(...) Były to radykalnie odmienne poglądy na zbawienie. Nie można było ich pogodzić. Jeden z nich był ewangelią. Drugi z nich nią nie był. Tak więc stawką reformacji była ewangelia Jezusa Chrystusa.
Podcast EWC
Obecność wiary nie daje gwarancji braku duchowej depresji; jednak ciemna noc duszy zawsze ustępuje miejsca jasności południowego światła obecności Boga.
Chociaż popełnionego przeze mnie czynu, nie da się już cofnąć, mogę otrzymać przebaczenie. Przebaczenie jest jednym z cudów Bożej łaski. Jego uzdrawiająca moc jest wspaniała.
Pismo Święte zachęca nas do poznawania woli Bożej dla naszego życia, a czynimy to, skupiając naszą uwagę nie na Bożych dekretach, ale na Bożych przykazaniach.
Przez lata wielu młodych chrześcijan pytało mnie, jak być bardziej duchowym lub pobożnym. Ale rzadko pojawiał się gorliwy student, który mówił: „Naucz mnie, jak być sprawiedliwym”. Zastanawiałem się, dlaczego ktokolwiek chce być duchowy? Jaki jest cel duchowości? Jaki jest pożytek z pobożności?
Sam gest przywitania i rozmowy z nową osobą może okazać się "kroplówką, której Bóg użyje, aby przygotować ich do operacji ratującej życie".
Nie chcemy słuchać osądu sumienia; chcemy stłumić osąd sumienia. Taka jest nasza natura. Jedynym antidotum jest poznanie umysłu Chrystusa.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, co jak sądzę, jest wielkim wypaczeniem usprawiedliwienia tylko przez wiarę. Tak się składa, że jest to rzecz, której obawiał się Kościół rzymskokatolicki ze strony nauczania Marcina Lutra. Obawiał się tego, że jeśli doktryna o usprawiedliwieniu tylko przez wiarę stanie się znana chrześcijańskiemu społeczeństwu, ludzie dojdą do wniosku, że uczynki nie są ważne dla życia chrześcijańskiego.
Gdyby to od nas zależało, nikt z nas nie wymyśliłby sobie Boga Biblii.
Szatan ma większą moc niż ta, którą normalnie można spotkać wśród istot ludzkich. Jednocześnie wiem, że Szatan nie ma cech boskich; nie jest Bogiem, nie ma boskich mocy ani atrybutów.
Próbujemy przeszczepić zasady osiągania sukcesu zaczerpnięte z branży reklamowej oraz innych świeckich instytucji i naśladować je w życiu Kościoła. Taki proces jest śmiertelnie niebezpieczny.
Nie powinniśmy jednak mylić naszych osobistych świadectw z ewangelią. Dzielenie się naszymi osobistymi świadectwami nie jest ewangelizacją. Jest to jedynie wstęp do ewangelizacji, rodzaj rozgrzewki przed ewangelizacją.












