Czym jest świętość 

skopiuj link
https://youtu.be/M8106X89prc?si=40dzrGxkXpfVy5ji

Transkrypcja wideo

Zaczynamy właśnie piątą sesję naszego studium poświęconego świętości Boga. Ironicznym a może nawet doprowadzającym was do szału jest to, że aż do tego momentu w naszym studium nie zacząłem jeszcze definiować znaczenia słowa „święty”. Używałem go. Starałem się podkreślić jego znaczenie. Widzieliśmy, jak traumatyczny wpływ ono wywiera. Widzieliśmy, jak wiąże się to ze sprawiedliwością i potencjalnym szaleństwem człowieka takiego jak Marcin Luter, ale co dokładnie Biblia rozumie pod pojęciem świętości?

Zauważyłem, że w naszym języku termin „święty” wydaje się być używany, szczególnie wśród chrześcijan, jako synonim moralnej czystości lub prawości, i nie ma w tym nic złego, ale może to być nieco mylące, ponieważ w Piśmie Świętym istnieją dwa główne czy też podstawowe znaczenia słowa „święty”, a właściwie nie powinienem mówić o dwóch głównych. Istnieje jedno podstawowe i jedno drugorzędne, dwa zasadnicze znaczenia, jeśli tak to można nazwać, terminu „święty”. Drugie znaczenie tego słowa w Piśmie Świętym odnosi się do osobistej sprawiedliwości i czystości, ale podstawowe znaczenie słowa „święty” oznacza oddzielony. Lub jeśli chcecie to tak nazywać, teologicznie odseparowany. To, co jest święte, to to, co jest inne, I-N-N-E, to co różni się od pozostałych rzeczy.

A zatem, gdy Biblia mówi o świętości Boga, głównym sensem tych stwierdzeń jest odniesienie do transcendencji Boga, do Jego wspaniałości, do tego sensu, w jakim Bóg jest wyższy i przewyższa wszystko, co istnieje w sferze rzeczy stworzonych. Ponownie, najprostszym sposobem omówienia tego jest stwierdzenie, że to, co święte, jest tym, co inne.

Przejrzyjcie kiedyś Biblię i zobaczcie, jak termin „święty” jest używany jako przymiotnik. Nie tylko Bóg jest opisywany jako święty, słyszymy też o Duchu Świętym, Świętym Izraela. Słyszymy o świętej ziemi, świętych naczyniach, świętych chwilach. W rzeczywistości antropolodzy i socjologowie badali ludzkie doświadczenia i zauważyli, że wszyscy ludzie mają pewne poczucie świętego czasu i świętej przestrzeni.

Wróć myślami do swojego dzieciństwa, do tego wyjątkowego miejsca, do którego chciałeś się udać, gdy twoje życie było pełne kłopotów. Może to był twój pokój. Może to było małe, przytulne miejsce w lesie lub na trawniku pod twoim ulubionym drzewem. Kiedy czułeś się przygnębiony lub zmartwiony albo rodzice na ciebie krzyczeli i chciałeś wziąć kotka, usiąść i popłakać sobie, szedłeś w określone miejsce, a to miejsce nabrało dla ciebie szczególnego znaczenia.

Każdego roku jest jeden dzień, który ma dla ciebie szczególne znaczenie. To twoje urodziny, podczas których świętujesz chwilę, która ma dla ciebie wyjątkowe znaczenie. A w ciągu roku my, jako ludzie, świętujemy to, co nazywamy jak? Święta. A święto oznacza dzień święty, dzień, który różni się od zwykłych dni, który jest wyjątkowy, który jest wyznaczony na szczególny rodzaj wspomnienia.

Święta przestrzeń, święty czas, święte rzeczy – to wszystko jest częścią naszego życia.

Pamiętam, gdy wiele, wiele lat temu prowadziłem zajęcia w seminarium, gdzie popełniłem czyn nie do wybaczenia dla profesora seminarium. Straciłem panowanie nad sobą w stosunku do jednego ze studentów. Będę z wami szczery. Czasami studenci mówią: „Nie chcę zadawać głupiego pytania”. A ja mówię: „Słuchaj, nigdy nie wstydź się zadawać mi pytań”. Jedyne głupie pytanie to takie, którego naprawdę boisz się zadać. Każde pytanie, które masz i które jest dla ciebie ważne, jest ważne również dla mnie. I naprawdę wierzę, że powinienem traktować poważnie każde pytanie, które zadaje student. Ale od czasu do czasu, panie i panowie, naprawdę trafia się głupie pytanie. A moim zadaniem jako profesora jest, traktowanie studenta z szacunkiem.

Ale raz trafiłem na studenta, który doprowadził mnie do szału.

Wykładałem na temat Wieczerzy Pańskiej, a jego pytanie nie było tak naprawdę pytaniem, a raczej wyrazem niepohamowanego cynizmu. Podniósł rękę, udzieliłem mu głosu, i zapytał: „Co jest takiego wielkiego w chlebie i winie?” Dlaczego musimy to robić? Dlaczego nie możemy po prostu zjeść kanapek z masłem orzechowym i dżemem oraz napić się Coca-Coli? Wtedy straciłem panowanie nad sobą. Po prostu poczułem, jak ta wściekłość wylewa się z mojej duszy.

Sprawdzał moją wrażliwość, kiedy to powiedział, a zamiast udzielić mu uprzejmej, dystyngowanej, profesorskiej odpowiedzi, powiedziałem: „Chcesz wiedzieć, dlaczego podczas Wieczerzy Pańskiej nie jemy kanapek z masłem orzechowym i dżemem oraz nie pijemy Coca-Coli?” Ponieważ Jezus nigdy nie konsekrował kanapki z masłem orzechowym i dżemem ani Coca-Coli. Byłem gotów go zabić. Dlaczego? Ponieważ swoim pytaniem właśnie zbezcześcił coś, co w moim odczuciu było cenne i święte.

Ale co sprawia, że chleb i wino są tak wyjątkowe? Co sprawia, że jakakolwiek chwila w historii jest tak wyjątkowa? Co sprawia, że kawałek ziemi staje się świętą ziemią? Dlaczego Noe zaznaczył miejsce wyjścia z arki, w którym zbudował ołtarz, a później Abraham również zbudował w tym miejscu ołtarz dla Boga? Dlaczego pociąga nas to, by wziąć coś zwyczajnego i uczynić to niezwykłym ze względu na jego znaczenie? Nie chodzi o wewnętrzną wartość tych przedmiotów.

Ale to, co czyni coś świętym, to dotyk Boga na tym czymś. Kiedy Ten, który sam w sobie jest inny i odmienny, dotyka tego, co zwyczajne, staje się to niezwykłe. Kiedy On cię dotyka, stajesz się niezwykły. Zatem różnica między tym, co świeckie, a tym, co święte, jest różnicą między tym, co zwyczajne, a tym, co niezwykłe, między tym, co ziemskie, a tym, co niebiańskie.

Nie tak dawno temu widziałem badanie dotyczące fobii w Stanach Zjednoczonych, w którym wymieniono 10 najczęstszych fobii, czyli rzeczy, których ludzie najbardziej się boją. Strach przed kotami, klaustrofobia, strach przed zatłoczonymi miejscami i tak dalej. Strach przed śmiercią. Czy wiecie, co było, nawiasem mówiąc, największym strachem Amerykanów? Największa fobia? Strach przed staniem przed grupą ludzi i wygłaszaniem przemówienia, tak jak ja robię to teraz. To okropne.

Istnieje jednak fobia zwana ksenofobią. Ilu z was nigdy wcześniej nie słyszało tego słowa, ksenofobia? Tych z was, którzy nie podnieśli rąk, wywołam teraz, żebyście podali definicję. Widzę, że w powietrzu jest teraz o wiele więcej rąk. Ksenofobia to strach przed nieznajomymi lub obcokrajowcami. Mamy skłonność do obawiania się ludzi, których zwyczaje różnią się od naszych. A najwyższą formą ksenofobii, jaką mamy, jest nasz strach przed żywym Bogiem, ponieważ On tak bardzo się od nas różni. On jest wszechmocny i wywyższony.

Jednym z najbardziej fascynujących opracowań, jakie kiedykolwiek czytałem, i które gorąco polecam waszej uwadze, jest książka wydana na początku XX wieku przez niemieckiego teologa, który był również antropologiem. Nazywał się Rudolf Otto i napisał bardzo niewielką książkę, którą wielu teologów uważa za jedną z najważniejszych książek XX wieku. Bardzo cienka książeczka, a jej oryginalny tytuł brzmiał po prostu Das Heilige, przetłumaczony jako „Świętości”.

To, co zrobił Otto, a co uznałem za niezwykle interesujące, polegało na tym, że podróżował i badał ludzi z różnych kultur- Aborygenów, Europejczyków, różne grupy – próbując dowiedzieć się, co w ich kulturze uważają za święte lub uświęcone. Następnie przeprowadził badania fenomenologiczne, aby sprawdzić, jakie są typowe ludzkie reakcje na świętość. A po przeprowadzeniu tych badań próbował wydobyć esencję ludzkiego doświadczenia świętości i sformułować pewne wnioski. Jednym z wniosków było to, że tworzył on frazy opisujące te zjawiska, a gdyby zapytać Rudolfa Otto, „dr. Otto, czym jest świętość?” Odpowiedziałby, że świętość to Mysterium Tremendum Na wszystko miał łacińskie wyrażenia: Mysterium Tremendum.

Co on przez to rozumie? Powiedział, że doświadczenie, jakie mamy w odniesieniu do świętości, jest doświadczeniem czegoś bardzo dziwnego i niemożliwego do zgłębienia i pojęcia. Jest tajemnicze, ale ma też wielką moc. A ta budząca grozę, tajemnicza moc wywołuje w nas poczucie strachu. Posłuchajcie, jak Otto opisuje to – co właśnie nazywa on straszliwą tajemnicą. Mówi on „Uczucie to może czasami napływać niczym łagodna fala, wypełniając umysł spokojnym nastrojem najgłębszego uwielbienia, gdzie może przejść w bardziej stabilną trwałą postawę duszy, trwając jakby ekscytująco żywo i rozbrzmiewająco, aż w końcu wygaśnie, a dusza powróci do swojego świeckiego, niereligijnego nastroju codziennego życia.”

Czy potraficie się z tym utożsamić? Każdy w tej sali doświadczył tych znaczących chwil świadomości obecności Boga, prawda? Nie są one częścią naszego zwykłego codziennego doświadczenia. Zwykłe doświadczenie, nawet dla najbardziej pobożnego chrześcijanina, jest w zasadzie świeckie. Nasza dusza nie jest zalewana w każdej sekundzie tym ostrym poczuciem obecności Boga, a jednak każdy chrześcijanin wie, co to znaczy przeżyć tę cenną chwilę świadomości obecności Boga. Ale jest ona ulotna.

Dalej Otto pisze „Może ona wybuchnąć nagłą erupcją z głębi duszy wraz ze skurczami i drgawkami lub doprowadzić do najdziwniejszych ekscytacji, do odurzonego szaleństwa, do uniesienia w ekstazie. Ma swoje dzikie i demoniczne formy i może pogrążyć się w niemal makabrycznym zmarznięciu i drżeniu” i tak dalej. Opisuje fakt, że nie każdy reaguje w ten sam sposób na świadomość tego, co święte. Niektórzy ludzie stają się wirującymi mistykami, angażując się w wszelkiego rodzaju ekstrawaganckie działania. Inni ludzie zostają poruszeni do absolutnej ciszy i kontemplacji.

Jednak to, co odkrył w swoich badaniach nad świętością, to fakt, że we wszystkich przypadkach, w różnych cywilizacjach, podstawową reakcją ludzi na to, co uważają za święte, jest ambiwalencja. Ambiwalencja oznacza to, że mamy sprzeczne uczucia wobec świętości, że jest coś w świętości Boga, co nas przyciąga, ale jest też coś w świętości Boga, co nas odpycha i przeraża. Z jednej strony fascynuje, a z drugiej wywołuje strach.

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, w jaki sposób czasami lubimy się straszyć, jak małe dzieci, które chcą się spotykać i opowiadać sobie historie o duchach? Widzieliście, jak to robią?

Kiedy mój syn był małym chłopcem, chciał spać w lesie za naszym domem w Ligonier, więc jeden ze studentów powiedział: „Zabiorę cię do lasu”. Poszli tam, rozbili namiot, zabrali kanapki, latarki i manierki i udali się tam około północy, a o północy wyciągnęli śpiwory, a mój syn powiedział do studenta, „Joe ,opowiedz mi historię o duchach”.

Więc Joe zaczął opowiadać o facecie, który stracił wątrobę, i chodził po okolicy, mówiąc: „Chcę z powrotem moją wątrobę”. Wszyscy znają tę opowieść o duchach, więc mój syn jej słucha i jest nią zafascynowany, a kiedy Joe skończył opowiadać, mój syn spojrzał na niego i powiedział: „Joe, może spanie tutaj na świeżym powietrzu tej nocy nie jest wcale takim dobrym pomysłem”. Joe powiedział: „Daj spokój, po prostu idź spać”. Przez kilka minut panowała cisza, a mój syn miał okazję skupić się na opowieści o duchach, na odgłosach lasu i rzeczach, które hałasują w nocy. Wytrzymał jeszcze około 10 minut, aż zeszli na dół i zapukali do naszych tylnych drzwi, pytając, czy mogą wejść.

Wiecie, że ludzie jeżdżą do Disney Worldu w Orlando i płacą, żeby się przestraszyć? Czy to nie dziwne, że mamy tak dwoiste podejście do tego, co święte?

Lubię wspominać stare audycje radiowe. Niektórzy z was, którzy mają siwe głowy, pamiętają te cudowne dni z dawnych lat, kiedy Samotny Strażnik, jechał konno drogą, albo gdy słuchaliśmy oper mydlanych po południu. Pamiętacie je, drogie panie? Młody dr Malone, Ma Perkins, Helen Trent, Argyle Sundy i Żona zza kulis. Larry mówił do Mary: „Mary”, a Mary do Larry’ego: „Larry”. Tego właśnie słuchaliśmy. Pamiętacie? Rodzina Peppera Younga. Ilu z was to pamięta? Były wspaniałe.

W nocy nadawano opowieści przygodowe, takie jak „Superman” i tym podobne, a w ciągu tygodnia mieliśmy „Cops and Robbers”, „Gangbusters”, „Mr. Keene, Tracer of Lost Persons”, a także była jedna audycja, która była szczególnie przerażającya, o nazwie „Suspense”, która budziła szczególny strach. Ale najstraszniejszy program spośród wszystkich strasznych programów radiowych lat czterdziestych, panie i panowie, nadawano w niedzielę wieczorem, a zapowiedź tego programu radiowego zawierała odgłos skrzypiących drzwi do skarbca otwierających się w pomieszczeniu z echem.

Drzwi się otwierają , włosy stają dęba, zanim cokolwiek się jeszcze zacznie, a potem słychać głos lektora o barytonowej barwie mówiący: „Inner Sanctum”. Ilu z was to pamięta? Nie musieli nawet zaczynać opowieści, a wszyscy już się bali. Co oznacza „Inner Sanctum”? „Inner Sanctum” oznacza dosłownie „w obrębie świętości”.

Zobaczcie, geniusze marketingu ze świata rozrywki odkryli w jakiś sposób, że najbardziej przerażającą rzeczą, jaką mogliby wymyślić dla ludzi byłoby wystawienie ich na program o świętości.

Widzicie, właśnie dlatego mamy tendencję do utrzymywania, bezpiecznego dystansu od postaci Boga. Bo choć z jednej strony nas to pociąga, z drugiej nas to odpycha. W następnej sesji opowiem o tym, jak przejawiało się to konkretnie i szczegółowo w życiu Jezusa, gdzie ludzie byli zarówno przyciągani do Niego, jak i przerażeni Nim. Jednak to właśnie ten element, którego się boimy, stanowi sedno charakteru Boga. A abyśmy to zrozumieli, umiłowani, zostało nam to przedstawione w Nowym Testamencie jako priorytet nauki.

Zadaję moim studentom w seminarium proste pytanie z Biblii. Mówię: wszyscy znają Modlitwę Pańską, a Modlitwę Pańską można podzielić, zgodnie z kategoriami literackimi, od formalnego zwrotu na początku, przez prośby, aż po zakończenie. I pytam moich uczniów: jaka jest pierwsza prośba w Modlitwie Pańskiej?

Wiecie co? Nie odpowiadajcie na głos, tylko pomyślcie w duchu. Czy wiecie, jaka jest pierwsza prośba Modlitwy Pańskiej? Przypomnijcie sobie tę scenę. Uczniowie byli świadkami zadziwiającej mocy Jezusa, podeszli do Niego i dostrzegli związek między Jego mocą, a oddaniem w modlitwie. Więc podeszli do Niego i mówią: Jezu, naucz nas jak się modlić. A On rzekł: Dobrze, nauczę was jak się modlić. Kiedy się modlicie, chcę, żebyście modlili się tak: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, a potem co? Święć się imię Twoje.

A teraz pytanie. Czy „Święć się imię Twoje” jest częścią zwrotu grzecznościowego, czy też jest to pierwsza prośba? Widzicie, gdyby to była część zwrotu grzecznościowego, Jezus powiedziałby tak. Powiedziałby: „Kiedy się modlicie, mówcie tak: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święte jest imię Twoje”. Ale tego nie powiedział. Powiedział: „Wy zaś tak się módlcie”. Pierwszą rzeczą, o którą chcę, abyście się modlili, kiedy klękacie, jest to, aby imię Boga było traktowane jako święte. Biblia wielokrotnie mówi o Bogu: święte jest Jego imię.

Kolejny mały test, który przeprowadzam z moimi uczniami: załóżmy, że w dzisiejszych czasach w Stanach Zjednoczonych, gdzie mamy taką powódź i mnożenie się ustawodawstwa w kraju, że nikt nie nadąża za wszystkimi nowymi przepisami, które co roku są dodawane do kodeksów prawnych. Załóżmy, że ktoś przyszedł i powiedział „Zaczynamy wszystko od nowa. Wyrzucimy wszystkich prawników, wszystkie przepisy, a nawet Konstytucję, i zaczniemy od nowa. Ale waszym zadaniem jest napisanie nowej konstytucji. Waszym zadaniem jest napisanie nowej Karty Praw. A plan działania jest taki, że wszystkie przyszłe prawa w historii tego kraju będą oceniane pod kątem zgodności z 10 prawami, które wy opracujecie. Macie więc tylko 10 zasad do zapisania w kodeksie. Jakie 10 zasad byście napisali?

Ilu z was zmarnowałoby jedno ze swoich 10 praw, tworząc prawo przeciwko pożądaniu? Ilu z was umieściłoby w swojej pierwszej dziesiątce prawo, nakazujące dzieciom szacunek i posłuszeństwo swoim rodzicom? Większość z was prawdopodobnie umieściłaby prawo zakazujące morderstwa i kradzieży. Ale czy ktokolwiek wykorzystałby jedno ze swoich dziesięciu najważniejszych praw, mówiąc, że absolutnym prawem kraju jest to, by nikt nigdy, przenigdy nie wzywał imienia Boga nadaremno? Panie i panowie, kiedy Bóg napisał konstytucję dla rządu krajowego, to prawo znalazło się w Jego dziesięciu najważniejszych zasadach. Czy to nie niesamowite?

Kilka lat temu przeczytałem w magazynie „Time” zaskakujący artykuł o zdarzeniu, które miało miejsce w stanie Maryland. Kierowca ciężarówki został aresztowany za jazdę pod wpływem alkoholu i zakłócanie porządku publicznego, a kiedy policjanci przybyli, by go aresztować, zachowywał się tak agresywnie, że zanim dotarli na posterunek, byli wściekli i chcieli go ukarać z całą surowością prawa, więc postawili go przed sędzią i opowiedzieli o wszystkich nieprzyjemnych rzeczach, jakie ten kierowca powiedział o policjantach w drodze na posterunek.

W przypadku wykroczenia polegającego na zakłócaniu porządku publicznego najsurowszą karą, jaką sędzia mógł nałożyć, była grzywna w wysokości 100 dolarów i 30 dni więzienia, ale chciał go ukarać, zastosować wobec niego najsurowszą karę, więc przywołał przestarzałe prawo, które nigdy nie zostało uchylone i nadal znajdowało się w kodeksie stanu Maryland, zakazujące publicznego bluźnierstwa, a karą za publiczne bluźnierstwo było kolejne 30 dni więzienia i kolejna grzywna w wysokości 100 dolarów, więc sędzia nałożył na kierowcę ciężarówki karę w wysokości 200 dolarów i 60 dni więzienia, a sprawa trafiła na łamy magazynu „Time”, ponieważ redaktor naczelny „Time” był oburzony, że w dzisiejszych czasach ktoś może ponieść okrutną i niezwykłą karę w postaci 100 dolarów grzywny i 30 dni więzienia tylko za publiczne bluźnierstwo przeciwko świętemu imieniu Boga.

Przeszliśmy długą drogę. Dwadzieścia dwa lata temu nie wolno było wypowiadać słowa „dziewica” w telewizji, ponieważ było ono zbyt prowokacyjne i sugestywne. Cenzura zmieniła się tak bardzo, że w naszych czasach filmy mogą swobodnie używać języka erotycznego, skatologicznego i bluźnierczego, i to jest w porządku. Jednak nadal istnieją zasady i przepisy dotyczące telewizji, które zabraniają używania pewnego rodzaju lubieżnego i obscenicznego języka, ale w telewizji nadal dozwolone jest używanie imienia Boga jako potocznego przekleństwa.

Jezus powiedział: „Wiecie, o co chcę, żebyście się modlili? Chcę, żebyście modlili się, aby imię mojego Ojca było uważane za święte”. Powiedział: „Następnie chcę, abyście mówili: «Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi»”. Powiedział: „Chcę, aby mój lud modlił się o to, by moje panowanie, moja suwerenność, moja władza jako króla były czczone i uznawane na tym świecie oraz aby ludzie wypełniali moją wolę na tej planecie, tak jak aniołowie w niebie w tej chwili są posłuszni mojej woli”.

Jezus tego nie mówi, ale jestem przekonany, że istnieje tu logiczna sekwencja. Nie sądzę, by królestwo Boże kiedykolwiek zstąpiło na tę ziemię ani by wola Boża kiedykolwiek się na niej spełniła, dopóki imię Boga nie będzie czczone przez Jego lud. Jak to możliwe, żeby ludzie czcili króla, a jednocześnie profanowali Jego imię?

To nie jest tak, że Żydzi mieli jakiś fetysz związany z imieniem, ani że wierzyli, iż z wypowiedzeniem słowa wiąże się jakaś magia. Ale rozumieli to, tak jak rozumiał to Bóg, że jeśli mamy lekceważący, swobodny stosunek do imienia Boga, to ujawnia to głębiej niż cokolwiek innego, co mówimy o naszym najszczerszym stosunku do Boga noszącego to imię.

Powiem to wprost. Jeśli używasz imienia Boga jako zwykłego przekleństwa w gruncie rzeczy jesteś osobą bezbożną. Nie masz szacunku dla świętości Boga. I nalegam, abyś pomyślał, zanim ponownie wypuścisz to słowo z ust w lekkomyślny sposób. Ponieważ Bóg nie będzie tolerował, profanacji Jego imienia. Umieścił je w dziesięciu najważniejszych prawach. I tak Jezus mówi, że powinniście modlić się, aby imię Boga było święte, aby traktowano je jako inne, jako wyjątkowe, jako niezwykłe, jako wywyższone, ponieważ On jest inny, wyjątkowy i wywyższony.

Kiedy jesteśmy powołani do świętości, jesteśmy powołani do bycia innymi. Jesteśmy powołani, by dawać świadectwo o stylu, jaki można znaleźć w Bogu, stylu, który wynika z drugiego znaczenia świętości, jakim jest sprawiedliwość. Kiedy Bóg mówi: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty”, mówi: „Wyróżniajcie się spośród zwykłych standardów tego świata. Chcę, abyście wyrażali i pokazywali, czym jest sprawiedliwość na tej ziemi.” To właśnie zadaniem chrześcijanina, odzwierciedlanie i ukazywanie charakteru Boga umierającemu światu.

Módlmy się. Ojcze nasz, ponownie prosimy o przebaczenie za to, że zbezcześciliśmy Twoje imię słowem, czynem i myślą. I modlimy się, abyś obdarzył nas świętym szacunkiem dla Ciebie, abyśmy na naszym świecie, w pewnym stopniu i w pewnym zakresie, mogli dostrzec przejawy Twojej królewskiej władzy i spełnienie Twojej woli. Prosimy o to w imię Chrystusa. Amen.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.