Zawsze się módlcie i nie ustawajcie

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

Powiedział im też podobieństwo o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać… (Łk 18:1).

…módlcie się za tych, którzy was prześladują… (Mt 5:44).

Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu… (Mt 6:6)

A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie… (Mt 6:7–8).

A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie… (Mt 6:9).

Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje (Mt 9:38).

… o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą (Łk 11:13).

… proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna (J 16:24).

I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu (J 14:13).

Jezus chce wzbudzić lud modlący się. Jego żądanie jest jasne, a kwestia modlitwy tak bardzo istotna, że mówi nam dlaczego, jak, za kogo o co mamy się modlić. I chociaż może nam się wydawać, że Syn Boży nie ma potrzeby się modlić, On jednak jako doskonały człowiek dał nam przykład – wstawał wcześnie rano, aby się modlić (Mk 1:35), szukał miejsca, by się modlić na osobności (Mt 14:23), a czasami na modlitwie spędził całą noc (Łk 6:12), by na koniec przygotować się do męki na krzyżu przez modlitwę (Łk 22:41–42).

W jakim celu? Na chwałę Boga

Dlaczego Jezus uważał modlitwę za rzecz wielkiej wagi dla swoich uczniów? Dlatego, że modlitwa współbrzmi z dwoma wielkimi zamierzeniami Boga, które przyszedł zrealizować Jezus: oddanie Bogu chwały oraz zapewnienie nam radości. Jezus powiedział: „I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu” (J 14:13). Bóg zaplanował modlitwę po to, aby okazać pełnię swojej boskości oraz uświadomić nam nasze potrzeby. Modlitwa uwielbia Boga, ponieważ stawia nas w pozycji osób spragnionych, zaś Boga w pozycji wszechwystarczalnego źródła1.

Jezus znał Księgę Psalmów i czytał Psalm 50, w którym sam Bóg, podobnie jak Jezus, domaga się, aby wołać do niego o pomoc i pokazuje, że taka modlitwa uwielbia Boga: „I wzywaj mnie w dniu niedoli, Wybawię cię, a ty mnie uwielbisz!” (Ps 50:15). Bóg zaplanował modlitwę jako sposób komunikowania się z nim, w wyniku którego my otrzymujemy pomoc, zaś On otrzymuje chwałę. Jezus powiedział, że przyszedł uwielbić Ojca: „Ja cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał” (J 17:4). Częścią dzieła, które Jezusowi zlecił Bóg, jest nauczenie swoich naśladowców modlitwy, ponieważ kiedy modlimy się w imieniu Jezusa, wówczas Ojciec jest uwielbiony w Synu (J 14:13).

W jakim celu? Dla naszej radości

Drugim zadaniem, które Jezus przyszedł wykonać, jest zapewnienie nam radości. Celem całego jego nauczania jest uwolnienie nas od rzeczy, które pozbawiają nas wiecznego szczęścia, oraz napełnienie nas jedyną radością, która trwa wiecznie – radością w Bogu: „mówię to na świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni” (J 17:13). Jedną z jego najczęściej głoszonych dla naszej radości nauk, jest nauka o modlitwie. Jezus wyraźnie powiedział nam, by modlić się – dla naszej radości: „proście, a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” (J 16:24). Najcudowniejszą rzeczą związaną z modlitwą jakiej żąda od nas Jezus jest to, że doskonale nadaje się ona do tego, aby oddać Bogu chwałę a nam samym zapewnić radość.

To są dla nas dwie wielkie zachęty do posłuszeństwa nakazowi Jezusa, aby „zawsze się modlić i nie ustawać” (Łk 18:1). Do tych zachęt Jezus dodał jeszcze inne, ponieważ tak bardzo zależy mu na tym, abyśmy byli pełni nadziei w modlitwie. Powiedział na przykład: „wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie” (Mt 6:8). Chodzi o to, że w naszych modlitwach nie musimy mnożyć pobożnych zwrotów w nadziei, że zdobędziemy przez to uwagę Boga Ojca lub zaskarbimy sobie nimi jego przychylność. On jest Ojcem, który troszczy się o nas i wie wszystko. On odpowie na nasze modlitwy. Jezus dalej podkreśla gotowość Boga do odpowiedzi na nasze modlitwy porównując go do ziemskiego ojca, dodając przy tym, że Bóg jest o wiele bardziej chętny do odpowiedzi na nasze modlitwy, niż ziemscy ojcowie:

Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą (Mt 7:7–11).

W odpowiedzi na pytanie, dlaczego mamy się modlić, Jezus mówi: ponieważ Bóg bardzo chce wysłuchać naszych modlitw i odpowiedzieć na nie – co zresztą nie powinno dziwić, skoro modlitwa ma na celu wywyższenie chwały Bożej oraz podtrzymanie naszej radości w nim.

Jak? W prostocie

Jak więc mamy się modlić? Gotowość Boga do wysłuchania oraz jego doskonała wiedza o tym, czego potrzebujemy zanim go o to poprosimy oznaczają, że powinniśmy modlić się prostymi słowami i unikać wielokrotnego powtarzania niczym mantry różnych zwrotów i zdań, które mogłoby sugerować, że Bóg wysłucha nas ze względu na nasze monotonne skandowanie. „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie” (Mt 6:7–8).

Jak? Wytrwale

Nie oznacza to, że nie potrzebujemy wytrwałości w modlitwie. W rzeczywistości Jezus wyraźnie mówi nam, abyśmy nie ustawali w modlitwie i w razie potrzeby trwali w niej nawet przez długi czas, kiedy walczymy o decydujące zwycięstwo sprawiedliwości na chwałę Boga (Łk 11:5–8, 18:1–8). Cierpliwa modlitwa nie ma na celu ostatecznego przełamania oporu ze strony Boga, lecz odkrycie Bożej mądrości przejawiającej się we właściwym czasie i sposobie wysłuchania jej. Bóg nie przejawia żadnej niechęci do pomagania swoim dzieciom i uwielbienia swojego imienia. On po prostu wie lepiej od nas, kiedy i w jaki sposób zesłać nam pomoc. Dlatego nasza wytrwałość w modlitwie pokazuje zarówno naszą ufność w to, że Bóg jest naszą jedyną nadzieją, jak i w to, że On odpowie na nasze wytrwałe błagania w najlepszym czasie i w najlepszy możliwy sposób.

Jak? Przez Jego śmierć i w Jego imieniu

Dzięki Jezusowi możemy mieć ufność w modlitwie. On nie tylko nauczył nas modlić się, lecz także umarł za nas i zmartwychwstał, aby usunąć niemożliwe do przezwyciężenia przez nas przeszkody w naszych modlitwach. Gdyby nie śmierć Jezusa, nie moglibyśmy uzyskać przebaczenia grzechów (Mt 26:28) i nadal ciążyłby na nas Boży gniew (J 3:36). W takim stanie nie moglibyśmy oczekiwać od Boga odpowiedzi na nasze modlitwy. Fundamentem wszystkich naszych modlitw jest więc Jezus. Dlatego On sam nauczał, abyśmy modlili się w jego imieniu: „I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu” (J 14:13; por. z 16:23–24). Kończenie naszych modlitw zwrotem: „w imieniu Jezusa, amen”, nie jest jakąś tradycją – jest deklaracją naszej wiary w Jezusa jako jedynej nadziei przystępu do Boga.

Jak? Z wiarą

Jezus naprawdę pragnie, abyśmy modlili się z wiarą: „I wszystko, o cokolwiek byście prosili w modlitwie z wiarą, otrzymacie” (Mt 21:22; por. Mk 11:24). Niektórzy używają tego wersetu oraz innych podobnych na poparcie nauki o mocy pozytywnego myślenia. Są przekonani, że jeśli wierzymy, że coś się wydarzy, wówczas ta rzecz rzeczywiście się wydarzy. Jednak w ten sposób nauczają wiary w wiarę. Kiedy Jezus naucza nas jak wiarą „przenosić góry”, wyraźnie mówi: „Miejcie wiarę w Boga!” (Mk 11:22). Są w życiu takie sytuacje, w których wydaje nam się, że Bóg daje nam wyraźnie do zrozumienia, iż jego wolą jest uczynić jakąś konkretną rzecz. W takim przypadku możemy mieć pewność, że ta rzecz zostanie zrobiona. W takim sensie Jezus mówi nam: „Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam” (Mk 11:24). Tym, który czyni te rzeczy jest Bóg, a nasza ufność opiera się na nim i na jego objawionej woli. Inaczej sami bylibyśmy Bogiem, a On musiałby zarządzać światem według naszej woli, a nie swojej.

Jezus wyraźnie mówi, że istnieje pewnego rodzaju filtr, przez który muszą przejść nasze modlitwy, abyśmy mogli mieć pewność, iż są one zgodne z Bożą wolą: „Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam” (J 15:7). Obietnica ta zawiera wyraźniej widoczny warunek Jezusa, niż obietnica przedstawiona wcześniej (Mk 11:24)2. Czy ufamy, że Jezus jest naszym krzewem winnym zaopatrującym nas we wszystko, czego potrzebujemy? Czy jego słowa kształtują nasze myślenie i nasze serca, abyśmy mogli poznać, jak modlić się zgodnie z jego mądrością?

Modlitwa z wiarą nie zawsze oznacza pewność, że stanie się to, o co się modlimy. Jednak modlitwa z wiarą musi być zawsze wyrażeniem naszej ufności – ze względu na Jezusa – w to, że Bóg wysłucha nas i pomoże nam w taki sposób, jaki uzna za najlepszy. Może to oznaczać, że da nam dokładnie to, o co prosimy, albo że da nam coś lepszego. Czy ojciec da kamień swojemu synowi, który prosi go o chleb? Nie. Ale też nie da mu chleba spleśniałego, dlatego może dać mu świeże ciasto. Czasami Boże odpowiedzi na nasze modlitwy mogą nas przytłaczać obfitością. Czasami odpowiedzi te smakują bardziej jak lekarstwo, a nie pokarm, i są próbą naszej wiary w to, że lekarstwo to jest rzeczywiście tym, czego potrzebujemy.

Jak? Nie dla chwały u innych

Mając na uwadze powyższe, rzeczą oczywistą powinno być to, że zapłata za modlitwę pochodzi od Boga a nie od człowieka. Jezus pokazuje nam jednak, że serce człowieka jest zdolne do wypaczenia tego najpiękniejszego aktu zwracania się do Boga i uczynienia zeń sposobu na zdobycie uznania w oczach ludzi, a tym samym do wypaczenia sensu modlitwy. Ostrzega nas:

A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie (Mt 6:5–6).

Jezus nienawidzi obłudy – nienawidzi serca okazującego przed ludźmi miłość do Boga, kiedy w rzeczywistości robi to w celu zyskania uznania innych. Swoje najostrzejsze słowa skierował przeciwko obłudnikom, których nazwał „synami piekła”, „ślepymi przewodnikami”, „pełnymi łupiestwa i pożądliwości”, „grobami pobielanymi” (Mt 23:15, 24,25,27). Żądanie Jezusa jest jednoznaczne: „Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, to jest obłudy” (Łk 12:1). Wynika z tego, że modląc się (a także poszcząc i dając jałmużny – patrz Mt 6:1–4 i 16–18) powinniśmy nade wszystko cenić Boga i wszystko to, czym będzie On dla nas, i nie zabiegać o uznanie ludzi. Większość z nas nie robi z modlitwy jako aktu uwielbienia Boga, pokazu obłudy dla zdobycia uznania innych.

Za kogo?

Za kogo nakazuje nam się modlić Jezus? Najwyraźniej za nas samych. Nie dlatego, że zasługujemy, aby się za nas modlić. Modlitwa nie ma nic wspólnego z zasługą – modlitwa wynika z miłosierdzia Boga. Modlimy się za siebie, ponieważ jesteśmy słabi. Jesteśmy tak podatni na grzech i całkowicie uzależnieni od łaski podtrzymującej, która podtrzymuje nasze niedoskonałe posłuszeństwo. Jezus powiedział: „A wy tak się módlcie: (…) i nie wódź nas na pokuszenie” (Mt 6:9, 13). Najpierw modlimy się za samych siebie, ponieważ sami najlepiej znamy naszą słabość i bezradność. Dopiero potem modlimy się za innych naśladowców Chrystusa oraz za świat.

Nie możemy odmawiać modlitwy za kogokolwiek. Kiedy Jezus mówi nam, aby się modlić słowami: „święć się imię twoje” (Mt 6:9), to oznacza, że powinniśmy się modlić za każdego, kto jeszcze nie święci imienia Bożego. Jeśli w naszych samolubnych sercach żywimy do kogoś niechęć, to Jezus jest bezkompromisowy – także i ich powinniśmy błogosławić w swoich modlitwach. Powiedział: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5:44); oraz: „Błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (Łk 6:28). Nasza miłość nie może nikogo wykluczać – nikogo też nie wolno nam wykluczać z naszych modlitw.

O co?

Na koniec pozostaje pytanie: o co – zgodnie z żądaniem Jezusa mamy się modlić? O co mamy prosić Ojca? Odpowiedź Jezusa na to pytanie zawarta jest w Modlitwie Pańskiej (Mt 6:9–13):

Ojcze nasz, który jesteś w niebie:
1. Niech będzie uświęcone imię Twoje,
2. Niech nadejdzie królestwo Twoje,
3. Niech będzie wola Twoja na ziemi, tak jak w niebie,
4. Daj nam dzisiaj chleba naszego powszedniego,
5. Przebacz nam nasze długi, jak i my przebaczamy naszym dłużnikom,
6. I nie wódź nas na pokuszenie, ale wybaw nas od złego.

Modlimy się za samych siebie, a także za innych naśladowców Jezusa oraz za świat (1), aby czcić i kochać imię Boże ponad wszystko. Taki jest pierwszy cel modlitwy – prosić Boga, aby ludzie szukali chwały Bożej. (2) Modlimy się, aby Boże panowanie – zbawcze, oczyszczające i wywyższające Jezusa –sprawowało władzę w naszym życiu i aby ostatecznie objawiło się w całej pełni. (3) Modlimy się, abyśmy wykonywali wolę Bożą tak, jak wykonują ją aniołowie w niebie – czyli bez wahania i z całą gorliwością i dokładnością. (4) Modlimy się o praktyczne zaspokojenie potrzeb naszych ciał i umysłów, gdyż dzięki temu możemy żyć na ziemi w posłuszeństwie. (5) Modlimy się o przebaczenie naszych codziennych zaniedbań w oddawaniu chwały Bogu tak, jak powinniśmy. Oznacza to, że prosimy Boga, aby stosował wobec nas każdego dnia owoce doskonałego odkupienia, które Jezus nabył dla nas raz na zawsze, kiedy umarł na krzyżu. (6) Modlimy się, aby Bóg chronił nas od zła i od pokus, które doprowadziłyby nas do upadku i osłabiły nasze świadectwo o Bogu.

Modlitwa Pańska pokazuje zdumiewającą naturę modlitwy. Najważniejszą rzeczą jest modlitwa o uwielbienie imienia Bożego, nadejście Królestwa Bożego oraz wykonywanie woli Bożej na ziemi tak, jak jest ona wykonywana w niebie. Oznacza to, że Bóg zamierza użyć modlitwy wiernych do wykonania swoich ostatecznych i uniwersalnych zamierzeń. Na przykład Jezus mówi nam, aby modlić się o robotników potrzebnych do głoszenia ewangelii wszystkim narodom: „proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9:38). A przecież nic nie jest bardziej pewne niż to, że Królestwo Boże ostatecznie zwycięży. Jezus powiedział: „zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. (…) I będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec” (Mt 16:18, 24:14). Nie ma żadnej wątpliwości co do zwycięstwa Boga. Niemniej jednak w Bożej ekonomii zwycięstwo to zależy od modlitwy człowieka.

Oznacza to, że modlitwa jest nie tylko obowiązkiem człowieka, lecz także darem Bożym. Jezus obudzi w swoim ludzie ducha modlitwy, by prosił o wszystko, co jest potrzebne do wykonania woli Bożej na ziemi. Modlitwy naśladowców Jezusa oraz zamiary Boże nie zawiodą.

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

Przypisy

  1. Nie chcę przez to powiedzieć, że modlitwa polega jedynie na proszeniu Boga i nie obejmuje dziękczynienia, uwielbiania i wyznawania grzechów. Jednak niniejszy rozdział koncentruje się na modlitwie jako błagalnej prośbie, ponieważ w głównej mierze tak przedstawiał ją Jezus.
  2. Nawet w kontekście Marka 11:24 występuje pewne dookreślenie obietnicy: „Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam”. Już w następnym wersecie czytamy: „A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia” (Mk 11:25). To oznacza, że nawet jeśli prosisz o przebaczenie i wierzysz, że go dostąpiłeś, to nie będziesz go miał, jeżeli nie przebaczysz temu, przeciwko komu coś masz. To wyjaśnia, że ta obietnica nie jest tak szeroko pojęta, jak to się początkowo wydaje. Ma ona pewne granice. Nie możesz po prostu manipulować Bogiem za pomocą ufności pokładanej w twoich prośbach. Istnieją moralne wskazówki. Dlatego Jezus mówi w sposób warunkowy: „Jeśli … słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam” (J 15:7). Słowa Jezusa kształtują ducha i treść naszych modlitw.
FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Upamiętajcie się