Duchowa ślepota cz. 2

skopiuj link
https://www.youtube.com/watch?v=_3xu-HFDbPg

Video transcript

Wróćmy do Ewangelii Marka. Czytałem w tym tygodniu przypadkowe czasopismo i natrafiłem na ciekawą, krótką historię. Kilka lat temu we Francji żyła biedna, niewidoma dziewczyna, która otrzymała Ewangelię Marka zapisaną brajlem. I było to wszystko, co miała. Czytała ją czubkami palców. Ona ją czytała, czytała i czytała do momentu, kiedy jej palce zrogowaciały, a jej zmysł dotyku osłabł tak, że nie mogła już rozróżniać znaków. W nieprzemyślanej próbie ponownego uwrażliwienia palców ucięła ich końcówki, co uczyniło je jeszcze mniej wrażliwymi.

Autor napisał, że czuła, że musi teraz porzucić swoją ukochaną Ewangelię Marka. I z płaczem przycisnęła ją do ust, mówiąc: „Żegnaj, żegnaj, słodkie Słowo mojego Zbawiciela”. Ku jej zaskoczeniu, jej usta, które były bardziej delikatne niż palce, rozpoznawały kształt liter. Przez całą noc czytała ustami Ewangelię Marka i przepełniała ją radość z powodu tej nowej zdolności.

Nie wiem, jak cenna jest dla ciebie Ewangelia Marka, ale mam nadzieję, że jest cenna. Dla mnie jest. Im dłużej przez nią przechodzę, im więcej godzin z nią spędzam, tym staje się dla mnie cenniejsza.

Marka 8:11: „Wtedy nadeszli faryzeusze i zaczęli z Nim rozprawiać – czyli z Jezusem – a wystawiając Go na próbę, żądali od Niego znaku z nieba. On zaś, westchnąwszy głęboko w duchu, powiedział: Dlaczego to pokolenie żąda znaku? Zaprawdę powiadam wam, że żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu. I opuściwszy ich, ponownie wsiadł do łodzi i przeprawił się na drugą stronę.

A uczniowie zapomnieli wziąć chleba i nie mieli ze sobą w łodzi nic więcej oprócz jednego bochenka. Wtedy przykazał im: Uważajcie i strzeżcie się zakwasu faryzeuszy i zakwasu Heroda. I rozmawiali między sobą: Powiedział tak, bo nie mamy chleba. Jezus, poznawszy to, powiedział do nich: Czemu rozmawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Jeszcze wasze serce jest odrętwiałe? Macie oczy, a nie widzicie i macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? Gdy łamałem tych pięć chlebów dla pięciu tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

Odpowiedzieli Mu: Dwanaście.

A gdy łamałem tych siedem chlebów dla czterech tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

A oni odpowiedzieli: Siedem.

I zapytał ich: Jakże więc nie rozumiecie?”

Mówiłem wam ostatnim razem, kiedy zaczęliśmy patrzeć na ten tekst, że ma dwie części i będziemy mówić o duchowej ślepocie. Po pierwsze, duchowa ślepota, która jest trwała. Po drugie, duchowa ślepota, która jest tymczasowa.

W wersetach od 11 do 13 widzimy trwałą duchową ślepotę. A od połowy wersetu 13 aż do wersetu 21 tymczasową ślepotę. Powiedziałem wam wtedy, że każdy, kto przychodzi na świat, rodzi się w ciemności, w duchowej ślepocie. Każdy, kto przyszedł na świat, z racji bycia człowiekiem, jest odcięty od duchowej rzeczywistości. Wiem, że ludzie myślą, że są duchowi. Mówią, że są duchowi. Istnieją nawet spirytualiści. Ale 1 Koryntian 2:14 mówi: „Cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego.

Są bowiem dla niego głupstwem (…) ponieważ rozsądza się je duchowo”. A on jest duchowo martwy. Więc każdy człowiek przychodzi na świat ślepy, w ciemności z racji bycia człowiekiem. Dodajmy jeszcze to, że grzech pogłębia ślepotę. Jana 3:19 – 20: „Ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe”. Grzech pogłębia naturalną ślepotę. Według 2 Koryntian 4:4 Szatan pogłębia to jeszcze bardziej: „Bóg tego świata zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło chwalebnej ewangelii”. Człowiek jest z natury zaślepiony, grzesznie zaślepiony, szatańsko zaślepiony. Istnieje głęboka ślepota, która ogarnia dusze wszystkich ludzi.

Może się ona również stać suwerenną ślepotą. Przykłady tego widoczne są w służbie naszego Pana Jezusa, a także w innych miejscach Pisma, ale w Łukasza 19 Jezus w zasadzie powiedział Żydom: „Już dość, nigdy więcej, to koniec. Zignorowaliście dzień waszego niebiańskiego nawiedzenia i teraz nie macie już takiej możliwości”. I zostali utwierdzeni w swojej ciemności.

To prowadzi do piątego rodzaju ślepoty, do wiecznej ślepoty. Piekło to zewnętrzna ciemność. Wszyscy przychodzimy na świat ślepi, ale nie wszyscy opuszczamy świat ślepi. Niektórzy z nas doświadczają przejrzenia. Niektórzy z nas zostali wybawieni z królestwa ciemności do Królestwa umiłowanego Syna Bożego. Niektórzy z nas przychodzą do Światłości świata, w którym rozprasza się wszelka ciemność. Niektórzy z nas, którzy byli ciemnością, stali się teraz światłem. Niektórzy z nas chodzą w światłości. Wszyscy byliśmy ślepi, niektórzy na stałe, inni tymczasowo.

W tym momencie Ewangelii Marka minęły już ponad dwa lata, od kiedy Jezus usługiwał otwarcie, publicznie i czynił cuda, których dosłownie nie da się zliczyć. Ewangelia Jana kończy się słowami, że wszystko, co zrobił nie zmieściłoby się we wszystkich księgach świata. Jego cuda były publiczne, jawne i niezaprzeczalne. Nawet Nikodem, nauczyciel Żydów, powiedział: „Wiemy, że przychodzisz od Boga, nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był”.

Ale nieważne, jak jasno świeciło światło, grzesznicy kochają ciemność. A kiedy przyszło światło, tak jak robaki wpełzają z powrotem pod kamień, tak grzesznik zanurza się głębiej w ciemność, żeby uniknąć światła. Światło przyszło, ale oni nie pojęli światła, mówi Jan.

Przywódcy Izraela umiłowali ciemność, nienawidzili światła. Ludzie, którzy za nimi szli, należeli do ​​tej samej kategorii. Przywódcy Izraela i ludzie, którzy za nimi szli, byli oddani złudzeniu własnej sprawiedliwości, złudzeniu rytualnej, ceremonialnej, legalistycznej religii.

Ale z drugiej strony była mała grupa mężczyzn i kobiet, którzy widzieli światło i podążali za światłem. Nazywani są uczniami, co obejmuje apostołów i innych naśladowców Jezusa. Uczeń to słowo mathétés, które wskazuje na uczenie się. Oni szli za Jezusem. Odwrócili się od ciemności. Poszli za światłem. I to jest kluczowy moment w służbie Jezusa w Galilei, ponieważ to tutaj przywódcy Izraela w imieniu narodu wydają ostateczny werdykt, że Jezus nie jest ich Mesjaszem ani Zbawicielem. Odrzucili Go ostatecznie. Zgodnie z wersetem 13, który mówi: „Opuściwszy ich…”, możemy na to patrzeć metaforycznie. Nie tylko opuścił ich fizycznie na północno-zachodnim brzegu Galilei, ale pozostawił ich w znaczeniu Rzymian 1 w ciemności i niewierze.

Zatem, pytanie brzmiało: „Kto pójdzie za Jezusem?”, bo każdy, kto pójdzie za Jezusem, odwróci się plecami od religii swoich przodków, religii swojego narodu, religii swojego przeszłego życia. Dokładnie to zrobili uczniowie. Ci, którzy poszli z Jezusem, poszli za światłem. Duchowa ślepota była dla nich tylko tymczasowa.

Czy rozumiecie, że zatwardziałe serce jest problemem religijnych ludzi? Rozumiecie to? Nieświadome serce nie może zatwardzić się wobec prawdy. Rozumiecie to? Nieświadome serce nie może zatwardzić się wobec prawdy. Żeby zatwardzić się wobec prawdy, trzeba się najpierw zapoznać z prawdą. Tylko świadome serce może się zatwardzić. Dlatego ci, którzy byli blisko Jezusa, czyli przywódcy Izraela i ludzie, którzy za nimi szli, a także uczniowie, byli najbardziej zagrożeni zatwardzeniem serc. Podobnie jest z każdym, kto jest wystawiony na słuchanie prawdy.

Przywódcy Izraela i naród, który szedł za nimi, poszedł za nimi aż do trwałej ślepoty, do ślepoty będącej sądem i w zewnętrzną ciemność.

Podałem wam trzy cechy tych ludzi w wersetach od 11 do 13. Po pierwsze, dobrze czuli się z innymi w ciemności, mimo że byli swoimi wrogami. Faryzeusze i saduceusze, którzy byli wrogami. Obie grupy były w ciemności, nienawidzili światła i dlatego zjednoczyli się przeciwko Jezusowi.

Po drugie, ci, którzy są trwale ślepi, nie tylko czują się komfortowo z innymi w ciemności, ale są skazani na większą ciemność. Pogrążają się coraz głębiej, gdy ustaje objawienie. I w końcu zostają skazani na wieczną ciemność, zewnętrzną ciemność piekła.

W wersetach od 13b do 21 przyjrzymy się tymczasowej ślepocie. Przejdziemy od tych, którzy zatwardzili się wobec Pana do tych, którzy poszli za Nim jako za światłem. Werset 13 mówi: „ponownie wsiadł do łodzi”, to znaczy wrócił do małej łodzi, którą przemierzyli północną część Morza Galilejskiego, płynąc tam i z powrotem z północno-wschodniego na północno-zachodni brzeg. Robili to ostatnio często w Ewangelii Marka. Są na północno-zachodnim brzegu, w pobliżu Kafarnaum, gdzie zaatakowali ich faryzeusze.

I zaraz po tym, w symbolicznym geście, Pan odchodzi, światło gaśnie i znika. I zabiera wszystkich swoich naśladowców, którzy zobaczyli światło, przyjęli światło i idą za światłem razem z Nim.

Werset 14 mówi: „A uczniowie”, ci sami, którzy wsiedli do łodzi i przepłynęli na drugą stronę. Są wspomnieni w wersecie 10. Uczniowie. Przepłynęli na północny zachód, teraz wracają na północny wschód. Kiedyś byli ślepi. Byli tak samo ślepi jak tamci, którzy odrzucili Jezusa, bo byli częścią religii judaizmu, odstępczego judaizmu, propagowanego przez faryzeuszy. Byli równie ślepi jak oni, ale teraz ujrzeli światło. Ich oczy zostały otwarte. Zaświeciło im światło.

Zrozumieli światło i to światło staje się coraz jaśniejsze, kiedy idą za Chrystusem. Są wierzącymi. Przeklęli ciemność nieświadomości. Przeklęli ciemność grzechu. Starali się chodzić w światłości. Rozumieli koszt, cenę. Porzucili wszystko. Zostaną wyrzuceni z synagogi. Zostaną odrzuceni przez rodzinę i przyjaciół. Będą podążać za światłem. Pan jest światłem. Pan jest ich nauczycielem. On wsiada do łodzi i oni też. Mogło być tam nawet kilka łodzi.

Zatem, nasz Pan ponownie zabiera swoich uczniów łodzią na drugą stronę jeziora po krótkiej wizycie po jego północno-zachodniej stronie. To pieczętuje odrzucenie przywódców Izraela i jest to ostatni raz, kiedy nasz Pan publicznie służy w Galilei. Będzie jeszcze późniejsza służba w Galilei. Jeśli spojrzycie na rozdział 9, werset 30, będzie jeszcze jedna podróż przez Galileę. Czytamy: „przechodzili przez Galileę, a nie chciał, aby ktoś o tym wiedział”. Koniec z publiczną służbą. „Nauczał bowiem swoich uczniów”.

To punkt graniczny. Są uwięzieni w swojej ciemności. To przełomowy moment w historii służby naszego Pana. I można byłoby pomyśleć, że uczniowie powiedzą: „Panie, to niesamowite! To jest dramatyczne. Czy możesz powiedzieć nam o tym więcej? Czy możesz nam powiedzieć, co to wszystko znaczy?”. Ale nie o tym myśleli.

Werset 14 mówi: „A uczniowie zapomnieli wziąć chleba i nie mieli ze sobą w łodzi nic więcej oprócz jednego bochenka”. Oni myśleli o posiłku. Więc cokolwiek widzieli, nie było to dużo światła. Rozumiemy, że ta podstawowa walka o żywność jest częścią prymitywnego świata. Ale przejmować się obiadem, kiedy dzieją się tak poważne sprawy związane z wiarą i odrzuceniem? Wydaje mi się to dość krótkowzroczne.

Zatem, niezależnie od tego, jakie światło widzieli, niezależnie od tego, jakie światło im świeciło, pozostawało jeszcze dużo ślepoty. Ale przyjrzyjmy im się nieco bliżej i zwróćmy uwagę na pozytywy. Jeśli jesteś w światłości, punkt pierwszy, to światło ci odpowiada. Ludzie żyjący w ciemności czuli się dobrze w ciemności. A ci czuli się dobrze w światłości. Dlatego popłynęli. Dlatego weszli do łodzi. Szli za Jezusem. Szukali prawdy. Wystrzegali się ciemności. Uciekli przed ślepotą. Żydzi kochali swoją ciemność. Oni zostawiają za sobą zatwardziałych, ślepych faryzeuszy i saduceuszy oraz ich system religijny i idą za odrzuconym Panem. Za tym, o którym teraz wiedzą, że jest światłością świata. A idąc za Nim, będą mieli coraz więcej światła.

Jezus powiedział im: „Patrzcie, wam dano zrozumieć prawdę, im zaś nie zostało to dane”. Interesują się prawdą, podążają tuż za Chrystusem. Zostawiają za sobą ślepych przewodników. Zostawiają za sobą ślepych przywódców ślepych. Zostawiają za sobą wrogów prawdy. To pierwsza rzecz, która charakteryzuje ludzi światłości. Oni biegną do światła. Do światła świętości i światła prawdy.

Jezus rozmawia z nimi o bardzo ważnej kwestii, od której zależy, czy utrzymają siłę swojego oddania. To dla nich duży przełom. Naprawdę ogromny przełom. Odwrócili się plecami od całego społeczeństwa i muszą mieć świadomość, że są w niebezpieczeństwie. I tak, nasz Pan mówi do nich w wersecie 15: „I nakazywał im” – nakazywał, niedokonana postać czasownika, wielokrotnie. To jest łódź pełna ludzi, rozmawiali ze sobą. On do nich mówi. I co On mówi? „Uważajcie i strzeżcie się zakwasu faryzeuszy i zakwasu Heroda”. Podwójne ostrzeżenie, nakazy w czasie teraźniejszym, intensywne, surowe ostrzeżenia przed wpływem faryzeuszy i przed wpływem Heroda.

W paralelnej relacji Ewangelia Mateusza 16 dodaje, że powiedział też: „strzeżcie się kwasu saduceuszy”. Wszyscy oni byli wpływowi. Faryzeusze byli legalistami. Saduceusze byli liberałami, a Herod i herodianie byli sekularystami. Uważajcie, strzeżcie się, ostrzegam was! To jest tak fundamentalne dla nowych wierzących. Ponieważ są tak podatni na miotanie tam i z powrotem i unoszenie przez każdy wiatr nauki, jak mówi List do Efezjan. Ci, którzy dopiero zaczęli widzieć światło, są podatni na zagrożenia. Strzeżcie się obecnych, wszechobecnych wpływów legalizmu, liberalizmu, sekularyzmu. Zakwas jest biblijną ilustracją przenikania, wpływu. Drożdże mają taką naturę. Drożdże sprawiają, że ciasto rośnie na skutek rozkładu bakterii. O tym właśnie mowa.

Przy okazji, dwa razy w Nowym Testamencie zakwas został użyty pozytywnie w Ewangelii Mateusza 13:33 i Łukasza 13:21, kiedy mowa o wydarzeniach w Królestwie. We wszystkich pozostałych przypadkach używany jest do opisu złego, przenikającego wpływu grzechu, tak jak w tym miejscu.

Musicie być ostrzeżeni, że wciąż będziecie otoczeni faryzejską religią. Wciąż będziecie otoczeni saducejskim liberalizmem. Wciąż będziecie otoczeni wpływami sekularyzmu Heroda i wszystkie one mają niewidzialną, przenikającą i niszczącą moc, kiedy ma się z nimi kontakt. Zakwas saduceuszy był zakwasem liberalizmu. Oni… oni… zaprzeczali temu, co nadprzyrodzone. Zakwas faryzeuszy był zakwasem niszczącego wpływu legalizmu, eksternalizmu. Zakwas Heroda to niszczący wpływ zaangażowania politycznego. I wszyscy oni odrzucili Chrystusa. Faryzeusze, saduceusze i herodianie. Wszyscy oni zebrali się razem przeciwko Niemu, chociaż byli sobie nawzajem wrogami.

Jezus nalega na całkowite zerwanie ze wszystkimi satanistycznymi ideologiami z przeszłości. Ponieważ wszystko to miało na nich wpływ. Kiedy przychodzisz do Chrystusa, odkładasz na bok całą przeszłość. Całkowicie zrywasz ze wszystkimi wcześniejszymi ideologiami. Te wpływy wciąż są niebezpieczne. Wczoraj wieczorem rozmawiałem z rodzicami i mówiłem im, jak niektóre szkoły mogą nazywać się chrześcijańskimi uczelniami, jeśli przychodzi do nich uczeń, a oni robią wszystko, co mogą, żeby wystawić uczniów z rodzin chrześcijańskich na działanie deprawujących, kłamliwych i zwodniczych ideologii? To jest dzieło Szatana, to nie jest dzieło Boga. Uciekasz od tego, unikasz tego, chronisz przed tym ludzi.

Jezus jest wzorowym nauczycielem. Jest obrońcą swoich uczniów. On będzie ich uczył i będzie ich chronił. Powie im, co powinni wiedzieć, co powinni robić, na co muszą uważać, przed czym uciekać i czego unikać.

Werset 16, oto ich odpowiedź: „Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba”. Co? Ja miałem tylko kilka minut, żeby mówić o tym, co Jezus powiedział w wersecie 15, a można o tym głosić w nieskończoność. Jest tam tak dużo, że zadałbym ze sto pytań. Jak rozpoznać zakwas? Skąd mam wiedzieć, że mu ulegam? Jak go uniknąć? Co zrobić, żeby się przed tym uchronić? Co zrobimy, żeby zapewnić wybór? Jest ze sto pytań. A oni patrzą na siebie i mówią: „Co będzie na obiad?”. Co?

Jeśli wątpisz w cierpliwość Jezusa, to nie wiesz tego, jak bardzo był cierpliwy wobec nich. Pewna duchowa ślepota na pewno pozostaje. Dobrze czuli się przy świetle. Uwielbiali przebywać z Jezusem i przebywać z innymi, którzy chcieli być z Jezusem. Potrzebowali jednak więcej światła i to jest drugi punkt: zostali poprowadzeni do większego światła. Kompletnie nie zrozumieli tego ostrzeżenia.

Chcecie znać prawdę? Ewangelia Mateusza 16:12 mówi, że kiedy Jezus mówił o zakwasie, oni myśleli, że mówi o prawdziwym chlebie. O rany! Jezus ostrzega tutaj: „Uważajcie, strzeżcie się”, mówi im to, a oni są tak skupieni na jedzeniu, że słyszą tylko słowo „zakwas” i myślą, że ostrzega ich, żeby nie jedli chleba na zakwasie. Zostańcie przy przaśnym chlebie. Co? To przerażające. Jeśli Jezusowi trudno jest utrzymać uwagę słuchaczy, jaką nadzieję mam ja? Może wy, którzy myślicie o obiedzie, wyciągacie z tego, co mówię, tylko to, co odnosi się do posiłku. Oni tak robili. Wszyscy słuchamy przez filtr naszych trosk. To zniechęcające, nie chcę już o tym rozmawiać.

Ale dzięki dobroci Pana są prowadzeni do większego światła. Pamiętajcie, że faryzeusze i saduceusze mówili: „Pokaż nam znak. Pokaż nam znak. Daj nam więcej światła”.

Wy odrzuciliście całe światło, które mieliście. Nie będzie już światła.

Ludziom, którzy są na stałe w ciemności, wygodnie w ciemności. Doświadczą jedynie więcej ciemności i będą skazani na wieczną ciemność. Ale ci, którzy są w świetle i którym dobrze w świetle, będą poprowadzeni do większego światła.

A Pan okazuje tutaj swoją cierpliwość i w wersecie 17 Jezus jest tego świadomy, najwyraźniej jest świadomy ich rozmowy. Mówi im: „Czemu rozmawiacie o tym, że nie macie chleba?”. Czemu jest to tak dominujący temat, że ​​nie słyszycie niczego, co mówię, a co jest tak absolutnie kluczowe? Można pomyśleć, że to grupa trzecioklasistów, którzy nie potrafią utrzymać skupienia uwagi. Następnie seria pytań retorycznych: „Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Jeszcze wasze serce jest odrętwiałe? Macie oczy, a nie widzicie, i macie uszy, a nie słyszycie?”. Oni znali wszystkie te stwierdzenia, bo Jezus powiedział im już wcześniej, że te rzeczy odnoszą się do ludzi, przed którymi zakrył prawdę.

Ale On powiedział, jak cytowałem z Ewangelii Mateusza 13: „Wam dane jest znać tajemnice”, dane jest rozumieć. A teraz mówi: „Czy nie jesteście od nich lepsi? Czy jesteście w takiej ciemności jak oni?”. To pytania retoryczne. Nic dziwnego, że ostrzegał ich przed wpływem tych ludzi.

„I nie pamiętacie? – mówi – czy nie pamiętacie? Werset 19 – gdy łamałem tych pięć chlebów dla pięciu tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

Odpowiedzieli Mu: pewnie, że pamiętamy, dwanaście.

A gdy łamałem siedem dla czterech tysięcy ludzi, ile pełnych koszy kawałków zebraliście?

A oni odpowiedzieli: Siedem”. Czy pamiętacie? Czy pamiętacie, jak kilka tygodni temu nakarmiłem pięć tysięcy mężczyzn plus kobiety i dzieci, tłum 20–25 tysięcy ludzi?

Oczywiście, pamiętamy o dwunastu koszach, po jednym dla każdego z apostołów.

Czy pamiętacie nakarmienie czterech tysięcy? Nawiasem mówiąc, to było w rozdziale 8, w wersetach od 1 do 8, czyli bezpośrednio przed tym. To było kilka dni wcześniej. Zaraz po tym przepłynęli jezioro, a potem wrócili. Czy nie pamiętacie?

– Nie, nie, pamiętamy, siedem. Właśnie nakarmiłem 20 tysięcy ludzi, co najmniej dwukrotnie, a wy martwicie się obiadem na łodzi? Czy nie pamiętacie?

Czy to nie zdumiewające, że w danym momencie, w stresie chwili obecnej, zapominamy o tym, jak Bóg troszczył się w przeszłości? Dlaczego myślicie o tym, skoro powinniście myśleć o niebezpieczeństwie, które zagraża waszej duszy? Ale On jest w tym łagodny i mówi: „Jeszcze nie rozumiecie?”. Jakby chciał powiedzieć: „Co jeszcze muszę zrobić?”.

Czasami wszystko, czego potrzebujesz, żeby zrozumieć dany moment, to przeszłość. Wszystko, czego potrzebujesz, żeby zrozumieć teraźniejszość, to przeszłość. Przeszłość jest najlepszym wskaźnikiem tego, jak postrzegać teraźniejszość. Jeśli Bóg był wierny w przeszłości, będzie też wierny w teraźniejszości. Jeżeli zaopatrywał w przeszłości, może zaopatrzyć w teraźniejszości. Oni mieli szukać Królestwa. Musieli pamiętać kazanie na górze, o ile pamiętali tak odległe czasy. „Nie troszczcie się o to, co będziecie jeść i pić. Szukajcie Królestwa, a ja zajmę się resztą”. Czy jeszcze nie rozumiecie?

Mateusz wyraża się bardzo jasno w swojej równoległej relacji, Mateusza 16:12, posłuchajcie: „Wtedy zrozumieli”. I reszta wersetu: „Wtedy zrozumieli, że nie mówił, aby się wystrzegali kwasu chlebowego, lecz nauki faryzeuszów i saduceuszów”.

Och, och, nie mówiłeś o tym, czy możemy jeść chleb na zakwasie, mówiłeś tam o faryzeuszach. To mały krok, prawda? To bardzo mały krok intelektualny, ale jest to jakiś krok. Przeszli od obiadu do poważniejszych spraw.

Jezus zajmuje się czynieniem uczniów. I po prostu przyprowadza ich do większego światła. Ci, którzy idą za światłem, czują się dobrze w świetle i są prowadzeni do większego światła.

Po trzecie, są stałymi towarzyszami światła. Przybyli do Betsaidy w wersecie 22. Przychodzą razem z Jezusem do wiosek Cezarei Filipowej w 27 wersecie 9 rozdziału. Pozostają z Nim w czasie, kiedy był w Galilei i pozostają z Nim aż do końca. A część z nich zebrała się w Galilei, kiedy pojawił się po zmartwychwstaniu. Pięciuset z nich, naoczni świadkowie. I na zawsze będą we wspólnocie światłości. Jezus jest światłością nieba. Nie ma tam światła, gdyż Baranek jest tam światłem.

Wszyscy są ślepi albo na zawsze, albo tylko tymczasowo. Ewangelia daje światło niewidomym, światło prawdy, światło świętości i cnoty przez Chrystusa. On sam jest światłem. Kto za Nim idzie, nie będzie chodził w ciemności.

Ojcze, dziękujemy Ci za wspaniały poranek. Jaką radością była ta społeczność, śpiew, uwielbienie, modlitwa, czytanie Twojego Słowa, i pozwolenie mu przemawiać, ale, Panie, ostatecznie liczy się to, że jesteśmy w światłości. Jesteśmy dziećmi światłości i nie chodzimy w ciemności.

Dla tych z nas, którzy są w światłości, nie ma w nas żadnej ciemności. Panie, jesteśmy tak wdzięczni, że wybawiłeś nas z królestwa ciemności do sfery światłości Chrystusa. Dziękujemy Ci, że gdy idziemy za światłem, ono staje się coraz jaśniejsze, jaśniejsze i jaśniejsze w miarę, jak jesteśmy uświęcani i prowadzeni do coraz większego zrozumienia. Będziemy iść za światłem, aż staniemy w jaśniejącej chwale tego światła w Twojej obecności w niebie.

Dziękujemy Ci, że wybawiłeś nas z ciemności. Panie, modlę się, żebyś ratował dusze, nawet teraz, w tej godzinie, w tym miejscu, które do tej pory były w ciemności i nie chciały podążać za światłem. Niech zaświeci nad nimi światło. Niech świeci im chwalebne światło ewangelii. Ty, który powiedziałeś: „Niech stanie się światłość”, spraw, by to światło zabłysło w ich sercach. Spraw, by Chrystus był dla nich prawdziwy i pożądany. Niech przeklinają ciemność i odwracają się od grzechu i nieświadomości, żeby iść za światłem.

Panie, dziękujemy za światło, które nam dałeś i za coraz większą radość coraz jaśniejszego światła, aż pełne światło zabłyśnie w Twojej obecności. Dziękujemy Ci. Chwalimy Cię.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.