Dlaczego starsi kościoła są pasterzami, a nie menedżerami
Po jednym z nabożeństw pewien człowiek, który odwiedzał nasz kościół po raz pierwszy, zatrzymał mnie w holu i powiedział:
„Czyli ten kościół to wasza firma. Pracujecie w sprzedaży, a produktem jest Bóg”.
Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem:
„Nie, niezupełnie”.
Ten człowiek po prostu próbował zrozumieć kościół przez pryzmat tego, co znał najlepiej. Najwyraźniej jego świat kręcił się wokół biznesu, sprzedaży i zarządzania. Nic więc dziwnego, że właśnie w tych kategoriach próbował opisać funkcjonowanie kościoła.
Problem polega jednak na tym, że nie tylko nowi ludzie myślą w ten sposób. Bardzo często również pastorzy, starsi i członkowie kościołów zaczynają postrzegać wspólnotę wierzących przez pryzmat modeli biznesowych.
A kiedy tak się dzieje, łatwo tracimy z oczu biblijny obraz kościoła.
Gdy kościół zaczyna przypominać firmę
W pewnym sensie nie da się zaprzeczyć, że w życiu kościoła pojawiają się elementy organizacyjne podobne do tych znanych z firm.
Kościoły mają przecież:
- budżety,
- zasady zatrudnienia,
- budynki,
- ubezpieczenia,
- komitety,
- dokumentację,
- planowanie działań.
To wszystko jest częścią życia wspólnoty i powinno być prowadzone odpowiedzialnie – ku chwale Boga. Kościół nie jest chaotycznym zbiorem ludzi, lecz zorganizowanym organizmem.
Problem pojawia się jednak wtedy, gdy cała struktura kościoła zaczyna przypominać model korporacyjny.
W takim modelu role mogą wyglądać mniej więcej tak:
- Pastor – dyrektor generalny.
- Pracownicy etatowi – kierownictwo.
- Członkowie kościoła – udziałowcy lub klienci.
- Goście – potencjalni klienci.
- Starsi – rada nadzorcza.
W takiej wizji starsi funkcjonują podobnie jak zarząd firmy. Spotykają się, oceniają działalność organizacji, analizują finanse i podejmują decyzje strategiczne.
Pastorzy proponują nowe inicjatywy, a starsi je zatwierdzają lub odrzucają.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się działać sprawnie. Jest jednak jeden poważny problem.
Ten model nie odpowiada biblijnemu obrazowi starszych.
Starszy to pastor
W pewnym momencie historii Kościoła zaczęliśmy rozróżniać dwie kategorie:
- pastorów – profesjonalnych, etatowych liderów,
- starszych – członków zarządu działających społecznie.
Jednak Nowy Testament nie wprowadza takiego rozróżnienia.
Greckie słowo tłumaczone jako „pastor” – poimen – oznacza po prostu pasterza.
To samo słowo opisuje:
- Jezusa jako Dobrego Pasterza,
- a także zadanie starszych w kościele.
Nowy Testament używa języka pasterskiego, aby opisać właśnie starszych.
Paweł mówi do starszych w Efezie:
„Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę… abyście paśli zbór Pański”.
Podobnie pisze Piotr:
„Paście trzodę Bożą, która jest między wami”.
To oznacza, że starsi nie są tylko administratorami ani członkami rady zarządzającej.
Starsi są pasterzami.
Jedna służba – różne formy
Oczywiście między etatowymi pastorami a starszymi mogą istnieć pewne różnice.
Pastor zatrudniony przez kościół często:
- ma wykształcenie teologiczne,
- poświęca więcej czasu na służbę,
- ma większe doświadczenie duszpasterskie.
To jednak nie oznacza, że starszy nieetatowy jest kimś zupełnie innym.
Ochotniczy strażak mierzy się z tym samym ogniem co zawodowy strażak.
Podobnie starsi, którzy służą w kościele bez etatu, stają przed tymi samymi wyzwaniami duszpasterskimi.
Można powiedzieć, że pastor etatowy jest „pierwszym wśród równych”. Ale nadal pozostaje jednym z pastorów.
Najważniejsze zadanie starszego
Jeśli mielibyśmy streścić rolę starszego w jednym zdaniu, brzmiałoby ono tak:
Starsi mają paść trzodę.
To oznacza, że ich głównym zadaniem jest troska o ludzi w kościele – tak jak pasterz troszczy się o owce.
Pasterze nie są właścicielami trzody. Służą Dobremu Pasterzowi – Jezusowi Chrystusowi.
Ich zadaniem jest prowadzić Jego owce.
Pachnieć jak owce
Zastanów się przez chwilę nad obrazem prawdziwego pasterza.
Może widzisz w wyobraźni:
- pasterza prowadzącego owce przez zielone pastwiska,
- Beduina pilnującego trzody na pustyni,
- albo obraz z Psalmu 23.
Jedna rzecz jest wspólna dla wszystkich tych obrazów.
Pasterz jest wśród owiec.
Nie stoi gdzieś daleko.
Nie obserwuje ich z biura.
Nie spotyka się z nimi raz w miesiącu.
Jest z nimi.
Chodzi między nimi.
Dotyka ich.
Zna je.
A ponieważ żyje z nimi, nawet pachnie jak owce.
Jezus – prawdziwy wzór pasterza
Kiedy patrzymy na Jezusa w Ewangeliach, widzimy właśnie taki styl służby.
Jezus niemal cały swój czas spędzał z ludźmi.
Nauczał ich.
Rozmawiał z nimi.
Dotykał chorych.
Jadł z uczniami.
Dobry Pasterz nie tylko oddał życie za owce.
On także żył pośród nich.
Dlatego starsi kościoła są wezwani do podobnej służby.
Służba polega na relacjach
Starszy nie jest przede wszystkim menedżerem programów ani strategii.
Jego służba polega na relacjach z ludźmi.
Dlatego jednym z wymagań stawianych starszym jest gościnność.
Gościnność pokazuje, że ktoś:
- chce być z ludźmi,
- zaprasza ich do swojego życia,
- interesuje się nimi.
Starszy powinien być kimś, kto chętnie spędza czas z braćmi i siostrami w kościele.
Nie tylko zarządzanie
W modelu biznesowym starsi mogą ograniczyć się do:
- spotkań zarządu,
- analizowania budżetu,
- głosowania nad projektami.
Po spotkaniu wracają do domu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
Jednak taki model prowadzi do tego, że starsi nie znają ludzi, którym mają służyć.
Nie wiedzą:
- kto przeżywa kryzys w małżeństwie,
- kto zmaga się z grzechem,
- kto przechodzi przez bezrobocie,
- kto powoli oddala się od wspólnoty.
Pasterz jednak nie może trzymać się z dala od trzody.
„Nie nadaję się do tego”
Wielu ludzi czuje się onieśmielonych taką wizją służby.
Może myślisz:
„Nie jestem dobry w relacjach”.
„Jestem introwertykiem”.
„Nie wiem, jak pomagać ludziom”.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz być duszą towarzystwa, aby kochać ludzi.
Czasem wystarczy:
- porozmawiać z samotną wdową przed nabożeństwem,
- zaprosić kogoś na obiad,
- rozpocząć małą grupę studium Biblii.
Ludzie bardzo szybko rozpoznają prawdziwą troskę.
Miłość pokonuje niezręczność.
Co jeśli nie potrafię rozwiązywać problemów?
Niektórzy boją się służby duszpasterskiej, ponieważ czują się nieprzygotowani.
Nie mają wykształcenia teologicznego ani szkolenia z poradnictwa.
Ale warto pamiętać o kilku rzeczach:
- Bóg sam ustanowił starszych w kościele.
- Jezus działa przez zwykłych ludzi.
- Pasienie owiec nie polega głównie na rozwiązywaniu wszystkich problemów.
- Mądrość biblijna często jest prostsza, niż nam się wydaje.
- Zawsze można prosić o pomoc innych.
Powolna przemiana
W naszym kościele wiele lat temu dokonaliśmy ważnej zmiany.
Starszy pastor pomógł nam wprowadzić biblijny model starszych.
Z czasem jednak zauważyliśmy, że wciąż funkcjonujemy bardziej jak zarząd organizacji niż jak pasterze.
Dlatego postanowiliśmy coś zmienić.
Podzieliliśmy listę członków między starszych i zobowiązaliśmy się, że każdy z nas przynajmniej raz w roku nawiąże osobisty kontakt z każdą osobą z naszej listy.
Był to mały krok, ale przyniósł wielkie owoce.
Członkowie zaczęli bardziej otwierać swoje życie.
Starsi odkryli radość służby duszpasterskiej.
Kościół zaczął się zmieniać.
Powoli zaczęliśmy pachnieć jak owce.
Cel pasterskiej służby
Dlaczego starsi powinni angażować się w życie ludzi?
Czy chodzi tylko o stworzenie przyjaznej atmosfery w kościele?
Nie.
Celem pasterzy jest duchowa dojrzałość wierzących.
Pasterz karmi, prowadzi i chroni owce, aby rosły i były zdrowe.
Podobnie starsi służą w kościele po to, aby ludzie:
- coraz lepiej znali Jezusa,
- byli Mu bardziej posłuszni,
- coraz bardziej odzwierciedlali Jego charakter.
Cel jasno opisany w Biblii
Apostoł Paweł napisał:
„[Chrystus] ustanowił pasterzy i nauczycieli, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania… aż dojdziemy do pełni Chrystusowej”.
Celem pasterskiej służby jest więc duchowa dojrzałość całego kościoła.
Nie zarządzanie maszyną, lecz troska o ludzi
Gdy starsi myślą jak zarząd firmy, łatwo zaczynają koncentrować się na:
- programach,
- budżetach,
- wydarzeniach,
- strategiach wzrostu.
Tymczasem prawdziwa miara zdrowia kościoła jest inna.
Najważniejsze pytania brzmią:
- Czy ludzie w naszym kościele stają się bardziej podobni do Jezusa?
- Czy wzrastają w miłości?
- Czy uczą się dzielić Ewangelią?
- Czy potrafią pojednać się ze sobą?
Programy mogą pomagać.
Organizacja jest potrzebna.
Ale organizacja musi służyć organizmowi.
Misja przekazana przez Jezusa
Na końcu Ewangelii Mateusza Jezus powiedział swoim uczniom:
„Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody”.
Jezus przez trzy lata czynił uczniów.
Teraz powierzył tę misję swoim naśladowcom.
A gdy powstały pierwsze kościoły, apostołowie przekazali odpowiedzialność za tę służbę starszym.
Dlatego starsi nie są tylko administratorami.
Są pasterzami.
Ich zadaniem jest:
- troszczyć się o ludzi,
- prowadzić ich do Chrystusa,
- pomagać im wzrastać w wierze.
I właśnie w ten sposób Kościół rośnie – nie tylko liczebnie, ale przede wszystkim duchowo.

