Do ewangelizacji potrzebujesz ewangelii, ewangelisty i odbiorcy. Dla wielu pastorów ten ostatni składnik jest trudny do znalezienia.
Ewangelizacja
Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. (Mt 28:19–20)
W swoim kazaniu nie wysyłaj ich do nieba. Nie wysyłaj ich do piekła. Po prostu głoś ewangelię zebranym.
Jak mogę zatroszczyć się o zgubioną osobę, która jest na krawędzi piekła, a jej zdolności do zrozumienia ewangelii są bardzo ograniczone?
Kościół Wielkiego Posłannictwa nie konkuruje z innymi kościołami głoszącymi ewangelię, bo wie, że każdy taki kościół gra dla tego samego zespołu.
Co może być większym zaszczytem niż bycie wybranym na narzędzie do najważniejszego projektu odnowy świata, czyli do Odkupienia.
Niektórzy obawiają się, że nie wiedzą wystarczająco dużo, by ewangelizować. Ja mówię: „Powiedz im, co wiesz”. W ewangelizacji mniej chodzi o metodę, a bardziej o przesłanie, które się głosi.
Prawdopodobnie my również mamy niewierzących w naszych kościołach. Ale jak możemy dotrzeć do nich z ewangelią?
Gdzie jest smutek, udręka, ból nad zgubieniem człowieka? Możesz być tak przekonany i oswojony z doktryną suwerenności, że całkowicie porzucisz tę pasję serca.
Naszym zadaniem jest upewnić się, że nie stawiamy żadnych przeszkód na drodze ewangelii, by jedynym zgorszeniem było zgorszenie krzyża.
Kontrowersje wokół metod zwiastowania ewangelii trwają – jedni podkreślają ich skuteczność, inni ostrzegają przed spłycaniem przesłania i emocjonalnymi „nawróceniami”. Pytanie, które naprawdę powinniśmy sobie zadać, brzmi: czy wybrany sposób wiernie i w pełni przekazuje ewangelię Chrystusa? To właśnie od odpowiedzi na to zależy, czy dana metoda ma duchową wartość.
Nie powinniśmy jednak mylić naszych osobistych świadectw z ewangelią. Dzielenie się naszymi osobistymi świadectwami nie jest ewangelizacją. Jest to jedynie wstęp do ewangelizacji, rodzaj rozgrzewki przed ewangelizacją.












