Title: The Most Important Good and Bad News
Series: The Gospel of Mark (9/27)
Transkrypcja wideo
Przechodzimy do 8 rozdziału Ewangelii Marka. 8 rozdział Marka. Mam w głowie pragnienie, żeby przejść przez Ewangelię Marka dość szybko z nadzieją, że latem przyszłego roku będziemy mogli skończyć tę księgę. I myślę, że możemy to zrobić. Będziemy omawiać większe fragmenty i trzymać się tekstu Marka. Nie będziemy od niego odbiegać, chyba że Pan poprowadzi nas w innym kierunku. Taki jest plan. Nie możemy się więc doczekać wspaniałego czasu razem nad drugą połową tej cudownej historii.
W rozdziale 8 dochodzimy do wersetu 27 i następnych, od wersetu 27 do wersetu 33. To fragment Pisma Świętego, na który patrzyliśmy wcześniej. Nie w Ewangelii Marka, ale to samo opisuje Ewangelia Mateusza 16, podobny opis jest w Ewangelii Łukasza 9. Nic dziwnego, że te trzy Ewangelie synoptyczne, które przedstawiają zarys życia Chrystusa, wszystkie zawierają to konkretne wydarzenie, ponieważ jest ono tak doniosłe.
Nazwałem to kazanie „Doświadczenie najważniejszej dobrej i złej nowiny”. Wszyscy mieliśmy takie doświadczenia. Wszyscy słyszeliśmy kiedyś zdanie: „Mam dobrą i złą wiadomość”. Znamy to. Czasami jest to trywialne, a czasami jest poważne. Ale to jest doświadczenie najważniejszej dobrej i złej wiadomości. To jest bardzo skrajne dla Piotra i apostołów, do których adresowana jest ta dobra i zła wiadomość. To najgłębsza trauma, najwyższy szczyt, po którym następuje najniższa nizina.
W przypadku Piotra to największe wyróżnienie, jakie kiedykolwiek otrzymał, po którym nastąpiło największe potępienie, jakie kiedykolwiek otrzymał i które ktokolwiek otrzymał. Na początku wiadomość nie mogłaby być lepsza, a po chwili nie mogłaby być gorsza. Oto ta sytuacja, pozwólcie, że przeczytam, werset 27: „I wyszedł Jezus z uczniami do wiosek koło Cezarei Filipa. I pytał w drodze uczniów swoich, mówiąc do nich: Za kogo mnie ludzie uważają?
A oni Mu odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków.
I zapytał ich: A wy za kogo mnie uważacie?
Wtedy Piotr, odpowiadając, rzekł Mu: Tyś jest Chrystus.
I nakazał im surowo, aby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać. I mówił o tym otwarcie. A Piotr wziął Go na stronę i począł Go upominać.
Lecz On odwrócił się, spojrzał na uczniów swoich i zgromił Piotra, mówiąc: Idź precz ode mnie, Szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boskie, tylko o tym, co ludzkie”.
To po prostu fascynujący fragment. To punkt kulminacyjny całej Ewangelii Marka. Wszystko, co przed tym, prowadzi do tego. Wszystko, co później, wynika z tego. To jest moment, w którym uczniowie rozstrzygają kwestię osoby Jezusa. To moment, w którym wierzą, są przekonani i wyznają, kim On jest. Jest Chrystusem, Synem Boga żywego, jak brzmi pełna wypowiedź Piotra zapisana w Ewangelii Mateusza.
Ale wciąż panuje wielkie zamieszanie. Nie dotyczy ono osoby, tylko planu. Oni przyjmują osobę, ale odrzucają plan. Z perspektywy Piotra i uczniów dobra nowina polegała na uznaniu, że Jezus Chrystus to Mesjasz, Syn Boga żywego. Dla pełnego nadziei Żyda jest to ostateczne objawienie. To największe objawienie, jakie mogło kiedykolwiek nadejść. Przez wieki jako naród, przez całe życie jako jednostki, Żydzi oczekiwali przyjścia swojego Mesjasza, a wraz z przyjściem Mesjasza spełnienia wszystkich obietnic Starego Testamentu. Od samego początku aż do jego końca Stary Testament jest pełen obietnic związanych z nadejściem Mesjasza. Obietnic zbawienia, rozszerzonej ziemi, Królestwa, błogosławieństwa, dobrobytu, przemiany ziemi Izraela, nadejścia chwały, uczynienia Izraela najbardziej znaczącym i najsilniejszym narodem na ziemi, panowania Mesjasza, pełni radości, pokoju i błogosławieństwa. Na to właśnie czekali.
Ci ludzie podążali za Jezusem, dwunastu apostołów i inni uczniowie. Podążali za Nim przez ponad dwa lata. I przez cały ten czas mieli nadzieję, że On będzie Mesjaszem. Mieli nadzieję, że jest Mesjaszem, a teraz to wiedzą. Tutaj ostatecznie potwierdzają, że to wiedzą.
Jednak tuż po tym najwspanialszym ze wszystkich objawień, za tą najwspanialszą ze wszystkich wiedzą, przekonaniem i pewnością, pojawia się niezrozumiała, zła wiadomość, że Mesjasz ma zostać zabity. I nie sądzę, że po takim czymś usłyszeli słowa o zmartwychwstaniu. Szokująca wiadomość, tak szokująca, że z bohatera Piotr staje się antybohaterem. Tak szokująca, że z rzecznika Boga staje się rzecznikiem Szatana. Na tym polega paradoks tej chwili, dwa zderzające się ze sobą objawienia. On jest Mesjaszem. Tym, którego życie przyniesie zbawienie i błogosławieństwo dla Izraela i świata.
Zostanie jednak zabity przez naród Izraela i świat. W końcu uczniowie dotarli do miejsca, w którym mogą powiedzieć: „Ty jesteś Chrystusem. Ty jesteś Chrystusem”. Powiedzieli już: „Ty jesteś Synem Bożym”, odnosząc się do Jego osoby, że jest Chrystusem w związku z Jego działalnością jako Wybawicielem, Namaszczonym, Prorokiem, Kapłanem i Królem. Powiedzieli: „Zaprawdę, jesteś Synem Bożym”, kiedy chodził po wodzie po nakarmieniu pięciu tysięcy. Potwierdzili Jego Boskość, a teraz potwierdzają Jego mesjański urząd. I obie te rzeczy nastąpiły w ciągu zaledwie kilku tygodni. Dotarli na wyższy poziom, można powiedzieć, że na Mount Everest objawień, dotarli na szczyt – „Jesteś Synem Bożym i jesteś Chrystusem” – tylko po to, żeby być zrzuconym ze szczytu w najniższą dolinę. Dla nich jest to oksymoron, że Mesjasz, źródło życia, będzie zabity, że Mesjasz, król Izraela, będzie odrzucony przez Izrael. Są to zderzające się ze sobą rzeczywistości, które składają się na dobrą i złą nowinę.
Spójrzmy więc najpierw na dobrą nowinę. Na dobrą wiadomość, wersety od 27 do 30. „I wyszedł Jezus” – zatrzymajmy się tu na chwilę, żeby wrócić do wersetów od 22 do 26, do poprzedniego fragmentu, byli w Betsaidzie, która leży na północno-wschodnim brzegu Morza Galilejskiego, nieco na wschód od Kafarnaum. Z tego miasta pochodziło trzech apostołów. To znane miejsce, Jezus dokonał tam wielu, wielu cudów i dzieł. W rzeczywistości, nad tym miastem został ogłoszony sąd, bo było tam tak wiele dzieł, że ich kara w dniu sądu ostatecznego będzie gorsza niż kara Tyru i Sydonu, dwóch pogańskich, bałwochwalczych miast. A to z powodu objawienia Jezusa, które mieli.
Powrócił więc do bardzo znanego miejsca, znanego apostołom, miasta na północnym brzegu, które było znane im wszystkim, gdzie wielu z nich zajmowało się rybołówstwem w rodzinnym mieście co najmniej trzech z nich. Zakończeniem Jego służby w tym miejscu było uzdrowienie niewidomego mężczyzny na uboczu. W wersecie 26 powiedział do ślepego: „Idź do domu, nie wchodź do wsi”. To kolejny raz w Ewangelii Marka, kiedy Jezus mówi: „Nie chcę, żeby to się rozeszło”. I za chwilę się temu przyjrzymy.
Więc uczynił ostatni cud, w miejscowości Betsaida, która rozwijała się wtedy w miasto. A potem, w wersecie 27, czytamy: „I wyszedł”. Możemy więc założyć, że opuścił Betsaidę i udał się prosto na północ, bo czytamy: „wyszedł z uczniami do wiosek koło Cezarei Filipa”. To około 40 km na północ od Betsaidy, która była bardzo blisko Morza Galilejskiego, nazywano ją domem rybackim, więc zakładalibyśmy, że Betsaida ma związek z rybołówstwem, na północ od niej leżała Cezarea Filipowa. To najdalej wysunięte miejsce w Galilei, najdalej wysunięte miejsce w Izraelu. Leżała bardzo blisko starożytnego miasta Dan.
Pamiętacie, jak w 20 rozdziale Księgi Sędziów, i w 1 Księdze Kronik, kiedy chcieliśmy znać długość ziemi Izraela, mówiliśmy, że rozciąga się od Dan do Beer-Szeby. Beer-Szeba była miastem najbardziej wysuniętym na południe, Dan – najbardziej wysuniętym na północ. Cezarea Filipowa leżała tam, na północnej granicy, było to głównie miasto pogańskie. W większości było zamieszkane przez pogan, chociaż oficjalnie znajdowało się na terytorium Galilei w Izraelu.
Pierwotnie nazywała się Paneas. Nazwali ją tak poganie, którzy kiedyś tam mieszkali i dominowali nad tym miastem dla boga Pana. Słyszeliście kiedyś o fletni Pana? To dlatego, że w mitologii greckiej Pan jest pół-człowiekiem, pół-kozłem, który gra na flecie. Podobno ta mityczna postać urodziła się w jaskini w tych okolicach. Dlatego była utożsamiana z tym miastem. Wciąż była tam świątynia na cześć Pana, chociaż jego nazwa została zmieniona. A powodem tej zmiany było to, że Herod Wielki otrzymał to terytorium od Cezara Augusta. Otrzymał odpowiedzialność za to miejsce i za cały Izrael, żeby rządzić w imieniu Rzymu nad Żydami. Kiedy umarł, podzielił swoje królestwo na cztery części. Przekazał je swoim czterem synom. Ta część trafiła w ręce jego syna, Filipa, znanego jako Herod Filip Tetrarcha, który rządził również obszarem, na którym znajdowała się Betsaida. Ten obszar znalazł się w rękach Filipa Tetrarchy i było to posunięcie polityczne. Kiedy miał obszar, żeby okazać szacunek Cezarowi i mieć go po swojej stronie, zmienił nazwę na Cezarea, co jest formą imienia Cezar. Nie należy jej mylić z położoną na południowym wybrzeżu Cezareą, na zachód od Jerozolimy. Wielu ludzi chciało nazywać miasta imieniem Cezara, żeby zyskać polityczną przychylność. To była jednak Cezarea Filipowa, związana z Filipem Tetrarchą.
Jak już wspomniałem, to teren pogan. Jeśli udacie się 40 km na północ od Morza Galilejskiego, znajdziecie się u podnóża góry Hermon, która wznosi się na wysokość 2800 metrów. Na tym obszarze znajdowało się jedno z trzech źródeł wody, które wpływały do i tworzyły rzekę Jordan. Miejsce pełne bożków, bo było tam wielu pogan, a w przeszłości było związane z bałwochwalstwem. Była tam świątynia poświęcona Cezarowi Augustowi. Był on śmiertelnym bogiem, jeśli coś takiego w ogóle istnieje. Paneas był mitycznym bogiem, a on był śmiertelnym bogiem.
Ten obszar był ogólnie wrogo nastawiony do judaizmu. Był ogólnie wrogo nastawiony do Pisma Świętego. Było to więc dobre miejsce, żeby Pan wyjaśnił, że jednak nie wszystkie religie są akceptowalne. Jest tylko jeden Pan, jeden żywy Bóg, a kiedy Piotr mówił: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”, musiał nawiązywać do wszystkich martwych bożków, które tworzyły cały panteon bóstw, które czcili ludzie na terenach pogańskich.
Więc są w tej okolicy, w tym regionie. Czytamy, że są na drodze do Cezarei Filipowej i cały czas rozmawiają. Kiedy czytamy tekst Pisma, nie możemy oczekiwać, że to wszystko, co zostało powiedziane. Myślę, że to rozumiemy. Dostajemy streszczenie tego, co było powiedziane, podsumowanie tego, co było powiedziane. Ta rozmowa toczyła się, podczas gdy przemieszczali się przez wioski tworzące region wokół miasta Cezarei Filipowej. Byli z naszym Panem od dwóch i pół roku. Łukasz dodaje w Ewangelii Łukasza 9:18 swoją część dotyczącą tego samego wydarzenia, że Jezus modlił się, co było oczywiście Jego zwyczajem, wrócił z modlitwy i spotkał się z uczniami. A Marek mówi, że pytał swoich uczniów.
Mieli dwa i pół roku szkoły, więc nadszedł czas na egzamin. Przez dwa i pół roku byli z Panem 24 godziny na dobę, dwa i pół roku Boskiego objawienia, dwa i pół roku tysięcy cudów, dwa i pół roku najbardziej głębokich nauk, jakie można sobie wyobrazić, i jakich nie da się wyobrazić, dwa i pół roku, żeby zobaczyli wszystko, co musieli zobaczyć i nauczyli wszystkiego, czego musieli się nauczyć. A ostatnio wydawało się, że Jego moc się zwiększała, ten ogromny, potężny cud stworzenia wystarczającej ilości jedzenia dla prawie 25 tysięcy osób, a kilka tygodni później w okolicy Betsaidy miało miejsce podobne nakarmienie w Dekapolu, które zgromadziło prawdopodobnie około 20 tysięcy osób. On stworzył jedzenie z niczego.
Był też epizod z chodzeniem po wodzie, którego Piotr był naocznym świadkiem i sam też to zrobił dzięki mocy Pana. Były też wielkie uzdrowienia, uzdrowienia pogan podczas krótkiej podróży po obszarach pogańskich oraz uzdrowienia Żydów. Być może ostatnio nastąpił cały wysyp takich wydarzeń, ale ogromne cuda tworzenia jedzenia, cuda stwórcze, w pełni widzialne, powinny stanowić ostateczny, rozstrzygający dowód, jakiego potrzebowali, by potwierdzić, że On rzeczywiście jest ich Mesjaszem. Mieli wystarczające objawienie, by być wierzącymi.
Powiem tak, Galilea miała wystarczające objawienie, żeby być potępiona. Mówiąc słowami z 1 rozdziału Listu do Rzymian, nie mieli wymówki. Mieli wystarczające objawienie, żeby być osądzeni. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. I Jezus ich osądza. We fragmencie z Ewangelii Jana 12, w wersecie 36, Jezus mówi: „Wierzcie w światłość, póki światłość macie, abyście się stali synami światła”. We wcześniejszym wersecie mówi: „Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła”. A potem, werset 36 mówi: „To Jezus powiedział, i odszedłszy, ukrył się przed nimi”. Mieliście światło, mieliście światło, mieliście światło, nie macie już światła.
To zdarzenie ma miejsce pod koniec Jego życia, tuż przed przemową w górnej izbie w tygodniu Jego męki. To już koniec. Odszedł. Werset 37: „A chociaż tyle cudów dokonał wobec nich, nie wierzyli w Niego”. Czy to był szok i zaskoczenie? Nie. „Aby się wypełniło słowo proroka Izajasza, jakie wypowiedział: Panie, któż uwierzył wieści naszej, a komu objawiło się ramię Pana? Dlatego nie mogli uwierzyć”. Nie uwierzycie i teraz nie możecie uwierzyć. Przekroczyliście moment, w którym było to jeszcze możliwe.
Jeśli było tam wystarczające objawienie, żeby potępić niewierzących, to było wystarczające objawienie, żeby przekonać wierzących. Oni nie powinni byli zadawać tych pytań. Dlaczego tak długo zajęło im złożenie tego wyznania? I przypominam, że to pierwszy raz, kiedy jakaś osoba, jakiś człowiek w Ewangelii Marka wyznaje, kim jest Jezus. Ojciec robi to podczas chrztu. Demony robią to kilka razy. Ale dopiero teraz, po dwóch i pół roku, kiedy zostało już tylko kilka miesięcy do krzyża, w końcu to wyznają. Najwyższy czas.
Kiedy więc dochodzimy do tego fragmentu, najpierw pojawia się dobra wiadomość, czyli wyznanie, które rozpoczęło się od egzaminu. Uwielbiam takie egzaminy, w których są tylko dwa pytania. Lubię egzaminy z dwoma pytaniami. Od razu przechodzi się do sedna. Dwa pytania. Pytanie numer jeden: „pytał uczniów swoich, mówiąc do nich – i to była rozmowa w naturalnym rytmie – Za kogo mnie ludzie… – hoi anthropoi, to ogólne określenie – Za kogo mnie ludzie uważają?”. Za kolejnego proroka? Kim według nich jestem? Według ludzi?
Ewangelia Łukasza 9:18 mówi, że w trakcie tej rozmowy powiedział też: „Za kogo uważają mnie tłumy?”. Użył słowa ochloi, które oznacza “tłum” lub “masy”. Ulubione słowo Łukasza do opisania niezaangażowanych tłumów, które podążały za Nim dla cudów i rozrywki, ale składały się z niepokutujących, zatwardziałych, samosprawiedliwych, obojętnych i niewierzących. Za kogo mnie uważają?
W swojej Ewangelii Mateusz dodaje, że Jezus powiedział: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. Co ludzie myślą? Odpowiedzcie, co ludzie o tym myślą.
Odpowiedź jest w wersecie 28. I znów, pamiętajcie, kiedy zadał pytanie, padały odpowiedzi i zmagali się z tym przez jakąś chwilę. A oni Mu odpowiedzieli. Ktoś powiedział, że za Jana Chrzciciela. To zawsze wydawało się pierwszym typem. Ktoś inny powiedział, że za Eliasza, a jeszcze inni uważali Go za jednego z proroków. Możecie sobie wyobrazić, jak w trakcie rozmowy podają Mu te imiona. Jan Chrzciciel? To najpopularniejsza opinia. Jak to mógł być Jan Chrzciciel? Przecież on nie żył? Odcięto mu głowę. Nie pamiętacie Mateusza 14:1-4, Łukasza 9:7-9, że Herod, który ściął mu głowę, kiedy usłyszał o Jezusie, że chodził wszędzie i czynił wszystkie te cuda, powiedział: „Czy Jan Chrzciciel powstał z martwych”. Powstał z martwych. To wydawało się powszechną opinią, bo nie można było zaprzeczyć, że Jezus był prorokiem. Nie można było zaprzeczyć, że dokonywał cudów. Więc może był wskrzeszonym Janem Chrzcicielem.
Inni mieli odmienne opinie. Niektórzy uważali, że był Eliaszem. Dlaczego stawiali na Eliasza? Stawiali na Jana Chrzciciela, bo Jan Chrzciciel miał poprzedzać Mesjasza. Jan nawet mówił, że przyszedł przed Mesjaszem.
A Eliasz, według 3 i 4 rozdziału Księgi Malachiasza, miał przyjść na ziemię właśnie przed Mesjaszem. Więc jeśli nie jest Janem Chrzcicielem wskrzeszonym z martwych, może jest Eliaszem. W końcu Eliasz, według 2 Księgi Królewskiej 2, został zabrany do nieba i nie umarł. Może więc powrócił, jak zapowiadał to Malachiasz. A według Mateusza ktoś inny powiedział, że jest Jeremiaszem. „Niektórzy uważają, że jesteś Jeremiaszem”. Dlaczego mieliby obstawiać Jeremiasza?
Wśród Żydów panowała wtedy dość dziwna tradycja, że Jeremiasz, w oczekiwaniu na niewolę babilońską, zdając sobie sprawę z tego, co nadchodzi, udał się do świątyni i zabrał ołtarz kadzenia oraz Arkę Przymierza. Zabrał je i umieścił gdzieś na górze Nebo. Według tradycji, przed przyjściem Mesjasza, Jeremiasz miał wrócić, pójść po ołtarz kadzenia i po arkę, a gdy arka będzie odzyskana, wtedy Mesjasz przyjdzie w swojej chwale.
Było więc wiele możliwości. Nawiasem mówiąc, wszystkie były błędne. Tradycja dotycząca Jeremiasza pojawia się w 2 Księdze Machabejskiej, apokryficznej księdze międzytestamentalnej. Jednak wszystkie były dalekie od prawdy. Ale łączyło je jedno. Wiedzieli, że Jezus musiał być prorokiem. Wiedzieli, że musiał pochodzić od Boga. Ale byli też przekonani, że nie może być Mesjaszem, to niemożliwe, absolutnie niemożliwe. Dlaczego nie mógł być Mesjaszem? Bo mieli bardzo mocno rozwiniętą koncepcję Mesjasza jako władcy politycznego i militarnego, który obala Rzym, niszczy wszystkich wrogów Izraela, przynosi Izraelowi błogosławieństwo, dobrobyt i trwały pokój. Który wynosi Izrael do rangi największego narodu na ziemi. Wszystkie inne narody będą w cieniu Izraela. Mesjasz ma panować w Izraelu, dominować nad światem, a sprawiedliwość ma płynąć. Wzięli wszystkie mesjańskie proroctwa Starego Testamentu. Pustynia zakwitnie jak róża. Proroctwa Izajasza o charakterze królestwa. Wszystkie. Spełnione wszystkie obietnice dane Dawidowi i wszystkie obietnice dane Abrahamowi. Obietnica Nowego Przymierza dana Jeremiaszowi. Spełnione zbawienie Izraela i zbawienie pogan, kiedy ewangelia rozchodzi się na całą ziemię. Gdzie było to wszystko? Mieli mocno rozwiniętą koncepcję Mesjasza.
I dlatego nie mogli dojść do miejsca, w którym uznaliby Jezusa za Mesjasza, bo do tego nie pasował. Nie był militarnym przywódcą. Nie był pogromcą. Nie był kimś, kto niszczy armie. Nie wyglądał jak król, nie zachowywał się jak król. Więc nie potrafili odgadnąć. Ewangelia Jana 3:1-2: „Wiemy, że jesteś nauczycielem od Boga, bo nikt nie mógłby robić tego, co Ty, gdyby Bóg nie był z nim”. Więc rozumiemy to. Rozumiemy to. Jesteś prorokiem od Boga. I wszyscy to mówili, to był popularny pogląd. Jan Chrzciciel, Jeremiasz, Eliasz, i jestem pewien, że podali też kilku innych. To pierwsze pytanie na teście.
Drugie pytanie, w wersecie 29: „I zapytał ich: A wy, za kogo mnie uważacie?”. I przy okazji, to najważniejsze pytanie, na jakie kiedykolwiek odpowiesz. To najważniejsze pytanie, na które musi odpowiedzieć każdy człowiek. Kim jest Jezus Chrystus? Każdy na tej planecie jest odpowiedzialny przed Bogiem za odpowiedź na to pytanie. Zła odpowiedź oznacza piekło. Prawidłowa odpowiedź oznacza niebo. Zwykli ludzie mają swoje odpowiedzi, swoje odpowiedzi mają filozofowie, pseudonaukowcy, liberalni teolodzy, muzułmanie, żydzi, sekularyści, ateiści, humaniści i wyznawcy religii. Ale ich odpowiedzi sprowadzają na nich potępienie, błędne odpowiedzi. Wszyscy jesteśmy potem narażeni na niekończące się książki o poszukiwaniach historycznego Jezusa. Na napisane artykuły, wydane kursy telewizyjne i seriale o poszukiwaniu prawdziwego Jezusa. Kiedy widzisz, że ktoś poszukuje prawdziwego Jezusa, wiesz, że jest to dzieło Szatana. To zasłona, której celem jest atak na Biblię.
Łatwo Go znaleźć, jeśli czytasz Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. To nie sprawiło mi żadnej trudności. Żadnej. Uczniowie doszli dokładnie do takiego wniosku, jaki według Jana był celem powstania Ewangelii. Ewangelia Jana 20:31: „Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego”. Dlatego powstały cztery Ewangelie, Ewangelia Jana 20:31. Mamy to na końcu czwartej Ewangelii. Wszystkie zostały spisane, żebyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego.
Jak brzmi wyznanie Piotra? Według pełnego zapisu u Mateusza: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”. Piotr wyznaje dokładnie to, co pokazują Ewangelie. On nie miał Ewangelii. On tam był, on w tym żył. Dochodzi więc do wniosku, do jakiego musi dojść każdy dobry, wierny czytelnik Ewangelii. Więc nie wciskajcie mi żadnych bzdur o szukaniu historycznego Jezusa poza Ewangeliami. To tylko pretekst do próby zniszczenia Pisma Świętego. I jest to gra Szatana.
Więc, pytanie brzmi, za kogo mnie uważacie? Piotr odpowiedział – był już znany jako ich rzecznik i jestem pewien, że rozmawiali o tym cały czas. Jestem pewien, że wciąż o tym rozmawiali, kiedy podróżowali. Czy On jest, czy nie jest? Kim On jest? Ale to pierwsze takie wyznanie w Ewangelii Marka. „Ty jesteś Chrystusem”. To drugi raz, kiedy Ewangelia Marka używa słowa „Chrystus”. Pierwszy raz był w Marka 1:1: „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie”. Nie słyszeliśmy tego słowa przez osiem rozdziałów. Christos, odpowiednik hebrajskiego słowa „namaszczony”. Christos to nie imię, Jezus to Jego imię. Nadasz Mu imię “Jezus”. Imię ponad wszelkie imię, nadane po Jego zmartwychwstaniu, to “Pan”. “Jezus” to Jego imię, “Pan” to Jego najwyższy tytuł. A czym jest “Chrystus”? To słowo oznacza namaszczonego i definiuje Jego dzieło. On jest obiecanym przez Boga królem, prorokiem, kapłanem.
W Ewangelii Łukasza pełne stwierdzenie Piotra: brzmi: „Ty jesteś Chrystusem Bożym”. W Ewangelii Mateusza: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”. Nie sądzę, że Piotr powiedział tylko jedno. Myślę, że powtórzył to w rozmowie na kilka sposobów. Oni dobrze to rozumieli. „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”, zgodnie z Ewangelią Mateusza 16.
Powiecie: „To co oni sobie myśleli przez dwa i pół roku?”.
Och, oni myśleli, że On jest… Myśleli, że jest Bogiem, Synem Bożym. Myśleli, że jest Mesjaszem. Oczywiście, że tak. Właściwie w większości byli przekonani że Nim jest. Z jakiego innego powodu mieliby się odwrócić od judaizmu? Z jakiego innego powodu mieliby odejść od ciemności? Z jakiego innego powodu mieliby do takiego stopnia iść za Jezusem? Nawiasem mówiąc, wielu z Jego uczniów już dawno odeszło. Ewangelia Jana 6: „już z Nim nie chodzili”. Powiedział rzeczy, które ich odstraszyły. Ale oni wciąż tu są. Czy wierzą, że On jest Synem Bożym? Powiedzieli to nad jeziorem, kiedy chodził po wodzie: „Zaprawdę, jesteś Synem Bożym”. Czy wierzą, że jest Mesjaszem? W pewnym stopniu wierzyli w to od samego początku. Dlaczego? Jan Chrzciciel w Ewangelii Jana 1:34 powiedział: „Ten jest Synem Bożym”. Jan Chrzciciel powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Jan Chrzciciel uznał Go za Mesjasza. Oni to zaakceptowali. W Ewangelii Jana 1:41 Andrzej ogłasza, że Jezus jest Mesjaszem. A Natanael nazywa Go Synem Bożym, Królem Izraela. Więc od samego początku, w oparciu o świadectwo Jana Chrzciciela, zanim cokolwiek zobaczyli, uznali, że Jezus może być Mesjaszem. I mówili to: „On jest Królem Izraela, jest Synem Bożym, jest Mesjaszem”. Ale przez lata się z tym zmagali. Nie zmagają się z tym, dlatego że nie ma dowodów Boskiej mocy. Zmagają się tylko dlatego, że On nie dostosowuje się do z góry przyjętych przez nich schematów. To coś jak: „Ten, kto jest przekonany wbrew swojej woli, nadal pozostaje nieprzekonany”. To po prostu bardzo trudna przeszkoda do pokonania. Zmagają się z wątpliwościami, ponieważ ludzie doszli do wniosku, że On nie może być Mesjaszem, więc musi być kimś mniejszym niż Mesjasz, Janem Chrzcicielem, poprzednikiem Mesjasza, Eliaszem, który powróci przed Mesjaszem, Jeremiaszem, który powróci przed Mesjaszem. Ale nikt nie mówi, że On jest Mesjaszem. Nie pasuje do z góry przyjętego teologicznego schematu. Być może jest on oczywiście prorokiem Boga, przyznajemy Mu to. Ale po prostu nie zrobił tego, co zrobi Mesjasz. Gdzie jest ten podbój? Gdzie jest niepodległość narodu? Wolność narodu? Władza? Błogosławieństwo? Gdzie jest obalenie Rzymu? A On jest tak łagodny, skromny, pokorny, posłuszny, płaci podatki Rzymowi i jest znienawidzony przez przywódców Izraela.
Było to tak zaskakujące w porównaniu z ich wizją Mesjasza, że nawet Jan Chrzciciel był zdezorientowany. Jan Chrzciciel, ten, który Go poprzedzał, ten, który był z Nim spokrewniony, ten, z którym mieli spokrewnione matki, który mówił to wszystko. Jan Chrzciciel musiał usłyszeć od swojej rodziny całą historię o tym, jak anioł przyszedł i ogłosił jego mamie i tacie, że się urodzi i że będzie poprzedzał Mesjasza. I musieli Mu powiedzieć o wizycie Marii i o tym, jak urodziła dziecko, które było Mesjaszem. A Jezus był jego krewnym i on wiedział, kim On jest. To wszystko było anielskie, Boskie objawienie. I pewnie wielokrotnie słyszał te niesamowite historie o zwiastowaniu i narodzinach Mesjasza, a jednak jest zdezorientowany. Dlaczego? Bo jest w więzieniu. To nie wygląda na właściwy plan.
Wysyła więc kilku swoich uczniów, a oni przychodzą do Jezusa i mówią: „Chcemy wiedzieć, czy jesteś Mesjaszem, czy też powinniśmy szukać kogoś innego”. Wszyscy zadawali sobie to pytanie. To nie możesz być Ty. Czy jesteś po prostu kolejnym prorokiem, po którym przyjdzie Mesjasz?
Więc rozumiecie, że wahają się między strachem a wątpliwościami. I nie chodzi o to, że nie akceptują, że jest Synem Bożym, Mesjaszem, temu nie da się tak naprawdę zaprzeczyć. Po prostu, nie potrafią tego w pełni przyjąć, bo to nie wygląda tak, jak ich zdaniem wyglądać powinno. Ale tutaj, w końcu, zostaje rozstrzygnięta prawda o tym, że jest Bogiem i Mesjaszem. I chociaż wciąż mają wątpliwości i obawy co do planu, nie mają już dłużej wątpliwości i obaw co do osoby. Tutaj to rozstrzygają.
Jezus był Synem Człowieczym, był również Synem Bożym, z natury człowiekiem i z natury Bogiem. Nie jest mitycznym bogiem, takim jak Pan, i nie jest śmiertelnym bogiem, takim jak Cezar. To wyznanie wychodzi z ust Piotra, ale ma zbiorowy charakter. Nie jest to jednak tylko wynik doświadczenia. Nie jest to tylko wynik empiryzmu. Nie jest to tylko wynik ludzkiego rozumu. Nie chodzi tylko o połączenie oczywistych faktów, ponieważ, gdy Piotr mówi: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”, Jezus od razu odpowiada mu, zgodnie z Mateusza 16:17: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”.
Ludzki rozum nie wystarcza. Empiryzm nie wystarcza. Doświadczenie nie wystarcza. Do wyznania tego potrzebna jest Boska interwencja. Dlatego 1 Koryntian 12:3 mówi: „nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba tylko w Duchu Świętym”. To Boskie dzieło i to jest ten moment. Były takie chwile wcześniej. Był taki moment na morzu, kiedy powiedzieli: „Zaprawdę, jesteś Synem Bożym”. To był moment Boskiego objawienia. „Zaprawdę, jesteś Synem Bożym” Ale Mesjasz? Po prostu, nie pasujesz do tego obrazu. Teraz mówią: „Jesteś Chrystusem, jesteś Namaszczonym, jesteś Mesjaszem. Tym, który przyszedł jako prorok, kapłan i król, żeby panować i rządzić. Ty Nim jesteś”.
Chciałbym to rozszerzyć, mówiąc wam, że nikt nie wyznaje w pełni Jezusa jako Pana i Chrystusa bez Bożej interwencji. Nikt nie jest w pełni przekonany, dopóki Bóg nie da zrozumienia. Nikt nie przychodzi do mnie, powiedział Jezus w Ewangelii Jana 6, dopóki Ojciec go nie pociągnie. Pierwszy List do Koryntian mówi, że jedynym sposobem na poznanie prawdy jest to, że Duch Boży was jej nauczy. Duch Boży was naucza.
Człowiek cielesny nie rozumie Bożych spraw, są znane tylko tym, których naucza Duch Święty. Uwielbiam Ewangelię Mateusza 11, werset 27, który mówi o tym samym, bo potwierdza prawdę, którą właśnie wam przedstawiłem: „Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce to objawić”. Nie możesz poznać Boga, jeśli Syn ci Go nie objawi. Nie możesz poznać Chrystusa, jeśli Duch ci Go nie objawi.
Oto objawienie od Boga o tym, kim jest Jezus. Pozostałe wątpliwości znikają. To nie znaczy, że nie mieli wątpliwości co do planu. Owszem, wątpili w plan. Ale to znaczy, że od tej chwili nie wątpili w osobę. I właśnie od tego się zaczyna. Wtedy uwierzyli w prawdę o Jezusie Chrystusie, bo pełne objawienie przyszło do nich od Boga. Jezus został wyznany jako Mesjasz, ponieważ dzieło Boga i dzieło Ducha Świętego zostały dokonane w ich sercach. Wyznają prawdę w jasnym i świadomym kontraście do popularnych poglądów. Wszyscy mówią, że jesteś kimś innym niż Mesjaszem. My mówimy, że jesteś Mesjaszem. I byli nielicznymi, którzy znaleźli wąską drogę.
Dobra nowina kończy się znanym ostrzeżeniem w wersecie 30. Ostrzegł ich, aby nikomu o Nim nie mówili. Mówiliśmy o tym wiele razy. Ostrzeżenie, epitimaó, bardzo mocne słowo. “Rozkazywać, ostrzegać, ganić”, bardzo mocne, złożone słowo. Nakazał im surowo, żeby tego nie rozpowiadali. „Nie mówcie o mnie nikomu”. Dlaczego? Czy nie chciał rozdrażniać swoich wrogów? Niektórzy tak uważają. Czy nie chciał wzbudzać emocji u swoich przyjaciół? Żeby teraz, kiedy powiedzieli, że jest Mesjaszem, nie doprowadzili do tego, co w Ewangelii Jana 6, kiedy próbowano zmusić Go do bycia królem. Pamiętacie to? Po tym, jak ich nakarmił.
Czy to dlatego, że nie chce wzbudzać emocji swoich wrogów lub swoich przyjaciół? Nie. Nie. On nie osłabi nienawiści swoich wrogów. Wciąż będą Go ścigać i nienawidzić, aż doprowadzą Go na krzyż. I wciąż nie będzie w stanie stłumić entuzjazmu niektórych swoich pozornych przyjaciół. Widzimy to kilka miesięcy później, kiedy wkracza do Jerozolimy w triumfalny sposób i całe miasto woła do Niego jak do króla, jak do Mesjasza. On nie próbuje po prostu utrzymać swoich wrogów na dystans i powstrzymywać swoich przyjaciół przed namawianiem Go do tego, czego nie chce robić. Powiedziałem wam już wcześniej i znowu to powtarzam, powodem, dla którego mówi: „Nie mówcie o tym nikomu”, jest to, że poucza uczniów o tym, że to nie jest całe przesłanie. Nie chciał, żeby rozgłaszano o cudach, bo pełnym przesłaniem nie było to, że jest cudotwórcą. Pełnym przesłaniem nie jest to, że jest Mesjaszem.
Możesz ogłaszać, że Jezus jest Mesjaszem, ale to nie jest pełne przesłanie, bo brakuje w nim ewangelii. To oczywiste z powodu następnego wersetu, złej wiadomości. Nie mówcie nikomu, musicie się jeszcze czegoś nauczyć. „I zaczął…”, co oznacza, że od tego momentu to stało się motywem Jego nauczania. „I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać”. Zła wiadomość. Właśnie ogłoszono najlepszą wiadomość, a po niej przyszła najgorsza wiadomość. Co za cios. Ostatnim, czego spodziewali się po tak wielkim momencie objawienia i jasności, była wieść o śmierci. Jak Mesjasz Boży, Odkupiciel Izraela, zwycięzca wszystkich wrogów Boga, może cierpieć? Cierpieć?
Przy okazji, ”zaczął pouczać”, to staje się motywem. Rozdział 9, werset 31: ”Pouczał bowiem uczniów swoich i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzkie i zabiją Go, ale zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”. Rozdział 10, werset 33: „Oto idziemy do Jerozolimy, a Syn Człowieczy będzie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie, i osądzą Go na śmierć, i wydadzą poganom, I będą Go wyśmiewać i pluć na Niego, ubiczują Go i zabiją, lecz po trzech dniach zmartwychwstanie”. Po co to wszystko?
Mówi o tym w 45 wersecie 10 rozdziału: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu”, jak śpiewał o tym Phil. Przyszedł oddać swoje życie na okup za wielu. On im to wyjaśni.
Dlaczego masz umrzeć? Musisz cierpieć? To krótka forma, dei. Oznacza, że to konieczne, to wymagane, że musisz wiele cierpieć. Co to znaczy „wiele”? Zdradę, aresztowanie, zaparcie się, porzucenie, niesprawiedliwość, więzienie, kpiny, bicie, ukrzyżowanie, odwrócenie się Jego uczniów i tak dalej, i tak dalej. Ojciec postanowił, że będziesz wiele cierpiał i będziesz odrzucony. Apodokimazó. Dokimazo oznacza sprawdzenie czegoś, żeby przekonać się, czy jest prawdziwe, “zweryfikować to, ocenić”. A to jest złożona forma tego słowa i oznacza odrzucenie po przebadaniu.
Jezus będzie wiele cierpiał, między innymi podczas Jego procesu. Najpierw Annasz, Kajfasz, potem Herod, potem Piłat, cały ten fikcyjny proces. Ten czasownik jest starannie dobrany. Po zbadaniu, po ocenie, po przetestowaniu, zostanie odrzucony jako błędny, fałszywy i oszukańczy, choć po uprzednim starannym rozważeniu. Wszystko to osiąga punkt kulminacyjny podczas procesów Jezusa. A dziwnym, osobliwym aspektem tego jest to, że nie będzie to dzieło pogan i nie będzie to dzieło samozwańczych, niegodziwych, bezbożnych ludzi, ale wszystko to przyjdzie za sprawą starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie. Wszystko to przeprowadził Sanhedryn. To oni byli odpowiedzialni za Jego zdradę. Przekupili Judasza, żeby Go aresztować. To oni doprowadzili do pozorowanych procesów. To oni wydali Go Rzymianom na fizyczne tortury. Ta Rada rządziła w judaizmie. Byli elitą, 70 mężczyzn, składali się ze starszych, sędziów, przywódców plemion, głównych kapłanów, byli to kapłani świątynni, saduceusze, religijni liberałowie. Byli tam też uczeni w Piśmie, którzy byli faryzeuszami. Był to więc rząd koalicyjny złożony z faryzeuszy i saduceuszy, którzy byli teologicznymi wrogami, oraz z innych ważnych przywódców społeczności a także sędziów. Tworzyli oni tę koalicję, religijny organ zarządzający Izraelem i to oni byli odpowiedzialni za zabójstwo Mesjasza.
Jak oni mogli to w ogóle przeprowadzić? Chyba nie pomyśleli o Księdze Izajasza 53: „Lecz On był zraniony za nasze występki, starty za nasze nieprawości. Kara dla naszego pokoju była na Nim, a Jego ranami zostaliśmy uzdrowieni”. Izajasza 53 to wyjaśnia. Cierpiący sługa, sługa będzie cierpiał i umrze. Więc zła wiadomość pojawia się zaraz po dobrej wiadomości i nie da się wyobrazić gorszej wiadomości. To niezrozumiałe, nie potrafią tego nawet przetworzyć. Nie sądzę, żeby w ogóle słyszeli tę ostatnią część: „A po trzech dniach zmartwychwstanie”. Powiedział to już wcześniej. Na początku swojej działalności zanim ci tutaj stali się częścią Jego życia, kiedy powiedział: „Zburzcie to ciało, a ja w trzy dni je wzbudzę”. Tutaj powtarza to samo.
Czy znali Psalm 16? „Święty nie ujrzy skażenia, ale Pan ukaże Mu drogę życia”. To proroctwo zmartwychwstania. Piotr głosił z tego fragmentu o zmartwychwstaniu w dniu Pięćdziesiątnicy. Kiedy Piotr głosił o zmartwychwstaniu w dzień narodzin Kościoła i zstąpienia Ducha, wybrał Psalm 16, który dowodzi zmartwychwstania.
Czy nie wiedzieli, że Księga Izajasza 53 kończy się wersetami 10-12, które mówią, że Mesjasz będzie uwielbiony, wywyższony i podniesiony po swojej zastępczej ofierze, poprzez którą umiera w miejsce grzeszników? Zmartwychwstanie jest pewne. Jest tak pewne jak ukrzyżowanie.
Więc zła wiadomość jest tak naprawdę dobrą wiadomością, bo On będzie zabity, ale będzie zabity za ciebie. On umrze zamiast ciebie. Będzie ukarany za twoje grzechy. Stał się grzechem za nas, jak mówi 2 Koryntian 5:21. Stał się dla nas przekleństwem, List do Galacjan, rozdział 3. A potem Ewangelia Mateusza 16:21 mówi: „Od tej pory zaczął Jezus Chrystus tłumaczyć uczniom swoim, że musi pójść do Jerozolimy, wiele wycierpieć od starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie, być zabity i trzeciego dnia wzbudzony z martwych”. Myślę, że tak wyglądały ich codzienne rozmowy od tego momentu. Nie mieli już wątpliwości co do osoby, ale zmagali się z planem. Naprawdę zmagali się z planem.
Trudności nie wynikały z tego, że Jezus nie wyrażał się jasno. Zwróćcie uwagę na werset 32: „I mówił o tym otwarcie”. Parrésia , co oznacza “wyraźnie”. Chciałbym, żeby to był werset mojego życia. „Mówił o tym jasno”. Jasność jest dobra, jasność jest dobra. A tutaj mówi coś absolutnie klarownego, co nie pozostawia żadnych wątpliwości. Nie trzeba być uczonym, by rozumieć, co powiedział. To nie jest jakiś ezoteryczny, mistyczny język. Mówił to jasno. Ich zamieszanie nie wynika więc z Jego komunikacji. Oni jednak nie mogą zaakceptować tego planu. Więc Piotr, połowa wersetu 32, wziął Go na stronę. Złapał Go. „Chodź ze mną, Panie, Synu Boży, Mesjaszu, chodź ze mną”. Zuchwały? Tak. Zbyt pewny siebie? Oczywiście. Odurzony poczuciem uprzywilejowania? Tak. Zachęcony poczuciem ważności po zapewnieniu przez Pana, że to, co otrzymał, pochodzi od Boga. Jest pełen miłości i dobrych intencji. Nie ma wątpliwości co do osoby, ale ma pewne wątpliwości co do planu. Dlatego chwyta Pana i odciąga Go na bok.
Jeśli kwestionowałeś kiedyś człowieczeństwo Jezusa, to jedna z najlepszych ilustracji w Ewangeliach tego, jak bardzo człowieczy był Jezus. Traktował Go jak człowieka, ponieważ był człowiekiem. Odciąga Go na bok. Musi Mu wyjaśnić, na czym naprawdę polega odpowiedzialność Mesjasza.
A potem jest napisane: „Zaczął Go upominać”. Zaczął Go upominać. Tego samego słowa Jezus użył wcześniej, kiedy upomniał ich lub ostrzegał, żeby nikomu nie mówili. Bardzo mocne słowo. On rusza do Jezusa, żeby Go naprostować. Mateusz opisuje to tak: „Miej litość nad sobą, Panie! Nie przyjdzie to na Ciebie”. On nie zadaje pytań, on oświadcza. A idiomatycznie, to ciekawe zdanie u Mateusza znaczy: „Niech Bóg sprawi Ci coś lepszego niż to”. Tak się nie stanie. Nie pozwolimy na to.
Werset 33: „Lecz On odwrócił się, spojrzał na uczniów swoich – kiedy Piotr wziął Go na bok – i zgromił Piotra”. Żeby wszyscy mogli usłyszeć. Znów to samo słowo. Użyte po raz trzeci. Mocne. I powiedział: „Idź precz ode mnie, Szatanie”.
Po pierwsze, u Mateusza czytamy: „Jesteś mi zgorszeniem”. Stoisz na drodze, jesteś przeszkodą. A potem prawdziwy cios: „Zejdź mi z oczu, Szatanie”. Dosłownie tak jest napisane. „Zejdź mi z oczu, Szatanie”. To zły pomysł, żeby naśladowcy bawili się w Boga. Kiedy stawiasz się na miejscu Boga, ostatecznie stawiasz się na miejscu Szatana. On mówi do niego: „Nie myślisz o tym, co Boskie, tylko o tym, co ludzkie”. To oskarżenie Piotra. Piotr nie chciał krzyża. Ci mężczyźni szukali chwały. Pamiętamy, że Jakub i Jan przyszli z matką, żeby poprosić, aby mogli zasiąść po prawicy i lewicy w Królestwie? Chodziło o wywyższenie, chwałę, moc, dobrobyt. Według Mateusza, Jezus powiedział: „Jesteś mi zgorszeniem”. Jesteś skandalon. Skandalon oznacza, że “jesteś pułapką, pułapką z przynętą”. Szatańską pułapką, szatańską przeszkodą. Jeśli próbujesz odwieść mnie od krzyża, jesteś po stronie Szatana. „Zejdź mi z oczu”.
Czy kiedykolwiek ktoś w tak krótkim czasie znalazł się na szczycie i spadł z niego tak nisko? Piotr i inni utknęli w ciasnocie teraźniejszości i nie zdołali uchwycić echa przeszłych proroków i przyszłej chwały zmartwychwstania. Jesteś przeszkodą, jeśli próbujesz powstrzymać mnie przed krzyżem, który sam w sobie będzie dla ludzi przeszkodą. Piotr musiał być załamany. Ale droga człowieka i droga Szatana to droga do chwały, błogosławieństwa i mocy bez cierpienia, bez bólu. Droga Boga to chwała, błogosławieństwo, moc przez cierpienie. Przez cierpienie.
Piotr przyjął lekcję, naprawdę. Dobrze będzie zakończyć Pierwszym Listem Piotra i kilkoma uwagami. W 1 Liście Piotra 2:21 Piotr pisze: „Na to bowiem powołani jesteście, gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w Jego ślady”. On cierpiał i wy też będziecie cierpieć. „On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach Jego. On, gdy Mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi”. On pisze do cierpiących wierzących, którzy są prześladowani i mówi: “To jest droga do chwały, a wasz Zbawiciel jest przykładem”. To jest droga Jezusa do chwały, to jest również nasza droga.
A następnie, werset 24 pokazuje, że zrozumiał zastępcze odkupienie Chrystusa. „On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli”. I teraz rozumiał Izajasza 53, bo wyciąga z niego ostateczny wniosek: „Jego sińce uleczyły was”.
Więc rozumiał zastępcze odkupienie i rozumiał drogę do chwały przez cierpienia, tak dla samego Zbawiciela, jak i dla wszystkich, którzy podążają za Zbawicielem. W rozdziale 4, wersecie 12, mówi: „Nie dziwcie się, gdy was pali ogień. Nie dziwcie się”. Werset 13: „Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się”. Werset 19: „Ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc, powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje”. Nauka cierpienia to droga do chwały.
Rozdział 5, werset 10: „Po krótkotrwałych cierpieniach waszych, Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie”. A dalej doksologia, która musiała pochodzić z jego własnego doświadczenia: „Jego jest moc na wieki wieków. Amen!”.
Piotr potrzebował przysposobienia, utwierdzenia, umocnienia, ugruntowania. I zaprowadziła go tam droga cierpienia.
Dobra nowina? Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga. Zła wiadomość? On umrze. Dobra wiadomość? On zmartwychwstanie. A naprawdę dobrą wiadomością jest ewangelia, że Jezus umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich, którzy w Niego wierzą.
Ojcze, dlatego jesteśmy tu, żeby wielbić, dla chwały ewangelii. Utwierdź to w naszych sercach. Modlimy się w imieniu Chrystusa. Amen.
© EWC | Amor Veritatis | GTY
