Celem jest przyprowadzenie naszych dzieci do Chrystusa. Do zbawczej wiary. Nie ma nic ważniejszego.
Wychowywanie i rodzicielstwo
Gdzie jest granica między oczekiwaniem od nich uczestnictwa w niedzielnych spotkaniach kościelnych a byciem cierpliwym wobec nich i niedopuszczaniem do tego, by chrześcijaństwo było postrzegane jako coś, co jest im narzucane?
„Ćwicz chłopca według potrzeby drogi jego; bo gdy się zestarzeje, nie odstąpi od niej.” Prz 22,6
Czy nauczanie małych dzieci o Bogu, Biblii, ewangelii jest potrzebne? Czy nie jest to temat, który możemy zostawić na później?
Kłamstwo i lawirowanie to stare grzechy. Ich ojcem jest diabeł — zwiódł Ewę odważnym kłamstwem i od tamtego czasu upadają w ten grzech wszystkie jej dzieci.
Uważaj, żeby nie przymykać oczu na małe psoty pod pretekstem ich nieszkodliwości. W wychowywaniu dziecka nie ma błahostek, wszystko jest ważne.
Rodzice, dopilnujcie, aby dzieci były wam posłuszne, w przeciwnym razie zapłacicie ogromną cenę zmartwień i łez.
Stałe zaspokajanie jest drogą do egoizmu. A egoiści i rozpuszczone dzieci, wierzcie, rzadko są szczęśliwe.
Wychowywanie w przeświadczeniu, że nie powinny niczego opierać na zaufaniu, że muszą mieć jasność „dlaczego”, to moim zdaniem okropny błąd.
Nie możesz sprawić, żeby dzieci kochały Biblię. Nikt, tylko sam Duch Święty może napełnić nasze serca uwielbieniem dla Słowa.
Bez wątpienia te maleństwa są bardzo dla ciebie cenne; ale jeśli je kochasz, myśl o ich duszach.
Instruowanie, dawanie rad, nakazywanie na niewiele się zdadzą, chyba, że są poparte przykładem twojego postępowania.












