Obowiązki rodziców: Wychowuj je w zwyczaju wiary

Artykuł ten jest częścią serii Obowiązki rodziców na podstawie książki Johna C. Ryle (1816- 1900) o tym samym tytule.

Rozumiem przez to, że powinieneś uczyć je wiary w to, co mówisz. Spróbuj sprawić, aby ufały twoim sądom, szanowały opinie tak samo, jak szanują swoje. Powinieneś przyzwyczaić je do myśli, że jeżeli TY uważasz jakąś rzecz za złą dla nich, to tak rzeczywiście jest, a kiedy TY twierdzisz, że coś jest dobre, to jest. Muszą wiedzieć, że na razie twoja wiedza jest bogatsza od ich, i że mogą bezgranicznie polegać na twoim słowie. Ucz je uczucia, że jeżeli czegoś nie wiedzą, to na pewno się jeszcze nauczą i dlatego powinny robić wszystko do czego je zachęcasz.

Kto na pewno jest w stanie opisać błogosławieństwa wpływające z prawdziwej wiary? Albo inaczej, kto może opisać smutek, jaki sprowadza na świat jej brak? Brak wiary sprawił, że Ewa zjadła owoc, zwątpiła w prawdziwość słów Boga: „śmiercią umrzesz”. Brak wiary sprawił, że stary świat odrzucił ostrzeżenie Noego. Niewiara trzymała Izrael na pustkowiu — to było jak płot odgradzający ich od ziemi obiecanej. Brak wiary sprawił, że Żydzi ukrzyżowali Pana chwały — nie uwierzyli w głos Mojżesza i proroków, których czytali codziennie. Brak wiary sprowadza człowieka do grzechu, aż do ostatniej godziny jego życia — brak wiary w Boże obietnice, ostrzeżenia, we własną grzeszną naturę, w niebezpieczeństwo w którym się znajduje, brak wiary we wszystko, co jest przeciwne temu światu i jego dumie. Czytelniku, wychowuj swoje dzieci w przekonaniu, że nauczysz je wiary, wiary w słowa rodziców, przekonania, że to, co oni mówią, musi być dobre.

Słyszałeś od niektórych, że nie powinieneś niczego wymagać od dzieci, bo i tak nie rozumieją. W takim przypadku powinieneś im wytłumaczyć i uzasadnić wszystko, czego od nich oczekujesz. Przestrzegam cię przed taką postawą. Mówię szczerze, że uważam ją za złą. Bez wątpienia to absurd, żeby robić tajemnicę ze wszystkiego. Jest wiele rzeczy, które warto tłumaczyć dzieciom, aby poczuły, że polecenia są rozsądne. Ale wychowywanie w przeświadczeniu, że nie powinny niczego opierać na zaufaniu, że one, tak mało przecież jeszcze rozumiejące, muszą mieć jasność „dlaczego”, to moim zdaniem okropny błąd, boleśnie odbijający się na ich umysłach.

Wyjaśniaj wszystko dziecku, jeśli uważasz to za stosowne, ale nigdy nie zapominaj, że ono musi wiedzieć (jeśli naprawdę je kochasz), że jest tylko dzieckiem — że myśli jak dziecko i dlatego nie wolno mu oczekiwać, że pozna powód każdego zjawiska. Opowiedz mu o Izaaku, o dniu, kiedy Abraham zabrał go na górę Moria (Rdz 22). Zapytał swego ojca: „A gdzie baranek na ofiarę paloną?”. Jedyne, co usłyszał, to, że: „Bóg sobie obmyśli baranka na ofiarę paloną”. Jak, gdzie, kiedy, w jaki sposób, Izaak nie wiedział, ale ta odpowiedź była wystarczająca. Uwierzył, że będzie dobrze, bo jego ojciec tak powiedział, i był zadowolony.

Mów swoim dzieciom, że na początku życia musimy być uczniami, że w każdej dziedzinie jest jakiś alfabet, który musimy sobie przyswoić, że każdy koń musi być kiedyś ujeżdżony, i że przyjdzie taki dzień, kiedy zauważą mądrość twojej nauki. Ale w międzyczasie, jeżeli mówisz, że coś jest dobre, to ma być dla nich wystarczający argument. Muszą ci wierzyć i być z tego zadowolone.

Rodzice, to jest bodaj najważniejsza część wychowywania. Błagam was na miłość, jaką żywicie do swoich dzieci, używajcie wszelkich sposobów, aby nauczyć je wiary.

Fragment książki „Obowiązki rodziców” Johna C. Ryle. Wykorzystano za zgodą Świadome Chrześcijaństwo.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Rola modlitwy w uczniowskich relacjach kobiet