśmie powiedział do Niego w wersecie 32: „Dobrze, Nauczycielu”. Co za rozczarowanie. Odpowiedziałeś poprawnie i cała ta pułapka przepadła. „Prawdę powiedziałeś – dałeś nam Szema – że Bóg jest jeden i że nie masz innego oprócz Niego. I że Jego miłować z całego serca i z całej myśli, i z całej siły, a bliźniego miłować jak siebie samego, to znaczy więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary”. On to zrozumiał. Doskonale wiedział, co Jezus mówi. Wszystkie te rytuały, cała ta rutyna. Pamiętajcie, gdzie oni są. Stoją na środku dziedzińca świątyni, gdzie nieustannie składano ofiary i całopalenia: każdego ranka, każdego wieczoru, każdego dnia w roku. Dodatkowo, w czasie tygodnia Paschy, który właśnie trwał, składano ofiary na masową skalę. On był w środku tego systemu ofiarnego wśród krzątających się dookoła kapłanów i powiedział, że ważniejsze od tego jest kochanie Boga i kochanie innych. I to jest zgodność. On zgadza się nawet, że jego religia, ta, którą głosi i wyznaje, jest w rzeczywistości odstępcza. Masz rację. Masz rację. Zgadza się z Nim wróg posłany, by schwytać Go w pułapkę, dlatego że ten nie może zaprzeczyć Pismu. Werset 34: „A Jezus, widząc, że on rozsądnie odpowiedział” – on znał swój Stary Testament. „Rzekł mu: Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego”. Swoją drogą, to dobrze, ale to nie wystarcza. Blisko to za mało. Trzeba wejść, trzeba wejść, trzeba wejść przez wiarę w Chrystusa, w Jego śmierć i zmartwychwstanie. Ale w jakim sensie ten człowiek był blisko? Był blisko, bo rozumiał, że jest to sprawa wnętrza, a nie ceremonialnych rytuałów. To ostatecznie zamknęło dyskusję. Po tym już nikt nie odważył się Go więcej pytać. Nic, co próbowali wykorzystać, żeby skłócić Go z ludem, a lud z Nim, jak dotąd się nie powiodło. Ale osiągną to. Do piątku ludzie będą wołać, żeby Go ukrzyżować. Ojcze, dziękujemy Ci za czas spędzony dziś rano w Twoim Słowie. Jak zawsze, jest tak niezwykle bogate. Zapieczętuj je w naszych sercach i używaj, Panie, żeby przyniosło chwałę Twojemu imieniu. Chcemy kochać Cię doskonale, bardziej niż teraz. Uzdolnij nas do tego swoją mocą. Modlimy się w imieniu Chrystusa. Amen.
© EWC | Amor Veritatis | GTY
