Wszystkie
BIBLIA & TEOLOGIA
Historia Jezusa nie jest opowiadaniem o dobrym człowieku. To opowieść o pretendencie do tronu.
Nie znałem różnicy między przyjemnością a radością. Pragnąłem przyjemności, ponieważ zakładałem, że jedynym sposobem na osiągnięcie radości jest zabieganie o przyjemności.
To pytanie nie jest krytyczne tylko dzisiaj, ale było istotne pośród burzy, którą nazywamy reformacją protestancką, która w XVI wieku przetoczyła się przez Kościół chrześcijański i podzieliła go.
Co dokładnie robimy, gdy spotykamy się jako kościół na uwielbieniu? Skąd wiemy, co powinniśmy robić na tych cotygodniowych spotkaniach?
Prawdziwe życie chrześcijańskie zaczyna się od przyjęcia Chrystusa jako Zbawiciela, które usuwa naszą moralną winę przez Jego dzieło na krzyżu. Nowe narodzenie jest kluczowym początkiem, ale samo w sobie nie stanowi pełni chrześcijańskiego życia. Po nawróceniu musimy prowadzić życie oddane Bogu, dążąc do prawdziwej duchowości aż do końca naszych dni.
Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej (J 15:9).
W Słowie Bożym dowiadujemy się, że zostaliśmy „namaszczeni przez Ducha”. Mamy namaszczenie od Świętego i znamy prawdę. Co to oznacza?
Czy suwerenność Boga osłabia nasz obowiązek głoszenia? Autor pokazuje biblijnie, że ukryta wola Boga nie znosi Jego jasnego nakazu: ewangelia ma być zwiastowana wszystkim, pilnie i bez wyjątku. Krótko i rzeczowo o konieczności, pilności i autentycznym wezwaniu ewangelii.
Owce trzeba karmić, doglądać je, prowadzić i chronić. W wymiarze duchowym takie właśnie obowiązki mają pastorzy wobec wiernych w swoim kościele.
Jezus, jako w pełni Bóg i człowiek, dokonał doskonałej ofiary za grzechy — umarł za nas na krzyżu. Ale to Jego historia się na tym nie zakończyła — zmartwychwstał i żyje aż do dziś.
Rozwiązanie problemu płytkich kazań jest naprawdę proste: pastorzy muszą nauczyć się posługiwać teologią biblijną w swoim głoszeniu.












