Uniżcie się zwalczając pychę

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

A kto się będzie wywyższał, będzie poniżony, a kto się będzie poniżał, będzie wywyższony (Mt 23:12).

A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego… (Łk 18:13–14).

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios (Mt 5:3).

Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy chętnie chodzą w długich szatach i lubią pozdrowienia na placach i pierwsze krzesła w synagogach, i przednie miejsca na ucztach (…). Ci surowszy otrzymają wyrok (Łk 20:46–47).

Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy (Łk 17:10).

Jednym z powodów, dla których Jezus najsurowiej krytykował obłudników (patrz Żądanie 13), jest to, że obłuda wyrasta z pychy. Wstręt Jezusa do obłudy jest wyraźnie widoczny w jego licznych i różnorodnych wezwaniach do uniżenia się.

Pycha: bunt, poczucie lepszości i rozkoszowanie się poczuciem wyższości

Trudno jest zdefiniować pychę, ponieważ często przejawia się ona w subtelnych zachowaniach pozbawionych śladów arogancji. Trudność tę można zobaczyć analizując dwie formy pychy – chełpienia się i użalania się nad sobą.

Chełpliwość jest reakcją pychy na sukces, a użalanie się jest jej reakcją na cierpienia. Chełpliwość mówi: „zasługuję na uznanie, ponieważ osiągnąłem tak wiele”. Z kolei użalanie się nad sobą mówi: „zasługuję na uznanie, ponieważ straciłem tak wiele”. Chełpliwość jest głosem pychy w sercach ludzi silnych, a użalanie się nad sobą jest jej głosem w serach ludzi słabych. Chełpliwość wskazuje na poczucie samowystarczalności, z kolei użalanie się nad sobą z pozoru wydaje się osobistą ofiarą. Trudno zauważyć pychę w człowieku użalającym się nad sobą, ponieważ wydaje się, że jest on w potrzebie. Jednak jego potrzeba powstaje w wyniku zranienia jego ego i tak naprawdę pragnie on, by inni nie postrzegali go jako osobę bezradną, lecz jako bohatera. Potrzeba, jaką odczuwa człowiek użalający się nad sobą nie wypływa z poczucia własnej niegodności, lecz z poczucia, że jest się niedocenianym przez innych. Potrzeba ta jest reakcją nieoklaskiwanej pychy.

Jezus objawia głębię pychy – obnaża jej liczne zasłony i odkrywa jej przejawy. Fundamentem pychy jest złożona skłonność do narzucania swojej woli, a także poczucie wyższości i przyjemności płynącej z postrzegania siebie jako osoby lepszej od innych. Innymi słowy, jest to połączenie buntu (przeciwko Bogu jako sprawiedliwemu władcy), poczucia lepszości (zasługujemy na lepsze traktowanie), oraz upodobania (w poczuciu wyższości nad innymi). Żadna z tych rzeczy nie wydaje się oczywista.

Można wystrzegać się rebelii, a jednocześnie przejawiać bierny opór i być zdecydowanym zwolennikiem samostanowienia. Poprzez ustawiczną samokrytykę przed innymi człowiek może sprawiać wrażenie, że uważa się za osobę niegodną, a mimo to cały czas odczuwać złość wobec innych za to, że nie uważają takiego postępowania za cnotę. Można też rozkoszować się poczuciem wyższości nad innymi poprzez chełpienie się albo podsycanie pragnienia uznania przez pochwały od innych za brak chełpliwości.

Pycha: poczucie lepszości

Jezus kieruje swoją uwagę na widoczne akty i przejawy pychy. Ewangelista Łukasz wyjaśnia, dlaczego Jezus opowiedział przypowieść o chełpliwym faryzeuszu i pokornym celniku (patrz Żądanie 20): „I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo” (Łk 18:9). To właśnie miałem na myśli pisząc o poczuciu lepszości – uważanie się za człowieka, który zasługuje na coś dobrego od Boga.

Poczucie lepszości idzie w parze z chełpieniem się i górowaniem nad innymi. Dlatego w przypowieści ewangelicznej faryzeusz, który miał poczucie wyższości, powiedział: „Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku” (Łk 18:11–12). To, że dziękuje Bogu nie powinno przysłaniać radości, jaką czerpie z poczucia wyższości. Istnieje różnica pomiędzy pokorną radością z powodu stania się lepszym człowiekiem dzięki łasce Bożej, a pełną pychy radością wynikającą z uważania się za osobę lepszą od innych. Pycha nie raduje się z uświęcenia, lecz z postrzegania siebie jako osobę lepszą od innych.

Pożądanie uznania u innych

Nawet jeśli nie mamy w sobie poczucia wyższości, możemy pożądać tego samego efektu końcowego, czyli uznania w oczach ludzi. Jezus ostrzega, aby nie dawać jałmużny na pokaz oraz nie modlić się i nie pościć tak, aby nas inni widzieli. „Baczcie też, byście pobożności swojej nie wynosili przed ludźmi, aby was widziano” (Mt 6:1). „A gdy pościcie, nie bądźcie smętni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludziom pokazać, że poszczą” (Mt 6:16). Tych, którzy robią te rzeczy na pokaz, Jezus nazywa „obłudnikami”, ponieważ w swoich modlitwach oraz postach chcą oni uchodzić za osoby kochające Boga, kiedy w rzeczywistości kochają uznanie u innych. To jest jeden z wymiarów pychy.

Pycha nie tylko pożąda uznania ze względu na pobożność, lecz także uznania z powodu władzy oraz bogactwa. Dlatego Jezus mówi do swoich uczniów: „Królowie narodów panują nad nimi, a władcy ich są nazywani dobroczyńcami. Wy zaś nie tak…” (Łk 22:25–26). Innymi słowy, nie miejcie upodobania w posiadaniu większej władzy bądź większego bogactwa. Radość z powodu zajmowania wyższej pozycji od innych, czyli z bycia ponad nimi, nie jest owocem pokornego zaufania łasce Bożej. Jest owocem serca pełnego pychy.

Pycha może objawiać się na sto różnych sposobów, byle zyskać uznanie w oczach ludzi. Może objawić się w wyborze miejsca na zebraniu, zachowaniu się na rynku, czy umieszczaniu przed swoim nazwiskiem różnych tytułów. Jezus powiedział, że uczeni w Piśmie i faryzeusze lubią „pierwsze miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach, i pozdrowienia na rynkach, i tytułowanie ich przez ludzi: Rabbi” (Mt 23:6–7). Tytułowanie „rabbi”, czy pozdrawianie na rynkach nie jest samo w sobie złe. Rzecz w tym, co tak naprawdę ludzie kochają – czego potrzebują, czego pożądają i co sobie bardzo cenią. Pycha kieruje się pragnieniem uczczenia przez ludzi różnymi zaszczytnymi miejscami i tytułami.

Pycha jest pozbawiona miłości

Następnie Jezus pokazuje nam jak bardzo pozbawiona miłości jest pycha. Jezus powiedział najpierw: „bo wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć” (Mt 23:4), a potem dodał: „a wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli” (Mt 23:5). Innymi słowy, uczeni w Piśmie i faryzeusze uczą surowych norm moralnych, jednak nie mają w sobie litości ani duchowej mądrości, aby pomóc ludziom dźwigać ciężar tych obowiązków. Postępują tak, bo brak im miłości.

I nic dziwnego. Ludzie pełni pychy tak naprawdę nie chcą, aby inni byli lepsi od nich, ponieważ zburzyłoby to ich poczucie wyższości. Ludzie pełni pychy nie rozumieją autentycznego dzieła łaski Bożej, która pomaga grzesznikom uświęcać się bez wzbijania się w pychę. Tacy nie kiwną nawet palcem, aby pokazać pokutującemu grzesznikowi, że jarzmo Jezusa jest miłe, a jego brzemię lekkie (Mt 11:30), ponieważ dla nich samych nie jest ono ani miłe, ani lekkie. Moralne obowiązki, które starają się wypełniać, są sztucznie utrzymywane jako ciężar, aby ich wypełnianie mogło być uznane za zasługę i powód do chluby. Gdyby obowiązki te były miłe i lekkie, gdzież byłaby chluba z ich powodu?

Jesteśmy niegodnymi sługami

Nauczanie Jezusa ściśle łączy ze sobą pokorę z postawą sługi. Być pokornym to znaczy być sługą. Te dwie rzeczy nie są tożsame, jednak pokora prowadzi do radosnej gotowości wypełniania skromnej służby. Uczeń Jezusa rozwija się i jego ubóstwo duchowe ustępuje duchowi dziecięcego zaufania łasce Bożej, a jego serce przemienia się w serce sługi pełniącego służbę Bożą.

W Kazaniu na Górze Jezus umieścił na pierwszym miejscu następujące błogosławieństwo: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mt 5:3). Mówi ono o ludziach, którzy po wejrzeniu w siebie nie znajdują żadnego śladu zasługi. Tacy ludzie są przeciwieństwem „tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni” (Łk 18:9). Wiedzą, że nie mają w sobie niczego, co zasługiwałoby na pochwałę u Boga.

Ubodzy w duchu radośnie biorą na siebie rolę nieużytecznych sług, zgodnie z nakazem Jezusa: „gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy” (Łk 17:10). Jest to bardzo brzemienne w skutkach stwierdzenie, które całkowicie burzy w nas pozostałości pychy. Jezus mówi, że żaden stopień posłuszeństwa – od najniższego do najwyższego – nie upoważnia do jakichkolwiek roszczeń przed Bogiem. Doskonale posłuszny człowiek powinien być także posłuszny poleceniu Jezusa i powiedzieć: „sługą nieużytecznym jestem”. Innymi słowy, powinien powiedzieć Bogu: „W żadnym wypadku nie stawiam Ciebie w pozycji dłużnika zobowiązanego wypłacić mi wynagrodzenie”. Przekonanie, że nie zasługujemy na nic dobrego od Boga, jest fundamentem pokory.

Pokora może być wyrażana także pozytywnie, tak jak to czynił skruszony celnik uznający, że całe dobro, jakie otrzymujemy od Boga, to jego miłosierdzie, które jest niezasłużone: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” (Łk 18:13). Jezus powiedział o tym celniku: „ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego” (Łk 18:13). Radość pokornych nie zawiera się w poczuciu zasługiwania na coś, lecz w doznaniu miłosierdzia.

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Wierzcie we mnie