Sześć biblijnych kwalifikacji starszego, które muszą zweryfikować twoje „tak”
Zostałem uczniem Jezusa jeszcze zanim osiągnąłem wiek nastoletni. Bóg użył do tego wiernego głoszenia Ewangelii w niewielkim, prowadzonym przez starszych kościele baptystów w okolicach Las Vegas w Nevadzie. Kilkanaście lat później – mając dwadzieścia sześć lat – zostałem pastorem przełożonym (starszym przełożonym) małego kościoła baptystycznego na przedmieściach Bostonu w stanie Massachusetts. Patrząc z boku, można by uznać, że rozumiałem, czym jest starszeństwo. Przecież byłem „w tym świecie” od dawna: nawrócony, po seminarium, z doświadczeniem kaznodziejskim.
A jednak – wierzcie lub nie – dopiero po tym, jak zostałem starszym, zacząłem naprawdę studiować, co Biblia mówi o tej funkcji.
I wtedy uderzyły mnie dwie rzeczy.
Po pierwsze: jak wiele Pismo ma do powiedzenia. Prawie wszyscy autorzy Nowego Testamentu piszą o starszych. W pewnym momencie stało się dla mnie jasne, że starsi podobni do Arcypasterza – Chrystusa – nie są „nadprogramowym dodatkiem” do zdrowego kościoła. Są raczej elementem centralnym w Bożym planie pasienia Jego ludu. I nagle pojawiło się pytanie, które boli: jak mogło mi to wcześniej umknąć?
Po drugie: jak bardzo biblijny opis starszego różni się od tego, co zakładałem. Myślałem, że spełniam kwalifikacje, bo kocham Jezusa, skończyłem seminarium i potrafię nieźle głosić. Czegóż potrzeba więcej?
W tym miejscu być może odnajdujesz siebie – tylko z innym zestawem założeń. Możesz myśleć, że powinieneś zostać starszym, bo:
- od lat jesteś wiernym członkiem kościoła, służyłeś w komitetach, prowadziłeś grupę domową, uczyłeś w szkółce – „teraz moja kolej”;
- dajesz dużo pieniędzy, a bez twoich ofiar budżet by się nie domknął – więc „naturalnie” zasługujesz na głos w zarządzaniu;
- przewodzisz poza kościołem – w firmie, w organizacji, w wojsku, w sporcie – więc twoje umiejętności powinny przełożyć się na przywództwo w zborze.
Prawda?
Niekoniecznie. I właśnie dlatego pierwszą powinnością człowieka rozważającego starszeństwo jest… zatrzymać się i pozwolić, by Słowo Boże zweryfikowało jego kandydaturę. Niczego nie zakładaj z góry. Nawet jeśli już służyłeś jako starszy – wróć do Biblii i pozwól jej ocenić, czy powinieneś.
Poniżej znajduje się sześć kwalifikacji starszego, zebranych z różnych fragmentów Nowego Testamentu. Czytaj je w duchu modlitwy. Rób przerwy. Przemyśl. Daj do przeczytania żonie, przyjacielowi, innemu starszemu i zapytaj bez zbywania: „Czy te cechy opisują mnie?”
Wiesz, że nadajesz się na starszego, jeśli…
1) Chcesz być starszym
Paweł zaczyna jeden z najważniejszych fragmentów o starszych od zaskakująco prostego stwierdzenia: kto ubiega się o starszeństwo, pragnie pięknej pracy. Piotr ujmuje to podobnie: starsi mają paść stado Boże nie z przymusu, lecz chętnie – po Bożemu.
Aspiracje. Pragnienie. Chęć.
Pasienie owiec jest wymagające. Jeśli nie ma w tobie wewnętrznego pragnienia, szybko przyjdzie wypalenie. Oczywiście, nie każdy, kto chce być starszym, nadaje się do tego – ale brak pragnienia jest realnym problemem.
W moim kościele był mężczyzna, który wydawał się idealnym kandydatem. Zespół wytypował go na starszego. Prosiliśmy go… trzy razy. Za trzecim razem „uległ”. Jednak w rozmowach stało się jasne, że nie ma mocnego pragnienia służby jako starszy. Przyjął propozycję bardziej z poczucia obowiązku niż z radosnej gotowości. Dokładnie przed tym ostrzega Piotr.
Co więcej, opowiadał o silnym pragnieniu głoszenia Ewangelii sąsiadom i ludziom w lokalnej społeczności. Mogę sobie wyobrazić jego frustrację, gdyby większość czasu poświęcał pasieniu trzody, podczas gdy w sercu paliła się potrzeba „wychodzenia”, by trzodę pomnażać. Po modlitwie odważnie – po raz trzeci – odmówił. Mało brakowało, a pomylilibyśmy ewangelistę ze starszym.
Motywacje mogą być mieszane, czasem nie do końca pobożne. Ale jedno jest pewne: czy Duch Święty włożył w twoje serce pobożną tęsknotę, by paść lokalny kościół? Co cię napędza?
2) Jesteś przykładem pobożnego charakteru
Możesz sądzić, że kluczową cechą starszego są zdolności organizacyjne. Tak – starsi „doglądają”, zarządzają, prowadzą. Ale Nowy Testament znacznie większy nacisk kładzie na charakter niż na kompetencje.
Pasterze stada Arcypasterza mają odzwierciedlać Jego charakter. Lepiej pobożny starszy z przeciętnymi umiejętnościami przywódczymi niż charyzmatyczny lider z rażącymi uchybieniami moralnymi.
Paweł, opisując przełożonych, podaje długie listy cech (np. 1 Tm 3; Tt 1). One mają „leżeć” na starszym jak dobrze skrojony garnitur. Zwolnijmy i przyjrzyjmy się kilku:
Nienaganny. To nie znaczy „bezgrzeszny”. Gdyby tak było, kościoły musiałyby natychmiast zwolnić wszystkich starszych. Chodzi o człowieka, którego życie jest na tyle podobne do Chrystusa, że nie ma w nim oczywistego, kompromitującego grzechu – takiego, który stawia go pod stałym zarzutem. Nienaganność buduje zaufanie zboru i strzeże świadectwa kościoła na zewnątrz: starszy ma cieszyć się dobrym imieniem u tych, „którzy do nas nie należą”.
Wstrzemięźliwy (opanowany). Samokontrola, trzeźwe myślenie, zdyscyplinowany charakter – to owoce Ducha. Co ciekawe, Paweł wprost ostrzega przed jednym z najbardziej jaskrawych przejawów braku samokontroli: uzależnieniem od wina. Nie dlatego, że Pismo wymaga absolutnej abstynencji, ale dlatego, że starszy ma być gotów do zaparcia się siebie dla dobra owiec.
Tu trzeba postawić odważne pytania: czy ukrywasz uzależnienie – alkohol, narkotyki, pornografia, hazard? Czy tracisz kontrolę nad gniewem, wydatkami, językiem, plotką? Czy musisz na jakiś czas odłożyć temat starszeństwa, by zająć się ukrzyżowaniem notorycznego grzechu i ćwiczeniem samokontroli?
Łagodny. Jest takie suahilijskie przysłowie: „Kiedy słonie walczą, trawa jest podeptana”. Gdy pasterze są agresywni i wojowniczy, owce cierpią. Dlatego Paweł mówi o łagodności, niekłótliwości, nieskorym do gniewu usposobieniu. Egoistyczni, apodyktyczni, porywczy przełożeni druzgocą ludzi.
Łagodność nie jest tchórzostwem. To siła pod kontrolą. Starsi mają być „łagodnymi olbrzymami”: korzystać z autorytetu z czułością pasterza i wrażliwością kochającego ojca.
I tu znowu: czy jesteś łagodny czy twardy i apodyktyczny? Wnosisz pokój czy inicjujesz spór? Słuchasz czy zagadujesz? W takich sprawach trudno być uczciwym wobec siebie. Zdobądź się na odwagę i poproś kilku dojrzałych ludzi o szczerą ocenę.
Niechciwy. Piotr ostrzega: nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem. To uderza w pastorów, którzy „oskubują owce”. Ale dotyczy również świeckich starszych. Chciwość potrafi sterować budżetem, zawężać horyzonty misji, tłumić hojność wobec ubogich i hamować inwestowanie w zakładanie kościołów czy głoszenie Ewangelii tam, gdzie to nic „nie zwróci”.
Jak traktujesz pieniądze? Kochasz je czy używasz ich? Dajesz z radością czy symbolicznie? Dziesięcinę czy „żetony”? Masz ukryte motywy? Pismo mówi ostro: miłość pieniędzy jest korzeniem wszelkiego zła.
W tym miejscu warto spojrzeć na Jezusa. Gdy oskarżano Go o konszachty z diabłem, zarzuty nie mogły się utrzymać – był nienaganny. Gdy Piotr chwycił za miecz, Jezus zachował samokontrolę i szedł ku krzyżowi. Wobec słabych, cierpiących i chorych był łagodny. Gdy diabeł proponował Mu królestwa świata – nie był chciwy. Jezus jest doskonałym Pasterzem, a to On wyznacza standard tym, którzy mają paść Jego owce.
3) Potrafisz uczyć Biblii
Paweł mówi wprost: doglądający ma być „dobrym nauczycielem”. Nauczanie jest kluczową częścią pasienia trzody.
Zadaj sobie proste pytanie: czy owocnie zapoznawałem innych z Bożym Słowem? Nie tylko przykładem życia, ale także mówieniem – wyjaśnianiem Ewangelii, wykładaniem Pisma, napominaniem „w słowach zdrowej nauki” i dawaniem odprawy tym, którzy się jej sprzeciwiają.
W praktyce wygląda to tak: starsi rozważają kandydaturę brata, który służył latami, ma pobożny charakter i szczęśliwe małżeństwo, poświęcił tysiące godzin. Wszystko brzmi jak „oczywiste tak”. I wtedy ktoś pyta: „Czy on potrafi uczyć Biblii?” Jeśli nie, nominacja zostaje wstrzymana. Bo starsi mają paść jak Jezus – a Jezus pasł m.in. przez autorytatywne głoszenie Słowa.
4) Dobrze prowadzisz swoją rodzinę
Świat uczy nas oddzielać życie prywatne od publicznego. Firma ocenia lidera po wynikach, nie po jakości jego domu. W Kościele jest odwrotnie: dom starszego ma ogromne znaczenie. Małżeństwo i rodzicielstwo są papierkiem lakmusowym.
Paweł mówi o „mężu jednej żony” – obrazie wiernego męża, który szanuje przymierze małżeńskie. To prowadzi do pytań, których nie da się ominąć: czy jesteś wierny żonie seksualnie? Czy pornografia jest w twoim życiu? Jak wygląda wasza relacja naprawdę? Jeśli małżeństwo kuleje, zanim pomyślisz o starszeństwie, potrzebujesz rozmowy z mądrymi pasterzami.
Czy to dyskwalifikuje kawalerów? Sama samotność nie musi zamykać drogi – Paweł sam był nieżonaty. Ale kawaler musi zapytać: czy zachowuję czystość? Czy nie ma nic, co można mi słusznie zarzucić w relacjach z kobietami?
Dalej Paweł wiąże prowadzenie kościoła z prowadzeniem domu: jeśli ktoś nie umie zarządzać własnym domem, jak będzie miał na pieczy Kościół? Bycie ojcem i bycie starszym ma podobne elementy: odpowiedzialność, troska o wzrost, budowanie harmonii w społeczności, cierpliwe kształtowanie dojrzałości.
Gościnność – podkreślona przez Pawła dwukrotnie – ma tu szczególną rolę. Otwarty dom pozwala innym zobaczyć twoją rodzinę „w działaniu”. Nie perfekcyjną, ale prawdziwą. Czy w waszym domu widać ciepło, szacunek, mądre korygowanie, pokój? Gdyby twój dom był kościołem, czy goście chcieliby wrócić?
5) Jesteś mężczyzną
Autor argumentuje wprost: Bóg powołał mężczyzn – i tylko mężczyzn – do urzędu starszego. Wskazuje m.in. na to, że Paweł opisuje przełożonego jako „męża jednej żony”, umieszcza nauczanie o roli kobiet w kontekście przywództwa oraz łączy prowadzenie kościoła z prowadzeniem rodziny.
To nie jest twierdzenie, że kobiety nie mogą uczyć, służyć duszpastersko, konfrontować grzechu czy być przykładem pobożności. Mogą – i Bóg często używa pobożnych kobiet do kształtowania innych. Rzecz dotyczy urzędu: szczególnej funkcji i odpowiedzialności, którą autor widzi jako powierzoną przez Boga mężczyznom spełniającym kwalifikacje.
6) Jesteś ugruntowanym wierzącym
Paweł ostrzega: przełożony nie może być świeżo nawrócony, by nie wpadł w pychę. Nowi wierzący często zachwycają zapałem i odwagą – ale potrzebują czasu. Przed nimi próby, uczenie się, zapuszczanie korzeni.
Jeśli niedawno się nawróciłeś: skoncentruj się na wzroście w Chrystusie. Wystrzegaj się duchowej dumy. A jeszcze głębiej: upewnij się, że jesteś naprawdę nawrócony. Czy odwróciłeś się od grzechu i zaufałeś Jezusowi? Czy wierzysz, że tylko Jego śmierć i zmartwychwstanie ratują? Czy narodziłeś się na nowo?
Nic nie rujnuje kościołów tak jak nienawróceni pastorzy i starsi. Jak ktoś ma paść owce Arcypasterza, jeśli nie należy do Niego?
W naszym kościele starszych wybiera się na dorocznym spotkaniu. Kandydaci opowiadają, jak się nawrócili. Często są to ludzie znani od lat, nawet ci, którzy już wcześniej służyli jako starsi. A jednak chcemy znów usłyszeć ich wyznanie wiary. To praktyka, z której – mam nadzieję – nigdy nie zrezygnujemy.
Czy to ty?
Zanim przejdziesz dalej, zrób coś konkretnego: przeczytaj na głos 1 Tymoteusza 3:1–7. Nie „w myślach”. Na głos. Jeśli trzeba, znajdź odosobnione miejsce.
A potem zadaj sobie pytanie, które kiedyś zadano mnie, gdy rozważano moją kandydaturę do służby pastorskiej. Przeczytałem wtedy ten tekst przed grupą ludzi. Gdy skończyłem, jeden z mężczyzn powiedział: „Dziękuję za przeczytanie. Mam tylko jedno pytanie: czy taki właśnie jesteś?” – po czym usiadł.
Jeśli chcemy prowadzić kościoły Jezusa, musimy przypominać Jezusa. Owce powinny dostrzegać ślady Arcypasterza w życiu tych, którzy mają je paść.
Więc pytanie pozostaje: czy ten opis starszego przedstawia ciebie?

