Duchowa ślepota cz. 1

© Lightstock
skopiuj link
https://www.youtube.com/watch?v=xROo67nPho4

Transkrypcja wideo

Otwórzmy Biblię na 8 rozdziale Ewangelii Marka. Ewangelia Marka 8. Co to za błogosławieństwo powrócić do Marka. Czekałem z zapartym tchem, żeby kontynuować historię tam, gdzie ją przerwaliśmy, w rozdziale 8, wersecie 10. A teraz przechodzimy do wersetów od 11 do 21.

Tematem tej sekcji, od wersetu 11 do 21, jest duchowa ślepota. Duchowa ślepota. Co prawda, w całym tekście jest tylko jedna wzmianka, w wersecie 18, na temat zdolności i niezdolności widzenia. Ale to jedno krótkie zdanie rzuca swój cień na cały fragment. A zrozumienie tej sekcji oznacza prawdziwe zrozumienie tematu duchowej ślepoty dzięki dwóm przykładom. Pierwszy z nich to spotkanie Jezusa z przywódcami Izraela, z religijną elitą. Drugi to spotkanie Jezusa z uczniami. Ilustrują nam one dwa rodzaje ślepoty: trwałą ślepotę i tymczasową ślepotę.

Należy to powiedzieć na samym początku, zanim przejdziemy do samego tekstu, że duchowa ślepota jest powszechną chorobą, to powszechny stan człowieka. Każdy człowiek urodzony na tym świecie od czasu upadku Adama rodzi się duchowo ślepy. I nie jest to powierzchowna ślepota, to głęboka ślepota, to całkowita ślepota, to zupełna ślepota. To w zasadzie życie w ciemności bez żadnego światła. Taka jest biblijna diagnoza powszechnej kondycji człowieka.

Wiem, że jest to sprzeczne z tym, co ludzie myślą. Wszyscy mamy kontakt z osobami, które same nazywają się bardzo duchowymi ludźmi. Często słyszymy: „Jestem bardzo uduchowioną osobą”. Tak jakby mieli prawdziwy wgląd w duchową rzeczywistość. Są nawet zawodowi spirytualiści. Potrafią oni łączyć ludzi z duchowym wymiarem. Są też wielcy przywódcy duchowi, ci transcendentalni guru, którzy kojarzeni są ze wschodnią częścią świata, ale wielu z nich występuje w różnych formach i rozmiarach, które znalazły swoje miejsce na całej planecie pod bardzo różną postacią, nie tylko hinduizmu. To ludzie, którzy uważają, że potrafią widzieć świat duchowy, którzy uważają, że osiągnęli jakiś wyższy poziom opanowania duchowej rzeczywistości.

Każda religia na świecie, każda z nich, twierdzi, że posiada klucz do drzwi duchowego świata. Wszystkie tak uważają. To właśnie sprzedają. Będą kłamać. Wszystkie kłamią. Żadna religia na świecie, poza prawdziwym chrześcijaństwem, nie może dać nikomu wzroku. Wszyscy wyznawcy wszystkich religii, z wyjątkiem tej prawdziwej, są w ciemności. I jest to czarna ciemność, to głęboka ciemność i głęboka ślepota. Nie ma transcendentalnych mistrzów, nie ma wywyższonych dusz, nie ma spirytualistów, którzy naprawdę znają duchową prawdę. To nie mieści się w ramach nieprzemienionego życia ludzkiego.

Takie jest świadectwo Pisma Świętego. Przejdźmy do 1 rozdziału Ewangelii Jana. Ewangelia Jana, rozdział 1, werset 5. Pan Jezus przedstawiony jest tutaj jako światło, w wersecie 4: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi”. Jezus nazywany jest światłością. On sam powiedział, że jest światłością. Ewangelia Jana 8:12: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności”. To jedyny sposób na wyjście z ciemności. Pójście za Chrystusem. Nie ma innego wyjścia z ciemności. Nie ma wywyższonych mistrzów duchowych, są tylko ludzie, którzy podążają za Chrystusem i tylko On wyprowadza z ciemności. On jest światłością. „Światłość świeci w ciemności – mówi werset 5 – lecz ciemność jej nie przemogła”. Ta powszechna duchowa ślepota nie ma zdolności owładnięcia światłości. Pojawiła się prawdziwa światłość, ale ciemność jej nie przemogła.

„Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan” – Jan Chrzciciel. Poprzedzał on Chrystusa. „Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości”. To znaczy, że przyszła światłość. Jeszcze zanim przyszła światłość, przyszedł prorok, żeby powiedzieć ludziom, że nadchodzi światło. I Jan to zrobił. „Świadczył o światłości, by wszyscy przezeń uwierzyli. Nie był on światłością, lecz miał zaświadczyć o światłości.

Prawdziwa światłość – czyli Chrystus – która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat. Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat Go nie poznał. Do swej własności przyszedł – do Żydów, którzy byli Jego własnością – ale swoi Go nie przyjęli”. W tym właśnie tkwi ciemność. To jest powszechny stan człowieka. Kiedy światło jest najjaśniejsze, kiedy światło stoi przed tobą, patrząc ci w oczy, kiedy możesz wyciągnąć rękę i dotknąć światła, kiedy możesz słyszeć głos światła, kiedy możesz zobaczyć moc światła objawiającą się w cudzie za cudem, dzień po dniu, wciąż nie ma zdolności w ciemności ludzkiego serca do uchwycenia światła, ogarnięcia światła, zrozumienia światła.

I jest tutaj opisany stan Izraela, który był uważany – przynajmniej przez siebie samych – za najbardziej oświecony naród na świecie. Mieli Stary Testament, mieli Prawo, mieli proroków. Mieli obrzędy. Mieli przymierza. Mieli to wszystko. Mieli pełne objawienie Boga w całym Starym Testamencie, tak jak zostało to objawione. Jak słyszeliśmy od Toma na początku, Bóg przemawiał na wiele sposobów, z użyciem wielu środków, w wielu fragmentach i dał im Pismo Święte, które dało im światło, a oni go nie rozumieli i stworzyli odstępczą religię, która powstała z tego prawdziwego objawienia. Odstąpili od niego i wypaczyli go tak, że stworzyli odstępczą formę judaizmu w czasach Jezusa. Kiedy przyszedł, światło patrzyło im prosto w twarz, a oni nie mogli tego zrozumieć. Tak głęboka jest ludzka ślepota.

Ten problem jest szeroko omawiany w 1 rozdziale Listu do Rzymian. W 1 rozdziale swojej Ewangelii Jan mówi przede wszystkim o Żydach: „Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli”. Ale tutaj, w 1 rozdziale Listu do Rzymian, chodzi o pogan. Boży gniew objawia się w wersecie 18 przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ta ślepota, ta ciemność jest tak głęboka, że nawet kiedy zetkną się z prawdą, tłumią ją. I dotyczy to wszystkich ludzi.

Dalej dodaje: „to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne”. To jest w nich. A jak to się objawia? Na dwa sposoby. Po pierwsze, rozum. Ludzki rozum prowadzi cię do przyczyny każdego skutku, a podążanie za ludzkim rozumem doprowadzi cię do pierwotnej przyczyny, ostatecznej przyczyny, pierwszej przyczyny wszystkich skutków. Musisz tam dotrzeć, musi istnieć pierwsza przyczyna, musi istnieć Bóg. Ludzki rozum.

W rozdziale 2 mówi: „Prawo Boże jest zapisane w ich sercach”. To prawo moralne, prawo etyczne. Więc Bóg objawił się w rozumie i moralności każdego człowieka. To jest światło. To jest światło. To jest dla nich jawne. Poza tym, werset 20 mówi, że stworzenie świata pokazuje Jego niewidzialne atrybuty, Jego wieczną moc i Boską naturę. Kiedy patrzymy na stworzenie, nie tylko jako na efekt pierwszej przyczyny, ale patrząc na sam skutek i analizując go, uczymy się dużo o Bogu. Uczymy się o ogromie Jego umysłu, o ogromnej, nieskończonej mocy, którą posiada, o dbałości o szczegóły, jaką poświęcił drobiazgom złożonej struktury atomowej wszechświata. Uczymy się tak wiele o mocy Boga, o Jego atrybutach. Uczymy się też z życia w relacji z ludźmi, że Bóg przekazał nam atrybuty, które są prawdziwe w odniesieniu do Niego, a które i my posiadamy. Wiemy więc o Nim w kontekście Jego mocy, wiemy o Nim w kontekście Jego osobowości.

Więc cały świat ma tyle światła. A jednak, werset 21: „Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli Mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności”. Czyli światło, które mieli, zgasło. Zgasło. Odwrócili się od światła.

W 4 rozdziale Listu do Efezjan jest kolejny opis tego zjawiska, który zasługuje na naszą uwagę. Efezjan 4:17 mówi o narodach lub, inaczej, o poganach, ethnos, o grupach etnicznych. Werset 17 mówi, że „postępują w próżności umysłu swego”. Mają puste głowy. Nie potrafią dojść do wniosku, do którego powinno doprowadzić ich światło, które mają w sobie, podążając za rozumem do Boga, podążając za moralnym prawem w sercu do prawodawcy, do standardu sprawiedliwości, do Boga, który jest sprawiedliwy.

Funkcjonują więc w tej próżności umysłu, werset 18 mówi: „mają przyćmiony umysł, są dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich”. Twarde serca, nieświadome umysły, przyćmione rozumienie. To definicja wszystkich ludzi.

Psalmista powiedział w Psalmie 82:5: „Ludzie chodzą w ciemności”. Prorok powiedział: „Ludzie mają oczy, ale nie mogą widzieć”. Powiedział to Izajasz, a powtórzył Jeremiasz. Księga Przysłów mówi: „Droga niegodziwych jest jak ciemność”. Ślepota i ciemność charakteryzują ludzką naturę. To po prostu część bycia człowiekiem. Światło jest obecne, ale brakuje zdolności podążania za nim do pełniejszego światła. I tak, jak powiedziałem, to nie jest powierzchowna ślepota, to głęboka ślepota. Głęboka ślepota.

Pokażę wam, co jest trochę dalej od 1 rozdziału Ewangelii Jana. Spójrzcie na 3 rozdział Jana. W 3 rozdziale Ewangelii Jana nasz Pan mówi o świetle. Werset 19: „na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat”. Teraz mamy światło, które jest nie tylko światłem rozumu, światłem moralnego prawa i światłem stworzenia, ale mamy światło Chrystusa, który przychodzi na świat. „Lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu”.

Ślepi są głęboko ślepi ze swojej natury. Taka jest ludzka natura. Są jeszcze bardziej ślepi, bo nie tylko są grzesznikami, ale kochają swój grzech. I to jest drugi stopień ich ślepoty. Pierwszym stopniem jest to, że ślepota jest ich naturą. Drugim jest to, że kochają swój grzech, a to czyni ich ślepotę jeszcze bardziej rażącą i głęboką.

To jeszcze nie wszystko. Spójrzcie na 2 List do Koryntian, rozdział 4. Apostoł Paweł mówi dokładnie o tym samym. W 2 Koryntian 4:3-4 mówi, że jeśli ewangelia, którą głosi o Chrystusie, o świetle, jest zasłonięta, jest zasłonięta dla tych, którzy giną. Nie mogą jej zobaczyć. „W których bóg świata tego – czyli Szatan – zaślepił umysły niewierzących”. Są więc ślepi z natury. Podwójnie ślepi przez grzech. Potrójnie zaślepieni przez Szatana, „aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa”. Ponownie, nie mówimy tu o powierzchownej ślepocie, ale o głębokiej i całkowitej ślepocie. Zaślepieni z natury, zaślepieni przez grzech i miłość do niego, zaślepieni przez Szatana i jego moc nad duszą.

Istnieje jeszcze inny rodzaj ślepoty, który pokazuje tę głębię. W 19 rozdziale Ewangelii Łukasza dochodzimy do tego, co można by nazwać suwerenną ślepotą. W wersecie 41 Jezus zbliżył się do Jerozolimy, ujrzał miasto, zapłakał nad nim i powiedział: „Gdybyś i ty poznało w tym to dniu, co służy ku pokojowi”. Gdybyście tylko wiedzieli, że byłem tutaj i przyszedłem przynieść pokój z Bogiem. „Lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi”.

To najsmutniejszy aspekt ślepoty, kiedy nie można jej wyleczyć. To jest teraz zakryte. Mieliście swoją chwilę. Mieliście swoją szansę. Mieliście swój czas. Nie odpowiedzieliście. To koniec. Od teraz nie będziecie mogli zobaczyć tego, czego wcześniej nie chcieliście dostrzec. „Gdyż przyjdą na ciebie dni, że twoi nieprzyjaciele usypią wał wokół ciebie i otoczą, i ścisną cię zewsząd”. Mowa o zniszczeniu Jerozolimy. „Zrównają z ziemią ciebie i twoje dzieci, które są w tobie, i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu twego nawiedzenia”. Nie wiedzieliście, kto was nawiedził, nie przyjęliście światła, ponieważ umiłowaliście ciemność i nadchodzi sąd. Umrzecie razem ze swoimi dziećmi. I oczywiście, setki tysięcy Żydów zginęło w tym strasznym rzymskim ataku w roku 70 i ci wszyscy, którzy nie ujrzeli światła Chrystusa, zostali wrzuceni do piekła. A piekło opisane jest w Biblii wielokrotnie jako zewnętrzne co? Ciemności. Zewnętrzne ciemności.

To głęboka ślepota, ślepota ludzkiej natury, ślepota grzechu, ślepota Szatana, ślepota sądu i ślepota wiecznej kary. Taki jest stan wszystkich ludzi. Wszyscy jesteśmy w tej sytuacji, ale dzielimy się na dwie kategorie. Na tych, którzy są trwale ślepi i na tych, którzy są tymczasowo ślepi. Na tych, którzy są trwale ślepi i na tych, którzy są tymczasowo ślepi. Dla niektórych ślepota jest wieczna. Dla innych ślepota jest tylko tymczasowa. A ty jesteś w jednej z tych dwóch grup.

Tekst, który mamy przed sobą, jest bardzo pouczający w tym temacie. Przedstawia zarówno trwałą, jak i tymczasową ślepotę. Przyjrzymy się temu dziś rano i następnym razem. Pozwólcie, że go przeczytam. Wróćmy do Ewangelii Marka, rozdział 8, werset 11. I poznajmy trwale ślepych. „Wtedy nadeszli faryzeusze i zaczęli z Nim rozprawiać, a wystawiając Go na próbę, żądali od Niego znaku z nieba. On zaś, westchnąwszy głęboko w duchu, powiedział: Dlaczego to pokolenie żąda znaku? Zaprawdę powiadam wam, że żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu. I opuściwszy ich, ponownie wsiadł do łodzi i przeprawił się na drugą stronę.

A uczniowie zapomnieli wziąć chleba i nie mieli ze sobą w łodzi nic więcej oprócz jednego bochenka. Wtedy przykazał im: Uważajcie i strzeżcie się zakwasu faryzeuszy i zakwasu Heroda. I rozmawiali między sobą: Powiedział tak, bo nie mamy chleba. Jezus, poznawszy to, powiedział do nich: Czemu rozmawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Jeszcze wasze serce jest odrętwiałe? Macie oczy, a nie widzicie, i macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? Gdy łamałem tych pięć chlebów dla pięciu tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

Odpowiedzieli Mu: Dwanaście.

A gdy łamałem tych siedem chlebów dla czterech tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

A oni odpowiedzieli: Siedem.

I zapytał ich: Jakże więc nie rozumiecie?”.

Na końcu paralelnego opisu Ewangelista Marek dopisał: „Wtedy zrozumieli”.

Pierwsza grupa pozostaje w ciemności. Druga grupa zostaje doprowadzona do światła. Faryzeusze – wieczna ciemność. Uczniowie – tymczasowa. I dla nich światło rozszerzało się z każdym dniem, który spędzali z Jezusem.

Jeśli chcemy to studiować, musimy zestawić cały ten fragment z Ewangelią Mateusza 16. Ewangelia Mateusza 16:1-12 opisuje to samo i dodaje kilka szczegółów, które zawsze wzbogacają, ponieważ autorzy Ewangelii patrzą na te same wydarzenia z dwóch perspektyw.

Ale, jak wiecie, pełny obraz widzimy wtedy, kiedy połączymy obie relacje. To spotkanie z faryzeuszami obejmuje również saduceuszy. Mateusza 16 mówi, że byli tam też saduceusze. Jest to ostatni konflikt naszego Pana z przywódcami Izraela w Galilei. Pamiętacie? Jego służba w Galilei dobiega końca, a On pójdzie do Judei na ostatnie miesiące swojego życia przed ukrzyżowaniem. On kończy ten długi, ponad roczny okres, który spędził w niewielkim regionie Galilei. To ostatnie spotkanie z faryzeuszami i są tam też saduceusze.

To kamień milowy. Naprawdę. To kamień milowy, bo po raz ostatni ci przywódcy Izraela zmierzą się ze swoim Mesjaszem i Zbawicielem w tym regionie. To jest to. Od tej pory, kiedykolwiek się do nich odnosi, robi to jako potępiający sędzia. Do tego momentu przywódcy Izraela byli zapraszani do uwierzenia. Od teraz już nie. Od teraz potępienie.

Ale jest to kamień milowy z drugiego i związanego z tym powodu. Ponieważ skończył z przywódcami Izraela, skończył też z ludźmi, którzy za nimi podążają. I od tego momentu nauczanie naszego Pana i przejawy Jego mocy nie są dla przywódców Izraela, nie są już dłużej dla tych, którzy odrzucają, ale dla tych, którzy wierzą.

Od tego momentu wszystko, co się dzieje, skierowane jest bezpośrednio do uczniów. Na przykład, jeśli spojrzymy na rozdział 9, werset 30, On wyszedł ponownie, ostatni raz przez Galileę, „a nie chciał, aby ktoś o tym wiedział, pouczał bowiem uczniów swoich”.

Od tego momentu skupia się na swoich uczniach zarówno w swojej cudownej mocy, jak i nauczaniu. Przygotowuje ich do przyszłej służby. I są w krytycznym momencie. Punkt kulminacyjny całej Ewangelii Marka jest w rozdziale 8, wersecie 29, gdzie Piotr, w imieniu wszystkich naśladowców Jezusa mówi: „Ty jesteś Chrystusem”. Oni zobaczyli światło. Rozpoznali światło. Zrozumieli. To punkt kulminacyjny, środek tej ewangelii. To, co nazywamy wielkim wyznaniem naśladowców Jezusa.

Czy rozumiecie, że w tym momencie Jezus jest zniesławiony, jest zdyskredytowany otwarcie i publicznie. Jest potępiony przez przywódców Izraela. Jest odrzucony przez ludzi, którzy podążają za przywódcami Izraela. Wszyscy oni są w ciemności, kochają ciemność i kochają swój grzech. Wszyscy Go odrzucają. Wszystko, czego teraz chcą, to Go zabić, więc polują na Niego, żeby Go zabić.

W związku z tym ci, którzy za Nim idą, wiedzą, że zrywają z dotychczasową religią. Opuszczają swoich rabinów, kapłanów, czołowych kapłanów i arcykapłana oraz faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Odwracają się od odstępczego judaizmu, który był ich życiem. Podążają za zdyskredytowanym, pogardzanym, nienawidzonym, wyszydzanym, wyśmiewanym i znieważanym przywódcą, Jezusem, ponieważ są pewni jednego i w końcu mówią to w tym miejscu: „On jest Chrystusem”. On jest Mesjaszem, światło rozbłysło nad nimi.

Ciemność została rozproszona. A światło będzie coraz jaśniejsze, kiedy On będzie spędzał z nimi dzień po dniu aż do krzyża i po drugiej stronie grobu przez 40 dni, pouczając ich o Królestwie przed wniebowstąpieniem i zesłaniem Ducha Świętego, kiedy byli gotowi głosić ewangelię po krańce ziemi. To wielki, przełomowy moment, kiedy trwała ślepota przywódców Izraela i tych, którzy za nimi podążali, zostaje przypieczętowana. I kiedy kończy się tymczasowa ślepota tych, którzy podążali za Chrystusem, a światło zaczyna świecić coraz jaśniej.

Musimy zacząć dzisiejszy poranek od trwałej ślepoty, wersety od 11 do 13. Ponownie, nasz Pan staje twarzą w twarz z tymi, którzy Go nienawidzą. Oni kochają swój grzech. Kochają przekonanie o własnej sprawiedliwości, które było ich głównym grzechem. Kochają swoją hipokryzję. Są ślepi z natury. Są grzesznie ślepi. Są szatańsko ślepi. A teraz zostaną suwerennie zaślepieni i na wieki pozostaną w ciemności. Żeby nieco nakreślić sytuację, minęło już trochę czasu. W tym momencie swojej działalności Jezus wrócił właśnie z podróży po terenach pogańskich. Pamiętacie rozdział 7, werset 24, który mówi o tym, że opuścił Galileę i udał się na północ, do Tyru i Sydonu? To teren pogan. I On przemierzał go przez dłuższy czas. Poszedł na północ od Morza Galilejskiego, następnie ruszył w kierunku południowo-wschodniego brzegu Morza Galilejskiego do obszaru zwanego Dekapolis, co oznacza dziesięć miast, to były pogańskie miasta. Prowadził swoją służbę wśród pogan. Nauczał swoich uczniów, że ta ewangelia nie jest tylko dla Żydów. Że jest dla wszystkich. Potrzebowali to zobaczyć. Potrzebowali się tego nauczyć.

A w Dekapolu, jak pamiętacie, rozdział 8 zaczyna się od niesamowitego cudu, który tam uczynił. Jest on podobny do cudu, którego dokonał w Galilei. W Galilei nakarmił pięć tysięcy mężczyzn, a także kobiety i dzieci. W Dekapolu, na terenie pogan, nakarmił cztery tysiące mężczyzn oraz kobiety i dzieci. Bardzo podobny cud nakarmienia. Na tym kończy się werset 10. Po tym cudzie, który wydarzył się po południowo-wschodniej stronie Morza Galilejskiego, Jezus przeprawia się łodzią na drugą stronę, na północny zachód, w pobliże Kafarnaum, do miejsca zwanego Dalmanuta, widzimy to w wersecie 10, lub Magadan, to inna nazwa tego obszaru, tuż obok Kafarnaum. Tam była Jego siedziba.

Wraca więc na teren Żydów. Gdy tylko przybywa, werset 11, faryzeusze wychodzą i zaczynają się z Nim spierać. Są po prostu nieustępliwi. Przeprowadzają atak. Nigdy nie musi ich szukać. Nigdy nie musi ich znajdować. Oni tam są. Właśnie wrócił z drugiej strony, zacumował swoją małą łódź w miejscu zwanym Dalmanuta, wysiadł z łodzi niedaleko Kafarnaum i natychmiast, gdzieś na drodze, gdziekolwiek to było między brzegiem a Kafarnaum, co mogło być kierunkiem, w którym zmierzali, oni już na Niego czekali. I gdy tylko rozchodzi się wieść, że On przybył, a nie było Go przez długi czas, tygodnie, oni tam są, tuż przed Nim, i nie tracą czasu na atak. Nienawidzą światła. Nienawidzą przesłania o opamiętaniu. Nienawidzą przesłania o wierze i łasce. Kochają grzech samousprawiedliwienia. Kochają poczucie osiągania swojego odkupienia przez własną moralność i własne obrzędy religijne. Są w tym zakochani. Nienawidzą prawdy. Więc znów wychodzą i chcą Go publicznie zdyskredytować.

Wokół Niego zawsze gromadzi się tłum. Widzimy więc w tym krótkim fragmencie, od 11 do 13 wersetu, trzy cechy, które charakteryzują duchowo ślepych. Bardzo łatwo je dostrzec.

Po pierwsze – i muszę się z tym pospieszyć… Ludzie, którzy są duchowo ślepi, czują się dobrze tylko w towarzystwie innych ślepych, nawet jeśli są wrogami. To niesamowite, jak uniwersalna jest nienawiść ślepych do światła. Ludzie wszystkich fałszywych religii, mimo że są wrogo nastawieni do innych religii, zgadzają się, by nienawidzić prawdy. Jedną rzeczą, w której zgadzają się wszystkie fałszywe religie na świecie, jest to, że one wszystkie nie znoszą chrześcijaństwa, wszystkie nie znoszą ewangelii. W tym się zgadzają, nawet jeśli są śmiertelnymi wrogami.

„Faryzeusze”, a Mateusza 16:1 dodaje: „i saduceusze”, bez powtórzenia rodzajnika. „Faryzeusze i saduceusze”, jeden rodzajnik. To grecki sposób, by pokazać ich zjednoczenie. Nie mogliby być bardziej wrogo nastawieni, to byłoby niemożliwe. Faryzeusze z wzajemnością nienawidzili saduceuszy. Byli zaciekłymi wrogami w kwestiach teologicznych. A jednak się jednoczą i łączy ich wspólna nienawiść do światła. To charakterystyczne dla ciemności. Ciemność jest komfortowa dla innych ludzi w ciemności. Systemy mogą się różnić. Poglądy mogą się różnić. Ale łączy ich wspólna ciemność.

Mamy tu legalistów, to faryzeusze, rytualiści. Mamy też saduceuszy, którzy są liberałami lub racjonalistami. Oni jednoczą się w nienawiści do Syna Bożego. Saduceusze nie są często wspominani w Nowym Testamencie, tylko kilka razy. Widzimy ich jako świadków chrztów Jana Chrzciciela. Pojawiają się, by poddać Jezusa próbie, bez faryzeuszy, podczas Wielkiego Tygodnia. Oni konfrontują Jezusa, a On konfrontuje i potępia ich. A potem mamy to zdarzenie opisane w Ewangelii Mateusza i Marka. A nasz Pan wspomina o nich tylko w Ewangelii Mateusza 16, bo tak naprawdę nie byli oni teologami, którzy są blisko ludzi. To oni zarządzali świątynią a ludzie ich nie lubili, bo wyłudzali od nich pieniądze. Podnosili ceny zwierząt przeznaczonych na ofiarę. Badali zwierzęta przynoszone przez ludzi, mówili, że nie nadają się na ofiarę i zmuszali ich do zakupu jednego z ich zwierząt, które sprzedawano na terenie świątyni po wygórowanej cenie. Nie przyjmowali pieniędzy, które przynosili ludzie. Musieli wymieniać swoje pieniądze i wyłudzali od nich pieniądze podczas wymiany. Urządzili w świątyni szemrany interes. Nie mieli zbyt wielu przekonań w kwestiach moralnych, bo byli liberałami. Mieli liberalne podejście, zaprzeczali istnieniu zmartwychwstania, zaprzeczali istnieniu aniołów. W efekcie byli sceptykami wobec zjawisk nadprzyrodzonych.

Z drugiej strony, byli faryzeusze, którzy byli skrupulatnymi legalistami, którzy chcieli odczytywać duchowe znaczenie z każdego małego słowa w Piśmie Świętym. Byli dziećmi ruchu chasydzkiego, chasydów, czyli pobożnych, świętych. To byli Żydzi, którzy byli przede wszystkim oddani Prawu Bożemu, a w drugiej kolejności, nienawidzili greckiej kultury. Nienawidzili greckiej kultury, nienawidzili hellenizmu i dlatego nienawidzili obecności Rzymian, którzy byli zhellenizowaną grupą pogan. Faryzeusze byli separatystami, nienawidzili pogan, nienawidzili Rzymian, nienawidzili niewiernych. Oddzielili się od celników i grzeszników. Oddzielili się od ogółu żydowskiej społeczności. Oddzielili się od wszelkiego rodzaju skalania, które, ich zdaniem, czyniło ich ceremonialnie nieczystymi. Byli zwolennikami dosłowności, legalistami i separatystami.

Natomiast saduceusze byli wszystkim, tylko nie separatystami. Cieszyli się z obecności Rzymian. Sprzymierzyli się z Rzymianami i zarabiali na tym. Szli na kompromis, nie byli wrogo nastawieni do greckiej kultury, była dla nich atrakcyjna. Byli arystokratami, racjonalistami i sceptycznymi materialistami. Byli oportunistami, którzy odrzucali treść Pisma Świętego. I połączyli siły ze swoimi wrogami, faryzeuszami. W Dziejach Apostolskich 23 jest sytuacja, w której saduceusze i faryzeusze skaczą sobie do gardeł. Odrzucili tradycję. Odrzucili proroków Starego Testamentu. Bardzo różnili się od faryzeuszy.

Chodzi mi o to, że oni nie powinni byli działać razem w żadnej sprawie. Naprawdę nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego. Ale mieli wspólnego wroga, prawdę, światło, Jezusa Chrystusa. I dlatego się zjednoczyli. Tak właśnie działa ciemność. Jeśli jesteś w ciemności, czujesz się komfortowo z innymi, którzy są w ciemności. Jakkolwiek definiują swoją ciemność, to wciąż jest ciemność, jakkolwiek definiują swoją ślepotę, to wciąż jest ślepota. Złe towarzystwo jest lepsze niż dobre towarzystwo, nawet jeśli złe towarzystwo jest twoim wrogiem.

Więc zaczynają się z Nim spierać. Po prostu podeszli i zaczęli się kłócić. Oto ich podejście, to jest spór. Greckie słowo „rozprawiać” oznacza „spór”. Chcieli Go zdyskredytować przed ludźmi. Oto, czego pragnęli: „wystawiając Go na próbę, żądali od Niego znaku z nieba”. Wystawiając Go na próbę, chcą od Niego znaku z nieba. Mieli ku temu powód. Żydzi mieli pewien przesąd. Przesąd Żydów mówił, że Bóg może czynić cuda niebiańskie, a demony mogą czynić tylko cuda ziemskie. Że Bóg może czynić cuda niebiańskie, a demony mogą czynić cuda ziemskie. Tak jak magowie na dworze faraona, kiedy naśladowali cuda, jakie Bóg czynił przez Mojżesza i dokonywali swoich fałszywych cudów. I być może rzeczywiste nadprzyrodzone działania demonów na przestrzeni wieków stworzyły tego rodzaju przekonanie, że demony mogą czynić ziemskie cuda, ale tylko Bóg może czynić niebiańskie cuda.

Więc przychodzą do Jezusa i mówią: „uczyń znak z nieba”. Cud na niebie, zatrzymaj słońce, Jozue to zrobił. Sprowadź ogień z nieba, Eliasz to zrobił. Zaciemnij księżyc, zmień układ gwiazd. Rozpocznij i zatrzymaj burzę. Zrobili to, żeby Go kusić. Chcieli Go zdyskredytować. Oczywiście, miała to być sytuacja bez wyjścia. Jeśli powie, że tego nie zrobi, to ludzie dowiedzą się, że nie może. A jeśli nie może, będzie zdyskredytowany. Będzie fałszywy. Może robi to, co robi, dzięki mocy Szatana, o czym mówili cały czas.

A jeśli powie: „mogę i zrobię to”, a oni nie wierzyli, że może, to znaczy, że Mu się nie uda. W obu przypadkach jest to dylemat, którego nie może uniknąć. Jeśli powie, że tego nie zrobi, to ludzie mogą założyć, że nie jest w stanie, a wszystko, co może zrobić, to tyle, ile i Szatan potrafi. A jeśli powie, że może, i spróbuje, nie da rady, bo nie jest Mesjaszem, nie jest od Boga, byli tego pewni. Tak czy inaczej będzie zdyskredytowany.

Czy oni naprawdę potrzebowali kolejnego znaku? I czy znaki, które otrzymali, nie pochodziły z nieba? Pamiętacie imię czołowego nauczyciela wśród faryzeuszy? Nazywał się Nikodem, Ewangelia Jana 3. Przyszedł on do Jezusa, oto jego słowa, Ewangelia Jana 3:2: „Mistrzu, my wiemy…”. My? Kim są „my”, Nikodemie? O kim mówisz? – My, moja grupa. – Co to za grupa? – Faryzeusze. „Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel. Nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był”. Nie potrzebowali więcej znaków ani dowodów. Mieli ich mnóstwo.

Ale istniało przecież przekonanie, że w czasie przyjścia Mesjasza, ustanowienia Królestwa, sądu i tego wszystkiego, będą znaki na niebie. Czy 2 rozdział proroka Joela nie mówi, że słońce się zaćmi, księżyc przemieni się w krew, a na niebie pojawią się znaki? W końcu, tak powiedział prorok. Tak przy okazji, to stanie się, kiedy Jezus powróci, żeby ustanowić swoje Królestwo i osądzić bezbożnych. Przeczytajcie Ewangelię Mateusza 24, gdzie sam Jezus jest znakiem na niebie, a wraz z Nim wszyscy Jego święci aniołowie. Przeczytajcie Księgę Objawienia, nadejdą znaki na niebie.

Ale to jest absurdalne. Tak jakby potrzebowali jakichkolwiek dowodów, kiedy ich lider mówił, że wiedzieli, iż musiał przyjść od Boga, bo nikt nie mógł czynić takich znaków jak On. Tak głęboka jest ciemność.

Pierwszą rzeczą, którą widzimy o ludziach w ciemności, jest to, że dobrze im z innymi ludźmi w ciemności. A drugą rzeczą jest to, że ciemność się pogłębia. Czują się komfortowo z ludźmi, którzy są w ciemności i są skazani na głębszą ciemność. Im więcej dowodów im dostarczysz, tym głębiej się pogrążają… Zbliżają się do światła, ale im jaśniej ono świeci, tym głębiej uciekają w mrok. Tworzenie pokarmu dla tłumów, przywracanie wzroku niewidomym, słuchu głuchym, strun głosowych dla ludzi, którzy nie mogą mówić, nóg, rąk oraz narządów, wskrzeszanie umarłych. Czy to nie jest wystarczające? Jezus mówił, że to wystarcza. Jana 5:36: „Wierzcie mi ze względu na dzieła”. Jak można je wyjaśnić?

Nikodem je wyjaśnił. „Przyszedłeś od Boga, nikt nie może czynić takich znaków, jak Ty, jeśli nie przyszedł od Boga”. Ale oni nie różnili się od faraona. Po wszystkich znakach i cudach, które uczynił Mojżesz, czytamy: „Faraon zatwardził swoje serce”. To druga rzeczywistość, która jest tak tragiczna. Czują się dobrze z innymi w ciemności i są skazani na głębszą ciemność. Im więcej światła na nich skierujesz, tym głębsza będzie ciemność.

Pamiętam, jak wiele lat temu czytałem Voltaire’a, francuskiego ateistę, i niektóre z jego sceptycznych wypowiedzi. Jedna z nich utkwiła mi w pamięci. Powiedział: „Nawet gdyby cud wydarzył się na otwartym rynku przed tysiącem trzeźwych świadków, wolałbym raczej nie wierzyć własnym zmysłom niż przyznać, że to cud”. W Izraelu było całe pokolenie Voltaire’ów. Niewiara zawsze znajdzie sposób, żeby odrzucić prawdę i pogrążyć się jeszcze głębiej w ciemności.

Woody Allen, tragiczna postać, powiedział kiedyś: „Gdyby Bóg dał mi wyraźny znak, uwierzyłbym. Na przykład, gdyby wpłacił dużą sumę pieniędzy na moje konto w szwajcarskim banku”. Ślepota, która nigdy nie przejrzy na oczy to ta, która szuka wspólnoty tylko w ciemności i pogrąża się głębiej w tej ciemności, kiedy pojawia się światło.

Jezus zobaczył to w wersecie 12, wzdychając głęboko w swoim duchu. To bardzo interesujące stwierdzenie. Występuje tylko raz w Nowym Testamencie w złożonej formie, właśnie tutaj. Prosta forma występuje w Marka 7:34, kiedy westchnął. To wyrażenie smutku. Westchnął z powodu fizycznego cierpienia, czytamy o tym w rozdziale 7 przy głuchocie. Westchnął. Tutaj jest to złożone. „Westchnął głęboko”. Silniejsze emocje związane z duchową ślepotą i fizycznym cierpieniem. To łamie Jego serce. Dlatego płakał, kiedy przybył do Jerozolimy w Łukasza 19. W Jana 11 płakał nad grobem Łazarza, kiedy zobaczył moc grzechu, wpływ grzechu, który powoduje ból. Jego smutek jest głęboki z powodu tej zatwardziałej, upartej niewiary w obliczu licznych dowodów, licznych znaków. Ubolewa nad świadomą ignorancją tych, którzy Go odrzucają.

I powiedział to – tak naprawdę jest to monolog, mówi do samego siebie: „Dlaczego to pokolenie żąda znaku?”. Z jakiego powodu? Co jeszcze można było zrobić? I On patrzy poza faryzeuszy: „To pokolenie”, ta genea, ludzie w tym czasie. Byli tacy sami jak ich przodkowie. Księga Powtórzonego Prawa 32:20, jest tam oskarżenie Żydów. „Są bowiem pokoleniem przewrotnym, synami, w których nie ma wiary”. Psalm 95 dodaje do tego oskarżenia Izraela.

„Zaprawdę powiadam wam, że żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu”. Nie zrobię znaku z nieba. Nie zrobię nic więcej. Mocno i zdecydowanie: „Zaprawdę, powiadam wam”, to zdanie użyte jest tutaj i w rozdziale 3, wersecie 28, przez Marka. I mowa jest tutaj o czymś, co nie ulegnie zmianie: „żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu”.

Chciałbym móc pokazać wam grecką konstrukcję tego zdania. Jest to zdanie warunkowe. Ale jest to bardzo wyjątkowy tryb warunkowy. Gdyby przetłumaczyć to dokładnie, brzmiałoby to tak: „Jeśli dam znak temu pokoleniu, niech umrę”. Tak mocne jest to stwierdzenie. Nie dam już żadnych znaków.

I to jest trzecia rzecz. Pierwszą jest to, że ślepi czują się dobrze z innymi ślepymi. Są też skazani na głębszą ślepotę. A po trzecie, są skazani na śmiertelną ślepotę. Są skazani na śmiertelną ślepotę. To wszystko. Nic więcej.

Jeśli porównacie to z Ewangelią Mateusza 16, możecie to przeczytać w domu, Jezus mówi kilka rzeczy, które Mateusz zapisał, a Marek nie. Jezus powiedział im: „Potraficie rozpoznać pogodę, ale nie potraficie rozpoznać znaków czasu”. Pamiętacie te słowa? Jesteście lepszymi meteorologami niż teologami, a jesteście po prostu prymitywni w meteorologii, ale naprawdę kiepscy w teologii.

Dlatego w Ewangelii Mateusza 15:14 nazwał faryzeuszy ślepymi przewodnikami ślepych. W Ewangelii Mateusza 23 nazwał ich ślepymi przewodnikami, głupcami i hipokrytami. Mówi, że nie potraficie rozpoznać kairos, sezonu, epoki, nie rozumiecie tego. Nie wiecie, co to za sezon. To czas zbawienia Pańskiego.

Wtedy On mówi im, zgodnie z Ewangelią Mateusza 16: „Jesteście złym i cudzołożnym… – nie mówi po prostu “gronem” – pokoleniem”. To oznacza wszystkich przywódców i cały naród, który za wami podąża. Ostre słowa. Dostaniecie jeszcze jeden znak, według Mateusza 16, Jezus powiedział to przy tej samej okazji. Był to znak Jonasza, pamiętacie to? Nasz Pan powiedział o znaku Jonasza w Ewangelii Mateusza 12:39-40. Mówi On: „Jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak ja będę w ziemi przez trzy dni”. To jedyny znak, jaki dostaniecie. Nie będzie już żadnych znaków. A kiedy ten znak się pojawił i do przywódców Izraela dotarła wieść, że On powstał z martwych zgodnie z Ewangelią Mateusza 28:11-15, oni wezwali żołnierzy, którzy strzegli grobu i przekupili ich, żeby kłamali na temat zmartwychwstania. To utrwalona ciemność. Zaprzeczali temu, chociaż wiedzieli, że to się wydarzyło.

Bycie w ciemności oznacza czucie się komfortowo tylko z tymi, którzy również są w ciemności. Oznacza bycie skazanym na głębszą ciemność, a dosłownie bycie skazanym na wieczną ciemność. Werset 13, dwa słowa i na tym zakończymy: „Opuścił ich”. To było na tyle. Porzucił ich. Jak w Liście do Rzymian 1: „wydał ich”, “wydał ich”, “wydał ich…”, bardzo symboliczne działanie. Ostatnie spotkanie z nimi w Galilei, opuścił ich. Prawda, że tragiczne?

Cały świat jest pełen takich ludzi, którzy żyją w ciemności. Mogą myśleć, że są duchowi, że osiągnęli wyższy poziom i mają mistyczne poznanie sfery duchowej. Prawda jest taka, że są w całkowitej ciemności. Są skazani na jeszcze głębszą ciemność. I są skazani na wieczną ciemność.

Z drugiej strony, zamiast ślepych, którzy nigdy nie będą widzieć, są ślepi, którzy przejrzą na oczy. I przyjrzymy im się następnym razem. To nasza grupa.

Panie, ponownie cudownie jest zagłębiać się w Twoje Słowo, którego skarby są niewyczerpane. Kolejny dzień, kolejne doświadczenie z naszym Panem. Dziękujemy Ci za prawdę, którą nam przekazuje, którą przynosi. Cenimy ją i dziękujemy Ci za nią.

Panie, dziękujemy Ci za tę obietnicę: „każdy, kto do mnie przyjdzie, nie będzie chodził w ciemności. Ja jestem światłością świata. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światło życia”. Światło jest życiem, światło jest prawdą. Dziękujemy Ci, Panie, że wciąż do nas wołasz.

Są tu ludzie, którzy znajdują się w ciemności, ale ciemność nie jest jeszcze przypieczętowana. Może są wystawieni na działanie światła, a pogrążają się w głębszą ciemność i zmierzają ku wiecznej ciemności. Ale, Panie, modlimy się, żebyś był dla nich łaskawy. Niech się nawrócą i przyjdą do światła. Do tego, który jest światłością. To jedyny, który wyprowadza z ciemności, Pan Jezus Chrystus, światłość świata. Przyciągnij do Niego mężczyzn i kobiety oraz młodych ludzi. Wyciągnij ich z ciemności, wybaw ich od tej zewnętrznej ciemności, tej wiecznej ciemności.

Dziękujemy Ci, Panie, że uczyniłeś to dla tak wielu tutaj. Dziękujemy Ci, że kiedyś byliśmy ciemnością, a teraz jesteśmy światłością. Zostaliśmy wyzwoleni z królestwa ciemności do Królestwa Twojego umiłowanego Syna. Dziękujemy Ci za to. Dziękujemy Ci za ten dar łaski i miłosierdzia. I niech nasze życie będzie pełne wdzięczności we wszystkim, co robimy. Modlimy się w imieniu Chrystusa. Amen.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.