Biblijna ignorancja na wysokich szczeblach

skopiuj link
https://youtu.be/GOIuAdvs-io?si=viz3FvmFbbvR4b7c

Transkrypcja wideo

Otwórzmy ponownie Boże Słowo na 12 rozdziale Ewangelii Marka. Jedyne, co byłoby lepsze od robienia tego 2 razy dziennie, byłoby robienie tego 3, 4, 5 razy dziennie, a może nawet przez cały dzień. Wracamy do 12 rozdziału Ewangelii Marka i tekstu, który omawialiśmy dziś rano. Wydarzyło się to w środę Tygodnia Męki i wciąż trwa środa Tygodnia Męki, kiedy dochodzimy do wersetu 18. Werset 18, przeczytam fragment aż do wersetu 27. „I przyszli do Niego saduceusze, którzy mówią, że nie ma zmartwychwstania, i pytali Go, mówiąc: Nauczycielu! Mojżesz napisał nam: Jeśliby czyjś brat umarł i pozostawił żonę, a nie pozostawił dziecka, wówczas brat jego winien pojąć ją za żonę i wzbudzić potomstwo bratu swemu. Otóż, było siedmiu braci, pierwszy pojął żonę, a umierając, nie pozostawił potomstwa. Wtedy pojął ją drugi, ale i on umarł, nie pozostawiwszy potomstwa. Tak samo i trzeci. I tak pojęło ją siedmiu braci, i nie pozostawili potomstwa. W końcu, po wszystkich, zmarła także i ta niewiasta” – co wydaje się być aktem miłosierdzia. Werset 23 – dość szybko wymienia mężów – werset 23: „Przy zmartwychwstaniu, gdy powstaną z umarłych, którego z nich żoną będzie? Bo tych siedmiu miało ją za żonę. Odpowiedział im Jezus: Czy nie dlatego błądzicie, że nie znacie Pism ani mocy Bożej? Albowiem gdy powstaną z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jako aniołowie w niebie. A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni, czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie”. Zatytułowałem to „Biblijna ignorancja na wysokich szczeblach”. Żydzi jako grupa zawsze wierzyli w zmartwychwstanie. W rzeczywistości można wyróżnić dwa wymiary tej pewności co do zmartwychwstania. Wierzyli w ziemskie, narodowe zmartwychwstanie Izraela i przekonał ich o tym 37 rozdział Księgi Ezechiela. W 37 rozdziale Księgi Ezechiela jest wizja doliny suchych kości. To Izrael. Kości ożywają pod wpływem tchnienia Boga. Jest to obraz zmartwychwstania narodu Izraela. Żydzi postrzegali tę scenę jako wyniesienie Izraela do politycznej doniosłości, politycznej dominacji i jako spełnienie wszystkich obietnic danych Abrahamowi i Dawidowi, wszystkich obietnic dotyczących Królestwa. Równolegle z tym narodowym zmartwychwstaniem miał się pojawić Mesjasz. Mesjasz miał być zdobywcą i zwycięzcą jak Dawid, a przy okazji Synem Dawida, który dzięki swojej mocy i osobowości miał powstać, objąć władzę, miał wzbudzić Izrael ze śmierci do zwycięstwa i chwały. Była to mesjańska wizja. Wizja narodowego odrodzenia pod wodzą Mesjasza. Jeden z autorów stwierdził: „Tak jak Dawid wyłonił się znikąd, pokonał Goliata i stał się narodowym bohaterem, a następnie niepokonanym królem, który zmiażdżył Filistynów, tak Żydzi oczekiwali przybycia podobnej postaci, która przywróci Izrael jako naród”. Wierzyli więc w narodowe odrodzenie. Nie było to dla nich naciągane, bo wierzyli w realność zmartwychwstania. Wywodzili to z przekonania o osobistym zmartwychwstaniu. Wierzyli więc w narodowe zmartwychwstanie. Wierzyli też w osobiste zmartwychwstanie. To znaczy, że wszyscy wraz z prozelitami, którzy wierzyli w prawdziwego Boga, będą wskrzeszeni po śmierci. Że opuszczą ten świat i wejdą do świata, który miał nadejść. Odzwierciedlają to niektóre z ich starożytnych pism. Druga Księga Machabejska, Apokalipsa Barucha, Apokalipsa Ezdrasza, Apokalipsa Henocha są to pozabiblijne księgi odzwierciedlające tradycyjne poglądy Żydów, z których wszystkie wskazują, że wierzyli w przyszłe zmartwychwstanie. Jeśli przeczytacie Talmud, w którym zebrane jest prawo żydowskie, znajdziecie tam wspólny motyw dotyczący zmartwychwstania. Podstawowa nauka eschatologiczna judaizmu jest zawarta w Talmudzie i mówi wiele o zmartwychwstaniu. Skąd to się wzięło? Wzięło się to ze Starego Testamentu. Wszystko ma swoje korzenie, na przykład w Psalmach, i podam wam tylko kilka z nich, które możecie zapisać. Na przykład w Psalmie 16, w wersecie 9, znane słowa: „Weseli się serce moje i raduje się dusza moja, nawet ciało moje spoczywać będzie bezpiecznie, bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani – mówi Dawid – nie dopuścisz, by Twój pobożny oglądał grób. Dasz mi poznać drogę życia, obfitość radości w obliczu Twoim, rozkosz po prawicy Twojej na wieki”. Dawid wyraża tutaj pewność, że pójdzie do Szeolu, do grobu, i nie zamierza tam zostać, ale wyjdzie na drugą stronę drogą życia do Bożej obecności. I to oczywiście nie była tylko pewność siebie Dawida, ale okazuje się, że jest to psalm mesjański, zapowiadający zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. W Psalmie 49:16 czytamy: „Lecz Bóg wyzwoli duszę moją z krainy umarłych, ponieważ weźmie mnie do siebie”. Znowu pewność życia po śmierci. To Hiob powiedział: „Choć moja skóra się rozłoży, to w swoim ciele ujrzę Boga”. Znowu, pewność życia po śmierci i zmartwychwstania. Psalm 73:24: „Prowadzisz mnie według rady swojej, a potem – czyli po tym życiu – przyjmiesz mnie do chwały”. I tak jest w całym psalmie. Może przeczytam wam jeszcze jeden. Psalm 139:8: „Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś. A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, i tam jesteś”. Bez względu na to, dokąd pójdę na ziemi, bez względu na to, dokąd pójdę w niebie, Ty tam jesteś. Założenie jest takie, że będziemy na ziemi, że będziemy w niebie, i Bóg również. W Ozeasza 6:1 czytamy: „Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpał, On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany! Po dwóch dniach wskrzesi nas do życia, trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed Jego obliczem”. Znowu pewność zmartwychwstania. To samo widać w Izajasza 26:19, bardzo wyraźnie widać to w Daniela 12:2. Może by warto to skomentować. „A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie”. Obiecuje to zmartwychwstanie do życia i zmartwychwstanie na śmierć. Bardzo znany język, dokładnie to mówił nasz Pan w Ewangelii Jana 5, kiedy powiedział, że posiada władzę sądu oraz władzę posyłania ludzi do życia wiecznego lub na wieczne potępienie. To jest ważne tło dla tego tekstu, ponieważ dominujące stanowisko w judaizmie zakłada istnienie zmartwychwstania. Nie tylko w narodowe zmartwychwstanie, ale w osobiste zmartwychwstanie poszczególnych osób do Bożej obecności. Jest to istotne tło dla tego tekstu, bo w wersecie 18 widzimy saduceuszy, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania. Saduceusze to sekta judaizmu, która zaprzeczała rzeczywistości zmartwychwstania. W rzeczywistości zaprzeczali zjawiskom nadprzyrodzonym. Nie uznawali obecności, tożsamości ani nawet istnienia aniołów. Według Dziejów Apostolskich 23:8 zaprzeczali istnieniu aniołów. Zaprzeczali istnieniu istot duchowych, istnieniu duchów. W związku z tym zaprzeczali też zmartwychwstaniu. Chociaż byli mniejszościowym stronnictwem w Izraelu i chociaż byli przeciwnikami panującej teologii, jednak to oni sprawowali władzę w świątyni. Zarządzali świątynią. Począwszy od arcykapłana aż po głównych kapłanów, byli to głównie saduceusze. Teraz ich kolej, ponieważ stanowią większość w Sanhedrynie. Teraz ich kolej, żeby przyjść do Jezusa i spróbować Go zdyskredytować. Dziś rano widzieliśmy, że faryzeusze chcieli wpakować Go w kłopoty z Rzymem, zmuszając do odpowiedzi na pytanie, które uczyniłoby z Niego buntownika, powstańca, kogoś, kto zamierza poprowadzić ten ogromny lud przeciwko Rzymowi w akcie zemsty i odwetu za rzymski system podatkowy. Chcieli, żeby odpowiedział na ich pytanie i przyjął stanowisko buntownika. Pamiętacie, że tego uniknął. Teraz nadchodzi druga fala przedstawicieli z Sanhedrynu, którzy przyjdą ze swoimi pytaniami. I są to saduceusze. Ich celem jest zdyskredytowanie Jezusa przed ludźmi. Zdyskredytowanie Go przed ludźmi. Zwrócenie ludzi przeciwko Niemu. Jak zamierzają to zrobić? Stawiając Go w sytuacji bez wyjścia? Nie. Ośmieszając Go. To jest ich cel. Chcą sprawić, żeby wyszedł na głupca. Są bardzo potężni, bardzo bogaci, bardzo wpływowi, arystokratyczni. To liberałowie. Oni sprawują władzę. Uważają, że mogą osiągnąć to, co nie udało się słabym faryzeuszom. Podczas gdy religią ludu była religia faryzeuszy, struktura władzy znajdowała się w rękach saduceuszy. Pod względem politycznym byli chętni do współpracy z Rzymem. Nie chcieli zrażać Rzymu, zwłaszcza że było im tak wygodnie. W zasadzie bogacili się dzięki temu, że Rzym pozwalał im na wyzysk, który uprawiali w świątyni. Byli zadowoleni z układu z Rzymem, który wypełniał ich skarbce. Bardzo zależało im na tym, żeby Rzym postrzegał ich jako przyjaciół. Chcieli jednak pozbyć się Jezusa. Nie byli przeciwko ukrzyżowaniu Go, chcieli tego. Ale ich celem nie było zdenerwowanie Rzymu. Chcieli tylko, żeby ludzie porzucili sympatię i odeszli od Jezusa ze względu na to, że okaże się takim głupcem. Ogólnie rzecz biorąc, lud nienawidził saduceuszy za ich ustępstwa wobec Rzymu. Wiadomo było, że robili to dla własnej wygody, dlatego Żydzi byli źli z powodu relacji między saduceuszami a Rzymianami. Nawiasem mówiąc, jeśli spojrzeć wstecz na historię, nie znajdziesz saduceuszy po 70 r. n.e., ponieważ po zniszczeniu świątyni ich działalność dobiegła końca. To była cała ich jurysdykcja. A kiedy to się skończyło, przestali istnieć. Ich władza funkcjonowała tylko pod zwierzchnictwem Rzymu w ramach świątyni. A kiedy ta polityczno-kapłańska władza dobiegła końca, nie byli w stanie przetrwać. Poświęcę teraz kilka minut, żeby powiedzieć o ich religijności. Mieli swoje poglądy religijne. Dosyć dziwne. Choć byli tak liberalni, że zaprzeczali zmartwychwstaniu, istnieniu aniołów i sfery duchowej, byli bardziej rygorystycznymi legalistami niż faryzeusze. W stosowaniu wewnętrznej sprawiedliwości w kraju to oni byli najbardziej bezwzględni w sprawach prawa. Sam Józef Flawiusz, historyk, mówi, że byli bardziej okrutni niż inni Żydzi. Według Józefa Flawiusza faryzeusze byli przy nich łagodni. Można powiedzieć, że byli twardogłowymi fundamentalistami, radykalnymi fundamentalistami, którzy nie chcieli uznać niczego poza prawem Mojżeszowym. Odmawiali przyjęcia ustnej tradycji. Odmawiali przyjęcia tradycji pisemnej, która dla faryzeuszy była wszystkim. Byli dumni z bycia strażnikami czystej wiary Pięcioksięgu. Interpretowali prawo Mojżeszowe bardziej dosłownie niż inni i byli bardzo drobiazgowi w kwestiach kapłańskiej czystości. Jednak kluczowym czynnikiem w ich systemie wierzeń było zaprzeczanie zmartwychwstaniu. Zaprzeczali istnieniu jakiegokolwiek życia pozagrobowego. Mówiąc prościej, uznawali anihilację. Kiedy umierasz, przestajesz istnieć, to koniec. Ponownie Józef Flawiusz – sięgamy do Niego, bo jest historykiem z tamtej epoki – mówi, że wierzyli, iż dusza i ciało giną razem w chwili śmierci i przestają istnieć. Nie ma zatem żadnych kar za złe zachowanie i nie ma żadnych nagród za dobre zachowanie, bo nie ma przyszłości. Nie ma życia po śmierci. Nie interesowali się więc Mesjaszem. Nie byli tak naprawdę zainteresowani zbawieniem. Zapytacie: „Chwileczkę, skoro interpretują Pismo dosłownie, jak mogą zaprzeczać, że zmartwychwstanie jest w Starym Testamencie?”. Odpowiedź brzmi: ponieważ uznawali jedynie autorytet Pięcioksięgu, pięciu ksiąg Mojżeszowych. Wcześniej zacytowałem wam kilka wersetów o zmartwychwstaniu. Ale od czego zacząłem? Zacząłem od Psalmów. Dla nich wszystko było podporządkowane księgom Mojżesza. Mojżesz uosabiał czystą wiarę, oni byli jej strażnikami i dlatego podkreślali absolutną wyjątkowość pism Mojżesza. Mówili więc, że doktryny o zmartwychwstaniu nie można znaleźć w księgach Mojżesza. W Księdze Rodzaju, Wyjścia, Kapłańskiej, Powtórzonego Prawa ani Liczb. Mówili, że tego tam nie ma, a cała reszta Starego Testamentu była komentarzem do Mojżesza, a jeśli nie było tego w pismach Mojżesza, to nie mogło być prawdą. Taka historyczna uwaga, faryzeusze cały czas się z nimi o to spierali. Faryzeusze przeszukiwali księgi Mojżeszowe, próbując znaleźć wersety, które mogliby przytoczyć, by przekonać saduceuszy, że pisma Mojżesza rzeczywiście to zawierają. Używali Księgi Liczb 18:28, Księgi Powtórzonego Prawa 32:39, różnych fragmentów pism Mojżesza, uważając, że one mogą być dowodem wskazującym na zmartwychwstanie. Żadne z nich nie były zbyt przekonujące i saduceusze pozostawali nieprzekonani. Im bardziej faryzeusze z nimi dyskutowali, tym silniejsza stawała się ich pozycja, bo faryzeuszom tak trudno było to skutecznie wykazać. Z drugiej strony, faryzeusze byli bardzo pewni zmartwychwstania. Podchodzili do zmartwychwstania tak jak do wszystkiego innego. Saduceusze ograniczali wszystko do dosłownego i ścisłego znaczenia tego, co powiedział Mojżesz, a faryzeusze robili z całym Starym Testamentem coś przeciwnego. Rozszerzali go bez końca. Do tego stopnia, że dyskutowali nawet o tym, czy człowiek będzie wskrzeszony w ubraniu, czy nagi. O tym debatowali. Skłaniali się ku zmartwychwstaniu w ubraniu, z oczywistych powodów. Wtedy dyskutowali, czy człowiek będzie miał nowe ubranie, czy zmartwychwstanie w tym, co miał na sobie, gdy umarł. Potem dyskutowali, czy kiedy ludzie będą wskrzeszeni, zmartwychwstaną z takimi samymi słabościami, wadami i cechami, jakie mieli w chwili śmierci. A konsensus był taki, że tak – wrócą tacy, jacy byli, z takimi samymi wadami i ograniczeniami. Wszyscy Żydzi zmartwychwstaną. Wielu z nich wierzyło, że wszyscy Żydzi faktycznie powstaną w Izraelu. Jak to się stanie? Niektórzy z nich nauczali, że na całej ziemi istnieją tunele, a ciało Żyda pochowanego w obcym kraju przetaczało się przez tunel, aż w końcu docierało do Izraela. Mamy więc saduceuszy, którzy głoszą jedynie i dokładnie to, co mówi Pismo i nie ma tam nic o zmartwychwstaniu, więc w to nie wierzą. A ich przeciwnicy, faryzeusze, potrafili na podstawie czegokolwiek w Piśmie tworzyć niezliczone, niekończące się dyskusje o bzdurach. Widać, że się zbyt dobrze nie dogadywali. Byli na przeciwnych biegunach i często się spierali. Obie grupy chcą pozbyć się Jezusa. Saduceusze chcą się Go pozbyć z oczywistych powodów. On dopiero co ponownie zrujnował ich biznes. Dzień wcześniej przyszedł i rozbił ich interes. Więc w wersecie 18 czytamy o pewnych saduceuszach, ”którzy mówią, że nie ma zmartwychwstania”. Przyszli do Jezusa. Mateusz mówi, że tego samego dnia, więc wiemy, że jest to środa. Oni nie odgrywali żadnej roli w ogólnej służbie Jezusa, ponieważ pozostawali w świątyni. Faryzeusze byli w całym kraju. Faryzeusze byli wszędzie. Uczeni w Piśmie byli wszędzie. Rabini byli wszędzie. Ale saduceusze nie odgrywali żadnej roli w powszechnej służbie Jezusa. Uaktywnili się jedynie wtedy, kiedy przyszedł do ich miejsca i zrobi to, co zrobił. To przyciągnęło ich uwagę. Teraz znów czują się zagrożeni przez Jezusa, który zrobił to na początku swojej służby, trzy lata wcześniej, a teraz zrobił to ponownie. Jezus grozi im zamknięciem interesu, odebraniem im ludzi i finansową ruiną. Muszą się uporać z Jezusem. Zmartwychwstanie jest dla nich ważną kwestią. Muszą nieustannie walczyć w tym temacie z wszystkimi innymi, bo wszyscy inni w nie wierzą. Dzieje Apostolskie 4:1: „Gdy oni – to znaczy apostołowie, Piotr i Jan – mówili do ludu, przystąpili do nich kapłani i dowódca straży świątynnej oraz saduceusze, oburzeni, iż nauczają lud i zwiastują zmartwychwstanie w Jezusie. Ujęli ich więc i wtrącili do więzienia”. Czemu wtrącili ich do więzienia? Saduceusze aresztowali ich i wtrącili do więzienia za głoszenie czego? Zmartwychwstania. Była to dla nich poważna sprawa, ponieważ stanowiło to zagrożenie. Jezus stanowił zagrożenie nie tylko dla ich działalności w świątyni, ale też apostołowie głoszący Jezusa byli zagrożeniem dla ich teologii. A to ostatecznie zagrażało ich władzy. W 5 rozdziale Dziejów Apostolskich „wystąpił Arcykapłan i całe jego otoczenie – werset 17 – stronnictwo saduceuszów, napełnieni zazdrością, pojmali apostołów i wtrącili ich do więzienia publicznego”. I powiedzieli im, werset 28: „Nakazaliśmy wam surowo, abyście w tym imieniu nie uczyli, a oto napełniliście nauką waszą Jerozolimę i chcecie ściągnąć na nas krew tego człowieka”. Nie chcieli mieć nic wspólnego z Jezusem, chcieli się Go pozbyć i chcieli też pozbyć się apostołów, więc aresztowali ich i nienawidzili ich tak samo, jak nienawidzili Pana. A tak przy okazji, Józef Flawiusz mówi nam, że to saduceusze zamordowali brata naszego Pana, Jakuba. Wróćmy do Ewangelii Marka 12, ich celem jest tutaj sprawienie, żeby Jezus wyglądał na głupiego, zrobienie z Niego głupca, ponieważ wszyscy wiedzą, że Jezus potwierdza zmartwychwstanie. Wszyscy to wiedzą. Nawiasem mówiąc, oni bardzo dobrze wiedzą, że Jezus wskrzesił Łazarza z martwych. Zaledwie kilka tygodni wcześniej, wiedzą to. A kiedy wskrzesił Łazarza, powiedział: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto we Mnie wierzy, nigdy nie umrze”. Jezus rzeczywiście powiedział do jego sióstr: „On zmartwychwstanie”. A one odpowiedziały: „Wiemy, w dniu ostatecznym”. Oni wiedzieli, że Jezus wierzył w zmartwychwstanie. Chcieli więc złapać Go na sprzeczności logicznej i uczynić z Niego głupca, żeby ludzie postrzegali Go jako mniej kompetentnego w kwestiach Pisma niż oni sami. Rozumiecie to? Chcieli Go ośmieszyć. Zwróćmy w tym tekście uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, absurdalny scenariusz, który jest hipotetyczny. Absurdalny scenariusz. Jeśli nie mogą uciszyć Go jako buntownika, bo nie da się sprowokować, jak widzieliśmy ostatnio, spróbują zrobić z Niego głupca i zniszczyć Jego wiarygodność. Wiedzą, że On mówi o zmartwychwstaniu. Ewangelia Jana 5, wersety od 25 do 29, więc to jest ich taktyka. Werset 19: „Nauczycielu! – znów przychodzą z tym udawanym szacunkiem – Mojżesz napisał nam: Jeśliby czyjś brat umarł i pozostawił żonę, a nie pozostawił dziecka, wówczas brat jego winien pojąć ją za żonę i wzbudzić potomstwo bratu swemu”. Oficjalnie nazywają Go nauczycielem, ale chcą wykazać, że tak naprawdę nie nadaje się na nauczyciela. Jeden z autorów nazwał to wyrafinowanym szyderstwem. I tak sięgają po ideę, którą można znaleźć u Mojżesza, w Księdze Powtórzonego Prawa 25. To z Księgi Powtórzonego Prawa 25 pochodzi idea, którą przedstawiają Jezusowi w wersecie 19. „Jeśliby czyjś brat umarł i pozostawił żonę, a nie pozostawił dziecka, wówczas brat jego winien pojąć ją za żonę i wzbudzić potomstwo bratu swemu”. Wróćmy teraz do Księgi Powtórzonego Prawa 25, bo w ten sposób wiele się nauczymy. Wrócimy do naszego tekstu za kilka minut, ale chcę, żebyście dostrzegli ten schemat. Chcę wam go trochę wyjaśnić. Możemy zacząć od Księgi Powtórzonego Prawa 25:5. „Jeżeli bracia mieszkają razem, a jeden z nich umrze, nie pozostawiwszy po sobie syna, żona zmarłego nie wyjdzie za mąż na zewnątrz za obcego mężczyznę”. Zrozumieliście? Bracia mieszkają razem, obok siebie, rodzina pozostaje w pewnym sensie nienaruszona. Jeden z nich umiera, nie ma syna, żona zmarłego nie może wyjść za mąż za obcego mężczyznę. Jej szwagier sprowadzi się do niej, weźmie ją za żonę i wypełni wobec niej obowiązek szwagra. „Pierworodny, którego ona urodzi, zostanie uznany za syna zmarłego jego brata i tak nie będzie jego imię wymazane z Izraela. Lecz jeżeli ten mężczyzna nie będzie chciał pojąć swojej bratowej, to jego bratowa pójdzie do bramy miasta do starszych i powie: Mój szwagier wzbrania się podtrzymać imię swego brata w Izraelu, nie chce ożenić się ze mną, bezdzietną wdową po swoim bracie. Wtedy starsi jego miasta przywołają go i przemówią do niego. Jeżeli on stanie i powie: Nie chcę jej pojąć za żonę, to jego bratowa przystąpi do niego na oczach starszych, zdejmie mu z nogi jego sandał i plunie mu w twarz, a potem powie: Tak postępuje się z mężczyzną, który nie chce odbudować domu swego brata. I zostanie mu nadany w Izraelu przydomek: Dom tego, któremu zdjęto sandał”. Nie chciałbyś tego na swoich drzwiach. To oznacza, że nie bierzesz odpowiedzialności, by mieć dziecko i potomka dla przetrwania rodzinnego majątku. To bardzo podstawowy zwyczaj. Pierwszy raz pojawia się w Księdze Rodzaju 38, w domu Judy, syna Jakuba. Człowiek o imieniu Onan, według Księgi Rodzaju 38, odmówił wykonania tego, nie chciał wzbudzić dziecka żonie swojego zmarłego brata i Bóg zabił Onana. Było to bardzo ważne we wczesnej historii Izraela, aby dziedzictwa plemion pozostawały w obrębie plemion. Prawo to było pierwotnie dane w okresie patriarchów, aby zachować imię i honor najstarszego syna, jego plemienia oraz jego ziemi. A kiedy dziecko zostało poczęte przez tego drugiego męża, przyjmowało imię pierwszego brata, żeby jego dziedzictwo przechodziło przez to dziecko. To umożliwiało zachowanie ciągłości rodziny. Mojżesz ustanowił to jako normę, nakazując najbliższemu krewnemu poślubić wdowę i wzbudzić dzieci, aby zachować ciągłość rodziny oraz utrzymać ziemię i dziedzictwo. Było to możliwe tylko wtedy, jeśli bracia byli jeszcze kawalerami. Chcę to wyjaśnić, gdybyście byli trochę zdezorientowani. Nie mieli się rozwodzić, jeśli byli już żonaci, ani brać dodatkowej żony. Chodziło o zachowanie ludu Bożego, tożsamości plemiennej oraz ziem, które zostały im przydzielone. Pamiętacie historię Rut? Historia Rut wiąże się z tym tematem, bo Rut jest wdową. Nie ma dzieci, które mogłyby podtrzymać ród jej męża. Wszyscy oni nie żyją. Wszyscy nie żyją. Nie może wychować dziedzica. Poznaje mężczyznę o imieniu Boaz. Jej rodzina, tak powinienem wcześniej powiedzieć, Elimelek, jej teść, nie żyje. A Rut jest sama, jest jedyną dziedziczką. Nie ma męża i nie ma możliwości wychowania syna. Poznaje Boaza. Boaz jest bliskim krewnym Elimeleka, jej teścia. I on kwalifikuje się do tego, co nazywa się małżeństwem lewiratu. Słowo “lewirat” pochodzi z łaciny i odnosi się do brata męża. Boaz chce zostać jej mężem i jest nazywany jakim krewnym? Odkupicielem. Poślubia ją, daje jej syna o imieniu Obed, a przez niego przychodzą Dawid i Mesjasz, Jezus. Było to ważne i znane prawo, a słowo “lewirat” odnosi się do szwagra. Więc saduceusze odnosili się do tego prawa. Wróćmy teraz do Ewangelii Marka. Saduceusze odwołują się do tego prawa w wersecie 19, mówiąc tak: „Mojżesz napisał nam” i cytują bezpośrednio z Księgi Powtórzonego Prawa 25:5. W oparciu o to wymyślili ten dziwaczny scenariusz. Oto on: „Było siedmiu braci, pierwszy pojął żonę, a umierając nie pozostawił potomstwa. Wtedy pojął ją drugi, ale i on umarł nie pozostawiwszy potomstwa. Tak samo i trzeci. I tak siedmiu nie pozostawiło potomstwa. W końcu, po wszystkich, zmarła także i ta niewiasta”. Oto żart: „Przy zmartwychwstaniu, gdy powstaną z umarłych, którego z nich żoną będzie? Bo tych siedmiu miało ją za żonę”. Wzięli swoją teologię zmartwychwstania od faryzeuszy. Faryzeusze spierali się o to, jak będą wyglądać ubrania przy wychodzeniu z grobu. Faryzeusze potwierdziliby, że w niebie będziecie małżeństwem, tak jak byliście nim na ziemi. Faryzeusze mówili, że przyszłe życie będzie dokładnie takie samo jak to życie. Faryzeusze mówili, że relacje są wieczne, są trwałe. Według Majmonidesa niektórzy wierzyli, że w przyszłym życiu ludzie nie tylko będą w małżeństwie, ale będą mieć dzieci. Tutaj zgodziłbym się z saduceuszami. Tego rodzaju teologia czyni zmartwychwstanie czymś absurdalnym. Jeśli w przyszłym życiu będziemy w tym samym stanie, w takim samym, w jakim byliśmy tutaj, to pewne rzeczy będzie ciężko uporządkować. Mamy więc absurdalny i hipotetyczny scenariusz. Od wersetu 24 mamy trafne rozwiązanie, które opiera się na Piśmie. To naprawdę cudowne. „Odpowiedział im Jezus: Czy nie dlatego błądzicie, że nie znacie Pism ani mocy Bożej?”. To jest bezpośrednie oskarżenie. Wasz problem wynika z waszej ignorancji. Nie znacie Pisma i nie znacie mocy Bożej. Ewangelia Mateusza 22:29 ujęła to w ten sposób: „Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej”. Problem nie jest we mnie, problem jest w was. Właśnie pokazaliście swoją ignorancję. On odwraca sytuację i zamiast okazać się głupcem, to oni okazują się głupcami. Błądzicie. Czasownik „błądzić” to planaó, od którego pochodzi słowo „planeta”, wędrujące ciała niebieskie. Ten czasownik oznacza “sprawiać, że ktoś błądzi, sprowadzać na manowce”. Sprowadzacie na manowce siebie swoją biblijną ignorancją. Błądzicie myślami. Jesteście odcięci od rzeczywistości. Odcięliście się od rozsądku. Odcięliście się od prawdy. Dlatego fałszywi nauczyciele w Liście Judy 13 nazwani są błąkającymi się gwiazdami. Oto powód, po pierwsze, nie rozumiecie Pism. Taki zarzut można by zasadniczo postawić wszystkim ludziom, którzy przekręcają prawdę. Nie rozumiecie. „Nie” to greckie mé, które jest subiektywnym zaprzeczeniem i sugeruje nie tylko bierną ignorancję, ale też aktywną niechęć. „Nie rozumiecie”, co sugeruje: „Nie chcecie rozumieć Pism”. Nie macie zdolności i nie jesteście zainteresowani rozumieniem Pism. Tak naprawdę, to wy jesteście głupcami. Oczywiście, oni chlubili się Pismem. Szczycili się swoim dosłownym rozumieniem pism Mojżesza, a nasz Pan całkowicie odwraca sytuację. To wy jesteście głupcami. Wy nie rozumiecie Pism. Po drugie, mówi: Nie rozumiecie też mocy Bożej, ponieważ Boża moc objawiona jest w Piśmie Świętym. Jak możecie nie rozumieć, że Bóg mógłby stworzyć formę zmartwychwstania, gdyby tylko chciał, jeśli naprawdę rozumiecie pierwszy i drugi rozdział Księgi Rodzaju? Skoro Bóg stworzył wszystko w sześć dni, z niezwykłą złożonością zarówno w makrokosmosie, jak i mikrokosmosie, i uczynił to po prostu swoim Słowem, to dlaczego tak bardzo upieracie się przy tym, że nie mógłby w przyszłym życiu uczynić czegoś innego niż to, co widzicie tutaj? Nie rozumiecie Pisma Świętego i z pewnością nie rozumiecie mocy Boga. Gdyby znali Pismo, wiedzieliby, że Bóg obiecuje zmartwychwstanie. Gdyby znali Pięcioksiąg, wiedzieliby, że Bóg obiecuje zmartwychwstanie. A gdyby znali moc Boga, naprawdę wiedzieliby, że Bóg może stworzyć każdy rodzaj życia, jaki chce. Byli duchowo martwi. Byli duchowo ślepi. A w konsekwencji była to ignorancja na najwyższych szczeblach. Czy uważali, że Bóg jest tylko taki, jakim potrafią Go sobie wyobrazić? Czy uważali, że Bóg nie jest w stanie uporządkować spraw małżeństwa w niebie albo stworzyć takiego rodzaju życia, w którym ich scenariusz byłby absurdem? I znowu, to jest właśnie takie oskarżenie, jakie można postawić każdej fałszywej religii. Następnie wyjaśnia to w wersecie 25: „Albowiem gdy powstaną z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jako aniołowie w niebie”. Kiedy powstaną… w równoległym fragmencie z Łukasza 20:34 „oni” to synowie tego wieku. Ludzie, istoty ludzkie żyjące w tym wieku, hebraizm oznaczający ludzi w tym świecie. Kiedy ludzie z tego świata powstaną z martwych w przyszłym życiu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Cały porządek złożony z seksualności, rozmnażania, narodzin i rodziny przestaje istnieć. Jest to sprzeczne z wyobrażeniami mormonów o wiecznym, planetarnym panowaniu i rozmnażaniu się na planetach z wieloma żonami. Jest to też sprzeczne z islamską wizją wiecznego seksu na zielonych poduszkach z 72 dziewicami – czy z czymkolwiek innym, co obiecują męczennikom. Cały porządek złożony z seksu, rozmnażania, narodzin i rodziny dotyczy tego życia, nie dotyczy przyszłego życia. To jest stwierdzenie absolutne. Jeśli się więc zastanawiacie, to w niebie nie ma małżeństwa. W niebie nie ma relacji seksualnych, nie ma rodzin ani relacji na wyłączność. Ponadto, pomagając to zdefiniować, nasz Pan mówi: „Lecz będą jako aniołowie w niebie”. Jak aniołowie w niebie. To nie znaczy, że będziemy aniołami. A nasz Pan dodaje to, ponieważ oni nie wierzą w anioły. Zaprzeczali istnieniu aniołów. Ewangelia Łukasza mówi, że synowie tamtego świata ani się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą, ale synowie zmartwychwstania, mówi Łukasz, są równi aniołom. Więc w przyszłym życiu, w nadchodzącym wieku, będziemy jak aniołowie. Co to znaczy? Są chwalebni. Są wieczni. Są istotami niebiańskimi. Nie współżyją. Nie rozmnażają się. Nie umierają. Małżeństwo dotyczy tylko tego życia. I przy okazji, muszę szybko dodać, że 1 List Piotra 3 mówi: „To łaska życia”. To najlepsza rzecz w tym życiu. Proszę was, młodzi ludzie, pobierajcie się. To jest najlepsze. Nie czekaj na powrót Mesjasza. Po prostu kogoś wybierz. To najlepsza rzecz. Małżeństwo jest konieczne. Dlaczego? Dla rozmnażania. Napełniajcie ziemię – powiedział Bóg do Adama i Ewy. Małżeństwo jest konieczne do rozmnażania. Jest konieczne do zastępowania ludzi, którzy umierają. I jest konieczne do rozwoju kolejnych pokoleń. A żeby wydobyć całe bogactwo, które Bóg wlał w ten świat, potrzebujemy ludzi, którzy wydobędą z niego całą jego wspaniałość. Ale w przyszłym świecie nikt nie umiera i nikt nikt się nie rodzi. W związku z tym relacje małżeńskie nie są potrzebne. Każdy z nas będzie doskonały. Teraz jesteśmy niekompletni i nie jest dobrze człowiekowi gdy jest…? Sam. Dopełnia nas partner. Kobieta jest dopełniona przez małżonka, mężczyzna przez małżonkę. W niebie nie będzie potrzeby, żeby ktoś nas dopełnił. W niebie będziemy absolutnie i doskonale kompletni sami w sobie. Niczego nie będzie nam brakować jako jednostkom. Będziemy kochać wszystkich doskonale i jednakowo. Małżeństwo nie będzie konieczne, nie będzie miało żadnego celu. Jest tylko dla tego życia. Więc Bóg nie martwi się, jak rozwiązać relacje między ludźmi, którzy pojawiają się w niebie z wianuszkiem żon. To nie będzie problem. To nie będzie dylemat. Wy, saduceusze, jesteście takimi ignorantami. To wy nie znacie Pisma. To wy nie znacie Boga. Nie znacie Jego mocy. Gdybyście naprawdę znali Jego moc, to nie byłoby problemem. Jak powiedziałem, wiedzielibyście, że ta sama twórcza moc, która opisana jest w Księdze Rodzaju, może być ukazana ponownie. Macie małe, wątłe, nieadekwatne postrzeganie Boga. Pomaga nam w tym Paweł. Spójrzcie na 1 List do Koryntian 15:35: „Ale powie ktoś: Jak bywają wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przychodzą?”. To brzmi jak pytanie saduceuszy. „Ha ha, jak wzbudzani są umarli? Jakie będą mieli ciała?”. „Niemądry! To, co siejesz, nie ożywa, jeśli nie umrze. A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym”. Wystarczy włożyć do ziemi małe ziarenko, a wyrośnie całe drzewo. Ciało, które rośnie, nie jest w żaden sposób porównywalne z zasianym ziarnem. Nasiona umierają, rozkładają się. I wyrasta z nich zupełnie inna roślina. Zgodnie z wersetem 38: „Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało”. Różnica między nasieniem, które umiera, a ciałem rośliny jest ogromna. Werset 39: „Nie każde ciało jest jednakowe, bo inne jest ciało ludzkie, a inne zwierząt, jeszcze inne ciało ptaków, a inne ryb. I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich, a inny ziemskich. Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd, bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością”. Innymi słowy, Paweł mówi, że Bóg może stworzyć wszystko, co chce, w dowolny sposób, czy to w świecie roślin, czy w świecie zwierząt, czy też w świecie materialnym. Werset 42 mówi, że podobnie jest ze zmartwychwstaniem ciała. „Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone. Sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale. Sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy. Sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe”. Ogromna różnica. Werset 47: „Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski. Drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie. Jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy. Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka”. Podsumowuje to werset 51: „Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni”. Nie wszyscy umrzemy. Niektórzy z nas zostaną pochwyceni. Ale niezależnie od tego, czy będziemy pochwyceni czy umrzemy, wszyscy będziemy przemienieni. Werset 52: „umarli wzbudzeni zostaną jako nieskażeni, a my zostaniemy przemienieni. To, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność”. Bóg ma moc to uczynić. I pokazuje to na wiele sposobów, w jakie ukazuje swoje stworzenie. Nie znali Pisma. Wróćmy do Ewangelii Marka 12. Nie znali Pisma i nie znali Boga, Jego mocy. Nasz Pan wydaje się nawet nieco sarkastyczny. Według Mateusza 22:31 mówi: „Czy nie czytaliście o zmartwychwstaniu?”. Powinniście być ekspertami. Przy okazji, skoro tak bardzo interesuje was Mojżesz, zabiorę was do Mojżesza. Werset 26: „A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni, czy nie czytaliście w księdze Mojżesza?”. To poważny zarzut wobec tych, którzy uważali się za ekspertów od Ksiąg Mojżeszowych. „Czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego – do Mojżesza: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba?”. Co to ma do rzeczy? To Księga Wyjścia 3:6. „Jam jest Bóg ojca twego, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba”. Sens tego jest taki: Ja jestem, a oni są. Rozumiecie? Bóg mówi o swojej relacji przymierza z patriarchami, których już tam nie było, którzy zmarli. I On mówi: „Jestem Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Ja jestem, a oni są”. A nie: ja byłem i oni byli. Nie jest napisane: „Byłem Bogiem Abrahama, byłem Bogiem Izaaka, byłem Bogiem Jakuba”, co musiałby powiedzieć, gdyby oni przestali istnieć. On określa to w czasie teraźniejszym, chociaż wszyscy oni zmarli przed 3 rozdziałem Księgi Wyjścia. W Księdze Rodzaju 26:24 i 28:13 Bóg przedstawia się jako Bóg Abrahama już po śmierci Abrahama. W Księdze Wyjścia, trzy razy w rozdziale 3 i raz w rozdziale 4 Bóg przedstawia się jako Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, a jak już wspomniałem, wszyscy trzej już zmarli. Bóg mówi: „Jestem Bogiem tych ludzi”, a On nie jest Bogiem czczonym przez trupy. Jestem Bogiem Abrahama. Jestem Bogiem Izaaka. Jestem Bogiem Jakuba. Podkreśla to osobową rzeczywistość każdego z nich, osobowe istnienie każdego z nich. A potem Jezus potwierdza to na koniec, werset 27, mówiąc o Bogu: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie”. Kto jest głupcem? To oni są głupcami. Oni są głupcami. On nie jest Bogiem umarłych. On jest Bogiem żywych. W najbardziej oczywistym miejscu w pismach Mojżesza był dowód na istnienie życia po śmierci. Tyle lat grzebania w pismach Mojżesza, żeby udowodnić, że nie ma zmartwychwstania, a tam, dosłownie przed ich nosem, w tym wspaniałym miejscu w Księdze Wyjścia 3:6 Bóg przedstawia się jako Bóg tych, którzy żyją. On ich zniszczył, rozgromił. Udowodnił zmartwychwstanie z ich Pięcioksięgu. Nie był głupcem. To oni byli głupcami. Nastąpi zmartwychwstanie i weźmiecie w nim udział. Zmartwychwstanie do życia i zmartwychwstanie na śmierć. Nastąpi zmartwychwstanie. Każdy człowiek będzie żył wiecznie. Jego ostatnie słowa do nich brzmiały: „Jesteście w wielkim błędzie”. I saduceusze znikają ze sceny, tak jak wcześniej faryzeusze. Byli całkowicie sfrustrowani tak prostą odpowiedzią, że ludzie musieli sobie pomyśleć: „Jakimi oni są głupcami, że tego nie zauważyli?”. Naprawdę nie chcesz wdawać się w tego rodzaju dyskusje z Synem Bożym. Nie możesz wygrać. Czy nie jest to dla nas wspaniałe myśleć o zmartwychwstaniu? O tym, że to nie jest koniec? Że to nie jest stan, w jakim będziemy na zawsze – w żadnym sensie ani fizycznym, ani duchowym. Będziemy mieć uwielbione ciała, doskonałe pod każdym względem, w kształcie, a, co ważniejsze, doskonałe wewnętrznie, w duchu. Będziemy doskonale kochać Boga, doskonale uwielbiać Boga, doskonale kochać siebie nawzajem. Będziemy mieć doskonałą wiedzę. Będziemy doskonale zmotywowani do doskonałej służby, okazując doskonałe posłuszeństwo i robiąc to wszystko z absolutną, niegasnącą radością. Będziemy robić to przez wieczność i nigdy, przenigdy nie będziemy musieli brać głębokiego oddechu. Nigdy nie będziemy zmęczeni, znużeni, znudzeni, zniechęceni, rozczarowani. Radość na radości na radości. A gdy zostaniemy wskrzeszeni, żeby nie pozostawić miejsca na spekulacje, jest powiedziane, że gdy Jezus przyjdzie, Filipian 3:21: „On przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może”. On da nam postać podobną do Jego zmartwychwstałej postaci i ducha, który jest doskonale święty. A to wszystko dzięki łasce. W następną niedzielę rano przyjdą do Niego uczeni w Piśmie z pytaniem o największe przykazanie. To będzie fascynujące i ważne spotkanie. Ojcze, dziękujemy Ci za czas, który mieliśmy ponownie dziś, by chwalić i wielbić Ciebie, śpiewać, modlić się i mieć społeczność. Dziękujemy Ci też za Twoje Słowo, które potężnie, potężnie otwiera przed nami prawdę. Dziękujemy Ci, że Ewangelie zawsze ukazują Chrystusa, że widać Jego majestat. Nie ma nikogo takiego jak On, nikogo. Im bardziej się przyglądamy, im głębiej patrzymy, im uważniej rozważamy każdy najmniejszy szczegół Jego życia i służby, tym bardziej staje się dla nas cudowny i chwalebny. I pomyśleć, że nazywa nas swoimi i że nas umiłował oraz wydał za nas samego siebie, aby zabrać nas do nieba, abyśmy byli z Nim na zawsze. Nie jesteśmy tego godni. To dla nas wielki zaszczyt, niezasłużony zaszczyt. Co za radosne oczekiwanie. Niech nasza wdzięczność wyraża się w posłuszeństwie i miłości do Niego. Modlimy się o to w Jego imieniu. Amen.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.