Title: Dominujące moce cz.1
Series: Ewangelia Marka (2/27)
Transkrypcja wideo
Kiedy przygotowujemy młodych mężczyzn do głoszenia, pracujemy między innymi nad wstępem do kazania, ponieważ ważne jest, żeby przyciągnąć uwagę ludzi. Jest wiele sposobów na to, jak to zrobić. Czasem przygotowując wstęp, wykazujemy się kreatywnością. Można to robić na wiele sposobów, ale celem jest przyciągnięcie uwagi ludzi i zainteresowanie ich tym, o czym będzie się mówić.
Można to robić na wiele sposobów. Można wykorzystać lekkie zaskoczenie. Można to zrobić za pomocą ciekawej historii. Można to zrobić, skupiając się na bardzo przydatnej, praktycznej prawdzie, którą każdy chce poznać. Można to zrobić, koncentrując się na problemie, który wymaga rozwiązania, o którym będziesz mówić. Jest wiele sposobów, żeby wzbudzić zainteresowanie, ale są takie fragmenty Pisma, które tego nie potrzebują.
Sam tekst jest tak interesujący, że wystarczy go po prostu przeczytać. I tak jest bardzo często w przypadku narracyjnych fragmentów Pisma. Przez narrację rozumiem te fragmenty Pisma, które opowiadają historię, niezależnie od tego, czy jest to prawdziwa historia, czy przypowieść. Sama historia generuje wystarczające zainteresowanie i staje się silną motywacją do wysłuchania. To jedna z takich historii.
Jeśli to nie jest najbardziej interesujące zdarzenie w życiu naszego Pana, to z pewnością jedno z najbardziej interesujących zdarzeń w całym Jego życiu. Jest tak wciągające, hipnotyzujące, dziwne, osobliwe i fascynujące, że twój umysł będzie chciał dowiedzieć się o nim wszystkiego. Zróbmy to więc. Rozdział 5 Ewangelii Marka. Rozdział 5 Ewangelii Marka. Przeczytam wam tekst, który opisuje to niesamowite i dziwaczne zdarzenie.
„I przybyli na drugi brzeg morza”. Mowa o Jezusie, uczniach i apostołach, którzy podróżowali małymi łódkami. „Przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gerazeńczyków. A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw Niego opętany przez ducha nieczystego człowiek, Który mieszkał w grobowcach, i nikt nie mógł go nawet łańcuchami związać, Gdyż często, związany pętami i łańcuchami, zrywał łańcuchy i kruszył pęta, i nikt nie mógł go poskromić.
I całymi dniami i nocami przebywał w grobowcach i na górach, krzyczał i tłukł się kamieniami. I ujrzawszy Jezusa z daleka, przybiegł i złożył Mu pokłon. I wołając wielkim głosem, rzekł: Co ja mam z Tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, żebyś mię nie dręczył. Albowiem powiedział mu: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka! I zapytał go: Jak ci na imię?
Odpowiedział Mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu. I prosił Go usilnie, aby ich nie wyganiał z tej krainy. A pasło się tam, u podnóża góry, duże stado świń. I prosiły go duchy, mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu.
A ci, którzy je paśli, uciekli i rozgłosili to w mieście i po wioskach; i zeszli się, aby zobaczyć, co się stało. I przyszli do Jezusa, i ujrzeli, że ten, który był opętany, siedział odziany i przy zdrowych zmysłach, ten, w którym był legion demonów; i zlękli się. A ci, którzy to widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, i także o świniach. I poczęli Go prosić, żeby usunął się z ich granic.
A gdy wstępował do łodzi, prosił Go ten, który był opętany, aby mógł pozostać przy Nim. Lecz On nie zezwolił mu, ale mu rzekł: Idź do domu swego, do swoich, i oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował. Odszedł więc i począł opowiadać w Dziesięciogrodziu, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus; a wszyscy się zdumiewali”. To końcowe zdumienie odnosi się do faktu, że ktoś zrobił coś dobrego takiemu strasznemu potworowi.
Jak powiedziałem, to jedna z najbardziej fascynujących historii w całym Piśmie Świętym. To największy przejaw władzy nad demonami opisany w Piśmie Świętym, odkąd sam Bóg wyrzucił Szatana i wszystkich złych, zbuntowanych aniołów z nieba. To był ogromny przewrót. To był potężny akt Boga, w którym usunął z nieba Szatana wraz z jedną trzecią aniołów. Tysiące tysięcy i dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy, niezliczeni aniołowie zostali wyrzuceni z nieba w jednej chwili mocą Bożą.
Nie było podobnej manifestacji aż dotąd. Nie będzie już kolejnej takiej manifestacji aż do końca czasu ucisku. Chrystus ustanowi swoje Królestwo i zwiąże Szatana oraz wszystkie demony na tysiąc lat, a potem wrzuci je do jeziora ognistego. Ten rodzaj władzy nad królestwem ciemności jest możliwy tylko wtedy, kiedy sprawuje ją Bóg. Czy to wyrzucając z nieba, czy też wrzucając do jeziora ognistego, czy tutaj, wyrzucając tysiące demonów z jednego człowieka. To jest manifestacja Bożej mocy.
To najbardziej ekstremalne spotkanie z mocami ponadnaturalnego zła w Piśmie Świętym. Nie ma takich relacji w Starym Testamencie. A to jest najbardziej ekstremalne i najbardziej rozległe w Nowym Testamencie. Nasz Pan przez całą swoją służbę pokonywał demony, robił to regularnie, wielokrotnie i często. Ale nie było takiej manifestacji jak ta. Miało to pokazać, że On naprawdę jest Mesjaszem, że jest Zbawicielem, że jest Synem Bożym.
Że jest Bogiem w ludzkim ciele, który sprawuje absolutną, nieograniczoną władzę nad siłami piekielnymi, Szatanem i całym jego królestwem. To jest część dowodu Marka. Jeśli wrócisz do jego celu, rozdział 1, werset 1: „Początek ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”. Marek spisuje historię Jezusa, żeby udowodnić, że On jest Synem Bożym.
Jan podsumowuje ten cel dla wszystkich czterech autorów, Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, na końcu czwartej ewangelii, Ewangelii Jana, napisanej jako ostatnia z wszystkich czterech, napisał: „Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu Jego”. Więc ma to cel ewangelizacyjny. Ale żebyś uwierzył w Chrystusa, musisz wiedzieć, kim On jest, a tutaj mamy kolejny potężny dowód, że On naprawdę jest Synem Bożym. Jest Bogiem.
Jeśli jest prawdziwym Mesjaszem, jeśli zstąpił jako Pan z nieba, musi być w stanie podbić Szatana, bo inaczej nie mógłby zaprowadzić wiecznego Królestwa. On musi mieć władzę nad światem naturalnym, bo obietnica proroków jest taka, że Mesjasz przyjdzie i odnowi ziemię. Lew będzie leżał obok baranka. Pustynia zakwitnie jak róża, itd., itd. Ziemia będzie odnowiona, odmłodzona, zrestrukturyzowana, będzie przypominać ogród Eden.
Czy On ma moc, żeby zrobić to z naturą? Widzieliśmy ostatnim razem, jak kontrolował wiatr i fale. Tak, On ma moc, żeby to zrobić. Nadchodzące Królestwo i zgromadzenie świętych w niebie to ci, których życie przemieniła Boża moc. Czy On ma moc przemienić ludzkie życie? Udowadniał to wielokrotnie. On może przezwyciężyć wszystko. Przekleństwo. On może przezwyciężyć przekleństwo natury, On może pokonać przekleństwo chorób i dolegliwości, On może wskrzeszać umarłych.
On ma wszelką moc potrzebną do ustanowienia wiecznego Królestwa. A jako część tego, On zademonstrował władzę nad Szatanem i wszystkimi jego zastępami. Tutaj zrobił to w sposób, który nie ma sobie równych. Jego Boska moc pokonuje jednym rozkazem tysiące demonów. Przypomnijmy sobie, że po raz pierwszy zostało to powiedziane o Mesjaszu w Księdze Rodzaju 3:15, że On zmiażdży głowę węża. Więc kimkolwiek ten Mesjasz jest, musi mieć potężną władzę nad Szatanem i jego zastępami.
I tutaj widzimy to ponownie. Przypomnijmy sobie 1 List Jana 3:8. 1 Jana 3:8 mówi: „Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie”. Nowy Testament stwierdza tu, że wypełniły się słowa z Księgi Rodzaju 3:15. Potomstwo kobiety miało przyjść i zmiażdżyć głowę węża, mówi Stary Testament w Księdze Rodzaju 3:15. Nowy Testament mówi: Syn Człowieczy przyszedł po to, żeby zniszczyć dzieła diabła. Zniszczyć to luo, unieważnić, usunąć, unicestwić, wymazać.
Dzieła to erga, działanie, efekt, wpływ. To dlatego w Ewangelii Jana 12:31 powiedział: „Władca tego świata będzie wyrzucony”. Jana 16:11: „Książę tego świata został osądzony”. Rzymian 16:20: „Szatan jest pod waszymi stopami”. On jest podległą siłą. Więc nasz Pan pokazuje swoją zdolność do wypełnienia swojego celu zniweczenia, zniszczenia dzieł diabła. On ma nad nimi całkowitą władzę. I będzie w stanie zrobić to, co mówi, że zrobi, na końcu, kiedy mówi nam w Ewangelii Mateusza 25:41, że przygotował jezioro ognia dla diabła i jego aniołów.
On ma moc, żeby ich tam umieścić. Pismo Święte mówi o tym jasno. I wierzcie mi, demony o tym wiedzą. Demony to wiedzą. Jest to więc potwierdzenie, że jest Mesjaszem. Słowa naszego Pana potwierdzają to jasno i wyraźnie w Ewangelii Łukasza 11:20: „Jeżeli Ja palcem Bożym – lub mocą Bożą – wypędzam demony, zaiste przyszło już do was Królestwo Boże”.
Jeśli wypędzam demony słowem, mocą Bożą, wtedy wiecie, że przyszło Królestwo Boże. „Gdy zbrojny mocarz strzeże swego zamku, bezpieczne jest mienie jego. Lecz gdy mocniejszy od niego najdzie go i zwycięży, zabiera mu zbroję jego, na której polegał, i rozdaje jego łupy”. To Chrystus. Szatan jest tym mocarzem, który radzi sobie dobrze do czasu przyjścia Chrystusa, który go niszczy, plądruje jego dom, a kiedy to się dzieje, wiecie że nadeszło Królestwo Boże.
Teraz, kiedy mamy to w tle, rozumiemy, dlaczego jest to ważne zdarzenie, ponieważ nigdzie nie ma takiego ogromu i skali działania przeciwko Szatanowi w jakimkolwiek innym miejscu Nowego Testamentu. Ale odkrywając tę historię przez dwadzieścia wersetów, dziś i w następną niedzielę, chcę, żebyśmy zobaczyli ukazane tam trzy przejawy mocy. Nie tylko jeden, ale trzy przejawy mocy.
Pierwszym, który chcę, żebyście zobaczyli, jest niszczycielska, destrukcyjna moc demonów. Niszczycielska, destrukcyjna moc demonów. Widzieliśmy już, jak Jezus pokazuje swoją moc w poprzednim akapicie, na końcu rozdziału 4, wersety od 35 do 41. Moc nad wiatrem, moc nad wodą, moc ujarzmiania świata przyrody, naturalnych żywiołów. A tutaj pokazuje swoją moc, żeby ujarzmić świat ponadnaturalny, ponadnaturalne zjawiska.
To, czego uczniowie doświadczyli podczas burzy na wodzie, przeraziło ich, a to doświadczenie, o którym właśnie czytaliśmy, również było bardzo przerażające. Jak pamiętacie, uczniowie byli przerażeni burzą, a potem byli przerażeni mocą Jezusa. I to samo widzimy tutaj. Ludzie boją się tego szaleńca, a potem są jeszcze bardziej przerażeni obecnością Jezusa. Więc ten motyw się powtarza.
Pamiętacie, jak Jezus dostał się na tę stronę? Wypłynęli z północno-zachodniego brzegu blisko Kafarnaum. Wsiedli do swoich małych łodzi i ruszyli przez morze z zamiarem dopłynięcia do wschodniego brzegu, do mniej zamieszkałego obszaru. Uczniowie i apostołowie myśleli pewnie, że chciał trochę odpocząć. I może cieszyli się, że mogą trochę odpocząć od ogromnych, napierających tłumów. Wsiedli do swoich małych łodzi i wypłynęli.
Nadeszła burza, On ją uciszył, zboczyli z kursu z powodu burzy, ostatecznie wrócili na kurs, przepłynęli resztę nocy po spokojnej wodzie i o świcie dotarli do wschodniego brzegu, dokładnie do miejsca, do którego chcieli dopłynąć, około 10 km wzdłuż zakola od Kafarnaum. Kiedy dotarli, pierwszym, co dostrzegamy, jest niszczycielska, destrukcyjna moc demonów. Wróćmy do historii. „I przybyli na drugi brzeg morza, do krainy Gerazeńczyków”. Krótki komentarz do tego.
Łukasz dodaje: „która leży naprzeciw Galilei”. Znajduje się po przeciwnej stronie Galilei, która leży wzdłuż zachodniej strony Morza Galilejskiego. Łukasz i Marek mówią, że jest to kraina Gerazeńczyków. Mateusz mówi, że jest to kraina Gadareńczyków. To nie jest trudne do zrozumienia. To jedno i drugie. To jedno i drugie. Gerazeńczycy, bo było tam małe miasteczko nazywane Geraza. Czasem mówiono na nie – Gergaza.
Ale oni zbliżyli się do bardzo małego miasta – Gerazy. Tak jak powiedziałem, to około 10 km wzdłuż zakola jeziora, tuż przy brzegu. Jest to więc kraina Gerazeńczyków. Jednak nieco dalej na południe i w głąb lądu jest większe i ważniejsze miasto, być może siedziba regionu, o nazwie Gadara. Więc chociaż była to wioska Geraza, był to region, który kojarzył się z Gadarą. Więc była to kraina Gerazeńczyków, ze względu na wioskę, i Gadareńczyków, ze względu na większe miasto, które dało nazwę temu regionowi.
W każdym razie, kluczowe jest to, że była to pogańska kraina. To była pogańska kraina. I oto jest, na tym pogańskim obszarze ze swoimi uczniami i apostołami, którzy wyszli z małych łodzi, które przepłynęły przez morze. Oni oczekują, że trochę odpoczną. Są z dala od Żydów. To całkiem otwarty, wiejski teren. To byłby dla nich czas, żeby trochę odpocząć. Ale nie taki był plan i Pan o tym wiedział.
Werset 2: „A gdy wychodził z łodzi, oto wybiegł z grobów naprzeciw Niego opętany przez ducha nieczystego człowiek”. To nie jest przedstawiciel lokalnej izby handlowej. To nie jest komitet powitalny. To twój najgorszy koszmar. Oto człowiek z grobów, który pędzi w dół zbocza do brzegu jeziora, żeby się z nimi spotkać. Jest opisany jako mający ducha nieczystego. Prawdopodobnie był dopiero świt.
Dopiero co przywiązali swoje łodzie. Może był tam dostępny mały dok. I zaraz przy brzegu wyszedł im na spotkanie człowiek z grobowców z nieczystym duchem. Ewangelia Mateusza 8:28 mówi, że miał towarzysza. Tak naprawdę było tam dwóch mężczyzn w tym samym stanie. Ale w miarę rozwoju tej historii, drugi mężczyzna zostaje w tyle i cała uwaga Mateusza, Marka i Łukasza, którzy opisują historię, skupia się na jednym człowieku. Ale zbiegło do nich dwóch mężczyzn.
Czytamy, że przybył z grobowców. To było trochę nietypowe. Żydzi nie zbliżyliby się do grobu z obawy przed zanieczyszczeniem przez martwe ciało. Ale to jest obszar pogański. Ten człowiek był oczywiście poganinem. Co on robi w grobowcach? On tam mieszka. Werset 3: „Mieszkał on w grobowcach”. Mieszkał w grobowcu. W starożytności było to powszechne legowisko obłąkanych, szalonych, opętanych osób.
Komory grobowe w tym czasie i miejscu, jak w wielu miejscach na świecie w starożytności, były wykuwane w zboczu góry. Do dziś można je zobaczyć w różnych miejscach na świecie. I można je zobaczyć właśnie tam, gdzie znajduje się miasto Geraza, jest tam teraz wioska o nazwie Kursi. Ta wioska leży w pobliżu niektórych wzgórz i klifów, gdzie nadal można zobaczyć otwarte grobowce, w których składano ciała zmarłych.
Oto człowiek, który bardziej komfortowo czuje się z martwymi niż z żywymi. A tak przy okazji, zmarli też czuli się z nim bardziej komfortowo niż żywi. Więc był to obustronny układ. On jest opisany jako mający ducha nieczystego. To po prostu bardziej opisowe określenie na demona. Upadły anioł zwany demonem. Wyraźnie chodzi o demony, bo w 18 wersecie opisany jest jako człowiek opętany przez demony. Więc ten nieczysty duch jest synonimem demona, upadłego anioła.
Są to istoty duchowe. I zamieszkują one ciała ludzi. Są nieczyste. Wszystkie one są nieczyste. Wszystkie. Więc duch nieczysty odnosi się po prostu do wszystkich upadłych aniołów i wszystkich demonów. Kiedy przechodziliśmy przez Ewangelię Łukasza, czytaliśmy tę historię w 8 rozdziale i zrobiłem dygresję, jak to mam w zwyczaju. Dałem wam bardzo szczegółowy wgląd w świat demonów. Nie będę tego powtarzał. Możecie znaleźć to w serii z Ewangelii Łukasza.
Dalej, werset 3: „Mieszkał on w grobowcach”. To pokazuje, że nie odwiedzał tylko grobu, żeby zobaczyć zmarłego przyjaciela albo położyć kwiaty na zewnątrz grobu lub medytować nad utratą krewnego. Jako człowiek, który żył w grobowcach, byłby określony jako wariat, szaleniec, obłąkany, nierozumny, niebezpieczny. Jako podczłowiek, antyspołeczny, socjopatyczny i skrajnie zły. Jest potworem. Potworem.
Żeby jeszcze pogorszyć sprawę, Łukasz dodaje, że od dłuższego czasu nie miał na sobie żadnych ubrań, co prowadzi nas do wniosku, że był nie tylko wystawiony na działanie gorąca i zimna, a było tam gorące słońce i bardzo zimne noce, zwłaszcza w okresie zimowym, czyli w tym czasie, ale że był wyuzdany. Nagość była dla niego związana z jego seksualną perwersją. Jest tak zły, jak tylko złym można być.
To człowiek pasujący do kategorii, z którą jesteśmy nieco zaznajomieni, kiedy mamy styczność z socjopatami, którzy mają dewiacje seksualne, niebezpieczne dla nich samych i dla ludzi w ich otoczeniu. To jest ten typ człowieka, który, choć o wiele gorszy, pasuje do kogoś takiego jak Charles Manson lub jakiegoś innego rodzaju masowego mordercy o dziwacznej naturze, co, nawiasem mówiąc, jestem przekonany, że jeśli jest prawidłowo zdiagnozowane, jest wynikiem demonicznego opętania i nie można tego wyjaśnić tym, że kiedy był małym dzieckiem, jego matka zamknęła go w szafie bez obiadu.
Nawiasem mówiąc, nagość jest perwersją. Dlatego Łukasz to dodaje. To perwersja. Pamiętacie, co najpierw zrobili Adam i Ewa po tym, jak zgrzeszyli? Znaleźli coś, żeby się okryć. A potem Bóg im pomógł, zastępując ich tymczasowe okrycie trwałym okryciem wykonanym ze skóry. Nowy Testament nakazuje nam nie tylko być ubranym, ale być ubranym skromnie. Skromnie. Nagość jest oznaką wielkiego zła. Jest oznaką perwersji, seksualnej perwersji.
W prawie lewickim odsłanianie nagości było eufemizmem dla grzechu seksualnego. Objawienie Jana 3:18 mówi o „hańbie twojej nagości”. Im bardziej człowiek staje się nagi, tym bardziej jest to wstydliwe. Zaczynasz od skromnego stroju i zmierzasz w kierunku coraz większego i większego wstydu. To jest bardzo, bardzo dziwny i nędzny człowiek. Charakteryzuje go też nadprzyrodzona siła, werset 3 mówi nam, że nikt nie mógł go już związać. Co oznacza, że próbowali to robić.
W starożytnym świecie jedynym, co robiło się z takim szaleńcem, było uwięzienie go. Uwięzienie. To nie jest tak odległa przeszłość. Pamiętam, nie tak dawno temu, zanim pojawiły się leki otępiające umysł, że ludziom zakładano kaftany bezpieczeństwa i umieszczano ich w wyściełanych izolatkach. Jedyne, co mogli zrobić, to odbijać się od ścian bez zrobienia sobie krzywdy, bo odbijali się od ścian, które przypominały materace. Tak było przez całą historię ludzkości.
Przed pojawieniem się leków otępiających umysł lub, może w ostatnim stuleciu, zabiegów na mózgu, które zamieniały ludzi w zombie, robili coś takiego. Więzili ich, a więzili ich, bo byli niebezpieczni. Byli tak antyspołeczni, że aż niebezpieczni, śmiertelnie niebezpieczni. Ten facet pasowałby do kategorii socjopatycznego masowego mordercy, gdyby zdołał robić to, co chce. Kto wie, kogo skrzywdził? Kto wie, kogo zabił?
Był przerażający, był niebezpieczny, był strasznym zagrożeniem. Stanowił zagrożenie dla przyzwoitości i społecznej moralności ludzi. Próbowali związać go łańcuchami. Musieli powalić go na ziemię, znokautować ciosem w głowę, próbowali go związać. To nic nie dawało. Zrywał łańcuchy. Łukasz mówi, że zrywał łańcuchy, a demony pędziły go na pustynię. Po prostu wymykający się spod kontroli szaleniec o niesamowitej sile.
Jest agresywny. Jest strasznie agresywny, przerażająco agresywny. Łukasz pisze, że zrywał łańcuchy, a demony wypędzały go na pustynię. Demony torturują tego człowieka. Torturują wszystkich, którzy mają z nim kontakt. Ale torturują też jego. Jest zarówno narzędziem tortur, jak ofiarą tortur i dręczenia. Werset 5 mówi ze smutkiem: „A zawsze, zawsze, we dnie i w nocy, przebywał w górach i grobowcach, krzycząc i tłukąc siebie kamieniami”. Więc on po prostu wędruje.
Nie może spać. Jest niespokojny. Błąka się między grobowcami, między górami, jest wypędzany na pustynię przez demony. Jest dręczony, to istne piekło. To przedsmak piekła, całkowite podporządkowanie demonicznej mocy i obecności. Nie zostało nic dobrego, żadnej ucieczki, żadnego odpoczynku, żadnego snu, to jest piekło. Szukając ulgi, chwyta kamienie i bezskutecznie próbuje odebrać sobie życie, uderza się kamieniami, żeby pociąć swoje ciało.
Przy tym człowieku współczesne perwersyjne potwory, takie jak Charles Manson, wyglądają jak harcerze. Jest tak stłumiony, że nigdy nie widać jego własnej osobowości. Lepiej czuje się wśród zmarłych niż wśród żywych i jest zagrożeniem dla żywych, poważnym zagrożeniem. Jest takim zagrożeniem, że Ewangelia Mateusza 8:28 mówi: „Nikt nie mógł przechodzić tą drogą, bo był taki… – i to słowo to – groźny”. Groźny. Zapamiętajcie to sobie.
Gdyby przeprowadzić ankietę wśród lokalnej społeczności i zapytać: Którego sąsiada najbardziej chciałbyś się pozbyć? Pomyślelibyście, że wskazaliby na niego. Kogo byś wybrał, jeśli miałbyś wybór między odejściem jego i odejściem Jezusa? Później zobaczymy, kogo wybrali. Jest wściekły, brutalny, zabójczy, ponadnaturalnie silny, wynaturzony, perwersyjny. W Piśmie Świętym nie ma nikogo takiego jak on, nikogo. Ponieważ Szatan zwykle nie działa w ten sposób.
Jaką postać przybiera? Anioła światłości. Lubi chodzić do kościoła w szarym garniturze. Lubi siedzieć w ławce, lubi stać za kazalnicą, lubi uczyć w seminarium. To lubi robić. Podaje się za anioła światłości. Im bardziej zbliży się do chrześcijaństwa, im bardziej zbliży się do prawdy, odwiedzie od niej ludzi i sprowadzi ich na manowce, tym bardziej jest szczęśliwy. On prowadzi tajną działalność. Tylko od czasu do czasu można zobaczyć coś takiego.
Widzimy to od czasu do czasu w naszym świecie. Tych wynaturzonych, perwersyjnych ludzi, których nazywamy potworami, którzy robią rzeczy niepojęte dla normalnych ludzi. Szatan zwykle nie działa w ten sposób. On chce się ukryć w ławkach wśród szanowanych, religijnych ludzi. Ten człowiek siedzi na swoim miejscu na wzgórzu w jednym z grobowców i widzi te przywiązywane łódki. Zdaje sobie sprawę, że ma kilka nowych ofiar. Ludzi, którzy nie są z sąsiedztwa.
Oni nie wiedzą, że nie powinni tam chodzić. Nie powinni być w tym miejscu. Widzi ich, jak wychodzą z łodzi, przywiązują je do brzegu i idą wzdłuż plaży. Jestem pewien, że byli blisko Jezusa, bo On był przywódcą, a nie znali żadnego planu dnia. Więc prawdopodobnie zaczął tak jak zwykle. Biegli ze swoim kumplem ze wzgórza, krzycząc tym demonicznym wrzaskiem, gotowi do ataku, okaleczenia i zabicia.
A potem, nagle, kiedy dociera do miejsca, gdzie może zobaczyć, kto tam jest, werset 6 mówi: „I ujrzawszy Jezusa z daleka”. Właśnie zobaczył kogoś, kogo znał od tysięcy lat. Zapytacie: „Skąd wiedział, że to Jezus? Demon to duch, skąd on wiedział, że to był Jezus? Jak rozpoznał Jezusa?”. Wieść rozeszła się wśród demonów. Istnieje sieć demonów. Jak myślicie, co Jezus robił przez kilka ostatnich lat?
Konfrontował królestwo ciemności, wypędzał demony. Wieść się rozeszła. Wieść się rozeszła, prawdopodobnie rozeszła się po duchowej sieci bardzo szybko, że Jezus opuścił Kafarnaum i dokądś zmierzał. A ponieważ demony nie są wszechwiedzące, nie wiedziały o tym, dopóki się nie pojawił. Niezależnie od mechanizmu rozpoznania, on zobaczył Jezusa. Łukasz dodaje, że kiedy zobaczył Jezusa, krzyknął. Krzyknął z przerażenia. To była standardowa reakcja.
Kiedy Jezus pojawił się w synagodze i były tam demony, które siedziały „w ławkach”, w szanowanych ludziach, kiedy Jezus tam był, pamiętacie, że demony krzyczały, zdemaskowały się, ponieważ ich strach przewyższył ich zdolność do ukrycia się. I wtedy dokonał niesamowitej rzeczy. Czytamy, że złożył Mu pokłon. Teraz jest poskromiony, nie przez łańcuchy, ale przez czysty strach. Mężczyzna upada. Nie wie, co się dzieje.
Ale demon rzucił go na kolana. Mężczyzna nie był zainteresowany oddawaniem czci Jezusowi, ale demon tak… demony tak. Kiedy jest napisane: „I ujrzawszy Jezusa z daleka, przybiegł i złożył Mu pokłon”, on spieszy się do Jezusa nie po to, żeby Go skrzywdzić, ale po to, żeby się pokłonić. To słowo proskuneo, które w języku greckim oznacza “oddawać cześć”, okazać poddanie, okazać szacunek komuś większemu od siebie. Nikt nie mógł zmusić go do pokłonu. Nikt nie mógł go powstrzymać. Nikt nie mógł go kontrolować.
Nikt nie mógł zmusić go do poddania się, ale obecność Pana Jezusa rzuciła go na kolana. Człowiek upada, ponieważ demony upadają. I człowiek upada pod ich mocą. Siła demona w tym człowieku jest ujarzmiona przez obecność ich suwerennego Króla. Ich suwerennego Pana, ich suwerennego Sędziego. Demony uznają Jezusa za Syna Bożego, Pana nad wszystkimi zwierzchnościami, mocami, władcami tego świata, władcami ciemności.
One wiedzą, że On jest suwerenem, ma władzę ich kontrolować, skazywać ich, wykonywać wyrok, uwięzić ich na wieki w jeziorze ognia i taki jest plan i to nadchodzi. Przy okazji, demony mają ortodoksyjną teologię. Teologia demonów jest ortodoksyjna. Chociaż rozwijają liberalną teologię, popierają herezje i błędy, same są ortodoksyjne. Wiedzą, co jest prawdą o Bogu, Chrystusie, Duchu Świętym i zbawieniu.
Są ortodoksyjne i nienawidzą tego, co wiedzą, że jest prawdą. Początek wersetu 7 mówi: „I wołając – lub krzycząc – wielkim głosem (…)”. To typowa reakcja. Demony wpadają z przerażenia w jakiś rodzaj paroksyzmu i krzyczą przez struny głosowe osoby, którą zamieszkują. Więcej demonicznego wrzasku przy użyciu głosu mężczyzny. A przedstawiciel demona, który mówi w imieniu tłumu demonów w człowieku mówi… to bardzo ważne: „Co ja mam z Tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego?”.
Powiedziałem, że są ortodoksyjne. Dokładnie wiedzą, kim jest Jezus. A przy okazji, aż do połowy Ewangelii Marka są to jedyne istoty, które rozpoznały, kim jest Jezus. Tylko one mówią: „Ty jesteś Synem Boga Najwyższego, jesteś Synem Bożym”. Pierwszy raz, kiedy mówi to człowiek, jest na końcu księgi, ale w połowie przynajmniej uczniowie wyznają, że jest Chrystusem.
Ale dopiero, kiedy pogański setnik wyznaje to na końcu, słyszysz to od jakiegokolwiek człowieka. One wiedzą, kim On jest. I, jak sądzę, to ich standardowa odpowiedź, bo dokładnie to powiedział demon z rozdziału 1 w synagodze w Kafarnaum. Kiedy Jezus zaczął nauczać w synagodze, werset 23 mówi: „był w synagodze człowiek z duchem nieczystym, który krzyczał”. A oto co powiedział demon przez struny głosowe tego człowieka: „Cóż mamy z Tobą, Jezusie Nazareński?
Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kim Ty jesteś, święty Boży”. To samo – co mamy z Tobą? Dlaczego tu jesteś? Tutaj jest to samo. Co mają przez to na myśli? Co mamy z Tobą, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Dwie rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Pierwsza, co my mamy z Tobą? Druga, Syn Boga Najwyższego. Co mają na myśli przez: „Co my mamy z Tobą?”.
Czy wiedzą, że jest plan wysłania ich do jeziora ognistego? Oczywiście. Czy wiedzą, że Jezus będzie ich sędzią? Oczywiście. Czy wiedzą, że ma moc ich związać i posłać ich na wieczność do piekła? Tak. Czy wiedzą, że jeśli chce, może wysłać ich do otchłani, do miejsca uwięzienia demonów zajmowanego już przez demony, które zgrzeszyły w Księdze Rodzaju 6 i zostały tam wysłane? Być może inne demony w historii też zostały tam wysłane. Czy wiedzą, że to się może stać? Tak.
Czy wiedzą, że na demony zostanie wydany ostateczny wyrok? Czy wiedzą, że mają być związane na pewien czas, kiedy ziemia będzie odnowiona i odbudowana w wielkim i chwalebnym Królestwie Mesjasza, a potem wysłane do jeziora ognistego? One to wszystko wiedzą. One to wiedzą. One były tu od czasu stworzenia. One to wiedzą. One to rozumieją. Więc dlaczego pytają: „Co my mamy z Tobą?”.
To, czego nie rozumieją, to czas. Dlaczego po nas przychodzisz? W całym Starym Testamencie nie ma żadnego innego proroka, który by to robił. Nie ma żadnego kapłana, który by to robił. Nikt nie konfrontuje demonicznej działalności w Starym Testamencie. Nikt. Czy była obecna? Oczywiście. Nikt tego nie robi. To się nie dzieje do czasu przyjścia Jezusa. Ale im chodzi o to, że czas nie jest odpowiedni. „Nikt nam tego wcześniej nie zrobił”.
Ich eschatologia jest tak dobra. One wiedzą, że sąd nad demonami nie jest związany z pierwszym przyjściem Jezusa, ale z Jego drugim przyjściem. Więc mówią: „O co chodzi? Co tu się dzieje? Co my mamy z Tobą?”. W Ewangelii Mateusza 8:29 ten, który przemawiał w imieniu grupy demonów, powiedział: „Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas? Czy przyszedłeś dręczyć nas przed czasem? Jeszcze nie nadszedł czas. To jest związane z Twoim drugim przyjściem, a nie z Twoim pierwszym przyjściem”.
One wiedziały, że to było Jego pierwsze przyjście. One doskonale interpretowały Izajasza 53. Rozumiały, że On będzie Barankiem, który złoży swoje życie w ofierze. Rozumiały to. Rozumiały Psalm 16, że On umrze i zmartwychwstanie. Że Bóg nigdy nie pozwoli Mu ujrzeć skażenia, ale wskaże Mu drogę życia. Nie łączyło im się to. Dlaczego teraz? Dlatego mówię, że są ortodoksyjne nawet w swojej eschatologii. Wiedziały, że to nie był ten czas.
To był czas śmierci Mesjasza i zmartwychwstania Mesjasza. To nie jest czas Jego panowania, Jego Królestwa i ich osądzenia. Co się dzieje? Więc poprawnie rozpoznają czas swojego ostatecznego wyroku, a po drugie poprawnie rozpoznają Jezusa jako Syna Boga Najwyższego. To jest po prostu tak wyczerpujące stwierdzenie. Bóg Najwyższy, chwalebny tytuł Boga w Starym Testamencie, który zwykle brzmi: „Bóg Najwyższy – przecinek – właściciel nieba i ziemi”.
Bóg Najwyższy to El Elyon, suwerenny Bóg. Najwyższy oznacza suwerenny, ponad wszystkimi innymi, wyższy niż wszyscy inni. Widać to w Księdze Rodzaju, Liczb, Izajasza, Daniela, odniesienia do Boga Najwyższego, właściciela nieba i ziemi. A ten demon rozpoznał, że „Ty jesteś Synem Boga Najwyższego”. To znaczy, że masz tę samą naturę. W 1 rozdziale Ewangelii Łukasza anioł Gabriel przychodzi powiedzieć Marii, że będzie mieć dziecko.
Werset 32: „Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego”. Werset 35: „Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym”. On wie, kim jest Jezus. Rozumie nawet plan i czas realizacji tego planu. Miał wolną rękę, razem ze wszystkimi towarzyszącymi mu demonami, w życiu tej jednej osoby. I przez tę jedną osobę siały spustoszenie w regionie, wyrządzały krzywdę fizyczną, dokonywały zniszczeń, a prawdopodobnie nawet zabijały ludzi. Co Jezus robi tam w tym momencie?
Przy okazji, w rozdziale 3 Ewangelii Marka, werset 11 mówi: „A duchy nieczyste, gdy Go ujrzały, padły Mu do nóg i wołały: Tyś jest Syn Boży. Tyś jest Syn Boży”. To nie było opamiętanie. Demony nie mogą się opamiętać. Są nieczyste i będą takie na zawsze. To było uznanie rzeczywistości tego, kim On jest. Wróćmy teraz do historii z rozdziału 5. Oto ten dziwaczny, potworny socjopata, powalony u stóp Jezusa, poskromiony, a jednocześnie krzyczący ze strachu.
A pod koniec wersetu 7 mówi: „Zaklinam cię na Boga, abyś mnie nie dręczył”. Nie miałeś nic przeciwko dręczeniu tej biednej duszy. Nie dręcz mnie, basanizó – “torturować”. Najgorszym możliwym rodzajem doświadczenia jest bycie torturowanym. Dlaczego powiedział: „Nie dręcz mnie”? Ponieważ Ewangelia Łukasza 8:31 mówi, że poprosił Jezusa, żeby nie nakazywał mu iść do abussos. Nie wysyłaj mnie do otchłani. Nie zamykaj mnie w otchłani, w abyssie, miejscu związanych demonów.
Abussos oznacza otchłań bez dna. Otchłań, która nie ma dna. Cztery razy pojawia się w Objawieniu Jana. Nie wysyłaj mnie do tego miejsca. Nie wysyłaj mnie do miejsca uwięzienia, czegoś w rodzaju przedsionka do jeziora ognistego. To tam Pan wysłał demony, które zgrzeszyły w Księdze Rodzaju 6. Tak jest napisane w 2 Liście Piotra 2:4 i Liście Judy 6 i 7, że aniołowie którzy nie zachowali swego pierwotnego stanu, zostali związani. I są związani w tym miejscu, aż ostatecznie zostaną wysłani do jeziora ognistego.
I ja wierzę, że przez lata inne demony były dodawane do tego miejsca, ponieważ te demony z Księgi Rodzaju 6 były związane wiecznymi łańcuchami, one nigdy stamtąd nie wyjdą. Ale Księga Objawienia mówi nam, że w czasie ucisku pojawią się demony wypuszczone z tego miejsca. Są tam więc takie, które będą uwolnione, żeby wzmocnić moc demoniczną w czasie ucisku.
Ale ta grupa demonów przez swojego rzecznika błagała Jezusa, żeby nie wysyłał ich do abyssu, do otchłani. Są bardzo szczęśliwe tam, gdzie są, siejąc spustoszenie na pogańskim obszarze. I mogę dodać dla waszej informacji, że ten rodzaj masowego opętania przez demony pasuje do pogańskiego środowiska pełnego bożków, pełnego fałszywych religii, w pełni narażonego na styczność z królestwem ciemności w jego najszerszym zakresie. Więc to jest jego prośba. „Albowiem powiedział mu: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka!”. Proszę, nie wysyłaj nas do otchłani.
Zatrzymam się tutaj i powiem tylko, że widzimy tu niszczycielską, destrukcyjną moc demonów, moc Szatana. Nie oszukuj się co do Szatana. Nie zawsze jest to tak oczywiste. Nie zawsze jest to tak jawne. Ale mamy wystarczająco dużo takich ludzi w społeczeństwie, żeby rozumieć to zachowanie. Jak inaczej można wytłumaczyć to, że ktoś zabija bez litości i zjada ofiary? Jak to wyjaśnić?
To nie jest psychologiczna dewiacja, to jest demoniczne opętanie. Mamy tego wystarczająco dużo, żeby rozumieć, że to istnieje. Używamy nawet słów “potwory, maniacy”. Brakuje nam przymiotników, żeby opisać takich ludzi, których życie zostało dosłownie przejęte przez demony. Jak powiedziałem, to wyjątek, a nie reguła. Zwykle lubią pojawiać się w religijnych sytuacjach i chować się za duchownymi, nauczycielami i gorliwymi przywódcami religijnymi. Ich moc jest okrutna, śmiertelna, niszczycielska a nawet przeklęta.
Więc scena otwierająca ukazuje moc demonów. Nazwiemy ją niszczycielską, destrukcyjną mocą demonów. Ale w wersecie 8 przechodzimy do innego rodzaju mocy, uwalniającej mocy Bożej. Uwalniającej mocy Bożej. I ten rzecznik demonów oraz te demony, które są tak liczne w tym człowieku, one wiedzą, jaką moc ma Syn Boży. Wiedzą, że ma od nich większą moc. Jak mówi Pismo: „Ten, który jest w was, jest większy niż ten, który jest na świecie”.
Wiedzą, że Jezus przyszedł, żeby zniszczyć dzieła diabła. Wiedzą, że On przyszedł, żeby zmiażdżyć głowę Szatana, żeby osądzić Szatana i całą jego sferę. One to wiedzą. Więc kiedy Jezus zaczyna im rozkazywać, mogą Go jedynie błagać, żeby nie wysyłał ich do otchłani, bo wiedzą, że Jego moc jest tak wielka, że może wysłać ich, gdziekolwiek tylko chce. Jedyne, co mogą zrobić, to błagać o litość. Można by pomyśleć, że wyśle ich do otchłani, bo to pozwoliłoby się ich pozbyć.
Czy świat nie byłby lepszym miejscem, gdyby nie było tu kilku tysięcy demonów? Ale On tego nie robi, bo tak naprawdę te demony nie należą do diabła, one należą do Niego. I jak wszystkie demony oraz sam Szatan, Szatan jest Bożym diabłem, a one funkcjonują w ramach celów i parametrów Bożego zamysłu dla Boskich celów. Zobaczymy, jak to się rozwinie, kiedy następnym razem przyjrzymy się uwalniającej mocy Bożej. Pomódlmy się razem.
Dziękujemy Ci, Panie, za wspaniały czas uwielbienia dzisiejszego poranka. Jakże nasze serca zostały podniesione pięknem muzyki i jakiż kontrast stanowiło dla nas spotkanie z tym człowiekiem. Co za ostry kontrast ze słodyczą chrześcijańskiej społeczności, z radością życia w Duchu, z życiem w mocy i obecności błogosławionego Ducha Świętego, w którym jest pokój, radość, miłość, rozsądek i spokój, w przeciwieństwie do tego.
Co za kontrast między dwoma światami i co za kontrast między szalonym człowiekiem a majestatycznym Jezusem, między całą brzydotą, zgrozą, przemocą i terrorem a doskonałym spokojem we władczej obecności Syna Bożego. Dziękujemy Ci, Panie, że wszyscy zostaliśmy uwolnieni od mocy Szatana. Zostaliśmy uwolnieni do mocy Chrystusa i żyjemy nie dzięki własnej sile, lecz dzięki Jego mocy. Możemy powiedzieć razem z Pawłem: „Żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”.
Dziękujemy Ci za to, co przyniósł nam w pokoju, radości, miłości, rozsądku, słodkiej społeczności i błogosławionym uwielbieniu, którego ten cenny człowiek w tej historii mógł doświadczyć dzięki Twojej łasce. Dziękujemy Ci za tę łaskę, która dociera do każdego grzesznika, bez względu na to, jak nędzny może być ten grzesznik. Tylko Chrystus mógłby chcieć zbawić tak okropną osobę. To musi być prawie niespotykany wyraz łaski zbawienia, że chociaż był grzesznikiem, został pokochany i przemieniony.
Dziękujemy Ci, Panie, za tę przemianę, która dokonała się w naszym życiu, która nas uwolniła. Niech nas raduje Twoje potężne dzieło. Oddajemy Tobie całą chwałę w imieniu Chrystusa.
© EWC | Amor Veritatis | GTY
