Postacie w dramacie krzyża cz. 1

skopiuj link
https://youtu.be/Zu_XWQETMj4

Transkrypcja wideo

Otwórzmy Słowo Boże na 14 rozdziale Ewangelii Marka. Chcę wam powiedzieć, że ten dzień będzie bardzo ważny, zarówno dziś rano, jak i wieczorem. Będziemy przechodzić przez pierwszych szesnaście wersetów rozdziału 14. Właściwie, dziś rano przejdziemy przez pierwsze dwa, a wieczorem następne, od 3 do 16. Więc niech nikt nie siada w oknie. Gdyby tu w ogóle było jakieś okno. Ten fragment, który rozpoczyna rozdział 14, prowadzi nas do krzyża. Jesteśmy teraz w cieniu krzyża.

Wielka mowa o drugim przyjściu Chrystusa dobiegła końca, a Marek przenosi nas teraz do tego, co uważam za Miejsce Najświętsze Pisma Świętego. Wchodzimy za zasłonę, żeby zobaczyć pokropienie krwią. To jest święta ziemia Pisma Świętego, opis krzyża. I oczywiście, zawierają to wszystkie cztery Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Gdy będziemy przechodzić przez rozdziały 14, 15 i 16, których tematem przewodnim są krzyż i zmartwychwstanie, przyjrzymy się szczegółom związanym ze śmiercią Pana i Jego zmartwychwstaniem. Jednak pierwszych szesnaście wersetów mówi o postaciach biorących udział w tym dramacie.

Oczywiście, scena należy do Chrystusa. To On jest główną postacią w tym niezwykłym dramacie. Wszyscy inni odgrywają tylko drugoplanowe role. Są jak statyści. Odgrywają jednak swoją rolę. Odgrywa ją Sanhedryn, żydowscy przywódcy. Odgrywa ją Maria, która namaszcza Jezusa. Odgrywa ją Judasz, który Go zdradza. Rolę w przygotowaniu do Jego śmierci odgrywają nawet Jego naśladowcy, uczniowie. Zobaczymy, jaką rolę odgrywają. I zobaczymy Chrystusa na środku sceny.

Jest jednak ktoś, kto nie jest tutaj wspomniany, a kto jest głównym bohaterem. Można powiedzieć, że jest On nadprzyrodzonym reżyserem tego dramatu i jest nim nikt inny jak sam Bóg. Podobnie jak w Księdze Estery, gdzie wszystko, co się dzieje, jest suwerennym działaniem Boga, choć Bóg nie jest widoczny, wszystko, co dzieje się tutaj, w przygotowaniu, w procesie i w egzekucji Jezusa, dzieje się za sprawą niewidzialnej ręki niewidzialnego Boga. Bóg realizuje swój cel przez wszystkie te postaci, z których każda ma swoją funkcję i moment na scenie. Ale to On stoi za tym wszystkim.

Przeczytam wam te szesnaście wersetów. „A po dwóch dniach była Pascha i święto Przaśników. I arcykapłani oraz uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Go podstępem pojmać i zabić. Mówili jednak: Tylko nie w święto, aby nie było rozruchów między ludem. A gdy On był w Betanii, w domu Szymona trędowatego i siedział przy stole, przyszła niewiasta, mająca alabastrowy słoik czystego olejku nardowego, bardzo kosztownego. Stłukła alabastrowy słoik i wylała olejek na głowę Jego.

A niektórzy mówili z oburzeniem między sobą: Na cóż ta strata olejku? Przecież można było ten olejek sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I szemrali przeciwko niej. Ale Jezus rzekł: Zostawcie ją. Czemu jej przykrość wyrządzacie? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie pośród siebie i gdy zechcecie, możecie im dobrze czynić, mnie zaś nie zawsze mieć będziecie. Ona, co mogła, to uczyniła. Uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb.

Zaprawdę powiadam wam: Gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła. A Judasz Iskariot, jeden z dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. A oni, gdy to usłyszeli, uradowali się i obiecali dać mu pieniądze. I szukał sposobności, jak by Go wydać. A w pierwszy dzień Przaśników, kiedy zabijali baranka paschalnego, zapytali Go uczniowie Jego: Gdzie chcesz, abyśmy poszli i przygotowali Ci wieczerzę paschalną?

I posłał dwóch uczniów swoich, i rzekł im: Idźcie do miasta i spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Za nim idźcie. A gdziekolwiek by wszedł, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel mówi: Gdzie jest moja izba, w której mógłbym spożyć wieczerzę paschalną z uczniami moimi? A on pokaże wam przestronną jadalnię, przygotowaną i przystrojoną. Tam nam przygotujcie. I odeszli uczniowie, i przyszli do miasta, i znaleźli, jak im powiedział, i przygotowali wieczerzę paschalną”. W tym przygotowaniu do Jego śmierci swoją rolę odgrywają przywódcy, swoją rolę odgrywa Maria, swoją rolę odgrywa Judasz i uczniowie odgrywają rolę.

Ale mocą, która działa za kulisami, jest nikt inny jak Bóg, który kieruje każdym szczegółem śmierci Chrystusa. Tak wypełnia się Boży plan. Został on ustalony, jak mówią Dzieje Apostolskie 2:23, zgodnie z powziętym z góry postanowieniem Boga. Śmierć Jezusa nie była wypadkiem, nie była rewolucją, która wymknęła się spod kontroli. Nie była nieudaną ideą. Była Bożym planem. Dzieje Apostolskie 4 mówią, że zrobili to, co Bóg wcześniej postanowił, kiedy zabili Jezusa. Sam Jezus powiedział, że Syn Człowieczy przyszedł, żeby oddać swoje życie na okup za wielu.

Widzicie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa zawsze były w centrum chrześcijaństwa, sercem zbawienia, kluczową prawdą ewangelii i głównym tematem całej Biblii. Krzyż jest szczytem historii odkupienia, zatwierdzeniem Nowego Przymierza, jedynym zadośćuczynieniem za grzech, zaspokojeniem Bożej sprawiedliwości, przebłaganiem świętego gniewu, ucieleśnieniem suwerennej miłości i łaski, niezbędnym przedmiotem zbawczej wiary i jedyną nadzieją życia wiecznego.

Ze względu na znaczenie krzyża, jest on zapowiedziany w ogrodzie, kiedy Bóg poświęcił ofiarę, żeby okryć nagich Adama i Ewę, nagich po swoim grzechu. Jest to zapowiedziane w obietnicy, tuż po upadku i przekleństwie, kiedy Bóg objawia, że przyjdzie człowiek, który zostanie zraniony przez Szatana, ale który zmiażdży głowę Szatana. Krzyż jest zapowiedziany w przyjętej ofierze Abla. Krzyż jest przepowiedziany w arce, która ocaliła osiem dusz. Krzyż widać w zwierzęciu ofiarnym, które zajęło miejsce Izaaka na górze Moria.

Krzyż widać w barankach paschalnych zabijanych w Egipcie, których śmierć i krew chroniły rodziny przed Bożym sądem. Krzyż ukazany jest w uderzonej skale na pustyni, która dała wodę spragnionym ludziom. Krzyż zapowiedziany jest w wężu wywyższonym na pustyni w celu uzdrowienia. Krzyż można dostrzec w działaniu Boaza, krewnego odkupiciela. Krzyż jest oczekiwany we wszystkich ofiarach lewickich.

I krzyż jest wyraźnie oraz szczegółowo przepowiedziany w Psalmie 22, Izajasza 53 i Zachariasza 12, nawet co do wydarzeń, które spotkały Jezusa i słów, które wypowiedział. Kiedy Jan Chrzciciel wskazał, że Jezus jest Mesjaszem, powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Wszyscy wiedzieli, że baranek był użyteczny i akceptowany przez Boga tylko wtedy, kiedy był zabity. Jan Chrzciciel wiedział więc, że Mesjasz musi umrzeć. Wszyscy to wiedzieli. Stary Testament jasno o tym mówił.

Objawienie Jana 13 – choć znajduje się na końcu Biblii – przenosi nas nawet przed powstanie Pisma i przed stworzenie. Objawienie Jana 13 mówi, że Jezus był barankiem zabitym od założenia świata, co oznacza, że plan śmierci Chrystusa istniał już przed stworzeniem. To nie jest dobra idea, która się nie powiodła. To coś, co było zaplanowane od wieczności. Tylko krzyż daje skruszonemu wierzącemu w Chrystusa przebaczenie wszystkich jego grzechów oraz obietnicę wiecznego nieba i wiecznej radości.

Rozumiejąc znaczenie krzyża i rozległość jego prawdy, nic dziwnego, że śpiewamy tak wiele pieśni o krzyżu. Krzyż i zmartwychwstanie są najwyższym świadectwem Bożej dobroci, Jego zbawczej miłości, Jego prawości, Jego łaski, Jego miłosierdzia, Jego mądrości, Jego sprawiedliwości, Jego świętości i wszystkich innych atrybutów. Dlatego wszyscy czterej Ewangeliści kończą swoje relacje o Jezusie szczegółami na temat Jego śmierci i zmartwychwstania. To punkt kulminacyjny całej historii.

Wiecie, że Jezus mówił o swojej śmierci przy wielu okazjach. Prawdopodobnie mówił o niej bardzo, bardzo często. Tylko w ostatnich rozdziałach Ewangelii Marka cztery razy Jezus wspomniał konkretnie o aresztowaniu w Jerozolimie, o byciu źle traktowanym, zabitym i zmartwychwstaniu trzeciego dnia. Rozdział 8, werset 31. Rozdział 9, werset 31 Rozdział 10, werset 33, a w formie przypowieści w rozdziale 12, wersecie 7. Nie jest to więc zaskoczenie dla żadnego czytelnika Pisma, nie jest to zaskoczenie dla Jezusa i nie powinno być zaskoczeniem dla tych, którzy słyszeli, jak mówił o swojej śmierci.

Odrzućcie ten pogląd sceptyków, krytyków i niewierzących, że sprawy Jezusa wymknęły się spod kontroli i, że coś złego stało się z Jego dobrymi intencjami. To tutaj Bóg prowadził Go, jak również całą historię odkupienia. I robił to jeszcze, zanim zaczął się czas. Gdy więc dochodzimy do rozdziału 14, wchodzimy w końcową część relacji Marka, który prowadzi nas w stronę krzyża i zmartwychwstania. Przyjrzymy się przygotowaniom do Jego śmierci.

Przyjrzymy się Jego agonii, Jego zdradzie, Jego aresztowaniu, Jego procesowi, zaparciu się Piotra, ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu. Więc najbliższe tygodnie będą dla nas niezwykle ekscytujące. Kiedy dochodzimy do rozdziału 14, przypominam raz jeszcze, że nasz Pan był w środowy wieczór na Górze Oliwnej i patrzył w stronę terenu świątyni po wschodniej stronie Jerozolimy. Właśnie zakończył swoje wielkie nauczanie o swoim powtórnym przyjściu, gdy przyjdzie ustanowić swoje Królestwo.

To już się skończyło. Jezus kończy więc ten dzień z uczniami, mówiąc o swoim powtórnym przyjściu i swoim Królestwie. Tymczasem, jednocześnie, przywódcy zajęci są planowaniem i doprowadzeniem do Jego morderstwa. To pokazuje ich oderwanie od rzeczywistości. W miarę rozwoju sytuacji w rozdziale 14 widzimy różne postaci. Pierwszymi z nich są przywódcy religijni. Zanim jednak przyjrzymy im się w wersetach 1 i 2, musimy się na chwilę cofnąć i wskazać tego, który kieruje wszystkim mocą swojej opatrzności, a jest nim nikt inny jak sam Bóg.

To wynika już z pierwszego zdania: „A po dwóch dniach była Pascha i święto Przaśników”. To nie jest przypadkowa informacja. Bożym zamiarem było, żeby podczas tej Paschy, w 30 roku n.e., czternastego dnia miesiąca Nisan, dokładnie o godzinie, o której zabijano baranki paschalne, o trzeciej po południu, Jezus umarł. To jest bardzo precyzyjne. Boży plan był taki, żeby w roku 30 n.e., 14 dnia miesiąca Nisan, w czasie Paschy, w piątek, około godziny trzeciej po południu, gdy zaczynano zabijać wszystkie baranki paschalne, umarł prawdziwy baranek paschalny.

Jezus umarł o trzeciej godzinie w tamten piątek, w czasie tej Paschy. Interesujące jest to, że właśnie w tym czasie przywódcy nie chcieli Go zabijać. To był ostatni moment, w którym chcieliby Go zamordować, ale to był czas wyznaczony przez Boga i, szczerze mówiąc, to nie oni o tym decydowali. To bardzo ważne, żebyście to zobaczyli, ponieważ przez cały czas będziemy dostrzegać niewidzialną rękę Boga w każdym szczególe. Żydzi obchodzili trzy główne święta: Święto Pięćdziesiątnicy, które było świętem pierwszych plonów, Święto Namiotów upamiętniające wędrówkę przez pustynię i Święto Przaśników.

Święto Przaśników upamiętniało wyjście z Egiptu, kiedy przygotowali przaśny chleb i opuścili Egipt. Te uroczystości upamiętniały wydarzenia z ich historii. Święto Przaśników trwało siedem dni i upamiętniało przaśny chleb z czasu wyjścia z Egiptu. Księga Wyjścia, rozdział 12, wersety od 15 do 20. Obchodzono je od 15 do 21 dnia miesiąca Nisan. Od 15 do 21, co przypada mniej więcej na kwiecień, właśnie na tę porę roku. Pierwotnie było ono związane ze żniwem jęczmienia, jak wynika z Księgi Wyjścia i Powtórzonego Prawa.

Czternasty dzień miesiąca poprzedzał to święto. Dzień przed Świętem Przaśników była Pascha i w takiej kolejności wymienione są w wersecie 1. Pascha przypadała 14 dnia. Od 15 dnia zaczynało się i przez 7 dni trwało Święto Przaśników. Bo pamiętacie, że kiedy opuścili Egipt, zanim wyszli ze swoim przaśnym chlebem, była Pascha. Zabijcie baranka, posmarujcie krwią odrzwia i nadproża drzwi, a anioł śmierci przejdzie obok was. Tak świętowali Boże ocalenie ich w Egipcie przez Paschę.

Oni wciąż to robią, to żydowski seder. Przy okazji, Pascha pochodzi od hebrajskiego słowa pesach, które oznacza „przejść ponad”, ponieważ anioł śmierci ominął ich domy, które pokropili krwią w Egipcie. Święto Przaśników zostało następnie połączone z Paschą, tak że używano tych pojęć zamiennie. Bożym zamiarem było to, żeby Pan Jezus spożył Paschę ze swoimi uczniami w czwartek wieczorem.

Posłuchajcie tego harmonogramu: W czwartek wieczorem, kiedy galilejscy Żydzi świętowali Paschę – powiemy o tym więcej dziś wieczorem – to świętowanie Paschy trwało do północy i później, więc obchodzili Paschę późnym wieczorem w czwartek, co przechodzi już w piątek. Plan był taki, żeby Jezus został aresztowany bardzo wcześnie rano, żeby był sądzony rano, co było nielegalne, żeby był skazany rano i ukrzyżowany rano, a umarł o trzeciej po południu w piątek i został złożony do grobu przed szóstą, bo musiał spędzić trzy dni w grobie – co za niesamowity harmonogram – a następnie zmartwychwstać w niedzielę.

Gdybyś zebrał wszystkich tych ludzi i próbował to zorganizować, nie dałoby się tego przeprowadzić, tak precyzyjnego harmonogramu. Marek stwierdza, że po dwóch dniach była Pascha i święto Przaśników. To wciąż środa. Piątek to dzień śmierci Jezusa. To Boży plan. Jezus sam powiedział w Jana 10:18: „Nikt mi życia nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli”. A pamiętacie, że kiedy, wisząc na krzyżu, powiedział: „Wykonało się” i umarł, byli zaskoczeni?

Powodem ich zaskoczenia było to, że zanim umarł, zawołał donośnym głosem. A jeśli miał w płucach dość powietrza, żeby krzyknąć na cały głos, to miał dość powietrza, żeby przeżyć. Wiele razy próbowano Go zabić, wiele razy. Ale Jego wrogom nigdy nie udało się Go zabić. Przykład tego zobaczycie w Ewangelii Marka 3:6. Ale cofnijmy się jeszcze wcześniej. Wróćmy do pierwszej próby Jego zabicia przez Heroda, który postanowił, że chce Go zabić, kiedy był jeszcze niemowlęciem.

Kiedy otrzymał tę informację, wiedział już, że dziecko, które uważał za zagrożenie dla jego tronu, ma mniej niż dwa lata, dlatego wysłał swoich żołnierzy w okolice Betlejem i wymordował wszystkie dzieci płci męskiej w wieku do dwóch lat. Ale nie skrzywdził Jezusa, ponieważ anioł przyszedł do Józefa, ostrzegł go przed tą rzezią, kazał mu uciekać do Egiptu i nie wracać dopóki Herod nie umrze. Na początku swojej działalności, w Nazarecie, wszedł do synagogi, żeby głosić – według Ewangelii Łukasza 4.

A ponieważ oskarżył ludzi o ich grzeszność, dosłownie, mieszkańcy Jego rodzinnego miasta, którzy znali Go przez całe życie, próbowali strącić Go z urwiska, ponieważ Jego nauczanie tak ich obrażało. Ale On przeszedł między nimi, a oni nawet tego nie zauważyli. Przy innej okazji, opisanej w 5 rozdziale Ewangelii Jana, udał się do sadzawki Betezda, w pobliżu Jerozolimy i uzdrowił kalekiego człowieka. I uczynił to w szabat, co rozwścieczyło przywódców.

Czytamy tam, że „Żydzi tym usilniej starali się o to, aby Go zabić, bo nie tylko łamał sabat, lecz także Boga nazywał własnym Ojcem, i siebie czynił równym Bogu”. Zabiliby Go tam na miejscu, w ten szabat albo następnego dnia, ale nie byli w stanie. W Ewangelii Jana 7:25 znajduje się interesujące stwierdzenie na temat Jezusa. Jest tam nazwany tytułem – może nigdy tak na to nie patrzyliście – ale to jest tytuł, którym był nazwany. Stał się znany jako „Ten, którego chcą zabić”. Ten, którego chcą zabić.

Nie używali nawet właściwego imienia. To po prostu człowiek, którego chcą zabić. W 7 rozdziale Ewangelii Jana wysłano straż świątynną, żeby Go zabić. Żeby Go aresztować, a potem zabić. Wrócili z niczym. Byli oszołomieni Jego mocą i autorytetem. Potrafili tylko mamrotać, że nigdy nie słyszeli nikogo, kto mówiłby tak jak On. Prawdopodobnie było wiele więcej zamachów na życie Jezusa, które nie zostały zapisane w Ewangeliach, ale wszystkie spisane jak i niespisane poniosły porażkę, bo to nie był Jego czas. To nie był Boży czas na zabicie Baranka.

Baranek miał zostać zabity podczas Paschy w konkretnym roku i w konkretny dzień. Szczegóły tego planu były ustalone. W Ewangelii Łukasza 22:22 Jezus powiedział: „Syn Człowieczy odchodzi, jak było postanowione”. Dzieje Apostolskie 2:23: „według powziętego z góry Bożego postanowienia”. Powzięte z góry postanowienie Boga. Z Bożego postanowienia miał umrzeć w czasie Paschy, kiedy zabijano baranki, ponieważ był Barankiem Bożym, którego śmierć gładzi grzech świata. Filip wyjaśnił Etiopczykowi, że Jezus był Barankiem zapowiedzianym przez Izajasza.

Izajasz powiedział, że jest jak jagnię na rzeź prowadzone, milczące wobec tego, który je strzyże. Dzieje Apostolskie 8. Paweł powiedział w 1 Koryntian 5:7: „Chrystus jest naszą Paschą”, czyli naszym Barankiem Paschalnym, który został za nas ofiarowany. To Piotr powiedział, że nieskalany Baranek Paschalny był przewidziany przed założeniem świata i że nie zostaliśmy wykupieni srebrem albo złotem, ale drogą krwią Baranka niewinnego i nieskalanego. Jan powiedział, że Baranek, który został zabity, jest godzien wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.

Cała Biblia przed i po widzi Chrystusa jako Baranka ofiarnego. Gdy patrzy się z zewnątrz na wydarzenia dotyczące Pana Jezusa, na aresztowanie, na niesprawiedliwy proces, niesprawiedliwą egzekucję, jest to ohydna seria zbrodni, a jej sprawcy ponoszą winę za te niesprawiedliwości. Żadna ofiara niesprawiedliwości nie była bardziej niewinna niż bezgrzeszny Syn Boży. Najbardziej niewinny, ponieważ doskonale sprawiedliwy, doskonale święty, doskonale bezgrzeszny. Dlatego też został niesprawiedliwie oskarżony i został niesprawiedliwie stracony.

Żaden człowiek nigdy nie doświadczył większej niesprawiedliwości, ponieważ nigdy nie było doskonałego człowieka. I nikt nie doświadczył większej męki niż On, ponieważ znoszenie takiej niesprawiedliwości było cierpieniem, którego On nigdy nie doświadczył. To było niezasłużone, niesprawiedliwe, krzywdzące i bolesne. W rzeczywistości, został jawnie zamordowany przez tych, którzy uznawali Jego nieskazitelność. Piłat powiedział: „Nie znajduję w Nim żadnej winy”, po czym kazał Go zabić. Z ludzkiego punktu widzenia jest to bezprecedensowy akt niesprawiedliwości.

Nic w historii świata nie mogłoby się z tym równać, ponieważ, gdyby prawda była znana, jeśli prawo jest takie, jak powiedział Jezus, że jeśli nienawidzisz w swoim sercu, jesteś równy mordercy, wszyscy bylibyśmy sprawiedliwie straceni. Ale ten człowiek nie zgrzeszył. Bóg i Człowiek. Jedyna naprawdę bezgrzeszna osoba, jaka kiedykolwiek żyła. Niewinna, bez skazy, cnotliwa, święta, nieskalana, a jednak został zabity i nie został zabity przez przypadek, ale został zabity celowo. Został niesprawiedliwie zamordowany z rąk ludzi. Czy mogę dodać coś, o czym być może nigdy nie pomyślałeś?

Cierpiał niesprawiedliwie z rąk ludzi. Cierpiał też z rąk Boga. Nie było niczego, o co ludzie mogliby Go oskarżyć. Nie było też nic, o co Bóg mógłby Go oskarżyć. Został ukarany za grzechy, których nie popełnił. Nie zrobił tego, o co oskarżali Go Żydzi. W końcu, oskarżyli Go o wzniecanie buntu przeciwko Cezarowi. Wcale tego nie robił. Ukarali Go za to, czego nie zrobił, ale Bóg też ukarał Go za to, czego nie zrobił. Cierpiał tak, jakby był winny.

Najbardziej zły czyn, jakiego kiedykolwiek dopuścili się źli ludzie, a zarazem najbardziej cudowny i pełen miłości czyn, jakiego kiedykolwiek dokonał Bóg. Najgorsze wypaczenie sprawiedliwości w historii, a jednocześnie największe zadośćuczynienie sprawiedliwości w historii. Krzyż jest pełen paradoksów i zagadek. Oczywiście, jest to ludzka niesprawiedliwość w swojej najgorszej postaci, ale ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa było także największym aktem Bożej sprawiedliwości. Chociaż Bóg zabił Go za grzechy, których nie popełnił – Bóg zabił Go za grzechy, które popełniliśmy my… My je popełniliśmy – uczynił to w najwspanialszym celu, żeby zapewnić zbawienie grzesznikom i wprowadzić ich do nieba.

Jeśli nie rozumiesz krzyża w ten sposób, nie możesz być chrześcijaninem. Istnieje stara liberalna idea, która zaprzecza odkupieniu Chrystusa, zaprzecza Jego zastępczej śmierci, zaprzecza temu, że złożył ofiarę w nasze miejsce, na którego spadła sprawiedliwość Boża, żebyśmy my mogli przed nią uciec. Stara liberalna idea, która mówi, że Jezus jest tylko przykładem oddania życia za kogoś, wzorem miłości. Takie rozumienie Jezusa jako przykładu sugerowałoby, że trzeba być gotowym oddać życie za kogoś, na kim ci zależy. Rzucić się pod autobus i odepchnąć tamtą osobę. Czy o to w tym chodzi?

Ta stara liberalna herezja pojawiła się ponownie w zeszłym miesiącu w książce Roba Bella „Love Wins”. To herezja. A te rzekome dziesięć tysięcy ludzi, które są w tym – cokolwiek to jest – nie mogę tego nazwać kościołem, ale cokolwiek to jest, w Grand Rapids w stanie Michigan, gdzie on przebywa, zaprzecza też wiecznej karze. Ludzie, którzy tam siedzą i tego słuchają, powinni biec tak szybko, jak tylko mogą, w przeciwnym kierunku z tego miejsca, zanim trafią do piekła, którego istnieniu on zaprzecza. Bo jeśli zaprzeczasz zastępczej ofierze Jezusa Chrystusa, to zaprzeczasz ewangelii.

To jest serce wszystkiego. Nie można sprowadzić Jezusa jedynie do przykładu ofiarnej miłości. On był ofiarą Boga. Inny, popularny pogląd głosi, że należy to odrzucić, bo jest to Boskie znęcanie się nad dzieckiem. Ojciec zabija swojego Syna. A jednak On był ofiarą Boga. Został zabity przez Świętego, który Go miłował. Został zabity przez Tego, który Go doskonale umiłował, żeby zaspokoić Bożą sprawiedliwość i Bożą prawość w imieniu niegodnych, niezasługujących grzeszników, tak że – nie dla nas – ale po to, żeby Bóg mógł dać swojemu Synowi, przez śmierć swojego Syna, odkupioną ludzkość, aby chwalili Go na wieki wieków.

Rozumiecie to? Powodem istnienia odkupionych grzeszników jest to, by niebo było wypełnione ludźmi, którzy oddają chwałę Chrystusowi. Ojciec umiłował Syna. Ojciec pragnie dać Synowi odkupioną ludzkość, żeby mogli Go chwalić, uwielbiać, czcić, kochać i służyć Mu na zawsze, a my jesteśmy tym darem miłości. Patrząc na to z innej strony, Ojciec szuka oblubienicy dla swojego Syna, odkupieni są oblubienicą i On daje oblubienicę swojemu Synowi. To nie z naszego powodu, my jesteśmy drugorzędni.

To miłość Ojca do Syna skłoniła Go, by dał Synowi dar, którym jesteśmy – odkupioną ludzkość. A zgodnie z tym, co mówi Nowy Testament, gdy wszyscy zostaniemy zgromadzeni i oddani Synowi, Syn weźmie nas wszystkich wraz ze sobą i zwróci Ojcu w odwzajemnionym akcie Bożej miłości. Jesteśmy wciągnięci w tę niesamowitą Bożą miłość między Ojcem a Synem. Ale wiesz, w starożytności jeśli chciało się poślubić pannę młodą, trzeba było za nią zapłacić. Jeśli byłeś panem młodym, ojciec mówił: „Oto panna młoda, ale musisz zapłacić cenę”. Czasem nazywano to posagiem.

Ceną, jaką Jezus musiał zapłacić, był krzyż, ofiarowanie samego siebie, żeby zaspokoić Bożą sprawiedliwość, największa ofiara, jaka kiedykolwiek została złożona, najczystszy akt miłości, jaki kiedykolwiek miał miejsce. To uwolniło łaskę zbawienia zarówno w przód, jak i wstecz, w całej historii ludzkości, dla wszystkich, którzy opamiętali się i uwierzyli. Jezus Chrystus nie został więc zabity dlatego, że Jego plan się nie powiódł ani dlatego, że odrzucono jakąś rewolucję. Został umieszczony na krzyżu przez Ojca, a Izajasza 53 mówi to całkowicie jednoznacznie.

Izajasza 53:10: „Lecz spodobało się Panu zetrzeć Go i zgnębić”. Jako ofiarę przebłagalną, dla Jego upodobania. Powiem to jeszcze raz. Spodobało się Panu zetrzeć Go i zgnębić, złożyć Go w ofierze przebłagalnej dla Jego upodobania. Śmierć Chrystusa nie jest dziełem przypadku. Został wysłany na śmierć i upodobało się Ojcu Go zmiażdżyć. A Izajasza 53 mówi, że „został zraniony za nasze występki, starty za nasze nieprawości. Kara dla naszego pokoju była na Nim”.

Bóg był w pełni usatysfakcjonowany Jego ofiarą. Dlatego wzbudził Go z martwych, wywyższył po swojej prawicy, uczynił Go Najwyższym Kapłanem nad swoimi i pewnego dnia wyśle ​​Go, aby ustanowił swoje wieczne Królestwo. On nie umarł niespodziewaną śmiercią. Mówił to wiele razy. Często wspomina to Jan: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła”, moja godzina jeszcze nie nadeszła, moja godzina jeszcze nie nadeszła. A potem dochodzimy do 12 rozdziału Ewangelii Jana i nagle On mówi: „Nadeszła godzina”. W Ewangelii Jana 12, 13 i 17 On odnosi się do godziny. Do chwili, do przełomowego momentu.

W Mateusza 26:18 używa słów „Mój czas”, mój czas. To jest człowiek wydany zgodnie z powziętą wcześniej wolą Boga. A teraz tylko na chwilę, tylko na moment, spojrzymy na drugoplanowe postacie w tym dramacie. Bóg kieruje wszystkim, ale poznajmy pierwszą małą grupę. „Arcykapłani oraz uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Go podstępem pojmać i zabić. Mówili jednak: Tylko nie w święto, aby nie było rozruchów między ludem”. Więc kiedy był ten jeden moment, w którym nie chcieli Go zabić?

W czasie Paschy. W tym czasie. Dlaczego? Jerozolima wypełniała się setkami tysięcy pielgrzymów w to najliczniej obchodzone święto w roku. Ale oni muszą się zebrać, żeby Go zabić. Mają plan, żeby to zrobić, ale nie chcą tego robić w tym tygodniu. Chodzi o Sanhedryn. Naczelni kapłani i uczeni w Piśmie to po prostu przedstawiciele tej rządzącej grupy składającej się z 70 mężczyzn i arcykapłana zaangażowanych we wszystkie te plany.

Ewangelia Mateusza 26:3 mówi, że zebrali się w domu arcykapłana Kajfasza. Spotkali się w jego domu, na jego dziedzińcu, żeby zaplanować, jak zabić Chrystusa. Nie mogli Go już dłużej tolerować. Kiedy wszedł do miasta, przyciągnął ogromne zainteresowanie ludzi tak zwanym triumfalnym wjazdem. Zaatakował ich świątynię. Przez całą środę nauczał wbrew wszystkiemu, w co wierzyli. Więc u Jana, zabiorę was teraz na to spotkanie, którego zapis znajduje się w Jana 11:47:

„Arcykapłani i faryzeusze zwołali Radę Najwyższą i mówili: Cóż uczynimy? Człowiek ten dokonuje wielu cudów. Jeśli Go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w Niego. Wtedy przyjdą Rzymianie i zabiorą naszą świątynię i nasz naród”. Dla ludzi w Sanhedrynie była to kwestia polityczna. Saduceusze w ogóle nie przejmowali się teologią, a to oni byli głównymi graczami. Bali się, że jako naród stracą swoje swobody. Stracą część swojej pozycji społecznej, a także wpływy polityczne i władzę,

bo jeśli ludzie pójdą za Jezusem, przyjdą Rzymianie i uznają to za zagrożenie dla siebie. Będziemy mieć kłopoty. „A Kajfasz, który tego roku był arcykapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie wiecie”. Nie potraficie znaleźć żadnego rozwiązania. Co zamierzacie zrobić? Werset 50: „I nie myślicie, że lepiej jest dla nas, by jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek ten lud zginął”. Musimy Go zabić. I tak, werset 53 mówi: „Od tego też dnia naradzali się, aby Go zabić”.

Obmyślili pewien plan, jak to zrobić. Jedyne co wiemy o ich planie to to, że nie zamierzali tego robić w tym tygodniu. Tak mówi Marek. Mówili: „Tylko nie w święto, aby nie było rozruchów między ludem”. Zamierzali złapać Go podstępem. Dolos to greckie słowo, które oznacza oszustwo. Właściwie jest to określenie haczyka na ryby, czyli czegoś bardzo zwodniczego, jeśli jesteś rybą. Chcieli Go więc schwytać podstępem, a potem… – greckie słowo oznacza tutaj „zamordować”, apokteinō. Ale chcą to zrobić bez zamieszek, bo myślą, że jest On tak popularny.

Swoją drogą, przecenili ludzi. Naprawdę przecenili lojalność tych kapryśnych, chwiejnych ludzi. Ale jedno było pewne: „Nie chcemy aresztować Go publicznie i nie chcemy zabić Go w tym tygodniu”. Chcemy przeczekać aż zakończy się Święto Przaśników i tłumy odejdą. Pascha była absolutnie najgorszym czasem na aresztowanie i zabicie Jezusa, a najgorszym momentem w całym tym okresie byłoby zrobienie tego w Paschę, w ten piątek, kiedy zabijano wszystkie baranki paschalne. Wszyscy to wiedzieli.

To był najgorszy moment, ale to nie oni mieli nad tym kontrolę. To był czas Boga. To był czas Boga. Bóg pokierował nimi tak szybko, że aresztowali Go w nocy, osądzili rano, ukrzyżowali o poranku, zmarł o trzeciej po południu, został zdjęty z krzyża na prośbę Józefa z Arymatei. Ciało zdjęto i złożono w grobie jeszcze przed zakończeniem dnia. Nie mogli odroczyć tego, co zaplanował Bóg. Zamordowali Go dokładnie w tym czasie, w którym chcieli tego uniknąć. Ich nastawienie do Niego też było przepowiedziane.

Gdybyście myśleli, że Żydzi będą kochać Mesjasza, kiedy On przyjdzie, posłuchajcie Izajasza 49:7: „Tak mówi Pan, Odkupiciel Izraela, jego Święty, do tego, którym każdy gardzi i którym brzydzą się narody”. To Bóg mówi do swojego Syna, który będzie wzgardzony i znienawidzony przez naród. Co mówi Izajasza 53:3? „Był wzgardzony i – jaki? – opuszczony”. Wzgardzony i opuszczony. Chcieli Jego śmierci. Ale nie wtedy. Jednak w Księdze Przysłów 19:21 czytamy: „Wiele jest zamysłów w sercu człowieka, ale rada Pana się ostoi”.

Zabójstwo Jezusa było jednym z największych przejawów Bożej opatrzności w historii. Żydowscy przywódcy ułożyli swój plan, ale został on pokrzyżowany i zastąpiony Bożym planem. Spotykamy więc wrogów. Jak już mówiłem, dziś wieczorem spotkamy przyjaciół, zdrajcę i naśladowców, uczniów i poznamy rolę, jaką odgrywają. Wszystko to jest równie fascynujące. Zaszczycasz nas, Panie, darem Twojej prawdy. Nie ma większego skarbu, jak powiedział psalmista: „Jest bardziej pożądana niż złoto, nawet najszczersze złoto, i słodsze niż miód, nawet niż plaster miodu”.

Jak cenna jest prawda, zwłaszcza ta, która ukazuje Twoją chwałę, Twoją kontrolę i Twój zamysł w przeciwieństwie do głupoty ludzi. Jak cenna jest prawda, która wywyższa Chrystusa. Panie, dziękujemy Ci, że gdy patrzymy na krzyż i widzimy najgorsze, co uczynili ludzie, jednocześnie widzimy Twoje największe dzieło. Najgorszy czyn grzeszników jest najlepszym dziełem Boga. Dziękujemy Ci, że nawet w szczegółach widzimy, Panie, nadprzyrodzony charakter każdego pojedynczego wydarzenia w tym niesamowitym dramacie, który ukazuje Twoją niewidzialną rękę, ponieważ upodobało Ci się zmiażdżyć swojego Syna dla nas.

Dziękujemy Ci za tę chwalebną ewangelię. Dziękujemy, że nas kochasz i że posłałeś swojego Syna jako przebłaganie za nasze grzechy, a nie tylko nasze, ale całego świata. Że przyszedł zadośćuczynić Twojej sprawiedliwości, dźwigając nasze grzechy na swoim ciele. Ta chwalebna prawda jest naszym zbawieniem, kiedy w nią wierzymy. Jej odrzucenie oznacza jedynie większe potępienie. „O ileż surowszej kary godzien będzie ten, kto ją odrzuca”, mówi Pismo. Lepiej byłoby nigdy jej nie poznać, niż ją poznać i odrzucić.

Panie, proszę, żebyś uczynił dziś dzieło w ludzkich sercach. Jeśli są tu tacy, którzy nie znają Chrystusa, nie przyjęli Go jako Zbawiciela i Pana, którzy na wieki będą ponosić karę w piekle za swoje grzechy, ponieważ odrzucili ofiarę złożoną w Chrystusie, O Boże, niech to będzie dzień, w którym obudzisz ich martwe dusze, przywrócisz wzrok ich ślepym oczom, słuch ich głuchym uszom i chęć uwierzenia. Uczyń ich chętnymi w dniu Twojej mocy, żeby otworzyli swoje serca dla Chrystusa, i byli zachowani od sądu.

Dziękujemy Ci, że nawet w najciemniejszej godzinie historii ludzkości – z ludzkiej perspektywy – światło Twojej obecności i celu świeci jasno. Dziękujemy, że możemy Cię wielbić. Prosimy, żebyś już teraz przyprowadzał do pokoju modlitwy tych, którzy potrzebują pomocy, żeby mogli znaleźć kogoś do rozmowy, kogoś, kto im doradzi, pokaże im Słowo Boże lub pomodli się z nimi, żeby, Panie, żadne pytania nie pozostały bez odpowiedzi, ale ludzie mogli otrzymać potrzebną pomoc. Dlatego jesteśmy tutaj, żeby to zaoferować.

Dziękujemy za wszystko, czym cieszyliśmy się podczas tego wspólnego nabożeństwa. Nasze serca ponownie radują się błogosławieństwami, które przyszły do nas przez Twojego Syna, naszego Zbawiciela, w imię którego się modlimy. Amen.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.