Czy skuteczność ewangelizacji mierzy się liczbą podniesionych rąk i kroków w stronę ołtarza? Jakie błędy możemy popełniać, próbując przyprowadzać ludzi do Chrystusa? Czy liczy się efekt „tu i teraz”, czy może głębokie przemienienie serca? Przeczytaj refleksję o biblijnych fundamentach ewangelizacji i roli Ducha Świętego w prawdziwym nawróceniu.
KOŚCIÓŁ
Jeśli chcemy zrozumieć, czym naprawdę jest członkostwo w kościele, warto najpierw spojrzeć na szerszy krajobraz Nowego Testamentu. Taki szybki przegląd...
Jak możemy pomóc poszczególnym osobom zrozumieć konieczność i radość z przynależności do lokalnego zgromadzenia wierzących?
Biblijny wzór kościoła, to kościół prowadzony przez starszych.
Bóg używa swoich ludzi, aby mówili prawdę do siebie nawzajem w miłości i obejmuje to również prawdę krytyczną.
Tę modlitwę znają wszyscy chrześcijanie na całym świecie. Ale jak wielu z nich rzeczywiście rozumie, o co Jezus nakazał się modlić?
Sumienne uczestnictwo w nabożeństwach oddaje cześć Chrystusowi i buduje Jego kościół. Brak uczestnictwa prowadzi w przeciwnym kierunku.
Tania łaska może być łatwiejsza do „kupienia”. Ławki w naszych społecznościach będą pękać w szwach. Jednocześnie będziemy obserwować jak nasze kościoły wypełniają się ludźmi, którzy nie są uczniami.
Myślę, że wśród wielu powodów, głównym jest nasze skupienie na statystyce. Rozpaczliwie pragniemy, aby ludzie stawali się członkami naszych społeczności i dlatego redukujemy wymagania w nadziei pozyskania nowych sympatyków.
Każdy program – niezależnie od tego jak bardzo biblijny – nie może być substytutem dla osobistego uczniostwa.
Pogłębione i poszerzone uczniostwo, za którym tęsknimy w naszych kościołach, dojdzie do skutku jedynie wtedy, gdy przestaniemy przyjmować ewangelię tylko dla siebie, a zaczniemy ją faktycznie rozgłaszać.
Jonathan Leeman wyjaśnia trudny temat dyscypliny kościelnej.












