Duszpasterstwo w praktyce: Dusza pastora (cz. 2)

Część pierwsza: Duszpasterstwo w praktyce: Dusza pastora (cz. 1)

Apostoł Paweł w 2 rozdziale listu do Koryntian bronił swego autorytetu apostoła i mówił o swej służbie wśród Koryntian. W wersetach 7 – 10 mówi o cierniu w jego ciele. O tym, że trzykrotnie prosił Pana o to, aby ten cierń został mu odjęty, jednak Bóg trzykrotnie odpowiedział: Nie!

A żebym zbytnio nie wynosił się ogromem objawień, dany mi został cierń dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował, żebym się ponad miarę nie wynosił.

Dlatego trzy razy prosiłem Pana, aby on odstąpił ode mnie.

Lecz powiedział mi: Wystarczy ci moja łaska. Moja moc bowiem doskonali się w słabości. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach ze względu na Chrystusa; gdy bowiem jestem słaby, wtedy jestem mocny.

2 Koryntian 12:9-10

Czasem te wersety są niewłaściwie interpretowane przez chrześcijan. Mówią wtedy „Chrystus jest we mnie mocny pomimo moich słabości”. Jednak właściwy przekaz tego wersetu brzmi „Moc Chrystusa objawia się najbardziej wtedy, gdy ja jestem słaby – w moich słabościach a nie pomimo nich”.

Paweł mówi, że ten cierń został mu dany, aby się zbytnio nie chlubił, aby był świadomy tego kim jest. Aby był świadomy swej słabości i marności. Każdy pastor, starszy, każdy kto służy Panu, musi mieć świadomość tego kim jest i tego jakie są jego możliwości, a zwłaszcza ograniczenia. Musi po prostu przyjąć do świadomości swoje człowieczeństwo. Zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, ale jesteśmy ludźmi. Jesteśmy stworzeniami skażonymi grzechem i żyjącymi w pełnym grzechu świecie. Bracie, nie jesteś Bogiem! Nie jesteśmy wszechmocni i wszechwiedzący. Potrzebujemy snu, choć często myślimy, że tak nie jest. Czytamy o jakichś kaznodziejach, którzy spali po cztery godziny na dobę i to pomagało im być bardziej owocnymi w służbie. Ludzie, którzy są autorami książek czy artykułów o tych kaznodziejach zapominają dodać, że niektórzy z nich cierpieli z tego powodu na depresję, albo musieli brać długie urlopy wypoczynkowe, aby odzyskać siły. Czytamy o tych kaznodziejach i myślimy ja też tak muszę funkcjonować. Najmocniejszy będę wtedy, gdy nie okażę słabości – nie potrzebuję ośmiu godzin snu, nie potrzebuję odpoczynku, muszę znać odpowiedzi na wszystkie pytania, muszę zrobić to wszystko… 

Dlaczego tak postępujemy? Czasem zdarza się, że tego oczekuje od nas nasz Zbór. Przecież pastor pracuje w niedzielę przez 2-3 godziny, a przez całą resztę tygodnia ma wolne (nieprawdaż?). Powinien być gotów na każde wezwanie i rozwiązać każdy problem. Jednak znacznie częściej wina leży po stronie samego pastora. Oto trzy aspekty, w których być może zawiniłeś: 

  1. Obawiamy się słabości, obawiamy się złych emocji i próbujemy je stłumić. Nie ma ich tam! – nie czuję się zmęczony, nie czuję się sfrustrowany, to nieprawda, że nie mam siły na kolejne spotkanie. Nie chcę się czuć zły, rozdrażniony, nie chcę czuć tych obaw. Co więc zrobię – będę je ignorował, udawał, że ich nie ma. 
    Jesteśmy istotami emocjonalnymi. Emocje, które odczuwamy ukazują nam to, co dzieje się w naszej duszy. Zaakceptuj to. To jest ok!
  1. Chcemy być postrzegani jako supermani, więc walczymy z naszymi ograniczeniami. 

Drogi bracie, przyjmij swe człowieczeństwo i wynikające z tego ograniczenia. Jeśli tego nie robisz, to nie wzrastasz w świadomości samego siebie (samoświadomości). Jeśli, tak jak mi, zdarzało ci się pracować do późna w nocy, albo zarwać kilka nocy z rzędu, to doskonale wiesz, że gdy jesteśmy przemęczeni to: 

  • popełniamy najwięcej błędów;
  • jesteśmy sfrustrowani i rozdrażnieni;
  • bardzo łatwo jest nam stracić panowanie nad sobą.
  1. Chcemy aby wyglądało na to, że jesteśmy niezwykle silni i stabilni fizycznie i psychicznie. 
    Przecież nie możemy okazać słabości. Ludzie nie mogą się zorientować, że nie wiem o czym mówię, że nie znam odpowiedzi. Przecież nikt nie może się dowiedzieć, że jestem na granicy depresji. 

W jaki sposób możemy wzrastać w świadomości samych siebie? 

  1. Naucz się przyjmować swoje słabości i ograniczenia. Zrozumienie tego, że jesteśmy tylko ludźmi jest niezwykle ważne i dobre dla naszej duszy. 

A. Perfekcjonizm1 

B. Nadmierna kontrola

A. i B. są grzechem i nie powinieneś ich traktować jako czegoś pomocnego dla Królestwa Bożego. 

Perfekcjonizm zmiażdżył dusze wielu pastorów i ludzi, którzy z nimi współpracowali. Nie jesteś nieomylny. Nawet jak ty to zrobisz, coś może pójść nie tak. Z perfekcjonizmem często wiąże się nadmierna kontrola. Pastor lub starszy próbują panować i kontrolować najdrobniejsze szczegóły funkcjonowania zboru. Drogi bracie, to nie Ty nad wszystkim panujesz. Zapominanie o tym Kto suwerennie panuje i kontroluje wszystko, jest grzechem. 

  1. Uwierz w to, że zaakceptowanie twojego człowieczeństwa i ograniczeń z tym związanych umocni twój wizerunek.  Ludzie powiedzą: „Hej, mój pastor nie jest supermenem, wie i rozumie to, z czym i ja się zmagam”. Wbrew twoim obawom zdobędziesz dzięki temu większy szacunek. 
  2. Postaraj się zrozumieć i zaakceptować to, jak się czujesz i to w jakim stanie jest twoja dusza. Pozwól, aby twoja dusza czuła obawy, radość, złość, smutek. Nie udawaj, że ich tam nie ma. W chwili słabości Wołaj do Boga, Czekaj na jego odpowiedź i Bądź pełen nadziei.

„Wystarczy ci moja łaska. Moja moc bowiem doskonali się w słabości”.

Przypisy

  1. Perfekcjonizm można określić jako tendencję do wyznaczania sobie (lub/i innym) nierealistycznie wysokich standardów funkcjonowania, łącznie z niemożnością zaakceptowania błędów czy niedoskonałości.
FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
O wolności, prawdzie i smalcu
FacebookMessengerTwitterWykop