Kochajcie swoich nieprzyjaciół – módlcie się za tych, którzy was krzywdzą

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5:44).

módlcie się za tych, którzy was krzywdzą (Łk 6:27–28).

Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23:34).

Przed omówieniem żądania Jezusa, aby modlić się o tych, którzy nas prześladują i krzywdzą, należy doprecyzować przykazanie Jezusa, że miłość nienawidzi zła niszczącego tych, których kochamy.

Miłość nienawidzi zła, które niszczy ludzi

Nie można mówić, że pragnie się dobra tych, których kochamy i jednocześnie być obojętnym na zło, które ich niszczy. Żądanie Jezusa, aby kochać naszych nieprzyjaciół oznacza, że miłość musi nienawidzić zła, które niszczy naszych ukochanych. Gdyby istniał świat, w którym nie byłoby żadnego zła powodującego cierpienia ludzi oraz znieważającego Jezusa, byłaby tylko miłość. Nie istniałaby nienawiść – nie byłoby czego nienawidzić. Jednak w świecie, w którym żyjemy musimy nie tylko kochać i nienawidzić – nasza miłość musi zawierać pierwiastek nienawiści.

Ekskurs o nienawiści wobec ludzi złych

W tym miejscu wypadałoby zastanowić się nad nienawiścią opisywaną w psalmach zwanych czasami psalmami złorzeczącymi – czyli w psalmach zawierających wyrażenia nienawiści skierowane do przeciwników Boga i przekleństwa wobec nich. Do tej kategorii zalicza się: Psalm 5:10–11; 10:15; 28:4; 31:18–19; 35:4–6; 40:15–16; 58:7–12; 69:23–29; 109:6–15; 139:19–22; 140:10–11. Psalm 139 mówi: „O, gdybyś zechciał, o Boże, zabić bezbożnika! Niech odstąpią ode mnie mężowie krwi chciwi! Mówią o tobie zdradliwie, Nadużywają imienia twego. Czy tych, którzy cię nienawidzą, Panie, Nie mam w nienawiści i nie brzydzę się tymi, którzy powstają przeciwko tobie?” (Ps 139:19–21).

Wiemy, że Jezus znał te psalmy i nie krytykował ich treści, lecz cytował je jako autentyczne Pismo Święte. Jednym z ulubionych Psalmów Jezusa jako człowieka był Psalm 69, z którego czerpał wskazówki, zachętę i w którym znajdował zrozumienie swojej misji1. Psalm ten zawiera następującą modlitwę: „Wylej na nich zapalczywość swoją, niech dosięgnie ich żar gniewu twego!” (Ps 69:25).

Należy wziąć pod uwagę, że niektóre z tych psalmów opisują długotrwałe zabiegi o utrzymanie z przeciwnikami relacji opartej na miłości. „Odpłacają mi złem za dobre (…) Lecz ja, gdy oni byli chorzy, przywdziewałem wór” (Ps 35:12–13). „Oskarżają mnie za miłość moją, chociaż ja się za nich modlę. Oddają mi złem za dobre, a nienawidzą za miłość moją” (Ps 109:4–5). Zabiegi te nie są opisane w pozostałych psalmach złorzeczących, być może jednak miały one faktycznie miejsce. Opisywana w nich złość opierała się zabiegom wynikającym z miłości.

Należy także wziąć pod uwagę to, że nienawiść może czasami (nie zawsze) oznaczać oburzenie moralne i nie dotyczyć indywidualnej zemsty. Nie jest to identyczne z hasłem: „Miej nienawiść do grzechu, ale kochaj grzesznika”, które może być dobrą radą, chociaż niepełną. Istnieje pewien rodzaj nienawiści wobec grzesznika (postrzeganego jako osobę moralnie zepsutą i wroga Boga), która może współistnieć ze współczuciem, a nawet pragnieniem jego zbawienia. Taka nienawiść to moralne oburzenie, a nie pragnienie jego zguby. Dla zrozumienia istoty tej postawy pomocna może być analogia ze szpinakiem. Można nienawidzić szpinaku (ze względu na smak), a jednocześnie doceniać jego wartość i pragnąć wynikających z jego spożywania korzystnych efektów. Tak samo można nienawidzić osoby w sensie odczuwania odrazy do jej charakteru (np. mordercy o skłonnościach kanibalistycznych czy pedofila), a jednocześnie pragnąć oddać swoje życie za jego zbawienie. Nienawiść, jakiej zabrania nam Jezus to nienawiść zmierzająca do zguby znienawidzonej osoby.

Skażenie człowieka może jednak osiągnąć taką głębię, że będzie on przejawiać tak wielką arogancję i pogardę wobec Boga, że nie jest już możliwa poprawa i pozostaje jedynie sąd. Przykładem może być grzech niewybaczalny, o którym mówił Jezus (Mt 12:32). Grzech ten był udziałem faryzeuszy, którzy najwidoczniej tak bardzo się uwikłali w nieprawość, że poprawa w ich wypadku nie była już możliwa: „Zostawcie ich! Ślepi są przewodnikami ślepych, a jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (Mt 15:14). Stwierdzenie „Zostawcie ich!” brzmi złowieszczo. Craig Keener porównuje je do wersetu: „Nie dawajcie psom tego, co święte” (Mt 7:6). Wydaje się, że Jezus po prostu rozwija myśl zawartą w Psalmach – że zatwardziałość oraz arogancki brak miłości wobec Boga mogą rozrosnąć się do takiego stopnia, że słuszną rzeczą jest pozostawienie takiego człowieka w oczekiwaniu na sąd i obłożenie go klątwą. Jezus dał wyraźnie do zrozumienia, że tak właśnie się stanie na sądzie ostatecznym. Wówczas Król „powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” (Mt 25:41).

Z tego, a także z faktu, że Jezus potwierdził Boskie natchnienie Psalmów (Mt 22:43; J 10:35), wynika, że Jezus uważał, iż psalmista mówił z natchnienia Ducha Świętego i zapowiadał nadejście Mesjasza i Sędziego, który ma najwyższe prawo wydania przeciwników Boga na sąd. Nie jest to wyrażenie pragnienia zemsty psalmisty, lecz prorockie wyrażenie tego, co będzie miało miejsce w dniu ostatecznym, w którym Bóg wtrąci wszystkich swoich zatwardziałych nieprzyjaciół do piekła (Łk 12:5; Mt 22:13; 25:30). Najlepiej byłoby pozostawić sąd Bogu i uświadomić sobie naszą niezdolność do tego, aby nienawidzić tak, jak powinniśmy. Napisane jest, że istnieje grzech niewybaczalny, jednak Pismo nakazuje nam, abyśmy kochali naszych nieprzyjaciół i modlili się za tych, którzy nas prześladują i odpłacali im dobrem za zło (tak jak to czynił Dawid – Psalm 35:12–13; 109:4–5). Takie jest nasze powołanie wiary. Ufajmy Bogu z drżeniem, abyśmy nie upadli i nie znaleźli się po drugiej stronie – tam, gdzie jest przekleństwo.

Aby zilustrować prawdę, że nasza miłość na tym świecie musi zawierać pierwiastek nienawiści, rozważmy, co Jezus powiedział o zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym – że „wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd” (J 5:29). Oznacza to, że na tym świecie istnieje zło, które doprowadzi do ostatecznej zguby tych, których kochamy. Jak na takie zło reaguje miłość? Miłość nienawidzi tego zła.

My nie mamy w nienawiści Bożego sądu, który jest sprawiedliwy i mądry. My nienawidzimy zła, które prowadzi człowieka do buntu przeciwko Bogu i do narażania się na jego sąd.

Nie ma takiego zła, które szkodzi tylko tobie

Łatwo jest ulec pokusie i stwierdzić, że zło, które mamy nienawidzić, jest tylko złem, które wyrządza szkodę innej osobie, nam zaś w żaden sposób nie szkodzi. Innymi słowy, gdybym sam zaangażował się w jakieś działania, które szkodzą jedynie mnie, wówczas moje zachowanie wobec ciebie nie byłoby przejawem braku miłości. Jednak Jezus powiedziałby, że nie jest to prawdą. Dlaczego? Ponieważ wszystko to, co czynię, wpływa na moje rozkoszowanie się Panem i moją zdolność do okazywania, jak bardzo cenię Boga. A przecież po to Bóg stworzył człowieka (Mt 5:16; 10:32). Bóg stworzył nas po to, abyśmy rozgłaszali chwałę Jezusa, aby inni mogli ją poznać, radować się nią i być jej wiecznym odblaskiem. To jest największe dobro, jakie możemy im wyświadczyć. Tak postępować to znaczy kochać ich. Jeśli jednak swoim postępowaniem tłumimy w sobie rozkoszowanie się Jezusem i nie uwielbiamy Jezusa w oczach innych (a to jest przecież istotą zła, które tłumi nasze rozkoszowanie się Jezusem oraz naszą zdolność do uwielbiania go swoim postępowaniem w oczach innych), wówczas pozbawiamy ich tego, do czego stworzył nas Bóg – uwielbiania Jego imienia przed innymi. Takie postępowanie jest zaprzeczeniem miłości. Dlatego miłość musi nienawidzić zła, bez względu na to, czy jest to zło wyrządzane przez osobę ukochaną na jej własną szkodę, czy też zło, które wyrządzam na szkodę własną i osoby ukochanej.

Podkreślenie tego aspektu relacji pomiędzy miłością a nienawiścią ma na celu skłonienie do porzucenia błędnych założeń, na podstawie których toczy się większość współczesnych rozmów o miłości. Wielu ludzi, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, ma bardzo relatywistyczne poglądy i moralność tak dalece tolerancyjną, że nie uznają czegoś takiego jak zło, ponieważ byłoby to naruszeniem zasady tolerowania wszystkich poglądów. Jezus powiedziałby, że tolerowanie wszystkich poglądów jest zaprzeczeniem miłości oraz usprawiedliwianiem niszczenia. Czytając wypowiedzi Jezusa nie możemy w szczerości serca powiedzieć, że zaprzecza On istnieniu zła, które prowadzi do zguby, oraz dobra, które prowadzi do wiecznego szczęścia. Kto nie chce nienawidzić zła i zamiast tego pomniejsza fakt istnienia zła albo nawet zaprzecza jego występowaniu, ten przyczynia się do nieszczęścia ludzi. Nie takiej miłości żąda od nas Jezus.

„Módlcie się za tych, którzy was prześladują”

Jezus podaje nam liczne przykłady postępowania wypływającego z miłości do nieprzyjaciół. Pierwszym nakazem podanym w Kazaniu na Górze zaraz po przykazaniu miłości do nieprzyjaciół, jest nakaz modlitwy za nich: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5:44); oraz: „Błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą” (Łk 6:28). Wersety te są niezmiernie ważne, ponieważ pokazują, co Jezus uważa za prawdziwą miłość. Pokazują one, że miłość naprawdę pragnie dobra dla swoich przeciwników. Potwierdza to dodatkowe stwierdzenie: „Błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Łk 6:28). Błogosławić kogoś to pragnąć jego dobra i wyrażać to pragnienie w postaci prośby skierowanej do Boga. Jezus znał słynne starotestamentowe błogosławieństwo: „Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże; Niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; Niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój” (4 M 6:24–26). Powiedział, aby tak samo postępować wobec nieprzyjaciela. Niech światło oblicza Pańskiego zajaśnieje nad naszym nieprzyjacielem i niech skruszy jego serce.

Z treści tego szczególnego przykazania wynika, że miłość nie jest tylko określonym postępowaniem. Miłość, co jest oczywiste, oznacza czynienie dobra nieprzyjaciołom, ale nie sprowadza się tylko do tego. Jest ona także pragnieniem serca. Wynika to z tego, że kiedy modlimy się do Boga o błogosławieństwo dla nich, to zakładam, że prosimy Boga o nie z całego serca. Jezus nie nakazuje nam modlić się obłudnie. Nie wzywa nas do odprawiania modlitw na pokaz. On wzywa nas do autentycznej modlitwy, to znaczy kierowania do Boga autentycznego pragnienia dobra dla naszych nieprzyjaciół. Miłość autentycznie pragnie, aby jej nieprzyjaciele otrzymali od Boga najlepsze rzeczy. Nie wystarczy tylko dobrze czynić. Musimy z serca pragnąć jak najlepsze rzeczy dla naszych nieprzyjaciół.

O co prosić w modlitwach za nieprzyjaciół

Żądanie modlitwy za nieprzyjaciół mówi także o czymś jeszcze – mówi czym jest to, co jest dla nich najlepsze, czego mamy pragnąć dla nich. Czternaście wersetów po tym przykazaniu zawartym w Kazaniu na Górze, Jezus mówi jak mamy się modlić:

Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
Święć się imię twoje,
Przyjdź Królestwo twoje,
Bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom;
I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego
(Mt 6:9–13).

Rzeczą niesłuszną byłoby uznać, że ta wypływająca z miłości modlitwa za naszych nieprzyjaciół powinna dotyczyć mniej istotnych rzeczy niż te, o jakie mamy prosić dla siebie. Zakładam więc, że Modlitwa Pańska mówi także, o co mamy prosić dla naszych nieprzyjaciół.

  • Pierwsza prośba zawarta w Modlitwie Pańskiej mówi nam, że powinniśmy modlić się do Boga, aby nasi nieprzyjaciele doszli do tego, aby przede wszystkim święcić imię Boże, ponad wszystko cenić Boga, czcić go i uwielbiać w sposób godny nieskończonej wartości Boga.
  • Powinniśmy prosić Boga, aby nasi nieprzyjaciele doznali działania zbawczej mocy Królestwa Bożego i aby znaleźli się pod działaniem królewskiej władzy Boga i stali się jego lojalnymi poddanymi.
  • Powinniśmy prosić Boga, aby nasi nieprzyjaciele pokochali wykonywanie woli Bożej w taki sposób, w jaki kochają ją wykonywać aniołowie w niebie – ze wszystkich swoich sił i bez zastrzeżeń, z pobudek doskonale czystych i z największą radością.
  • Powinniśmy prosić Boga, aby zapewnił naszym nieprzyjaciołom wszelkie niezbędne dla nich pożywienie, odzież, a także schronienie, wykształcenie, opiekę zdrowotną, środki transportu, itp., wymagane do wypełniania powołania Bożego w ich życiu. Powinniśmy pragnąć tego dla nich tak samo, jak dla siebie.
  • Powinniśmy prosić Boga, aby przebaczył grzechy naszym nieprzyjaciołom, i aby nasi nieprzyjaciele także przebaczali innym.
  • Powinniśmy także prosić Boga, aby ochraniał naszych nieprzyjaciół przed pokusami oraz przed niszczącą mocą diabła. To są rzeczy, o które modli się miłość.

Smutne jest widzieć miłość oddzieloną od Boga. Nawet niektórzy chrześcijanie pozwolili sobie wmówić, że można kochać człowieka, a jednocześnie nie pragnąć, nie modlić się i nie zabiegać o to, aby Bóg był wywyższony w sercach nieprzyjaciół. Szczególnie smutne jest to, że taka postawa nie tylko zdradza fakt, że Bóg w sercu takich chrześcijan nie zajmuje należnego mu miejsca, ale daje innym do zrozumienia, że może istnieć prawdziwa miłość, która jest zainteresowana jedynie tym, czy komuś się powodzi na tym świecie i nie troszczy się o to, czy ktoś pójdzie do piekła. Prawdą jest, że nasza miłość oraz nasze modlitwy mogą nie doprowadzić do wzbudzenia w naszych nieprzyjaciołach wiary w Jezusa tak, aby święcili imię Boże. Jednak celem naszych ofiar nie jest wynik końcowy, ale miłość. Być może uda nam się doprowadzić do przemiany w sercach naszych nieprzyjaciół, aby wywyższali Jezusa oraz święcili imię Boże. Być może nam się to nie uda. Jednak serce, które nie zabiega o to, aby jego nieprzyjaciele mogli osiągnąć wieczne szczęście z Jezusem, nie wykazuje się pełną, zdecydowaną miłością, jakiej żąda od nas Jezus. Taka postawa jest kruchą i żałosną namiastką miłości – bez względu na towarzyszące jej działania, choćby nawet najbardziej twórcze, ofiarne i podziwiane przez media, zmierzające ku poprawie ich warunków materialnych. Miłość zanosi modły i błagania za swoich nieprzyjaciół, aby otrzymali to wszystko, co jest zawarte w Modlitwie Pańskiej.

„Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią.”

Najbardziej uderzającym przykładem modlitwy za nieprzyjaciół jest modlitwa Jezusa na krzyżu. Zaraz po powściągliwym stwierdzeniu faktu: „ukrzyżowali go tam”, Ewangelista odnotowuje modlitwę Jezusa: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23:34). Prośba ta jest uwieńczeniem trzech aktów miłości okazanej jego nieprzyjaciołom: modlitwy, przebaczenia i miłosierdzia. Jezus nie ustaje w żądaniu, aby jego uczniowie byli wyrozumiali.

Kiedy Piotr zapytał: „Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy?” Jezus odpowiedział mu: „Nie powiadam ci: Do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu razy po siedem” (Mt 18:21–22 KJV). Innymi słowy, odpowiedział mu: nie ustanawiaj żadnych limitów, Piotrze. Niech miłosierdzie twoje będzie równie niewyczerpane, jak moje miłosierdzie wobec ciebie. „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz” (Łk 6:36). Tam, gdzie jest faktyczne wykroczenie i wina, tam konieczne jest miłosierdzie i przebaczenie. „Nieprzyjaciel” wyrządza nam krzywdę, a nam „przysługuje” prawo do odpowiedniego zadośćuczynienia. Dlatego właśnie miłosierdzie i przebaczenie są tak ważne i tak bardzo potrzebne. Miłosierdzie mówi: „Potraktuję cię lepiej, niż na to zasługujesz”; a przebaczenie mówi: „Jestem skłonny nie policzyć ci tego wykroczenia i chcę, aby nasze relacje zostały odbudowane”.

Dlaczego potrzebują miłosierdzia, skoro nie wiedzą, co czynią?

Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że tak nie jest, jednak modlitwa Jezusa ilustruje potrzebę przebaczenia także wówczas, kiedy nieprzyjaciele nie wiedzą, co czynią. Brzmi ona następująco: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”. Prosił Boga o przebaczenie swoim mordercom, ponieważ nie wiedzieli, co czynią. Jaki jest sens przebaczenia komuś tego, co ta osoba wyrządziła, skoro nie była ona świadoma wyrządzanego zła? Czy na jego miejscu nie powiedzielibyśmy raczej: „Ojcze, ponieważ nie wiedzą, co czynią, wobec tego nie są winni i nie potrzebują przebaczenia”? Czy nie jest to kwestia albo–albo: albo wiesz, co robisz i potrzebujesz przebaczenia, albo nie wiesz, co robisz i nie potrzebujesz przebaczenia? Dlaczego Jezus zwraca uwagę na ich nieświadomość tego, co robią, i jeszcze do tego prosi Boga, aby im przebaczył?

Rzecz w tym, że byli oni winni tego, że nie wiedzieli, co robią. Jedynie osoby winne potrzebują przebaczenia, niewinny nie potrzebuje przebaczenia. Kiedy więc Jezus prosi: „Ojcze, odpuść im”, tym samym daje do zrozumienia, że uznaje ich za winnych. A kiedy mówi: „bo nie wiedzą, co czynią”, tym samym daje do zrozumienia, że powinni oni wiedzieć, co robią i że ich wina polega na nieświadomości tego, co robią. Innymi słowy widzieli oni tak wiele dowodów potwierdzających prawdę o Jezusie, że jedynym wyjaśnieniem ich niewiedzy jest to, że nie chcieli spojrzeć prawdzie w oczy. Byli zatwardziali i opierali się prawdzie, dlatego ich zaślepienie wynikało z ich winy. Dlatego potrzebowali przebaczenia.

Poganie i Żydzi zabili Syna Bożego, Mesjasza Izraela, najbardziej niewinnego i kochającego człowieka w historii świata. Jednak nie byli świadomi kogo zabili. Ta nieświadomość była ich winą i dlatego potrzebowali przebaczenia. Zdumiewające jest to, że Jezus modlił się, aby Ojciec otworzył im oczy i pomógł im zrozumieć ich grzech, aby mogli upamiętać się i uzyskać przebaczenie. Na tym polega wspaniałość modlitwy Jezusa: ogłasza winę i jednocześnie oferuje przebaczenie. Modlitwa ta pomaga nam okazywać miłość naszym wrogom ponieważ przypomina nam, że chociaż nasi przeciwnicy są winni, to jednak ta świadomość nie może powstrzymać w naszych sercach okazywania im miłości, wyrozumiałości i przebaczenia. Jednak najbardziej pomaga ona nam samym, ponieważ wiemy, że Jezus cierpiał za nas i modlił się za nas. Zostaliśmy powołani do tego, aby naszym przeciwnikom okazywać miłość i przebaczenie, ponieważ Bóg nas ukochał i przebaczył, kiedy sami byliśmy jego nieprzyjaciółmi.

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

Przypisy

  1. „Bez przyczyny mnie znienawidzili” (J 15:25) to odzwierciedlenie Ps 69:5; „Żarliwość o dom twój pożera mnie” (J 2:17) to odzwierciedlenie Ps 69:10; „Dali mu do picia wino zmieszane z żółcią” (Mt 27:34) to odbicie Ps 69:22.
FacebookMessengerTwitterWykop
Dołącz!
Wpisz swój e-mail, aby co tydzień otrzymywać najnowsze materiały EWC.