Wychowanie dzieci w chrześcijańskiej rodzinie: powaga, miłość, wysiłek, cel (cz. 2)

Uwaga redakcji: Niniejszy artykuł jest częścią drugą artykułu “Wychowanie dzieci w chrześcijańskiej rodzinie”. Przeczytaj część pierwszą.

W części pierwszej zwróciłem uwagę na cztery ważne cechy procesu wychowywania dzieci: gniew, karcenie, szczerość i pokora oraz konsekwencja. W niniejszym artykule zajmiemy się kolejnymi cechami, którymi są: powaga, miłość, wysiłek, oraz zastanowimy się jaki jest cel wychowywania.

Powaga

Spędzanie czasu z dziećmi oznacza wiele zabawy. Sposób myślenia dzieci potrafi nas codziennie zaskakiwać. Niezależnie od tego, czy jest to konkretnie czas zabawy, rozmów, sprzątania, jedzenia, możemy być pewni, że oprócz trudnych momentów związanych z marudzeniem, nieposłuszeństwem, kłótniami o zabawki z innymi dziećmi, będziemy doświadczać mnóstwo zabawy, przyjemnych chwil, luźnych i śmiesznych rozmów o nieistotnych sprawach (nasza córka uwielbia zgadywać co aktualnie robimy podczas posiedzenia w toalecie…).

To jest oczywiście dobre i pożyteczne, dzieci powinny przeżywać swoje dzieciństwo na wygłupach i śmiesznych rozmowach, ale nie możemy zapominać, że równie ważne są poważne rozmowy i poważne momenty w ich życiu. Przyzwyczajeni do lekkiego traktowania wielu spraw dotyczących naszych dzieci, nie możemy pozwolić sobie na myślenie, że wszystkie sprawy w ich życiu takie są. Dzieci są ludźmi takimi jak my, ich problemy, choć znacznie inne i bardziej przyziemne, mają jednak tę samą rangę w ich umyśle zgodnie z ich rozwojem emocjonalnym. Powinniśmy starannie troszczyć się o ich duszę pamiętając, że potrzebują Chrystusa tak samo jak my. Starajmy się od czasu do czasu rozmawiać o sprawach trudnych i najważniejszych, takich jak zbawienie duszy, grzech, śmierć, sąd ostateczny, potępienie, piekło – dostosowując sposób mówienia do ich zrozumienia i poziomu emocjonalnego. Nie pomijajmy trudnych tematów. 

Osobiście nie unikam niemal żadnych tematów. Jeśli dziecko mnie o coś pyta, to znaczy, że jest już gotowe, by o tym rozmawiać. Czytając o grzechu Dawida, nie tłumaczę wszystkich szczegółów jego grzechu czterolatce, ale chcę mieć pewność, że rozumie na czym polegał sens tego grzechu. Obecnie razem codziennie czytamy wybrane fragmenty z Biblii “normalnej” (nie tej “dla dzieci”, ale też unikam sformułowania “Biblia dla dorosłych”, ponieważ treść Biblii dla dorosłych jest również nie mniej Słowem Boga skierowanym do dzieci. Tak więc w naszej biblioteczce mamy Biblię “dla dzieci” i Biblię “normalną”. Nie istnieje w naszym słowniku “Biblia dla dorosłych”, tak jakby nie dotyczyła ona naszej czteroletniej córki). Bywa, że są tam pewne trudne fragmenty (jak na przykład wczorajszy, kiedy to Dawid odciął głowę Goliatowi i zaniósł ją do miasta). Od kiedy nasza czterolatka jest w stanie rozumieć zwykły tekst Biblii, nie mam też problemu, by czytać takie trudne fragmenty. Odpowiedni i wyważony komentarz sprawia, że dziecko jest w stanie bez problemu zrozumieć nawet, wydawałoby się, najtrudniejszych fragmentów w Biblii. W tym miejscu pragnę polecić bardzo przydatny artykuł “Wychowuj dzieci w znajomości Biblii” XIX-wiecznego (ale piszącego jakże aktualne teksty!) autora Johna Ryle. Zachęcam również do pozostałych tekstów serii “Obowiązki rodziców” tego autora.

Bądź poważny rozmawiając o Bogu, grzechu, sprawiedliwości. To są ważne tematy również dla dzieci. Dzieci również potrzebują poznać ewangelię i dostąpić zbawienia – w takim samym stopniu jak dorośli. Niech poważne tematy nie staną się błahostką. 

Nasza córka od zawsze uwielbiała książki. Pamiętam jak miała rok, dwa i trzy lata, codziennie czytaliśmy wiele różnych książek. Podkreślałem, że wydarzenia zawarte w Biblii są prawdziwe. Są najważniejsze. Adam, Ewa, Noe, Abraham, Mojżesz, Dawid, Jezus to prawdziwe osoby uczestniczące w wydarzeniach, które naprawdę miały miejsce, w odróżnieniu do historii fikcyjnych, których pochłanialiśmy mnóstwo każdego dnia. Biblia zawsze miała specjalne miejsce i starałem się jasno komunikować, że jest to najważniejsze przesłanie – jak list miłosny od Boga do człowieka. List, w którym zawarta jest Boża wola dla każdego człowieka. Jest specjalną księgą, która jest doskonałym Słowem samego Boga, a nie jedną z niezliczonych historyjek, które codziennie czytamy w książkach dla dzieci.

Miłość 

Jest wiele innych cech, na które powinniśmy zwrócić uwagę. Ale najważniejszą ze wszystkich jest miłość. Tak, jak miłość jest największym przykazaniem (Mt 22,37), tak również powinna być najważniejsza w wychowywaniu. Bez niej, wszelkie nasze trudy, wyrzeczenia, metody, poświęcany czas są bezwartościowe. Największym przejawem Bożej miłości była śmierć Jezusa na krzyżu za nasze grzechy – kiedy byliśmy grzesznikami, w buncie przeciwko Niemu (Rzym. 5:6-8). Nasza miłość powinna być właśnie taka. Bezwarunkowa, pełna wyrzeczeń i zapierania się samego siebie, pełna łaski. Nie kochamy dzieci tylko wtedy kiedy są posłuszne, ale również kiedy są nieposłuszne i niegrzeczne. Kiedy wybiorą grzech, a nie Chrystusa. Kiedy dorastając, wybiorą drogę buntu i bezbożnego życia. Bóg okazał nam swoją miłość nie z powodu tego, kim byliśmy, ale pomimo tego, kim byliśmy – umarłymi w grzechu buntownikami. Nasze najlepsze czyny, były jak splugawiona szata (Izaj. 64:5). Mając taki wzór w Bogu, nie znajdziemy innego wytłumaczenia, niż to, że powinniśmy kochać nasze dzieci bezwarunkowo do końca ich życia, niezależnie od wszystkiego. 

Wysiłek

Wszystko, o czym wspomniałem wcześniej, wymaga podejmowania wysiłku (a wręcz walki z samym sobą). Nie tylko od czasu do czasu, ale nieustannego, codziennego wysiłku. Kiedy kolejny raz musimy wyrzec się drzemki, wstać z łóżka mimo zamykających się oczu. Dziesiątej próby tłumaczenia, że tego nie należy robić. Dyscyplinowania i karcenia, kiedy jest ono wymagane, mimo że wolelibyśmy przymknąć oko. Poświęcania ogromu czasu na zabawę i naukę. Wiele sytuacji w życiu naszego dziecka, pozornie nieistotnych, może mieć ważne, a nawet kluczowe znaczenie na rozwój osobowości naszego dziecka. Choć nie brzmi to przyjemnie, jest tego warte, ponieważ owoc naszej pracy jest nieoceniony. Obserwować dziecko, które rozumie ewangelię i kocha Jezusa ponad wszystko jest największą radością, jaką chrześcijański rodzic może sobie wyobrazić. Niech ten wspaniały cel będzie dla nas motywacją i zachętą do wielkich poświęceń. 

Główny cel – przyprowadzenie ich do Chrystusa

Jaki jest cel tego wszystkiego – wszystkich tych trudów, które ponosimy, które często oznaczają wyrzeczenie się własnych planów, hobby, a może nawet ciekawej kariery zawodowej. Celem jest przyprowadzenie naszych dzieci do Chrystusa. Do zbawczej wiary. Nie ma nic ważniejszego. To również jest naszą największą odpowiedzialnością daną nam od Boga. Mamy głosić ewangelię wszelkiemu stworzeniu, prowadzić ludzi do Chrystusa, aby stawali się Jego uczniami. Dlatego czyńmy to, zaczynając od tych, którzy są najbliżej nas, i za których ponosimy największą odpowiedzialność. 

Zbawienie nie jest oczywiście naszą rolą. Tylko Bóg może w cudowny sposób dać nowe duchowe życie człowiekowi i sprawić, że stanie się częścią Bożej rodziny. Musimy być przepełnieni modlitwą, by nasze dzieci przyszły do wiary, by Bóg obdarzył je łaską zbawienia. Ale nie oznacza to, że mamy pozostać bierni. Bóg najprawdopodobniej posłuży się nami, aby objawić dobrą nowinę naszym dzieciom. Dlatego rozpoznajmy Bożą wolę dla nas jako rodziców i módlmy się, by wykorzystał nas jako swoje narzędzie w realizowaniu swojego planu zbawienia. Róbmy, co w naszej mocy, aby ten Boży plan realizował się w życiu naszych dzieci. Jak pisał John Ryle: “Nie możesz sprawić, żeby dzieci kochały Biblię. Nikt, tylko sam Duch Święty może napełnić nasze serca uwielbieniem dla Słowa. Ale możesz zapoznać dziecko z Biblią. Możesz być pewny, że nie poznają Biblii ani za wcześnie, ani za dobrze”.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Dlaczego się modlimy?
FacebookMessengerTwitterWykop