Cały czas źle to rozumieliśmy

© Lightstock

Dlaczego nasze myślenie o kościele musi się zmienić

Słowo „imperium” nie pojawia się często w codziennych rozmowach. Brzmi trochę zbyt poważnie, może nawet nieco akademicko. A jednak jest to pojęcie niezwykle pomocne, gdy próbujemy zrozumieć pewną fundamentalną prawdę o świecie i o Kościele.

Imperium oznacza najwyższą władzę. Wskazuje na szczyt hierarchii w społeczeństwie. Kto jest tym, przed którym odpowiadają wszyscy inni władcy? Kto ma autorytet, który nie podlega żadnej wyższej instancji?

W historii taką władzę przypisywano cesarzom rzymskim czy średniowiecznym monarchom. Królowie mogli wydawać wyroki i decydować o życiu i śmierci swoich poddanych. Współcześnie w podobny sposób myślimy o państwie. To ono posiada ostateczny autorytet w obrębie swojego terytorium. Państwo ma władzę miecza – władzę, która może egzekwować prawo, karać, a nawet decydować o życiu i śmierci.

Dlatego jeśli chcesz założyć szkołę, firmę, klub sportowy czy organizację charytatywną, potrzebujesz pozwolenia państwa. Wszystkie te instytucje istnieją dzięki jego regulacjom.

Ale co z kościołem lokalnym?

Czy kościoły istnieją dzięki pozwoleniu państwa?

To pytanie prowadzi nas do odkrycia, które może całkowicie zmienić sposób, w jaki myślimy o kościele i o naszym miejscu w nim.


Jezus jest władcą imperium

W społeczeństwach zachodnich często traktujemy kościoły podobnie jak inne organizacje społeczne. Wrzucamy je do tej samej kategorii co kluby sportowe, fundacje czy stowarzyszenia.

Kościół bywa postrzegany jako:

  • dobrowolna organizacja ludzi o podobnych przekonaniach,
  • miejsce spotkań religijnych,
  • instytucja świadcząca duchowe usługi.

W takim ujęciu kościół staje się czymś w rodzaju dostawcy usług religijnych. Jedni przychodzą, aby „zatankować” duchowo, inni szukają pomocy lub inspiracji. Wszystko odbywa się według logiki konsumenta: przychodzę, korzystam, wychodzę.

Ale czy naprawdę tak przedstawia kościół Biblia?

Chrześcijanie powinni oczywiście szanować władzę państwa. Biblia uczy, że państwo jest ustanowione przez Boga i że jego władza ma określone zadanie. Państwo nosi miecz, aby powstrzymywać zło i utrzymywać porządek.

Jednocześnie musimy pamiętać o czymś jeszcze ważniejszym.

Państwo istnieje z pozwolenia Boga.

A ponad każdym państwem stoi ktoś jeszcze.

Jezus Chrystus.

Biblia mówi jasno, że po swoim zmartwychwstaniu Jezus otrzymał wszelką władzę na niebie i na ziemi. Oznacza to, że każdy król, każdy rząd i każde państwo ostatecznie podlega Jego autorytetowi.

To Jezus jest władcą prawdziwego imperium.

To On jest Panem historii.
To On będzie sądził narody.
To przed Nim ostatecznie zegnie się każde kolano.

Jeżeli tak jest – a chrześcijanie wierzą, że tak właśnie jest – to kościół nie istnieje dzięki pozwoleniu państwa.

Kościół istnieje, ponieważ został ustanowiony przez Jezusa.


Musimy zmienić sposób myślenia o kościele

Wielu chrześcijan w krajach zachodnich nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ich sposób myślenia o kościele został ukształtowany przez kulturę.

Żyjemy w społeczeństwach, które przyzwyczaiły nas do traktowania wszystkiego jak dobrowolnych organizacji. Można do nich dołączyć lub z nich odejść. Można korzystać z ich usług albo zrezygnować.

Ten sposób myślenia łatwo przenosi się na kościół.

W efekcie pojawiają się różne postawy, które wydają się normalne, ale w rzeczywistości pokazują, jak bardzo zniekształciliśmy biblijny obraz kościoła.

Na przykład:

  • ktoś regularnie uczęszcza do kościoła, ale nigdy nie dołącza do jego wspólnoty,
  • ktoś chce przyjąć chrzest, ale nie widzi potrzeby przynależności do kościoła,
  • ktoś uczestniczy w Wieczerzy Pańskiej, traktując ją jako prywatne doświadczenie duchowe,
  • ktoś podejmuje ważne decyzje życiowe, nie zastanawiając się, jak wpłyną one na jego relację z kościołem,
  • ktoś przez długi czas nie uczestniczy w życiu wspólnoty i nie widzi w tym problemu.

Za tymi postawami stoi jedno głębokie przekonanie:

mogę przeżywać swoje chrześcijaństwo w zasadzie niezależnie od kościoła.

Kościół staje się dodatkiem do mojego życia – czymś, co mogę dopasować do swoich planów i preferencji.

Ale Biblia pokazuje zupełnie inny obraz.


Kościół jako ziemski autorytet Królestwa Chrystusa

Aby zrozumieć rolę kościoła, musimy zobaczyć go w świetle Królestwa Chrystusa.

Jezus ustanowił na świecie różne instytucje. Jedną z nich jest państwo. Państwo posiada władzę miecza – może egzekwować prawo i karać zło.

Ale Jezus ustanowił także kościół lokalny.

Kościół nie posiada władzy miecza. Nie może używać przymusu ani przemocy. Otrzymał jednak coś innego – to, co Biblia nazywa „władzą kluczy”.

Oznacza to, że kościół posiada autorytet, aby:

  • rozpoznawać, kto należy do ludu Chrystusa,
  • przyjmować ludzi do wspólnoty,
  • a w skrajnych przypadkach także wykluczać tych, którzy uporczywie odrzucają Ewangelię.

Innymi słowy, kościół lokalny jest miejscem, gdzie publicznie rozpoznaje się obywateli Królestwa Chrystusa.

Tak jak państwo uznaje, kto jest jego obywatelem, tak kościół rozpoznaje, kto należy do ludu Bożego.


Nie klub, lecz ambasada

Aby lepiej zrozumieć tę rzeczywistość, warto posłużyć się pewnym obrazem.

Kościół nie jest klubem.

Kościół jest ambasadą.

Ambasada reprezentuje jedno państwo na terytorium innego. Chroni obywateli swojego kraju i reprezentuje interesy swojej ojczyzny.

Wyobraź sobie kogoś, kto mieszka za granicą i musi odnowić swój paszport. Idzie do ambasady swojego kraju. Ambasada nie czyni go obywatelem – on już nim jest. Ale oficjalnie potwierdza jego obywatelstwo.

Podobnie działa kościół.

Chrześcijanie są obywatelami Królestwa Chrystusa. Jednak żyją w świecie, który nie należy jeszcze w pełni do tego Królestwa.

Dlatego Jezus ustanowił lokalne kościoły jako ambasady swojego Królestwa.

Kościół:

  • ogłasza panowanie Chrystusa,
  • potwierdza, kto należy do Jego ludu,
  • chroni i kształtuje obywateli Jego Królestwa.

Kościół jest więc miejscem, w którym przyszłe Królestwo Boga staje się widoczne już teraz.


Kim jest członek kościoła?

Jeśli kościół jest ambasadą Królestwa Chrystusa, to kim jest członek kościoła?

Członek kościoła to ktoś, kto został publicznie uznany za chrześcijanina.

To osoba, której wiara została potwierdzona przez wspólnotę wierzących.

Ale na tym się nie kończy.

Członek kościoła nie tylko należy do tej wspólnoty. Otrzymuje również odpowiedzialność za innych.

Członkowie kościoła razem:

  • rozpoznają prawdziwą Ewangelię,
  • troszczą się o siebie nawzajem,
  • pomagają sobie wzrastać w wierze,
  • strzegą świadectwa Kościoła wobec świata.

Dlatego członkostwo w kościele to nie tylko przywilej. To także powołanie i odpowiedzialność.


Nie przyłączamy się do kościoła – poddajemy się mu

W języku współczesnym często mówimy o „dołączeniu do kościoła”. Jednak biblijny obraz jest głębszy.

Do klubów się dołącza.
Rządom się poddaje.

Jeśli Jezus ustanowił kościół jako instytucję swojego Królestwa, to relacja chrześcijanina z kościołem nie polega tylko na wyborze miejsca spotkań.

Polega na poddaniu się autorytetowi Chrystusa, który działa poprzez swoją wspólnotę.

To nie znaczy, że kościół sprawuje władzę przymusu. Władza w Kościele działa inaczej niż w państwie.

Jezus powiedział, że w Jego Królestwie przywództwo polega na służbie i oddaniu życia za innych.

Dlatego autorytet w kościele działa poprzez:

  • Słowo Boże,
  • działanie Ducha Świętego,
  • miłość i wzajemną odpowiedzialność.

Dlaczego kościół bywa postrzegany jako zagrożenie

Historia pokazuje, że rządy często traktowały kościół jako zagrożenie.

Dlaczego?

Nie dlatego, że kościół posiada władzę polityczną.
Ale dlatego, że chrześcijanie nie oddają najwyższej lojalności państwu.

Ich najwyższa lojalność należy do Chrystusa.

Już w pierwszych wiekach chrześcijanie byli prześladowani właśnie z tego powodu. Gdy pytano ich o tożsamość, wielu z nich odpowiadało jednym zdaniem:

„Jestem chrześcijaninem”.

To było ich najważniejsze obywatelstwo.


Punkty światła na mapie świata

Wyobraź sobie mapę świata.

Na tej mapie znajdują się wszystkie państwa, granice i narody.

A teraz wyobraź sobie małe punkty światła rozsiane po całej ziemi.

Każdy punkt światła to lokalny kościół.

Chrześcijanie gromadzą się razem w imieniu swojego Króla. Ogłaszają Jego panowanie. Żyją według Jego praw.

Z czasem jeden punkt światła staje się dwoma.
Dwa stają się czterema.
Cztery – ośmioma.

Kościoły powstają w kolejnych miastach i krajach.

Granice państw nie są w stanie ich zatrzymać.
Rozkazy władców nie są w stanie powstrzymać ich wzrostu.

Kościoły rozprzestrzeniają się jak drożdże w cieście.
Jak gwiazdy pojawiające się na nocnym niebie.

To jest Kościół Chrystusa.

I świat nigdy wcześniej nie widział niczego podobnego.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.