Tytuł: Syn Dawida, Pan wszystkich
Seria: Ewangelia Marka (14/27)
Transkrypcja wideo
Otwórzmy Boże Słowo na 12 rozdziale Ewangelii Marka. Jestem bardzo wdzięczny, że jesteście tu dziś wieczorem, żeby kontynuować rozważanie tej części Ewangelii Marka. Chcę przeczytać fragment od wersetu 35 do 37. To krótki fragment Pisma Świętego, ale ma bardzo, bardzo dalekosiężne implikacje. „A Jezus, nauczając w świątyni, odezwał się i rzekł: Jakże to uczeni w Piśmie mogą mówić, że Chrystus jest Synem Dawida? Wszak sam Dawid powiedział w Duchu Świętym: Rzekł Pan do Pana mego:
Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem stóp twoich? Sam Dawid nazywa Go Panem, skądże więc jest synem jego? A wielkie mnóstwo ludu chętnie Go słuchało”.
Ta bardzo krótka, ale niezwykle wymowna rozmowa, którą nasz Pan prowadzi w środę Tygodnia Męki, w świątyni, w czasie Jego nauczania, porusza najważniejszą i fundamentalną rzeczywistość Jego posługi, czyli Jego tożsamość. Kim On jest? Kim jest ten człowiek, Jezus? I czy rzeczywiście jest Mesjaszem? A nawet więcej, czy jest Synem Bożym, wcielonym Bogiem? Jest to, oczywiście, kluczowe i fundamentalne dla wiary w Niego.
Historycznie Żydzi, również współcześni Żydzi, powszechnie podzielali ten sam pogląd na temat Mesjasza, że Mesjasz będzie człowiekiem i nikim więcej niż człowiekiem. Mesjasz miał być ziemskim władcą, człowiekiem o ogromnej, niezrównanej mocy, wpływie i potędze. Mimo tego miał być człowiekiem. Miał powstać, żeby podbić wszystkich wrogów Izraela, a następnie doprowadzić do wypełnienia wszystkich obietnic danych Abrahamowi, przekazanych jego potomkom oraz powtórzonych i rozwiniętych w obietnicach danych Dawidowi o nadchodzącym Królu i Królestwie.
Wszystkie obietnice Starego Testamentu, które są w pewnym sensie zakorzenione w przymierzu z Abrahamem i rozwinięte w przymierzu z Dawidem, są powiązane z przyjściem tego człowieka, który jest Mesjaszem, czyli Chrystusem. Słowo “Chrystus” oznacza Mesjasza. Powtórzę, żebyście to rozumieli, oni zakładali i wierzyli, że Mesjasz będzie człowiekiem i nikim więcej, lecz będzie sprawował władzę przekraczającą jakiegokolwiek króla, jakiego świat kiedykolwiek widział. W Starym Testamencie jest wiele obietnic dotyczących zasięgu i czasu trwania Królestwa Mesjasza, które przewyższają wszystkich innych historycznych władców.
Niekoniecznie postrzegali Mesjasza jako Zbawiciela pojedynczych dusz. Widzieli Mesjasza raczej jako Zbawiciela swojego ludu, Żydów. Nie widzieli też i nie widzą do dziś, że Mesjasz jest Bogiem w ludzkim ciele. W żydowskim rozumieniu jest on człowiekiem i właśnie to doprowadziło ich do bezpośredniego zderzenia z Jezusem, bo Jezus twierdził, że jest kimś więcej niż człowiekiem. Jak wiemy z rozważania tej części Marka, religijni przywódcy Izraela nienawidzili Jezusa. Nienawidzili Go z żarliwą niechęcią. Nienawidzili Go za Jego atak na ich teologię, na ich obłudę, za Jego atak na ich działalność w świątyni. Nienawidzili Go za Jego wpływ, który umniejszał ich wpływ w oczach ludzi. Nienawidzili Go za to, że publicznie ich potępiał, że publicznie demaskował ich zepsucie i obłudę oraz właściwie za przedstawianie Bożego obrazu prawdziwej religii, który był sprzeczny z ich własnym.
Ale przede wszystkim nienawidzili Go za bycie bluźniercą, ponieważ czynił się równym Bogu. Wygłaszał takie słowa jak: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. A także: „Ja działam i mój Ojciec działa”. Nigdy nie mieli problemu ze zrozumieniem tych stwierdzeń. Oni wiedzieli, że On twierdził, że jest Bogiem. Tak naprawdę cała Jego służba zmierzała do wniosku, który Jan wyraża na końcu swojej Ewangelii dobrze nam znanymi słowami: „Te zaś – cztery Ewangelie – są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga”. Jest Mesjaszem, ale jest kimś więcej niż namaszczonym na Króla człowiekiem, jest także Bogiem Synem.
Żydzi wierzyli i niektórzy nadal wierzą, że Mesjasz będzie nie tylko człowiekiem, ale będzie człowiekiem z rodu Dawida, że będzie nie tylko człowiekiem z rodu Dawida, ale będzie w pewnym sensie podobny do Dawida w tym, że podobnie jak Dawid pokona wrogów Izraela i doprowadzi do ustanowienia chwalebnego Królestwa. Z pewnością nie wierzyli, że Jezus był spełnieniem tej mesjańskiej nadziei. Jeśli wrócimy do rozdziału 11, do wersetu 27: „gdy się przechadzał po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani i uczeni w Piśmie, i starsi. I mówili do Niego: Jaką mocą to czynisz? Albo kto Ci dał tę moc, abyś to czynił?”.
Mają na myśli to, co właśnie zrobił, czyli że wyrzucił ich ze świątyni i potępił ich jako grupę rabusiów, którzy zamienili teren świątyni w jaskinię zbójców, jaskinię zepsucia. Kiedy mówili do Niego: „Jaką mocą to czynisz?”, potwierdzali swój brak wiary w to, że jest Mesjaszem. „Co daje Ci prawo do robienia tego, co robisz? Co daje Ci prawo do mówienia tego, co mówisz? Kim jesteś, żeby mówić nam, że to jaskinia zbójców? I kim jesteś, żeby mówić, że to należy do Twojego Ojca, a Ty wiesz, czego chce Twój Ojciec, a my nie?”.
Nie byli przekonani, że On jest Mesjaszem. I naprawdę musieli się zmagać, żeby utrzymać to przekonanie, bo musieli przejść obok eksplozji cudów, których dokonywał, a które można było opisać jedynie jako dokonujące się mocą Boga. Nawet gdyby wierzyli, że był tylko człowiekiem, musieliby przyznać, że moc Boża przeszła przez Niego w niezrównany sposób. W Starym Testamencie byli ludzie, przez których Bóg dokonywał cudów. Również apostołowie byli ludźmi, przez których Bóg czynił cuda. Ale nikt nigdy nie miał takiej mocy nad chorobą, demonami, śmiercią i naturą jak ten człowiek. Dlatego zaciekle walczyli, żeby utrzymać swoje przekonanie, że On nie jest Mesjaszem.
To staje się tutaj sednem. Pamiętajcie, że jest środa podczas Tygodnia Męki. Jezus jest w świątyni, naucza o Królestwie i głosi ewangelię, konfrontuje Go Sanhedryn. Przychodzą falami, najpierw faryzeusze z herodianami, potem saduceusze, a następnie, jak widzieliśmy dziś rano, kolejny przedstawiciel faryzeuszy, uczony w Piśmie, który zadaje Mu trzecie pytanie. On odpowiada na każde pytanie, a oni pozostają oszołomieni i nie potrafią Go usidlić, żeby zwrócić przeciwko Niemu tłum czy wzbudzić przeciwko Niemu gniew Rzymu. Oni już skończyli. Końcówka wersetu 34: „I nikt nie śmiał Go już więcej pytać”. Udaremnił wszystkie ich próby.
Teraz On przejmuje inicjatywę, werset 35: „A Jezus, nauczając w świątyni, odezwał się”. Przechodzi od odpowiadania na ich pytania do zadania własnego. Role się odwracają. A tak przy okazji, to Jego ostatnia, osobista rozmowa z przywódcami religijnymi Izraela. To ostatnie słowo. I to ostatnie słowo, które Jezus ma do powiedzenia tym przywódcom odpowiedzialnym za przekazywanie Bożej prawdy reszcie narodu, ostatnie słowo, jakie ma im do powiedzenia, dotyczy Jego tożsamości. Ma to pokazać, że On rzeczywiście jest Mesjaszem, który jest człowiekiem, ale nie tylko człowiekiem, bo również Panem. Możemy zatytułować ten fragment: „Syn Dawida i Pan Dawida”.
Ostatnie świadectwo Jezusa, dotyczące Jego tożsamości, jest absolutnie kluczowe. Chciałbym zatem zasugerować, że werset 35 jest ostatecznym zaproszeniem. Ostatecznym zaproszeniem. Myślę, że to zaproszenie częściowo wynika ze stwierdzenia, które wypowiedział w wersecie 34, w bezpośrednio poprzedzającej rozmowie z uczonym w Piśmie. Odpowiedział mu: „Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego”. Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego. Powiedział mu tak, ponieważ ten człowiek rozumiał, że kwestie związane z Królestwem są duchowe, wewnętrzne, dotykają serca, a nie zewnętrznych zachowań, ofiar i ceremonii.
Wiedział więc, że przynajmniej jeden z nich nie był daleki od Królestwa Bożego. Tutaj mamy co najmniej zaproszenie dla tego, który jest niedaleko, żeby faktycznie się zbliżył. A następnym krokiem byłoby oczywiście przyjęcie Chrystusa takim, jakim On jest. Żeby być zbawionym, trzeba wierzyć w prawdę na temat osoby Jezusa Chrystusa. Nie możesz mylić się w swojej chrystologii i otrzymać daru zbawienia. Nawet po całej nienawiści wyrażonej przez przywódców, nawet po całym powierzchownym zainteresowaniu chwiejnego tłumu, nawet po wszystkich próbach usidlenia Go, odczuwając gorycz i nienawiść od tych przywódców, On nadal jest i zawsze pozostaje współczującym ewangelistą, zapraszającym grzeszników zmierzających do piekła zarówno przywódców, jak i zwykłych ludzi, żeby na nowo rozważyli, kim On jest.
A tutaj mamy ostatnie zaproszenie. Jeszcze jeden moment, w którym mogą porzucić swoje jawne odrzucenie lub niezdecydowanie, a jeden uczony w Piśmie może przejść od bycia niedaleko do całkowitego wejścia do Królestwa. Jak wiecie, skierował do nich najmocniejsze nagany. Publicznie zawstydził przywódców za ich oszustwo, obłudę, zabójczy wpływ i kłamstwa, Ale równocześnie z wysunięciem oskarżenia przeciwko nim wciąż okazuje troskę o to, by poznali i uwierzyli w prawdę o Nim, która jest jedyną drogą zbawienia.
Pismo mówi, że Pan nie ma upodobania w potępieniu bezbożnego. Jak wiemy, radością Boga jest zbawienie grzeszników, a smutek Boga wiąże się z ich zagładą. W Ewangelii Łukasza 19 Jezus patrzy na Jerozolimę, widzi miasto, które nie okazało skruchy i płacze. On płacze. Jego serce jest obciążone, Jego serce jest złamane. Pamiętacie, jak w przypowieści o synu marnotrawnym z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza ojciec zwrócił się, do starszego brata i prosił go, by ten wziął udział w uroczystości? Takie jest serce Boga wobec żydowskich legalistów, faryzeuszów, którzy Go odrzucili.
Nie wszyscy faryzeusze byli jednakowo źli. Nie wszyscy uczeni w Piśmie byli jednakowo źli. Nie wszyscy przywódcy na zawsze odrzucili Chrystusa. Mówię to, bo ważne jest rozumieć, że tam, gdzie kierowane jest zaproszenie, można oczekiwać odpowiedzi. Kiedy Pan daje zaproszenie, Jego Duch może wzbudzić właśnie taką reakcję, jakiej wymaga zaproszenie.
Ilustracja, Łukasza 23:50, człowiek imieniem Józef, który był członkiem Sanhedrynu, członkiem Rady, mężem dobrym i sprawiedliwym, nie zgodził się na ich plan ani na ich działanie. Człowiek z Arymatei, miasta żydowskiego, oczekiwał Królestwa Bożego, ten człowiek poszedł do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. To rzadkość, niezwykła rzadkość.
Nasz Pan zadaje więc pytanie, które jest bardzo odmienne od ich pytania. Oni pytali z przewrotnych pobudek. Zadawali pytania, żeby zastawić pułapki. Zadawali pytania, żeby osiągnąć zgubne skutki. Nasz Pan zadaje to pytanie z pozytywnym zamiarem, mając na celu zbawienie, żeby wyciągnąć rękę po raz ostatni. A oto pytanie, werset 35: „Jakże to uczeni w Piśmie mogą mówić, że Chrystus jest Synem Dawida?”. Jeśli zestawicie to z paralelnym fragmentem w Ewangelii Mateusza – paralela jest też w Ewangelii Łukasza, w rozdziale 20 –
ale jeśli przejdziecie do Mateusza, jeśli uda wam się to zestawić, rozmowa wygląda mniej więcej tak, według Mateusza 22:41 Jezus zaczyna, pytając: „Co sądzicie o Chrystusie? Czyim jest synem? Co sądzicie o Mesjaszu?”, Chrystus oznacza Mesjasza. „Czyim jest synem?”. Forma pytania nie kieruje jeszcze uwagi bezpośrednio na Niego samego. To po prostu prośba o zidentyfikowanie Mesjasza i tego, czyim synem ma być Pomazaniec. W relacji Ewangelii Mateusza odpowiadają: „Dawida”. Wszyscy mówią, że ma być Synem Dawida. Musi pochodzić z linii Dawida.
A nasz Pan potwierdza to tutaj, kiedy wracamy do tej rozmowy u Marka: „Jakże to uczeni w Piśmie mogą mówić, że Chrystus jest Synem Dawida?”. Dlaczego wciąż mówicie, że to Dawid? Dlaczego to jest wasza odpowiedź? Bo nauczyli was tego uczeni w Piśmie, a oni mówią nam, że to poprawna odpowiedź. Dlaczego? Dlaczego mówią, że Chrystus jest Synem Dawida? A to pytanie jest tak naprawdę podchwytliwe, ponieważ chodzi Mu o to: „Jak to jest, że uczeni w Piśmie mówią, iż Chrystus jest tylko synem Dawida? Jak to jest, że mówią, że jest synem Dawida i nikim więcej?”. To implikuje to pytanie.
A to odsłania przed nami zasadniczo błędne wyobrażenie Mesjasza, z którym mieli do czynienia. Że był On człowiekiem, utalentowanym człowiekiem, wielkim przywódcą, wojownikiem, człowiekiem mocy, wpływu i władzy, i tak dalej, i tak dalej. I to wszystko miało być prawdą, ale nie było pełną odpowiedzią. Pamiętacie w Ewangelii Mateusza 16, kiedy Jezus zapytał uczniów: „Za kogo ludzie mnie uważają? A oni rzekli: Jedni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. A wy za kogo mnie uważacie?”. A Piotr, mówiąc w imieniu pozostałych, z Bożego natchnienia, powiedział: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego”. To pełna odpowiedź na to pytanie. Czyim jest synem? Jest Synem Dawida i Synem Boga.
Mieli niepełne zrozumienie, dlatego to końcowe zaproszenie pozwala ujawnić coś, co można by nazwać ostatecznym niezrozumieniem. Cała ich odpowiedź brzmiała: „Dawidowym, synem Dawidowym”. Tak mówili uczeni w Piśmie. Skąd uczeni w Piśmie to wzięli? Oczywiście z 2 Samuela 7:12-13, z wielkiej obietnicy przymierza Dawidowego, gdzie Pan mówi, że pojawi się wielki Syn Dawida – nie Salomon, lecz o wiele większy Syn Dawida, który będzie miał wieczne Królestwo. To właśnie obietnica, że Mesjasz będzie Synem Dawida. Musicie przeczytać Psalm 89. Psalm 89 wyraźnie wskazuje, że Mesjasz ma być Synem Dawida. Widać to też w Amosa 9:11, Micheasza 5:2, a nawet w Ezechiela 37:24-27, więc znali swój Stary Testament. I była to powszechna wiedza wśród ludzi.
Spójrzmy jeszcze przez chwilę na Mateusza. Pokażemy, jak powszechnie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie z linii Dawida. W czasie swojej służby Jezus spotykał ludzi chorych, ludzi, którzy potrzebowali uzdrowienia. Oni do Niego przychodzili. W 9 rozdziale Ewangelii Mateusza czytamy o zdarzeniu, w którym dwóch niewidomych idzie za Nim, werset 27, wołając: „Zmiłuj się nad nami, Synu Dawida”. Mają przez to na myśli Mesjasza. Syn Dawida staje się więc synonimem określającym Mesjasza.
Jezus pokazał, że ma Boską moc i wielu spośród ludzi patrzyło na Niego jako na tego, który daje największą nadzieję na Mesjasza. Jeśli przejdziemy do rozdziału 12, zobaczymy w wersecie 22 człowieka opętanego przez demona, który był ślepy i niemy. Przyprowadzono go do Jezusa. On go uzdrowił tak, że niemy zaczął mówić i widzieć. Cały tłum był zdumiony i mówił: „Czy nie jest to Syn Dawida?”. Widzicie więc, że oni nawet nie nazywają Mesjasza po prostu Mesjaszem. Nazywają Go Synem Dawida. Ten tytuł w ich umysłach jest właściwie synonimem. Oznacza ostatecznego, najwyższego, od dawna oczekiwanego Syna Dawida.
Jezus udał się w 15 rozdziale Ewangelii Mateusza w okolice Tyru i Sydonu. Jest to terytorium pogan. „I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida!”. To była kobieta spoza granic Izraela, a jednak postrzegała Go w tej mesjańskiej rzeczywistości i nazywała Go tytułem „Syn Dawida”. Dwóch niewidomych na drodze z Jerycha do Jerozolimy, rozdział 20, werset 30: „Zmiłuj się nad nami, Panie, Synu Dawida!”. A gdy wchodzi do miasta w Mateusza 21:9, tłumy mówią: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”. Mamy więc obraz sytuacji. Jest postrzegany jako Syn Dawida. To tytuł mesjański. Mówię o tym po prostu, żeby wyjaśnić, że ludzie powszechnie rozumieli, iż Mesjasz miał być Synem Dawida. Synem Dawida.
Dlaczego zwracam na to uwagę? Ponieważ bardzo ważne jest, żeby to powiedzieć. Mateusz dokłada wszelkich starań, by udowodnić, że tak właśnie jest. Robi to w swojej genealogii. Genealogia z 1 rozdziału Ewangelii Mateusza, która znajduje się na samym początku Nowego Testamentu, jest zapisem genealogii Jezusa, Mesjasza, Syna Dawida. Śledzi ona Jego rodowód od Abrahama przez Dawida, aż do Jego ojca, Józefa, Jego ziemskiego ojca. Nie ojca, z którego był zrodzony, ale ojca Jego prawnej tożsamości jako syna. Łukasz również bardzo mocno to podkreśla w 3 rozdziale swojej Ewangelii. Podaje tam genealogię Marii. A genealogia Marii również prowadzi przez linię Dawida, tak że ziemski ojciec Jezusa należał do rodu Dawida, a sama matka Jezusa była potomkiem Dawida.
Jezus spełnia więc konieczny warunek mesjańskiego rodowodu. Jest prawnie Synem Dawida. Należy do linii Dawida po obu stronach swojej rodziny. Nie mogłoby być bardziej skutecznego ataku na tożsamość Jezusa niż udowodnienie, że nie jest potomkiem Dawida. Gdyby byli w stanie to wykazać, zakończyłoby to całą sprawę. A przy okazji, warto dodać, że wszystkie zapisy genealogiczne były przechowywane w świątyni. Dlatego przywódcy religijni oraz Sanhedryn byli opiekunami tych dokumentów. Możecie być pewni, że te zapisy zostały bardzo dokładnie zbadane. Sami uczeni w Piśmie prowadzili księgi z wielką starannością.
Nie można było tylko twierdzić, że ma się czyste pochodzenie. Trzeba było je udowodnić, żeby mężczyzna mógł korzystać z jakichkolwiek praw obywatelskich. Każdy Izraelita znał swoje plemię, znał swoje pochodzenie i swoich przodków. Można więc było łatwo sprawdzić rodowód ojca i matki Jezusa, a wtedy okazałoby się, że rzeczywiście był Synem Dawida. Jak już powiedziałem, gdyby udało się to podważyć, położyłoby to kres wszelkim twierdzeniom, że Jezus jest Mesjaszem.
Zatem ich odpowiedź jest poprawna w tym sensie, że On jest Synem Dawida, ale nie jest wystarczająca. Nie oddaje pełnego obrazu. Nie sięga wystarczająco daleko. Szczerze mówiąc, Dawid miał wielu synów. A w całej historii żydowskiej było wielu ludzi i wielu nawet w czasach samego Jezusa, którzy byli potomkami Dawida. Chyba to rozumiecie? Gdy linia rodowa rozchodzi się od Dawida na wiele pokoleń, pojawia się bardzo wiele osób, które mogą prześledzić swoje pochodzenie aż do Dawida. Jak zatem odróżnić Jezusa od wielu, którzy wyszli z lędźwi Dawida? Pochodzenie od Dawida to tylko jedna cecha, musi być ich więcej.
I tak to końcowe zaproszenie prowadzi do ostatecznego niezrozumienia, które skutkuje ostatecznym wyjaśnieniem, w którym nasz Pan odpowiada na pytanie, nad którym musieli teraz zastanawiać się w swoich umysłach. Werset 36: „sam Dawid powiedział w Duchu Świętym: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem stóp twoich. Sam Dawid nazywa Go Panem, skądże więc jest synem Jego?”. Nasz Pan był kaznodzieją ekspozycyjnym. To jest ekspozycja Psalmu 110. Przytoczony jest tutaj Psalm 110, werset 1. „Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem stóp twoich – lub też – uczynię twoich nieprzyjaciół twoim podnóżkiem”.
Nie wystarczy powiedzieć, że Mesjasz jest Synem Dawida. Dlaczego to nie wystarczy? Ponieważ Dawid nazywa Go Panem. Jeśli Mesjasz jest tylko człowiekiem, jak Dawid może nazywać Go Panem? Jak On może być jednocześnie Synem Dawida i Panem Dawida? Spójrzmy na to zdanie: „Rzekł Pan do Pana mego”. Ojciec mówi do Syna, który jest Panem Dawida. Do tego, który będzie wywyższony, aby królować, i pod którego stopy zostaną położeni wszyscy wrogowie. Sam Dawid nazywa Go Panem. Słowo “Pan” to Kyrios, hebrajskim odpowiednikiem jest Adonai. To Boski tytuł używany w całym Starym Testamencie. Dawid nazywa Go swoim Panem.
Powiecie: „Może Dawid po prostu się mylił”. Nie, spójrzcie z powrotem na werset 36: „Sam Dawid powiedział… – co czytamy dalej? – w Duchu Świętym”. W Duchu Świętym. Nawet paralelny tekst z Mateusza 22:43 mówi: „W Duchu”. W Duchu Świętym. Chodzi o to, że kiedy Dawid nazwał Mesjasza Panem, mówił pod natchnieniem Ducha Świętego. Tak więc Dawid, pod natchnieniem Ducha Świętego, nazywa Mesjasza-Chrystusa, swojego potomka, swojego przyszłego syna, Panem. To Psalm 110:1: „Rzekł Pan do Pana mego”. Jahwe mówi do Tego, który jest moim Panem. Kto jest tym moim Panem? Ten, który zasiądzie na tronie, pod którego stopy zostaną położeni wrogowie. To mesjański opis.
Żydzi zawsze to uznawali – i to jest ważne – Żydzi historycznie zawsze uznawali, że Psalm 110 jest psalmem mesjańskim. W starożytności nie było co do tego sporu. A swoją drogą jest to najczęściej cytowany Psalm przez autorów Nowego Testamentu. Jest cytowany najczęściej ze wszystkich psalmów. Cytuje go Piotr w Dziejach Apostolskich 2, Paweł w 1 Liście do Koryntian 15, kilka razy autor Listu do Hebrajczyków. We wszystkich trzech Ewangeliach Jezus przypisuje ten psalm Dawidowi. Kiedy więc pojawiają się słowa „Mój Pan”, Dawid identyfikuje Mesjasza jako swojego Pana. To znaczące, że nasz Pan użył tego psalmu. Jest to psalm mesjański.
Psalm ten był tak mocno zakorzeniony w tradycji żydowskiej jako psalm mesjański, że we wczesnym okresie Kościoła Żydzi mieli z nim problem, bo chrześcijanie zaczęli odnosić ten psalm do Chrystusa, tak jak to robią autorzy Nowego Testamentu. W rezultacie, Żydzi na setki lat porzucili mesjańską interpretację, zmienili swoją interpretację Psalmu 110. Niektórzy rabini odnosili go do Abrahama, inni do Melchizedeka, a jeszcze inni odnosili go później nawet do Judy Machabeusza. Inni odnosili go, z kolei, do różnych władców, a nawet do niektórych kapłanów.
A niektórzy rabini, w przypływach interpretacyjnych zabiegów, przestawiali hebrajskie litery, tworząc akrostychy, aby nadać mu inne znaczenia. Wszystko po to, żeby usunąć Jezusa z tego Psalmu. Jest to psalm mesjański. Uznawali go za psalm mesjański. Jest często cytowany w Nowym Testamencie. Wiele elementów tego psalmu związanych jest z osobą i dziełem Chrystusa. A co Jahwe powiedział Panu Dawida? „Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem stóp twoich”.
Dawid, który napisał ten psalm, mówi że sam Bóg, Jahwe Izraela, stwórca wszechświata, Bóg, prawdziwy Bóg, jedyny prawdziwy Bóg, wyznaczył Mesjaszowi miejsce – słuchajcie – po swojej własnej prawicy. „Siądź po prawicy mojej”. Bóg daje Mesjaszowi miejsce po swojej prawicy. Bóg identyfikuje Mesjasza jako Pana. Zajęcie miejsca po prawicy Boga oznacza równość w randze i równość w autorytecie. W praktyce ogłasza Jego Boskość. Dosłownie to tryb rozkazujący czasu teraźniejszego: „Zajmij swoje stałe miejsce”. Prawica Jahwe jest Jego mocą. Nie chodzi o to, że stoi tam jakieś krzesło. To sposób na powiedzenie, że jest w miejscu Boskiej mocy. Wiele fragmentów Starego Testamentu przypisuje moc Bożą prawicy Boga. Być na stałe umieszczonym po prawicy Boga, to być postawionym w najwyższej możliwej pozycji mocy i autorytetu.
Dlatego też Filipian 2 mówi, że został wywyższony, otrzymał imię ponad wszelkie imię. Tym imieniem jest Pan. I na to imię wszyscy mają się kłaniać. Dlatego Efezjan 1 mówi, że On jest Panem nad wszystkim, nad wszystkim, a następnie został dany Kościołowi jako jego Głowa. Jego wrogowie stają się Jego podnóżkiem. Jego wrogowie stają się Jego podnóżkiem. Dalsze wyjaśnienie znajduje się w Psalmie 2, który jest psalmem mesjańskim. Werset 8: „Dam ci narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie. Rozgromisz je berłem żelaznym, roztłuczesz jak naczynie gliniane”. Zmiażdżysz swoich wrogów.
A więc widzimy obraz tego, który zasiądzie na tronie obok Boga, obejmie panowanie i zmiażdży wrogów Boga. Według świadectwa Starego Testamentu jest On Synem Dawida, a jednak jest też Panem Dawida. To jest Bóg-Człowiek, to niepojęta, nieskończona tajemnica osoby Jezusa Chrystusa, Syna Dawida i Pana Dawida. Narodzonego jako człowiek z linii Dawida, a jednak On jest Panem Dawida. Żaden ojciec na Bliskim Wschodzie nigdy nie nazwałby swojego syna Panem. To coś całkowicie i absolutnie wyjątkowego. On jest Synem Dawida i Panem Dawida.
Zatem, kluczową kwestią jest tutaj boskość Chrystusa. Pan odwołuje się do psalmu, który wszyscy uznawali za psalm mesjański i pokazuje im, właśnie przez ten psalm, w którym Dawid wskazuje Tego, który będzie królować, że nie tylko będzie On człowiekiem, który króluje i sprawuje władzę, ale że wstąpi na prawicę Boga i sam będzie wyrazem Boskiej natury. Z pewnością Nowy Testament jest pełen dowodów na to, że był Bogiem. Dzielił z Bogiem atrybut wszechmocy. Twierdził, że jest Stwórcą, dowódcą żywiołów, dowódcą wszystkich stworzeń, dostarczycielem pożywienia, uzdrowicielem, wskrzesicielem umarłych, przebaczającym grzechy i sędzią wszystkich.
Miał atrybut wszechobecności, dzięki czemu mógł być wszędzie i w każdym czasie. Był wszechwiedzący, wiedział wszystko, nawet to, co działo się w umysłach ludzi. Był święty, prawdziwy, mądry, suwerenny, kochający, wieczny, pełen chwały. Miał wszystkie atrybuty Boga i ukazywał je wszystkie. Przyjmował uwielbienie. W istocie, wymagał uwielbienia. Należało Go szukać w modlitwie jako źródła wysłuchanej modlitwy i Tego, który otwierał zasoby Boga, aby wylewać błogosławieństwo na swój lud. Wszystko, co mówił, należało uznawać za prawdę Bożą. I należało w Niego wierzyć dla zbawienia.
Przyjął tytuły Boga: Skała, Kamień, Zbawiciel, Odkupiciel, Święty, Pan Zastępów, Król, Pierwszy i Ostatni, Światło, Prawodawca, wszystkie tytuły Boga ze Starego Testamentu, które Jezus przypisywał samemu sobie. Absolutnie i jednoznacznie, świadectwo czterech Ewangelii jest takie, że On jest Panem. To staje się wyznaniem, które zbawia. Rzymian 10:9: „Jeśli uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych” – to element wiary w Jego dzieło, które obejmuje krzyż. Ale co ważniejsze: „Jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem”. On jest Panem.
Pomyśl o tym w ten sposób, jeśli Bóg stał się człowiekiem, oczekiwalibyśmy, że Jego ludzkie życie będzie bez grzechu. Życie Jezusa takie było. To jednolite świadectwo przyjaciół i wrogów. Bezgrzeszność, nienaganność, nieskazitelność Jezusa. Nikt nie mógł znaleźć w Nim żadnej winy od początku aż do końca Jego życia. A podsumowuje to świadectwo Boga: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Bóg miał najwyższy standard, którego nasz Pan nigdy nie naruszył. Nie był zdolny do grzechu.
Postawmy znowu hipotezę. Gdyby Bóg był człowiekiem, oczekiwalibyśmy, że będzie żył doskonale, sprawiedliwie, w sposób święty. To jest pozytywna strona. Brak grzechu, a jedynie przytłaczające dowody obecności doskonałości, sprawiedliwości, czystości i oddania Bogu. Kiedy patrzysz na Jezusa, widzisz właśnie to. Miłość do Boga, komunia z Bogiem, pragnienie oddawania czci Bogu i podobania się Bogu. „Robię tylko to, co widzę, że robi mój Ojciec, co każe mi mój Ojciec, co podoba się mojemu Ojcu”. Doskonała ilustracja bezgrzeszności oraz doskonały wzór pobożności i oddania Bogu.
Hipotetycznie, gdyby Bóg był człowiekiem, oczekiwalibyśmy, że Jego słowa będą najwspanialszymi słowami, jakie kiedykolwiek wypowiedziano. Nie ma tu miejsca na spór. Słowa Jezusa właśnie takie były. Nawet ci, którzy się z Nim nie zgadzali, mówili: „Nigdy jeszcze człowiek tak nie przemawiał, jak ten człowiek mówi”. Jego nauczanie – jak widzieliśmy w Jego odpowiedziach na zadawane pytania – wprawiało ludzi w zdumienie z powodu Jego głębokiej mądrości i doskonałej wiedzy. Gdyby Bóg był człowiekiem, oczekiwalibyśmy, że będzie okazywał potężną władzę nad swoim stworzeniem. Jezus to robił. W każdym aspekcie: materialnym, duchowym i nadprzyrodzonym. Gdyby Bóg był człowiekiem, spodziewalibyśmy się też wielu nadprzyrodzonych czynów. Jezus kontrolował naturę, uzdrawiał ludzi, chodził po wodzie, przerywał pogrzeby, objawił transcendentną chwałę podczas przemienienia. Znacie całą listę tych wydarzeń, które to potwierdzają.
Może jeszcze jedna kwestia, o której warto pomyśleć w sensie hipotetycznym. Gdyby Bóg był człowiekiem, oczekiwalibyśmy, że ukaże On atrybuty Boga. Wszystkie one są obecne w Chrystusie. Miłość Boża, miłosierdzie Boże, łaska Boża – widzimy je w Chrystusie we wspaniały sposób. Wszystko to razem potwierdza fakt, że Mesjaszem jest Chrystus, który jest nie tylko Synem Dawida, ale także Panem Dawida. Co za wspaniałe wyjaśnienie. A nasz Pan zmusza ich, by zmierzyli się z własną interpretacją. Zawsze mówiliście, że to psalm mesjański. A Dawid mówił w tym psalmie o Mesjaszu, który będzie królował i rządził. Pozwólcie, że pójdę z tym o krok dalej. Dawid nazwał Go – tego, który będzie rządził – mój Pan, a Jego panowanie opisał jako panowanie po prawicy mocy Boga.
Najlepsze, co można o tym powiedzieć, to: „Wielkie mnóstwo ludu chętnie Go słuchało”. To naprawdę żałosne. Czy nie chcielibyście, żeby było napisane: „Wielki tłum upadł na twarz w obecności wcielonego Boga?”. Przywódcy mieli dość. Mateusz dodaje postscriptum. Mateusza 22:46: „I nikt nie mógł Mu odpowiedzieć ani słowa, ani też już nikt od owego dnia nie odważył się Go pytać”. To uciszyło przywódców.
A Marek mówi po prostu: „Tłumy chętnie Go słuchały”. Tak czy inaczej, skończycie w piekle. Możecie być zaciekawieni Jezusem, ale jest to równie śmiertelne i potępiające, jak nienawidzenie Go. To mistrzowskie wyjaśnienie Psalmu 110. I gdzie jest opamiętanie? Gdzie jest wiara? Gdzie jest uznanie tego, kim On jest? A będzie jeszcze gorzej.
Judasz tam był, słyszał to wszystko. Rozdział 14, werset 10: „Judasz Iskariot, jeden z dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać”. Aż trudno to sobie wyobrazić. Jak możesz widzieć to wszystko, słuchać tego wszystkiego, a potem pójść sprzedać Jezusa za pieniądze, wiedząc że ludzie Go zabiją? Rozdział 14, werset 43: „Gdy On jeszcze mówił, nadszedł Judasz, jeden z dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami od arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i starszych”. Zbierają się, żeby Go aresztować.
Werset 53 rozdziału 14: „Przywiedli Jezusa do arcykapłana, i zeszli się wszyscy arcykapłani i starsi, i uczeni w Piśmie”. Rozdział 15, werset 1: „I zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi oraz uczonymi w Piśmie i cała Rada Najwyższa odbyli naradę, po czym związali Jezusa, odprowadzili Go i wydali Piłatowi”. Z punktu widzenia tych ludzi, zakończenie jest tak tragiczne. Ostatnie zaproszenie, próba obalenia ostatniego niezrozumienia za pomocą ostatniego wyjaśnienia odpowiedniego tekstu nie wywarła na przywódcach żadnego realnego wpływu.
Byli tak zdecydowani w swojej nienawiści, tak głęboko pogrążeni w ciemności własnego grzechu, że nie potrafili zobaczyć światła, choć świeciło tuż przed nimi. W tym momencie, co zobaczymy w naszym następnym kazaniu z Marka, w tym momencie, werset 38, On zwraca się do tłumu i mówi: „Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie”. Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie. Oni zaprowadzą was do piekła.
Czasem ludzie lubią zakładać, że bycie religijnym jest czymś szlachetnym. Ale bycie przywódcą fałszywej religii, niezależnie od tego, o jaką fałszywą religię chodzi, oznacza bliższy związek z Szatanem niż u tych, którzy są zupełnie niereligijni, ponieważ Szatan przebiera się za kogo?… Za anioła światłości. Byli narzędziami piekła, które wydawały na świat synów piekła. On stał tam przed nimi, a oni nie potrafili dostrzec ciemności swoich serc. Miłość grzechu, miłość siebie, pycha, samozadowolenie z własnej religii. To potępiająca rzeczywistość. A Jezus mówi: „Wystrzegajcie się, ludzie, wystrzegajcie się tych przywódców”.
Wystrzegajcie się każdego, kto kiedykolwiek prowadzi was do błędnego poglądu na Chrystusa. Nie obchodzi mnie, czy to świadkowie Jehowy, mormoni, muzułmanie, buddyści. Słyszeliśmy o tym dziś wieczorem. Każda religia, która ma zniekształcony obraz Jezusa Chrystusa jest śmiertelnie niebezpieczna. I mówię to w sensie wiecznym. „Te rzeczy są spisane, żebyście wiedzieli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i żebyście wierzyli w Jego imię i wierząc, mieli życie wieczne”. Jeśli nie rozumiesz dobrze, kim jest Chrystus, nie możesz mieć życia wiecznego. Musisz wierzyć w prawdę o Nim.
Ojcze, to był wspaniały wieczór uwielbiania Ciebie, przebywania razem oraz cieszenia się dowodami Twojej łaski w życiu tych ludzi, którzy składali świadectwo. Dziękujemy Ci za prostotę Pisma Świętego. Dziękujemy Ci, Panie, za jego klarowność. Wielu powiedziałoby, że Biblia jest zbyt trudna do zrozumienia i że jest tyle różnych interpretacji, więc skąd możemy wiedzieć, co oznacza? Ale kiedy po prostu ją czytasz, rozważasz i otwierasz swoje serce, jej znaczenie ukazuje się tak wyraźnie i cudownie.
I w tej prawdzie przychodzi życie. Przez tę prawdę przychodzi błogosławieństwo. Twoje Słowo jest naszym życiem, Twoje Słowo jest naszym chlebem. Jest satysfakcją naszej duszy. Jest też naszym przesłaniem. Przyjmujemy prawdę dla dobra naszej duszy. Przekazujemy prawdę dla dobra innych. Obyśmy byli w tym wierni. Prosimy Cię, Panie, żebyś użył tego wspaniałego zgromadzenia, żeby było narzędziem w tym mieście, a nawet poza nim, dla prawdziwego zrozumienia Chrystusa.
Pierwsze pytanie, na które trzeba poprawnie odpowiedzieć w każdym głoszeniu ewangelii, brzmi: Kim jest Jezus Chrystus? Kim On jest? Bogiem i człowiekiem. Człowiekiem? Tak, Synem Dawida. Ale też Panem Dawida i tym, który na zawsze siedzi jako moc Boża na samym tronie Bożym również jako Bóg. Co za cudowna rzeczywistość. Jak prosto i jasno została nam wyjaśniona.
Modlę się, Panie, żebyś przyciągnął do siebie każdego spośród nas, kto nie uwierzył jeszcze w Chrystusa. Modlę się Panie, żebyś zburzył bariery stojące między nimi a opamiętaniem i wiarą w Pana Jezusa. Usuń ciemność i niezrozumienie. Przynieś światło prawdy, światło życia. Niech ciemność zostanie rozbita. Niech bariery zostaną złamane, a dusze tych ludzi zalane prawdziwym poznaniem Chrystusa, które przychodzi, kiedy Twój Duch objawia tę prawdę. Uczyń to, Panie. Tak jak powiedziałeś: „Niech stanie się światłość” w dziele stworzenia, przemów światłem do ciemnych dusz, nawet tej nocy, żeby mogły zobaczyć chwalebną prawdę o Chrystusie i przyjąć Jego zbawienie.
Dziękujemy Ci za wszystko, co uczyniłeś w życiu tych z nas, którzy Cię znają, kochają i Tobie służą. Prosimy, byś pozwolił nam być nieustannym błogosławieństwem i być użytecznym dla Ciebie w nadchodzących dniach. W szczególności myślimy o tym tygodniu, Panie, gdy wielu z nas będzie spotykać ludzi przybywających z całego świata. Modlimy się, Panie, żeby wypełniała się Twoja wola i aby dokonały się rzeczy, których nie da się po ludzku wytłumaczyć. Żeby wydarzyły się rzeczy, których nie potrafią wyjaśnić ani mówcy, ani kościół, ani zaangażowani ludzie, ale które można wytłumaczyć jedynie mocą pochodzącą od Ciebie. Uczyń wielkie dzieło w tym tygodniu. Dziękujemy Ci za to, czego oczekujemy i radujemy się w tym oczekiwaniu.
A teraz, Panie, modlimy się, żebyśmy mogli wychodzić stąd z radością i żebyśmy mogli powrócić do tego miejsca, gdzie wspólnie gromadzimy się, żeby Cię wielbić. My nie opuszczamy Ciebie i Ty nie opuszczasz nas, ale odchodzimy wzmocnieni, zachęceni, pobudzeni do miłości i dobrych uczynków dzięki doświadczeniu tej wspólnoty i dziękujemy za ten przywilej. W imieniu Chrystusa. Amen.
© EWC | Amor Veritatis | GTY
