Tytuł: Nikt nie może nas odłączyć
Seria: 12/13 Przywrócenie uwielbienia Ducha Świętego
Transkrypcja wideo
Przejdźmy do 8 rozdziału Listu do Rzymian. Rzymian, rozdział 8. W tym rozdziale rozważaliśmy dogłębnie służbę Ducha Świętego. I jesteśmy głęboko wzbogaceni przez to, że Paweł daje nam tutaj Boski wgląd w działanie Ducha Świętego. Do tej serii o Duchu Świętym skłoniło mnie poczucie serca – i myślę, że jest ono trafne – że jeden z członków Trójcy jest pomijany w chrześcijańskim uwielbieniu, chrześcijańskiej dyskusji, chrześcijańskim nauczaniu i w chrześcijańskim życiu. Jest On tym członkiem Trójcy, któremu najbardziej zawdzięczamy nasze chrześcijańskie doświadczenie, a jest nim nikt inny jak Duch Święty.
Ogólnie rzecz biorąc, w dzisiejszym chrześcijańskim uwielbieniu chodzi bardziej o styl niż o treść. Chodzi bardziej o uczucia niż o fakty. Chodzi bardziej o siebie niż o Zbawiciela. Chodzi bardziej o terapię niż o teologię. Chodzi bardziej o to, co świeckie niż o to, co święte. Chodzi bardziej o dobre uczucia niż o Bożą chwałę. I kiedy staraliśmy się spojrzeć na żałosny stan dzisiejszego chrześcijańskiego uwielbienia, uderza nas, że chociaż poświęcamy pewną uwagę Bogu Ojcu i śpiewamy pieśni o Jego atrybutach, poświęcamy wiele uwagi Chrystusowi i śpiewamy pieśni o Jego osobie i dziele, bardzo mało mówi się o Duchu Świętym. Jeśli mamy czcić Boga w pełni i całkowicie, musimy czcić Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Wielu chrześcijan wie bardzo mało o służbie Ducha Świętego. W kwestii osoby Ducha Świętego narosło tak wiele błędów, że ludzie nie mówią za dużo o Duchu Świętym z obawy, że mogliby zaprzeczyć popularnemu w tym czasie myśleniu. Ale musimy czcić Boga. Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego w pełnym tego słowa znaczeniu, w pełni poznania i objawienia każdego z członków Trójcy, i dlatego staraliśmy się zrozumieć cudowną, błogosławioną służbę Ducha Bożego. Przedstawiliśmy już, że Ojciec zaplanował odkupienie, Syn zapewnił środki odkupienia w swojej śmierci i zmartwychwstaniu, a Duch wykonuje dzieło odkupienia w nas. On doprowadza do realizacji planu zainicjowanego przez Boga i zatwierdzonego przez Syna. To On wprowadza go w życie.
Musimy zrozumieć biblijną służbę Ducha Świętego. Pismo Święte ostrzega nas, żebyśmy nie zasmucali Ducha, nie gasili Ducha, nie obrażali Ducha, nie bluźnili przeciwko Duchowi. Nic dziwnego, że jesteśmy przed tym ostrzegani, bo wydaje się to bardzo powszechne. Więc próbowaliśmy powrócić do tego, co jest wyraźnie objawione w Piśmie Świętym, co może przez długi czas pozostawialiśmy w cieniu w odniesieniu do Ducha Świętego. I uczyliśmy się, że to Duch Święty nas odradza. Ewangelia Jana 3. Narodziliśmy się z Ducha. To Duch Święty przekonuje nas o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Ewangelia Jana 16. Duch Święty uczestniczy nawet w naszym usprawiedliwieniu. Pierwszy List do Koryntian 6:11 mówi, że Duch Święty uczestniczy w naszym usprawiedliwieniu. Drugi List do Koryntian 3 mówi, że to Duch nas uświęca, przenosząc nas z jednego poziomu chwały do następnego, upodabniając nas do obrazu Chrystusa.
W Liście do Rzymian 8 dowiedzieliśmy się, że Duch Święty potwierdza naszą adopcję jako synów Bożych. Duch Święty zamieszkuje w nas. Duch upewnia nas, świadcząc wraz z naszym duchem, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Pierwszy List do Koryntian 12 mówi, że w Duchu Świętym zostaliśmy ochrzczeni w ciało Chrystusa, przez co stajemy się jedno z wszystkimi wierzącymi. Ten sam rozdział mówi, że Duch Święty daje nam duchowe dary, przez które służymy Chrystusowi i Jego ciału. To Duch wspiera nas w modlitwach. List Judy 1:20 mówi o modlitwie w Duchu Świętym. To Duch Święty utwierdza nas w wewnętrznym człowieku, Efezjan 3:16. To Duch Święty prowadzi nas. Ci, którzy mają Ducha Świętego, są prowadzeni przez Ducha. Widzieliśmy to w Rzymian 8. To Duch Święty wydaje przez nas owoc. Owoc postawy: miłości, radości, pokoju, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, opanowania i różnego rodzaju sprawiedliwego działania. To Duch Święty uwalnia nas od grzechu, uzdalniając do posłuszeństwa Bogu. To Duch Święty oświeca Słowo i jest naszym wewnętrznym nauczycielem prawdy.
A zwieńczeniem wszystkiego jest to, że Duch zabezpiecza naszą wieczną chwałę. To Duch Święty zabezpiecza nam wieczną chwałę. I ta wspaniała służba Ducha Świętego jest tematem, na który zwróciłem waszą uwagę, kiedy czytałem Rzymian 8:18-39. Cała ta część skupia się na jednej chwalebnej rzeczywistości, że zbawienie jest wieczne. Że zbawienie jest wieczne. Że jesteśmy chronieni mocą Bożą aż do ostatecznego uwielbienia i odłożonego dla nas dziedzictwa, które jest niezwiędłe, nieskalane i zachowane w niebie. Duch zabezpiecza naszą wieczną chwałę. W Piśmie Świętym On pieczętuje nas na dzień odkupienia. On jest gwarancją, pierwszą ratą, zadatkiem, pierścionkiem zaręczynowym, pierwocinami. On jest mocą Bożą. On jest obrońcą każdego wierzącego aż do dnia, w którym On wzbudzi nas do wiecznej chwały, tak jak wzbudził z martwych Chrystusa.
Wszystko to, oczywiście, pobudza do uwielbiania Ducha Świętego. To jest prawdziwa nauka o Duchu Świętym w przeciwieństwie do wszystkich przeinaczeń i bluźnierstw przeciwko Duchowi Świętemu, które są dziś tak powszechne i popularne.
Tak więc Paweł przechodził przez te wersety – właściwie wspomina o uwielbieniu w wersecie 17. Następnie, od 18 do 30 wersetu daje nam ten wspaniały, chwalebny argument za wiecznością naszego zbawienia. Jeśli jesteś zbawiony, to na zawsze. Na zawsze. A kulminacja jego argumentu pojawia się w wersecie 30, że tych, których Bóg przeznacza, by stali się podobni do obrazu Jego Syna, tych w pewnym momencie powołuje skutecznym powołaniem do zbawienia. „A których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił”. Tak więc ludzie, którzy są uwielbieni, to ci, którzy byli przeznaczeni. Nikt nie gubi się po drodze. To właśnie pokazuje nam Paweł. To jest cel Boga. To jest dzieło Ducha Świętego. Tak więc Paweł mówił nam, że wszystkie rzeczy w naszym życiu, czymkolwiek one są, Bóg sprawia, że współdziałają dla naszego wiecznego dobra i chwały, bo jesteśmy powołani do tego celu i weszliśmy z Nim w miłosną relację.
Nauczałem tej doktryny przez całe moje życie. Nauczam jej z pasją, bo jest tak jasna w Piśmie Świętym, a jednak przez całe moje życie i służbę musiałem dyskutować z ludźmi, którzy odrzucają to, że zbawienie jest wieczne. Byłem w byłej bazie wojskowej na Białorusi, niedaleko Mińska, gdzie w czasie wielkiego imperium rosyjskiego stacjonowali komunistyczni żołnierze. Przekształcono to miejsce w rodzaj obozu. Pojechałem tam z kilkoma pastorami i dzieliłem się przesłaniem. Odniosłem się do tego, że zbawienie jest wieczne, że kiedy jesteś odrodzony, to już na zawsze i możesz zakotwiczyć swoją duszę w pewności nadziei wiecznej chwały. A potem – byli tam sami pastorzy, białoruscy i rosyjscy – przyszli do mnie i powiedzieli: „Uważamy, że się mylisz”. Odpowiedziałem: „Musicie dać mi trochę czasu rano, żeby odpowiedzieć na wszystkie wasze zastrzeżenia”.
Więc wstałem rano, na śniadanie zjadłem małą miseczkę czegoś, nie wiem czego. I poszedłem na spotkanie. A oni przecierali oczy. Byli tam całą noc. Nie spali całą noc, zbierając wszystkie powody, dla których się myliłem. I zacząłem wyjaśniać. Jeden argument za drugim. Jeden za drugim. Ja to rozumiem. Nie chcę się z nimi kłócić, chcę, żeby cieszyli się swoim zbawieniem. Chcę wyrwać ich ze strachu przed utratą zbawienia. Chcę, żeby cieszyli się w nadziei, która jest pewna. To był prezent, który próbowałem im dać. A oni wciąż go odrzucali. I musiałem robić to ponownie. Wiele razy przechodzić przez każdy sprzeciw i argument. To był długi dzień. Rozumiem to. Paweł to rozumie.
Więc, kiedy dochodzimy do końca wersetu 30, Paweł spodziewa się tutaj zastrzeżeń. On wie, że gdzieś, w jakimś miejscu, jest grupa ludzi, którzy nie spali całą noc i wymyślili jakieś zastrzeżenia. On wie, jakie one będą, bo są tylko pewne kwestie, o które można się spierać. Paweł wie, że są tylko dwie możliwości. Utratę twojego zbawienia mogłaby spowodować jakaś osoba albo jakieś okoliczności. Tylko takie. To już wszystkie. To już wszystkie możliwe kategorie. Więc pytanie brzmi: Czy jakaś osoba może sprawić, że stracisz zbawienie, pomimo dzieła Ducha Świętego, pomimo tego, co zrobił Chrystus i pomimo Bożego zamysłu? A jeśli nie jakaś osoba, to czy jakieś okoliczności mogą sprawić, że to się stanie? Tak przytłaczające, tak potężne, że stracisz swoje zbawienie? To staje się tematem wersetów od 31 do 39.
Pierwsza część, wersety od 31 do 34, odpowiada na pytanie: Czy ktoś może sprawić, że stracisz zbawienie? Wersety od 35 do 37: Czy jakaś okoliczność może sprawić, że stracisz zbawienie? A potem chwalebne podsumowanie na końcu rozdziału.
My zajmiemy się punktem pierwszym dotyczącym osób. On zaczyna to w wersecie 31: „Cóż tedy na to powiemy?”. “Cóż tedy na to powiemy?”. Na co? Na to, co dotyczy wiecznego zbawienia. Od wersetu 18 tematem była wieczność zbawienia, że Bóg zabezpieczył nas w swoim zamyśle, że Duch Święty wstawia się za nami, że Bóg współdziała we wszystkim dla naszego wiecznego dobra, żebyśmy, jeśli zostaliśmy uprzednio poznani i przeznaczeni do stania się podobnymi do obrazu Jezusa Chrystusa, osiągnęli to i nikt z nas nie był zgubiony, żeby wszyscy, którzy są powołani, byli usprawiedliwieni i uwielbieni – wszystkie te kwestie, które odnoszą się do wiecznego zbawienia, którego nie można utracić. Co mamy na to powiedzieć? Jaka jest twoja odpowiedź? Tak brzmi pytanie. Jaki wniosek chcesz wyciągnąć?
Paweł wie, że znajdą się ludzie, którzy będą przeciwko temu protestować. Powiedzą, że zbawienie można utracić. Jest wspaniałe, ale można je utracić, ponieważ są pewne osoby i są pewne okoliczności, które mogą sprawić, że je porzucimy lub zostanie nam odebrane, że je stracimy. Więc Paweł mówi: „Dobrze, rozważmy osoby”. Czy jakiś człowiek lub ludzie, mogą odebrać nam zbawienie? Czy mogą mieć nad nami taką władzę? Taki wpływ na nas, że mogą usunąć to, co dał nam Bóg? To wyraża się w pytaniu na końcu wersetu 31: „Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?”. „Kto” dotyczy osób, ludzi. Czy jest osoba, która może odebrać twoje zbawienie? Powiesz: „Kto w ogóle chciałby to zrobić?”. Wielu ludzi, których obraża twoje chrześcijaństwo. Może twój współmałżonek. Może twoje dzieci chciałyby, żebyś nie był zbawiony i zrobiłyby wszystko, żeby cię z tego wyciągnąć. Niezbawieni członkowie rodziny.
Mateusza 10, Jezus powiedział, że przyszedł przynieść miecz i nastawić ludzi przeciwko ich rodzinie, żeby byli znienawidzeni przez ojca, matkę, siostrę, brata. A co ze świeckimi nauczycielami? Wysyłasz swoje dziecko na uniwersytet – czy myślisz, że ich celem jest utwierdzenie wiary tych, którzy wyznają Chrystusa? Nie sądzę. Myślę, że zrobiliby wszystko, co w ich mocy, żeby to zniszczyć. A co ze zbiorową, niemoralną indoktrynacją naszego społeczeństwa? Myślisz, że celem kultury i społeczeństwa, w których żyjemy, jest umocnienie twoich przekonań o Jezusie Chrystusie czy ich zniszczenie? Myślisz, że chcą potwierdzić twoją wiarę w Biblię, twój pogląd na stworzenie, twój pogląd na czasy końca, twój pogląd na wieczność, niebo, piekło, czy może chcą to zniszczyć? Czy chcą cię od tego odciągnąć? Czy chcą wzbudzić w tobie wątpliwości?
Cała kultura jest przeciwko tobie. To przeróżni ludzie działający w królestwie ciemności, którzy zrobiliby wszystko, żeby oddzielić cię od twojej wiary i zbawienia. Zrobiliby to fałszywi wyznawcy. Zrobiliby to przywódcy kultów. Zrobiliby to fałszywi nauczyciele. Jest mnóstwo ludzi, którzy by to zrobili. Wielu z nich ma wpływy, władzę, znaczenie i obycie. Paweł mówi: „Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?”.
Co on przez to rozumie? To zdanie warunkowe w języku greckim. Zaczyna się od cząstki “ei”, którą wymawia się jako “e-j”, ale to “ei”. Spójnik, w tym zdaniu, powinien być przetłumaczony jako „skoro”, bo nie chodzi o prawdopodobieństwo, chodzi o rzeczywistość. To faktyczna rzeczywistość umieszczona w zdaniu warunkowym. Więc można to przeczytać tak: „Skoro Bóg jest za nami, komu może powieść się bycie przeciwko nam?”. To całkiem prosty argument. Czy ktokolwiek jest potężniejszy od Boga? Bóg z góry określił nasze wieczne przeznaczenie. Stanie się podobnym do obrazu Jego Syna, żeby Jego Syn mógł być pierworodnym pośród wielu braci. Bóg już na początku ustalił koniec. Bóg nas powołał, usprawiedliwił i obiecuje nas uwielbić. To jest Jego cel. Jego Syn wstawia się za nami. Robi to też Duch Święty. Dwóch orędowników, o których już mówiliśmy.
Wiemy, czego Bóg chce, prawda? Wiemy, że Bożym planem i Bożym celem jest doprowadzić nas wszystkich do chwały i nie stracić nikogo z nas. Dać nam życie wieczne. I nigdy nie zginiemy. A Jezus powiedział: „Nikt nie wyrwie ich z ręki mojego Ojca”. To jest Boża obietnica, to jest Boże przyrzeczenie. A skoro Bóg jest za nami, to jaka osoba byłaby potężniejsza? Paweł ostrzegał, że możesz być w kościele, możesz być w organizacji religijnej, która twierdzi, że jest chrześcijańska, a on mówi tak: „To może być niebezpieczne miejsce. Po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody. Nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie. Powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne – w jakim celu? – aby uczniów pociągnąć za sobą”. W kościołach są ludzie, którzy noszą religijny strój, stoją za kazalnicą, nauczają w seminariach, którzy chcą cię odciągnąć od twoich przekonań, od twojej wiary. Oni chcą ukraść twoje zbawienie. Ale jeśli Bóg jest za wami? Czy oni są mocniejsi od Boga?
Kiedy o tym myślisz, wracasz do Starego Testamentu. Wierzący w Starym Testamencie wiedzieli, że Bóg był ich bezpieczeństwem. Uwielbiam słowa Psalmu 27. To mówi Dawid: „Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę?”. Jeśli Pan jest moim zbawieniem, kogo miałbym się bać? „Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? Gdy nacierają na mnie złoczyńcy, aby pożreć ciało moje – są oni moimi wrogami i nieprzyjaciółmi – potkną się i upadną. Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, nie ulęknie się serce moje, choćby wojna wybuchła przeciw mnie, nawet wtedy będę ufał”. Czego jesteś taki pewny? „O jedno prosiłem Pana, o to zabiegam: Abym mógł mieszkać w domu Pana przez wszystkie dni życia mego, by oglądać piękno Pana i by odwiedzać świątynię Jego”. Po prostu proszę, żeby być z Nim na zawsze. „Bo skryje mię w dzień niedoli w szałasie swoim, schowa mnie w ukryciu namiotu swego, postawi mnie wysoko na skale. Teraz wznosi się głowa moja nad nieprzyjaciółmi(…) będę składał ofiary przy okrzykach radości, będę śpiewać i wysławiać Pana”.
Nie ma znaczenia, kto stanie przeciwko nam. Bóg jest za nami. Bóg jest za nami. „Nie bój się – Księga Rodzaju 15:1 – Jam tarczą twoją” – mówi Bóg. Pan jest blisko. Księga Liczb 14:9: „Nie bój się”. To tak naprawdę odwrotność wersetu 28. Bóg pozytywnie sprawia, że wszystko działa dla naszego wiecznego dobra. To ta pozytywna część. Negatywne jest to, że nikt nie może tego cofnąć. Jeśli Bóg sprawia, że wszystko działa dla naszego dobra, to nikt nie może sprawić, by cokolwiek działało na naszą niekorzyść. Nikt nie może pozbawić nas statusu braku potępienia z Rzymian 8:1. „Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia”. Nikt, żadna osoba, żaden człowiek. Mówimy tutaj o ludziach. To jest nasz pierwszy punkt. Żadna osoba ludzka nie może tego zrobić, ponieważ Bóg jest większy niż wszyscy ludzie. Tak więc zastrzeżenie dotyczące ludzi znika w prostym stwierdzeniu na końcu wersetu 31: „Jeśli Bóg za nami – lub – skoro jest za nami, komu może powieść się bycie przeciwko nam?”.
Ach! Ale jest jeszcze druga możliwość. Sam Bóg. Czy sam Bóg może odebrać nam zbawienie? „Pan dał, Pan wziął, niech imię Pańskie będzie błogosławione”. Czy On może zabrać nasze zbawienie? Czy może zmienić swoje zdanie o nas? Czy może być nami tak rozczarowany? Czy możemy brnąć w grzech do tego stopnia, że On odbierze nam to, co nam dał? Czy kiedy widzi nasz grzech i nieposłuszeństwo, może odebrać nam życie, które nam dał? Czy On nas zabija? Ponieważ uczynił nas żywymi. On nas odrodził. Narodziliśmy się na nowo, dostaliśmy nowe życie. Czy On nas zabija tak, że znowu jesteśmy martwi? Czy utrzymanie naszego zbawienia jest zbyt dużym problemem?
Paweł odpowiada na to w wersecie 32: „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego?”. Mówię wam, to prosty werset. Wiem, że czytanie go sprawia trochę kłopotów, bo ciężko go uporządkować, ale to bardzo prosty werset. To klasyczny żydowski argument od większego do mniejszego. To prosty argument. Nie oszczędził własnego Syna, ale wydał Go za nas wszystkich. Czy nie uważacie, że jeśli dał nam swojego Syna, żeby nas zbawić, to da nam mniejsze rzeczy, żeby nas zachować? Na tym polega ten argument. Argument od większego do mniejszego. Boża miłość jest tak silna do tych, których zdecydował się odkupić, że daje swojego Syna. Najlepszego, najczystszego, Boskiego. Najwyższa cena, największy koszt. Swojego umiłowanego Syna, żeby nas zbawić. Myślicie, że nie zrobiłby czegoś mniejszego niż to, żeby nas zachować?
I pomyślcie o tym w ten sposób. Przejdźmy do Rzymian 5. Kiedy zostałeś zbawiony, zostałeś zbawiony wyłącznie przez łaskę. Nie zrobiłeś nic, żeby na to zasłużyć. Rzymian 5:6: Byliście słabi i bezbożni. Więc Bóg dał swojego Syna, Chrystusa, żeby umarł za słabych i bezbożnych. Możemy wymienić duchowo martwych, ślepych, nieświadomych i bezbożnych. Ludzie nie robią czegoś takiego. Werset 7: „Rzadko się zdarza, że ktoś umrze za sprawiedliwego, prędzej za dobrego gotów ktoś umrzeć”. Czasami można zobaczyć kogoś, kto odda życie za kogoś, kto jest dobry, ale to dość rzadkie. Ale jeśli ktoś jest gotów oddać swoje życie, w tym rzadkim przypadku, osoba, za którą odda swoje życie, będzie kimś dobrym. Kimś, kogo bardzo podziwia, szanuje, kocha. Nie odda swojego życia za kogoś złego, za przestępcę, za wroga.
„Bóg zaś – werset 8 – daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł”. Byliśmy grzeszni, nędzni, zgubieni, ślepi, martwi, bezbożni, bezradni, a On dał swojego Syna, żeby umarł za nas. „Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią Jego – ofiarą – będziemy przez Niego zachowani – albo zachowywani – od gniewu”. Słuchajcie, jeśli Bóg wydał swojego Syna na śmierć, żeby umożliwić nasze usprawiedliwienie, czy sądzicie, że życie Syna Bożego nie zapewni nam uwielbienia? Właśnie o to chodzi.
Werset 10: „Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna Jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie Jego”. Zostaliśmy dosłownie odkupieni najbardziej nieskończonym kosztem, śmiercią Chrystusa, i będziemy zachowani przez wstawiennictwo żyjącego Chrystusa. Nawet Chrystus dał większy dar, żeby nas zbawić i mniejszy dar, żeby nas zachować. Umarł, żeby nas zbawić. Żyje, żeby nas zachować. Jeśli Ojciec dał swojego Syna, żeby nas zbawił, kiedy byliśmy bezbożni, wydał swojego Syna na śmierć, żeby nas zbawić, to czy nie da życia swojego Syna i swojego Ducha, żeby nas zachować? To taka prosta koncepcja, że Bóg uczynił więcej, usprawiedliwiając nas, kiedy byliśmy niegodni, bezbożni, nędzni. Więc czy teraz, kiedy do Niego należymy, zostaliśmy przemienieni, staliśmy się nowymi stworzeniami, mamy sprawiedliwe pragnienia i święte uczucia, czy nie uczyni tego, co musi uczynić, żeby nas zachować? A jest to o wiele mniej niż oddanie swojego Syna w okropnej ofierze na krzyżu.
Kilka aspektów w tym wersecie – wracając do Rzymian 8 – kilka aspektów jest tak cudownie głębokich. Werset 32: „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził”. On Go nie powstrzymywał. Izajasza 53:10 mówi nawet: „Spodobało się Panu zetrzeć Go i zgnębić”. Nie oszczędził swojego Syna. I uwielbiam to: „własnego Syna”. “Idios”, w języku greckim; czyjaś szczególna, prywatna własność. Syna, który należał do Niego, Jego umiłowanego Syna, Bóg był gotów uczynić to dla nas. Jeśli był gotów dać największy dar ze wszystkich, żeby nas zbawić, zrobi wszystko, co jest mniejsze niż to, żeby nas zachować.
Ten język: „On Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego?”. „Wydał” – to bardzo obrazowe określenie. Wydanie oznaczało przekazanie kogoś katu – termin techniczny. Z tego, że Ojciec wydał Syna na zniszczenie, potępienie i karę, których wymagał grzech, wynika reszta wersetu: jakżeby nie miał z Nim darować nam wszystkiego, co z tego wypływa? Wszystkiego, czego potrzebujemy do bezpieczeństwa?
Kto wydał Jezusa na śmierć? Nie zrobił tego Judasz dla pieniędzy. Nie zrobił tego Piłat ze strachu. Nie zrobili tego Żydzi z zazdrości. Nie zrobili tego Żydzi z zazdrości. Zrobił to Ojciec z miłości do nas wszystkich. Do nas wszystkich. „Nas wszystkich” z wersetu 32, „my wszyscy” to „my” z wersetu 31. „Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?”. „Nas” i „nam” to „tych” z wersetu 30. „Tych, których przeznaczył, powołał, usprawiedliwił, tych też uwielbił”. Za każdego objętego planem została złożona ofiara, a Bóg doda do tego daru swojego Syna wszystko, co konieczne, żeby doprowadzić ich do chwały. Podoba mi się, że jest tam napisane: „darował nam wszystko”. To nadal jest łaska. To nadal jest łaska. Nie zapracowujemy na nią, nie zasługujemy na nią, ale ją otrzymujemy.
Ktoś powie: „Dobrze, jeśli ludzie nie mogą odebrać nam naszego zbawienia, jeśli sam Bóg nie może odebrać nam zbawienia, ponieważ On już zobowiązał się dać największy dar, a mniejsze dary przychodzą potem z łatwością, może jest inna osoba? A może Szatan? Może Szatan da radę?”. Szatan chciałby to zrobić. Chciał zniszczyć wiarę Hioba. Chciał zniszczyć wiarę Piotra. Jezus powiedział: „Piotrze, lepiej bądź ostrożny, bo Szatan chce was przesiać jak pszenicę”. Stawił się przed Bogiem w Księdze Hioba i powiedział Mu, że jedynym powodem, dla którego Hiob jest Mu wierny, jest to, że mu błogosławi. „Zabierz błogosławieństwo, a będzie Ci złorzeczył. Rozbiję jego wiarę”.
Bóg pozwolił Szatanowi, mówiąc: „Zrób to wszystko, tylko nie odbieraj mu życia”. Szatan ruszył i wszystkie zwierzęta Hioba zostały zabite, wszystkie jego dzieci zostały zabite. Potem Hiob był chory, potem miał bandę głupich doradców, którzy mówili mu przeróżne rzeczy, które nie były prawdą. Był samotny w mękach zagubienia, bo nie wiedział o rozmowie między Bogiem i Szatanem. Kiedy to się działo, nie miał pojęcia, jaka była przyczyna, jaki był motyw, jaki był powód. Ale czy Szatan mógł odebrać mu wiarę w środku tego wszystkiego? Nawet wtedy, kiedy Szatan zabił jego rodzinę i zostawił go tylko z żoną, która mówiła rzeczy, których nie powinna mówić i nie była pomocna. Kiedy Szatan zabrał wszystko, co ten posiadał. Kiedy zostawił go tak chorego i pokrytego wrzodami i ranami, że zeskrobywał je potłuczoną ceramiką? To była prawdopodobnie tak skrajna sytuacja, że powiedziałbyś: „Jeśli to ma się posypać, to ja posypię się tutaj”.
W tym wszystkim to Szatan zadawał cierpienie. A co powiedział Hiob w środku tego wszystkiego? „Choćby mnie zabił, jeszcze będę Mu – co? – ufać”. Nie możesz zabić tej wiary, bo Bóg podtrzymuje ją pośród wszystkiego. Szatan nie może tego zrobić. Szatan jest oskarżycielem braci. Objawienie Jana 12. On jest oskarżycielem braci, który dniem i nocą oskarżał braci przed tronem Boga. Robił to z Hiobem. Robił to z arcykapłanem w 3 rozdziale Księgi Zachariasza. Przychodzi do Jezusa w sprawie Piotra. Obrał za cel Pawła w 2 Koryntian 12 z posłańcem od Szatana, który jest jak cierń w ciele. Szatan jest oskarżycielem braci. Jest dręczycielem. W tym kontekście przejdźmy do wersetu 33: „Któż będzie oskarżał wybranych Bożych?”. Tym, który zawsze próbuje to robić, jest Szatan. Albo początek wersetu 34: „Któż będzie potępiał?”. Tym, który to robi, jest Szatan.
Oba te pytania są tak naprawdę tym samym pytaniem. Po pierwsze, chęć wniesienia oskarżenia, które skutkuje potępieniem. Pójście do Boga i powiedzenie: „Nie uwalniaj tej osoby, pozwól mi dręczyć tę osobę, a ja zniszczę jej wiarę. To nie jest godna osoba. Służy Ci tylko dlatego, że wszystko idzie dobrze. A jeśli wystarczająco utrudnimy jej życie, będzie Cię przeklinać. Pokażę Ci, jaka jest naprawdę”.
Myślę, że Szatan robi to przez cały czas. On jest dniem i nocą przed tronem Boga, wnosząc oskarżenia przeciwko świętym. Czy może mu się udać? Odpowiedź pojawia się w wersecie 33: „Bóg jest tym, który usprawiedliwia”. Dosłownie: „Bóg jest tym usprawiedliwiającym”. Tylko Bóg potępia i tylko Bóg ogłasza sprawiedliwym. A jeśli Bóg oświadcza, że jesteśmy sprawiedliwi w Chrystusie, nie może jednocześnie ogłosić, że jesteśmy winni. Nie ma wyższego sędziego. Wierzący zawsze byli oskarżani. Myślę, że to dzieje się w niebie przez cały czas. Szatan zawsze próbuje przedstawić argumenty przeciwko naszemu zbawieniu, przeciwko Bożej miłości do nas, przeciwko uznaniu nas przez Boga za prawych i sprawiedliwych. Ale Bóg wydał już swój ostateczny werdykt, a ostateczny werdykt, oparty na Jego własnym suwerennym celu, odradzającym dziele Ducha Świętego, zaopatrzeniu Chrystusa w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, aktywowanych przez naszą wiarę, jest taki, że zostaliśmy uznani za prawych, zostaliśmy uznani za sprawiedliwych i to rozstrzyga tę kwestię.
Nie ma wyższej instancji, w tym rzecz. Nie ma wyższej instancji ponad Bogiem. Bóg jest jedyną instancją. Bóg jest jedynym sądem we wszechświecie, jeśli chodzi o grzech, sąd i usprawiedliwienie. Nie ma innego sądu. To Bóg usprawiedliwia swój lud, i nie ostanie się żadne oskarżenie Szatana skierowane przeciwko nim.
Nie ostanie się żaden wysiłek Szatana, żeby zniszczyć ich życie. Nie zawsze Bóg temu zapobiega. Wiem, że słyszycie ewangelistów sukcesu mówiących, że Jezus chce twojego zdrowia, szczęścia i pełni pod każdym względem, ale nie tak było z Hiobem. Nie tak było z Piotrem. Tej nocy Piotr został przesiany jak pszenica, przy ognisku podczas procesu Jezusa. Kilka razy zaparł się Jezusa. Paweł miał cierń w ciele i ogrom cierpienia. Szatan, wraz z wszystkim, co mógł wywołać w życiu tych ludzi i innych wierzących, w których życiu Bóg pozwala mu realizować jego cele, w żaden sposób nie mogą zmienić naszej pozycji przed Bogiem. A Bóg uczynił nas sprawiedliwymi. Dlatego Charles Wesley powiedział: „Stanę w owym wielkim dniu, bo któż oskarży mnie wtedy? W Tobie całkowicie jestem uniewinniony – od grzechu i strachu, od winy i hańby”.
Zwróćcie uwagę na werset 33, który mówi, że jest tak dlatego, że jesteśmy wybrani przez Boga: „Któż będzie oskarżał wybranych Bożych?”. Tych, którzy byli uprzednio poznani, przeznaczeni. Bóg już zdecydował o ich usprawiedliwieniu. Kiedy więc Szatan próbuje postawić nas przed przed Bożym trybunałem, nie przychodzimy jako banici i nie przychodzimy jako przestępcy. Przychodzimy jako wybrani przez Boga, jako już uznani za sprawiedliwych.
Pozostała już tylko jedna osoba poza nami, która mogłaby zdecydować się nas porzucić, puścić, i jest nią Chrystus. Co z Chrystusem? Czy On mógłby z nas zrezygnować? On nas przyprowadził, czy mógłby nas wyrzucić? Werset 34. Jezus Chrystus. Czy On nas potępi? „Który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, ten przecież wstawia się za nami”. On nie będzie tą osobą, ponieważ są tam cztery rzeczywistości, poczwórna ochrona. Czy Chrystus, który umarł? On jest tym, który umarł, to oczywiste. Kiedy umarł, otrzymał pełną karę za wszystkie nasze grzechy. To dlatego umarł. Był bez grzechu. Nie było w Nim żadnej winy. On umarł w nasze miejsce. Poniósł naszą karę. On nas nie potępi, bo wziął na siebie nasze potępienie.
Po drugie, On nie tylko umarł, ale został wskrzeszony. Innymi słowy, Jego zadośćuczynienie przebłagało, zaspokoiło Boga. I Bóg zatwierdził Jego dzieło na krzyżu przez wzbudzenie Go z martwych. Jego zmartwychwstanie potwierdza wykonanie przez Niego odkupieńczego dzieła na krzyżu. Śmierć Chrystusa zapłaciła pełną karę za wszystkie grzechy wszystkich ludzi, którzy uwierzą w historii ludzkości i, żeby to pokazać, Bóg wzbudził Go z martwych.
I to nie wszystko, jest jeszcze trzeci element. Więc masz Chrystusa, który płaci w pełni za nasze grzechy. Masz Ojca, który potwierdza, że zapłacił w pełni za nasze grzechy przez wskrzeszenie Go z martwych. I po trzecie, który jest nawet po prawicy Boga. Jak w Psalmie 110:1: „Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej”. Bóg wielce Go wywyższył z powodu Jego dzieła na krzyżu. Dał Mu imię ponad wszelkie imię. Posadził Go po swojej prawicy i zgina się przed Nim każde kolano. Wstąpił, by zasiąść po prawicy tronu Bożego, ponieważ w pełni osiągnął nasze wieczne zbawienie.
Więc, łącząc to ze sobą, kompletne dzieło Chrystusa: na krzyżu, w zmartwychwstaniu, w Jego wywyższeniu i Jego wniebowstąpieniu, w pełni wskazuje, że nasze zbawienie zostało zapłacone w całości i Bóg jest całkowicie zaspokojony. A jakby tego było mało, końcówka wersetu 34: „On też wstawia się za nami”. On również wstawia się za nami. To kulminacja. On wciąż się wstawia, stale i nieustannie się wstawia. List do Hebrajczyków mówi nam, że jest naszym wielkim arcykapłanem. Że On zawsze żyje, żeby wstawiać się za nami. On żyje zawsze, żeby wstawiać się za nami. On stoi na tronie Bożym po prawicy Boga i wstawia się za nami. Przy każdym oskarżeniu skierowanym przeciwko nam, On staje się naszym adwokatem, który mówi: „Całość została osobiście przeze mnie opłacona”. On jest naszym arcykapłanem na wieki, mówi Hebrajczyków 6, naszym arcykapłanem na wieki, który zakotwicza naszą nadzieję jako pewną, mocną i sięgającą poza zasłonę.
Więc, jakie osoby mogłyby odebrać nam zbawienie? Nie żaden człowiek, nie Bóg, nie Szatan, nie Chrystus. Tylko jedna możliwość. Co z nami samymi? Powiesz: „Znam takich ludzi. Nie obwiniałbym Boga. Nie winiłbym nawet Szatana. Oni byli w kościele, wierzyli, śpiewali pieśni, przychodzili na studium biblijne, mówili, że wierzą, a potem odchodzili. Zaparli się Chrystusa i odeszli. Stracili swoje zbawienie”. Czyżby? Czy to jest to, co się stało? Wydawało mi się, że są zbawieni, niektórzy z nich są w twojej rodzinie, niektórzy z nich są blisko. Może twoje dzieci. Czy zadajesz sobie pytanie, co się stało? Co z tymi, którzy wierzyli lub wydawali się wierzyć, a potem odeszli?
Pierwszy List Jana 2:19 daje nam odpowiedź na to pytanie. Pierwszy List Jana 2:19. Wszyscy znamy takich ludzi. Znałem takich przez całe moje życie. Wielu z nich w tym kościele. Czy stracili swoje zbawienie? Czy po prostu sami je porzucili? Posłuchajcie 1 Jana 2:19. „Wyszli spośród nas – wszyscy znamy ludzi, którzy to zrobili – lecz tak naprawdę nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, byliby pozostali z nami. Lecz miało się okazać, że nie wszyscy są z nas”. Nigdy nie byli prawdziwi. Kąkol wśród pszenicy. Skalista gleba. Zaczyna pojawiać się trochę życia, ale nie ma owoców, więc więdnie i umiera. Ciernista gleba, zdławiona przez miłość do świata, bogactw i trosk tego życia. Wszyscy znamy takich ludzi. Ale oni odeszli od nas, bo tak naprawdę nigdy nie byli z nas.
Ale dla tych z nas, którzy są prawdziwymi i szczerymi wierzącymi, mamy w tym świadectwo Ducha w naszych sercach, widzieliśmy Jego owoc jako dowód w naszym życiu naszą miłość do Pana, miłość do prawdy, miłość do Słowa, miłość do innych wierzących i tak dalej. Naszą miłość do tego, co święte, czyste i dobre. Nasze zbawienie jest na zawsze bezpieczne. I to jest ukoronowany szczyt służby błogosławionego Ducha Świętego. Jeśli w to nie wierzysz, to jest to obraza dla Ducha. Jest to obraza dla Ducha, który robi w życiu prawdziwego wierzącego coś, czemu ten prawdziwy wierzący zaprzecza i co odrzuca. Ojciec zaplanował nasze wieczne zbawienie, Syn zapewnił i nabył nasze wieczne zbawienie, a Duch Święty tworzy i doskonali nasze wieczne zbawienie.
To tyle, jeśli chodzi o osoby. Nie ma osoby, która mogłaby ci odebrać twoje zbawienie. Podsumowuje to Księga Jeremiasza 31:3. Bóg mówi tak: „Miłością wieczną umiłowałem cię”. Tej ufności powierzam moją zmęczoną duszę. Pokłońmy się w modlitwie.
Pomodlimy się tylko, a potem będziemy rozważać po cichu, gdy Steve będzie grać na organach. Ta krótka medytacja jest dobra, żebyśmy zastanowili się nad tym, co usłyszeliśmy i pozwolili temu zamieszkać w naszych sercach. A potem pokój modlitewny będzie otwarty po prawej stronie, otwarte są centrum członkowskie i centrum dla gości. A ci z was, którzy potrzebują duchowej pomocy, potrzebują pewności, co do swojej wieczności, pokój modlitwy jest po prawej stronie. Przyjdź, są tam ludzie, którzy chcą z tobą porozmawiać. Zrobią to z łagodnością i mądrością.
Ojcze, dziękujemy Ci za stałą ucztę z Twojego Słowa, którym się delektujemy, które karmi nasze dusze, daje nam siłę, daje radość i nadzieję nawet w obliczu życiowych trudności. Dziękujemy Ci za potężne dzieło Ducha Świętego w zabezpieczaniu naszej wiecznej chwały. I wiemy, że jeśli naprawdę należymy do Ciebie, nigdy nie utracimy tego zbawienia. To tak jakbyśmy mogli je stracić, a Duch Święty musiałby zacząć pracę od nowa i robić to ponownie i może znowu, i znowu, i znowu. W Piśmie Świętym nie ma niczego, co chociażby sugerowałoby istnienie czegoś takiego. Jest to raczej dzieło, które Ty uznałeś za właściwe, postanowiłeś je wykonać i wykonasz. Czcimy Cię, Ojcze, i czcimy Cię, błogosławiony Synu, czcimy Cię, Duchu Święty, za wszystko, co zrobiłeś dla nas, którzy jesteśmy niegodni, wszystko przez łaskę. Napełnij nas radością, nadzieją i zapałem do tego, co dla nas masz, tak długo, jak tu jesteśmy, a potem do tego, co dla nas przygotowałeś, kiedy wejdziemy do Twojej obecności. Przyprowadź do siebie tych, którzy Ciebie nie znają i nie otrzymali jeszcze tego daru zbawienia. Wzbudź w nich wiarę, żeby przyjęli Chrystusa jako Zbawiciela i Pana. Modlimy się w Jego imieniu.
© EWC | Amor Veritatis | GTY


