Formalna jedność często maskuje głębokie podziały moralne, filozoficzne i religijne. Prawdziwa jedność Kościoła opiera się na duchowym związku wierzących z Chrystusem. Duchowa jedność wierzących, choć niewidzialna, jest niezachwiana i rzeczywista.
Chrystus jest odwiecznym obiektem uczuć Ojcowskich, my zaś jesteśmy darem miłości Ojca ofiarowanym Jego Synowi. Zostaliśmy usynowieni przez Ojca w Chrystusie, Ojciec zaś kocha nas, ponieważ jesteśmy w Jego Synu.
Gdy czytamy Stary lub Nowy Testament, oglądamy nasz rodzinny album ze zdjęciami. Studiowanie historii Kościoła to tak naprawdę odwiedzanie naszych bliskich. Gromadzenie się na nabożeństwie jest jak zjazd rodzinny.
Żyjemy w czasach, w których ani ludzie świeccy, ani chrześcijanie nie poświęcają wiele uwagi prawu Bożemu. Zakładamy, że prawo jest reliktem przeszłości, częścią judeochrześcijańskiej historii, ale nie ma trwałego znaczenia dla życia chrześcijańskiego. W praktyce realizujemy w życiu herezję antynomizmu.
Jeśli powód, dla którego Pan wybiera niektórych, aby otrzymali ogromną korzyść zbawienia, a innych nie, nie jest zakorzeniony w tych, których wybiera (Rz 9:1-18), to czy nie mamy tu do czynienia z jakąś arbitralnością Boga? 
Aż do dzisiaj pytanie o rolę prawa Bożego w odniesieniu do życia chrześcijańskiego prowokuje wiele debat i dyskusji. To jest jeden z tych punktów, w których możemy wiele nauczyć się od naszych przodków...
Rewolucja seksualna, rozpoczęta około pięćdziesięciu lat temu, przyniosła ogromne zmiany w obyczajowości, znacznie przewyższające wpływem Rewolucję Amerykańską czy przemysłową. Jest to wojna przeciwko Bożemu prawu moralnemu, prowadząca do seksualnej anarchii i relatywizmu moralnego.
Czterdzieści lat temu pewien znajomy zapytał mnie: „Słyszałeś kiedyś o R.C. Sproulu? Mówi się o nim, że jest najlepszym popularyzatorem teologii reformowanej na świecie”.
Przeciwstawianie obecnego i przyszłego świata pozwala ujrzeć ów przychodzący i czekający na chrześcijan świat jako o wiele wspanialszy od tego, w którym teraz żyjemy.
Niewiara. To jedno słowo wyraża osąd, jakiego Emil Brunner, szwajcarski „teolog kryzysu”, użył do opisania dziewiętnastowiecznej teologii liberalnej.
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.