Nowa Pascha

skopiuj link
https://youtu.be/59MltpIgaKY

Transkrypcja wideo

Przejdźmy do Słowa Bożego w Ewangelii Marka 14. Jak wiecie, musimy przechodzić przez Ewangelię Marka w szybkim tempie. I pewnie wiecie, że za tydzień jest Niedziela Wielkanocna i nie ma mowy, żebyśmy doszli do zmartwychwstania do następnej niedzieli. Więc dojdziemy tam kilka tygodni później.

W przyszłym tygodniu będziemy świętować Wielkanoc, ale kazanie będzie dotyczyło doświadczenia naszego Pana w Getsemane. W Getsemane. Będziemy świętować zmartwychwstanie, ale pozostaniemy przy chronologii, przechodząc przez Ewangelię Marka. To dla nas cudowne dni. Omawiamy dużą ilość materiału w szybkim tempie, ale myślę, że to doskonały sposób, żeby przeżyć te ostatnie godziny ziemskiego życia naszego Pana.

Chciałbym skierować was do 14 rozdziału Ewangelii Marka, do wersetów od 17 do 26. Ewangelia Marka 14:17: „A gdy nastał wieczór, przybył z dwunastoma. I gdy siedzieli i jedli, rzekł Jezus: Zaprawdę powiadam wam, że jeden z was, który je ze mną, wyda mnie.

Poczęli się smucić i mówić jeden po drugim: Chyba nie ja?

A On im odpowiedział: Jeden z dwunastu, ten, który macza ze mną w jednej misie. Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o Nim napisano, ale biada owemu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Lepiej by było, gdyby się nie narodził ów człowiek.

A gdy oni jedli, wziął chleb i pobłogosławił, łamał i dawał im, i rzekł: Bierzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich, podziękował, dał im i pili z niego wszyscy. I rzekł im: To jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa. Zaprawdę powiadam wam, nie będę już odtąd pił z owocu winorośli, aż do owego dnia, gdy go będę pił na nowo w Królestwie Bożym.

A gdy odśpiewali hymn, wyszli na Górę Oliwną”.

Jak wiecie, dzieje się to w czwartek wieczorem w Tygodniu Męki. W kalendarzu żydowskim jest to 14 dzień miesiąca Nisan, w 30 roku n.e. I właśnie w ten czwartkowy wieczór galilejscy Żydzi obchodzili Paschę. W Galilei świętowano Paschę w czwartek, ponieważ liczono dzień Paschy od wschodu słońca do wschodu słońca. Natomiast Żydzi z Judei, na południu obchodzili Paschę w piątek, ponieważ liczyli dzień Paschy od zachodu słońca do zachodu słońca. O tej różnicy wiemy z żydowskiej Miszny, która jest oficjalnym dokumentem dotyczącym postępowania Żydów, a także z relacji Józefa Flawiusza. To ważne, bo dzięki temu nasz Pan mógł świętować Paschę w czwartek z wielu istotnych powodów, a jednocześnie samemu być Paschą w piątek, bo istniały dwa uznane i prawomocne sposoby jej obchodzenia.

Ta Pascha była przełomowa. Przez 1500 lat, od czasu wyjścia z Egiptu, Pascha była obchodzona przez Żydów nieprzerwanie o tej porze roku. To jest ostatnia Pascha. To jest ostatnia prawowita Pascha. Oznacza ona koniec starego i początek nowego. To nie tylko ostatnia Pascha, ale też pierwsza Wieczerza Pańska. Sam Pan dokonuje tego przejścia, biorąc składniki ostatniej Paschy i nadając im nowe znaczenie jako elementom Jego Stołu. Stare Przymierze dobiegło końca i nadeszło Nowe Przymierze.

Teraz kluczowe jest to, że nasz Pan musiał być Paschą w piątek i umrzeć o godzinie 15:00, dokładnie w czasie, kiedy Judejczycy zabijali baranki na swoją Paschę, bo On jest Barankiem Paschalnym, a Bóg doskonale zaplanował ten moment, ponieważ Jezus umarł dokładnie o tej porze w piątek. Ale kluczowe było też to, żeby obchodził Paschę, dlatego ta tradycja jednej Paschy w czwartek i drugiej w piątek idealnie wpisuje się w cel i plan Boga, który przecież sprawuje kontrolę nad całą historią.

Pan musi obchodzić tę ostatnią Paschę, ponieważ jest to nakazane, a to pozwala Mu ponownie, jak zawsze, wypełnić wszelką sprawiedliwość. Musi ją też obchodzić po to, żeby zdefiniować jej koniec oraz zainaugurować nową pamiątkę, którą nazywamy komunią i dokonać tego przejścia. Ważne było też, żeby miał czas, dłuższy czas, od samego początku wieczoru aż do po północy, na nauczanie swoich uczniów. Całe to nauczanie zawarte jest w Ewangelii Jana, od rozdziału 13 do rozdziału 16. To kluczowa część biblijnego nauczania zwieńczona wielką arcykapłańską modlitwą naszego Pana zapisaną w Ewangelii Jana 17.

Są tam obietnice dotyczące przyszłości, jak też lista wszystkich niezbędnych zasobów potrzebnych do ich przetrwania w tym, co miało nadejść. Główną obietnicą, jaką nasz Pan dał im w tych godzinach, była obietnica przyjścia Ducha Świętego. Dało Mu to też okazję, żeby według Jego planu, w Jego czasie i wtedy, kiedy sam tego chciał, zainicjować działanie Judasza, które miało doprowadzić do Jego śmierci, zgodnie z Bożym harmonogramem, a zatem był to kluczowy czwartkowy wieczór.

Po powiedzeniu, że takie były elementy tego wieczoru, trzeba dodać, że nie znamy dokładnej kolejności wydarzeń. Tak naprawdę nie jest aż tak ważne, żeby wiedzieć, co nastąpiło po czym. Ważne jest, że wiemy, co się wydarzyło. Wszystkie te istotne wydarzenia zostały nam przedstawione przez czterech autorów Ewangelii, którzy opisują czwartkowy wieczór i razem dają nam pełny obraz, choć niekoniecznie w uporządkowanej kolejności. Kluczowe jest to, co się wydarzyło, a nie w jakiej kolejności.

Baranek na ofiarę był wybierany w poniedziałek. I Bóg wybrał swojego Baranka właśnie w poniedziałek, kiedy inni przyprowadzali swoje baranki do miasta w poniedziałek, tak nasz Pan wszedł do Jerozolimy jako Baranek wybrany przez Boga w dniu, kiedy wybierano baranki. Baranki były następnie zabijane albo w czwartek, albo w piątek zależnie od tego, czy ktoś był Galilejczykiem, czy Judejczykiem. Zabijali je kapłani, a potem były spożywane przez tych, którzy je przynosili. Jednak ten Baranek nie został zabity przez kapłanów. Prawdziwy Baranek Boży został zabity przez samego Boga. Tak upodobało się Panu.

Pascha była bardzo prostym upamiętnieniem. Nawiązywała do wyjścia z Egiptu. Ostatnią plagą, jak pamiętacie z Księgi Wyjścia, było zabicie pierworodnych w każdej rodzinie. Jedynym sposobem, żeby uniknąć przyjścia anioła śmierci i zabicia pierworodnego było złożenie w ofierze baranka i pokropienie jego krwią odrzwi i nadproży, drewnianych części drzwi. A tam, gdzie anioł śmierci widział krew, przechodził obok tego domu, stąd nazwa Pascha – przejście.

Oznaczało to, że ochrona przed Bożym sądem i wybawienie od Bożego gniewu wymagają śmierci oraz, co ważne, wymagają śmierci niewinnego zastępcy. Właśnie to przekazywał cały system ofiarny. To bardzo prosty przekaz, że wybawienie od sądu za grzechy, od Bożego gniewu, może zapewnić śmierć niewinnego zastępcy. Baranek był niewinny w sensie rytualnym, ale żaden baranek nigdy nie zadowolił Boga. Dlatego przez te piętnaście wieków złożono ich w ofierze miliony.

Ale teraz miała to być ostatnia prawowita Pascha, bo następnego dnia ten, kto był prawdziwym Barankiem Paschalnym, 1 Koryntian 5:7, Chrystus, nasza Pascha, miał zostać zabity. Miała nadejść rzeczywistość, nadejść istota, a symbole i cienie przeminąć. Rzeź tych baranków trwała od wieków, ale teraz został już tylko jeden dzień. Dokładnie o godzinie składania ofiar, w piątek po południu, miał umrzeć prawdziwy Baranek. Zasłona świątyni miała być rozdarta od góry do dołu, a lewicki system ofiarny dojść do swojego końca. I nie zakończył go ani Judasz, ani Herod, ani Kajfasz, ani żydowscy przywódcy z Sanhedrynu, ani Rzymianie, ale zakończył go Bóg, który ofiarował swojego Syna jako doskonałą ofiarę.

A teraz wracamy do czwartku wieczorem. Piotr i Jan poszli, żeby wszystko przygotować. Pamiętacie, że kiedy zaczął się czwartek, uczniowie zapytali: „Gdzie będziemy obchodzić Paschę? Jest nas trzynastu. Gdzie ją urządzimy?”. Pamiętajcie, że byli Galilejczykami, którzy prowadzili wędrowną służbę nie tylko w całej Galilei, ale w ostatnim roku służby naszego Pana także w Judei i musieli zatrzymywać się u innych ludzi. Nasz Pan sam powiedział: „Lisy mają jamy i ptaki niebieskie gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił”. W tym tygodniu zatrzymali się w domu Marii, Marty i Łazarza, ale pytanie brzmiało: Gdzie będziemy obchodzić Paschę?

Pan odpowiada na to pytanie, wysyłając Piotra i Jana, mówi nam to Ewangelia Łukasza 22:8, żeby znaleźli mężczyznę niosącego dzban z wodą i poszli za nim – Pan najwyraźniej to zaaranżował – a on ich tam zabierze. Piotr i Jan poszli tam i już stamtąd nie wrócili.

Gdy więc nadchodzi czwartkowy wieczór, pozostałych dziesięciu udaje się wraz z Panem w nieznane miejsce. Dlaczego było to tajemnicą? Z powodu Judasza. Nasz Pan wiedział, co Judasz knuje. Wiedział, co planuje. Wiedział też, że byłoby to idealne miejsce, by został pojmany przez straż świątynną pod dowództwem Sanhedrynu, gdyby znajdował się nocą w pomieszczeniu, przy pustych ulicach i całkowitej ciemności. To nie byłoby na publicznym widoku, a gdyby wiedzieli, gdzie będzie, byłby bezbronny, i mogliby przyjść, żeby Go pojmać. By więc uniemożliwić Judaszowi poznanie tego miejsca i wyjawienie tego przywódcom Izraela, upewnił się, że nikt nie znał lokalizacji, dopóki tam nie dotrą, a wtedy Judasz nie mógł już odejść, bo zostałby zdemaskowany. On miał odejść, ale dopiero wtedy, kiedy Pan sam mu to nakazał, żeby wszystko działo się według Bożego harmonogramu, a nie według planu Judasza czy żydowskich przywódców.

W końcu więc wszyscy tam dotarli. I to właśnie widzimy w wersecie 17. Był to wieczór tego czwartku i przyszedł z dwunastoma. Właściwie to przyszedł z dziesięcioma, bo dwóch pozostałych już tam było. I tak wszyscy byli razem. I znowu, nie mamy ustalonej chronologii, ale ten wieczór zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna się wieczór, wraz z zachodem słońca i trwa dłużej niż do północy. To był długi posiłek.

W ten wieczór cztery Ewangelie opisują następujące elementy: sam posiłek paschalny, zdemaskowanie Judasza, działanie Szatana, konfrontację Piotra w sprawie jego zaparcia się, dyskusję między apostołami o tym, który z nich będzie największy, bezprecedensowy akt obmycia ich nóg, nauczanie z Ewangelii Jana, rozdziały od 13 do 16, zawierające obietnicę Ducha Świętego, prześladowań i wszystkich innych zasobów, które będą dla nich dostępne, modlitwę Jezusa z Ewangelii Jana 17 oraz inne ostrzeżenia skierowane do apostołów. Wszystko to ma miejsce i przeplata się z wydarzeniami trwającymi przez wiele godzin podczas Paschy. Powtórzę, poszczególne elementy są kluczowe, ale ich kolejność niekoniecznie.

Podzielmy to na dwie części: ostatnia wieczerza paschalna i pierwsza Wieczerza Pańska. Przyjrzyjmy się ostatniej wieczerzy paschalnej, werset 17. Zgodnie z tradycją Pascha oficjalnie rozpoczyna się o zachodzie słońca. Baranki zostały wcześniej zabite. Miejsce zostało przygotowane. Nie znamy tego miejsca. Wiem, że w Jerozolimie jest miejsce, o którym mówi się, że Pan spożył tam swoją ostatnią Paschę, ale to wyłącznie tradycja. W Nowym Testamencie nie ma nic, co wskazywałoby, gdzie to było. I ma to sens, jeśli w tamtym czasie chciano zachować to w tajemnicy, a może uczniowie nie wiedzieli nawet, czyj to był dom, kiedy tam byli. Nie wiemy, co dokładnie wiedzieli, ale wiemy, że nie mamy na ten temat żadnych informacji. To musiało być tajne, absolutnie tajne, aby nasz Pan mógł osiągnąć to, co zamierzył, tak aby Judasz nie mógł wskazać miejsca tym, którzy chcieli Go zabić i doprowadzić do aresztowania. Tak aby nic Mu nie przeszkadzało i miał pełny czas, na przeprowadzenie wszystkiego, co musiało się dokonać tej nocy, całego niezwykle ważnego nauczania zawartego w Ewangelii Jana, w rozdziałach od 13 do 16, a nawet, w pewnym momencie, obejmującego Jego wielką arcykapłańską modlitwę z Ewangelii Jana 17.

Ta noc to przełomowy moment. Nie da się tego przecenić. Stare minęło, nadeszło nowe. W wersecie 17 czytamy: „przybył z dwunastoma. I gdy siedzieli i jedli…”. Zatrzymajmy się tu na chwilę, żeby podkreślić, że to nie był szybki lunch. To nie było jedzenie w pośpiechu. Oni leżeli. Kiedy chciano spożyć rozciągnięty w czasie posiłek, właśnie tak robiono. Głowy mieli przy stole, a nogi wyciągnięte z dala od stołu. Nie wkładali nóg pod stół tak jak my. My siedzimy na krześle i wsuwamy nogi pod stół. Oni leżeli na czymś w rodzaju rozkładanej kanapy, z nogami z dala od stołu, a głowami blisko stołu. Tak robili, kiedy spędzali czas przy dłuższym posiłku.

Jednak pierwotnie, jeśli cofniemy się do Księgi Wyjścia, pamiętacie to polecenie? Bóg polecił: „Jedzcie z przepasanymi biodrami”, to znaczy przewiązani pasem, który trzyma wszystkie luźne części. „Z sandałami na waszych nogach i laską w waszym ręku. Zjedzcie go w pośpiechu”. Mieli tak robić i tradycyjnie robili tak przez pewien czas, ponieważ wspominali pośpieszną rzeczywistość wyjścia z Egiptu. Ten zwyczaj uległ zmianie. Ta tradycja się zmieniła. I Pascha stała się bardziej powolnym doświadczeniem. Leżenie dawało naszemu Panu możliwość dokonania wszystkiego, co zamierzał.

Historyk Józef Flawiusz mówi nam, że baranka paschalnego spożywało nie mniej niż 10 i nie więcej niż 20 mężczyzn. Wybierali więc baranka, zabierali go do świątyni, gdzie był zabijany przez kapłana i składany na ołtarzu. Część mięsa zachowywano, część spalano, a resztę uczniowie zabierali z powrotem na miejsce Paschy. Tam byli gotowi je spożyć.

Zgodnie z Księgą Wyjścia 12:43-46 musieli zjeść wszystko. Spędzali więc wieczór w odpowiedniej liczbie mężczyzn, jedenastu z nich, plus Judasz, plus Jezus. Mieścili się w przedziale od 10 do 20 osób. I tak spożywali wieczerzę paschalną.

Pozwólcie, że powiem wam, co działo się podczas Paschy. Musicie zrozumieć, że była to seria czynności, sekwencja wydarzeń podczas Paschy, z którymi przeplatały się inne elementy, o których wiemy, że miały miejsce tej nocy. Rozpoczynano modlitwą dziękczynną, po której następował pierwszy kielich czerwonego wina podwójnie rozcieńczony wodą. Pierwszy kielich czerwonego wina podwójnie rozcieńczony wodą.

Po tym pierwszym kielichu, który niejako zaczynał całość, odbywało się ceremonialne i rzeczywiste obmycie rąk. Faktycznie myli ręce, ponieważ jedli rękami, a miało to znaczenie symboliczne, bo wskazywało na potrzebę oczyszczenia i świętości. A więc kielich na otwarcie, a następnie obmycie po modlitwie dziękczynnej.

Wydaje mi się, że to może być dobry moment, by przypuszczać, że kiedy mówili o potrzebie oczyszczenia, kiedy rozmawiali o swoim braku świętości, może właśnie wtedy Pan wskazał na ich problem, ponieważ Ewangelia Łukasza 22:24 mówi: „Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego”. Ciągle to samo. Bardzo prawdopodobne, że właśnie wtedy, kiedy dopiero zaczynali, a kwestia dotyczyła świętości serca, nasz Pan zareagował na spór o to, kto jest największy, na tę brzydką pychę, czyniąc to, o czym mówi Ewangelia Jana 13. Jezus wstał od wieczerzy, złożył swoje szaty, wziął ręcznik i zaczął umywać nogi uczniów. I dał im głęboką lekcję… czego? Pokory. To musiało być zestawione z ich sporem o to, który z nich jest największy i z tak jawnym przejawem pychy.

A potem powiedział im: „dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem”. I dodał jeszcze, jak mówi Ewangelia Łukasza 22:25-26: „Królowie narodów panują nad nimi (…)”. Tak postępują poganie. Ale nie tak ma być między wami. Dodał, że największy z nich niech będzie jako najmniejszy, jako sługa, jako niewolnik. Tak więc już na samym początku Paschy ukazują swoją grzeszność. Symbol obmycia byłby dla nich idealnym momentem, żeby zmierzyć się z tą grzesznością. Nasz Pan być może robi to właśnie w tym momencie, a następnie obmywa im stopy, by dać im lekcję pokory.

Po tym obmyciu następowało spożywanie gorzkich ziół. W tym momencie łamano chleb. Był to płaski chleb, a nie duży, puszysty bochen. Płaski chleb, który łamano i rozdawano, a następnie maczano w paście z owoców i orzechów. To było tak jakby pierwsze danie. A potem śpiewali Hallel. Hallel, od którego pochodzi słowo “Alleluja”, to zbiór hymnów wychwalających Boga, od Psalmu 113 do Psalmu 118. Śpiewali je wszystkie podczas Paschy. Tradycyjnie śpiewali Psalm 113 i 114, a potem następował drugi kielich wina. Po tym kielichu przychodził czas na spożycie baranka, czyli właściwego posiłku. To było główne danie. A po zakończeniu głównego dania podawano trzeci kielich wina, po którym śpiewano pozostałą część Hallelu, Psalm 115, 116, 117 i 118. Potem wypijano ostatni łyk wina, śpiewano jeszcze jeden psalm i odchodzono. Tak wyglądał ten wieczór. Wszystko to można było zrobić w stosunkowo krótkim czasie, jednak było to rozciągane na wiele, wiele godzin, przerywane przez wszystkie inne czynności, o których wcześniej mówiliśmy.

Na początku tej uroczystości, w tej sekwencji wydarzeń, nasz Pan mówi coś, co moim zdaniem jest dla nas ważne. Ewangelia Łukasza 22:15-16: „I rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć tę wieczerzę paschalną z wami przed moją męką (…)”. To bardzo, bardzo mocny język. Dosłownie mówi: „Pragnę pragnieniem”. W języku greckim jest to wzmocnione wypowiedzenie. To bardzo silne pragnienie: „Muszę obchodzić tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. To musi się stać z wszystkich powodów, o których wam mówiłem”. Nie tylko dlatego, że to słuszne, bo nakazane przez Boga, ale dlatego, że On musi dokonać tego przejścia. Musi zakończyć pewną epokę. Musi doprowadzić do końca cały system i zapoczątkować nowy. Musi też przedstawić wszystkie obietnice, z których czerpie każdy wierzący w całej historii odkupienia. Musi też zapowiedzieć przyjście Ducha Świętego i uświadomić im ich grzech. Musi dać im lekcję pokory. Wszystko to ma tak ogromne znaczenie. On wie, że nie może umrzeć, dopóki wszystko to nie zostanie im jasno przedstawione, a Duch Święty przypomni im to w przyszłości, oni to spiszą i będzie to utrwalone w Piśmie, a my będziemy podążać za tym nauczaniem i trzymać się tych obietnic. To musi się wydarzyć, zanim On umrze. Jezus, tak jak wszyscy, przez całe swoje życie widział składanie ofiar ze zwierząt. I wiedział, że wszystkie one wskazywały na Niego. A teraz spożywał posiłek, podczas którego był ofiarowany i zjedzony ostatni prawowity baranek. W ciągu kilku godzin to miało się zakończyć. A On był spełnieniem wszystkich tych ofiar. W obliczu nadchodzącego cierpienia On wie, że umrze. Wie, że nie dożyje kolejnej Paschy. Rozumie pilność tej godziny.

Jest tu jeszcze jeden element. W Ewangelii Jana 13 na początku czytamy: „Umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie” – eis telos – do maksimum, do granicy, do końca. To nie była tylko demonstracja teologiczna. To, co im powiedział, co im obiecał, co im zagwarantował i do czego ich wezwał, było częścią nauczania pełnego miłości. To Jego głęboka miłość do nich, jak również ich głęboka potrzeba poznania prawdy, którą miał im przekazać, sprawiły, że to się wydarzyło.

W Ewangelii Łukasza 22:16 mówi: „Powiadam wam bowiem, iż nie będę jej już spożywał, aż nastąpi spełnienie w Królestwie Bożym”. I to stwierdzenie kończy wszystkie prawowite Paschy. To był koniec. To koniec. To był Jego ostatni posiłek przed ukrzyżowaniem. Spożył baranka, a kilka godzin później stał się Barankiem.

Czy będzie jeszcze kiedyś jakaś prawowita Pascha? Czy jeszcze będzie? Będzie, On tak mówi, zwróćcie na to uwagę. W Ewangelii Łukasza 22:16 mówi: „nie będę jej już spożywał, aż nastąpi spełnienie w Królestwie Bożym”. Nawet Pascha nie osiągnęła jeszcze swojego ostatecznego wypełnienia. To nastąpi w Królestwie.

Paweł mówi: „Czynimy to, aż On przyjdzie”.

Ewangelia Mateusza 26:29 mówi, że to nastąpi w Królestwie. Jest jasne, co On ma na myśli. W swoim ziemskim, milenijnym panowaniu, przez tysiąc lat, w Jerozolimie, w przyszłości, kiedy powróci, ponownie będzie obchodził Paschę ze swoim odkupionym ludem. Tak będzie.

Prorok Ezechiel przedstawia obraz milenijnego uwielbienia od 40 do 48 rozdziału Księgi Ezechiela. Cały ten fragment jest obrazem uwielbienia Chrystusa w nadchodzącym Królestwie Tysiącletnim. W tej części od 40 do 48 rozdziału, mniej więcej pośrodku, w rozdziale 45, wersety od 21 do 25 opisują obchody Paschy. W tysiącleciu zostanie zbudowana świątynia. W tym okresie będzie obchodzona Pascha w Królestwie Tysiącletnim, nie jako pamiątka wyjścia z Egiptu, ale jako pamiątka krzyża. Jako wspomnienie krzyża, prawdziwego Baranka.

Pascha będzie tam obchodzona. Chrystus będzie przewodził tej uroczystości, tak jak czynił to ze swoimi uczniami w ten czwartkowy wieczór. I będzie to wskazywać na Jego śmierć jako doskonałego Baranka Paschalnego. To dla nich dobra wiadomość, ponieważ On mówi o swojej śmierci, a oni muszą wiedzieć, że On nie tylko umrze, ale też zmartwychwstanie i ustanowi swoje Królestwo. I oni tam będą, a On będzie tam z nimi i znów będą świętować Paschę. To dla nich niezwykle pokrzepiające i tego się uchwycili. Gdy mówił o swojej śmierci, nie dopuszczali tej myśli do siebie. Kiedy mówił o Królestwie, rozumieli to. Ich myślenie było nakierowane w tę stronę. Dlatego w Dziejach Apostolskich 1 zapytali: „czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?”.

Więc On widzi, że nadchodzi Jego cierpienie. Widzi swoje zmartwychwstanie. Widzi też chwałę swojego Królestwa i uświadamia im, że to wszystko jest rzeczywistością w Bożym planie. To tyle z Ewangelii Łukasza.

Wróćmy do Marka. Przejdziemy nieco szybciej. „I gdy siedzieli i jedli, rzekł Jezus: Zaprawdę powiadam wam, że jeden z was, który je ze mną, wyda mnie”. Gdzieś w trakcie tej Paschy, tej ostatniej Paschy, Jezus mówi: „Jeden z was mnie wyda. Jeden z was”. To nawiązuje do Psalmu 55. Pewnie pamiętacie ten psalm, bo jest on powszechnie znany: „Bo to nie wróg mnie lży, Co mógłbym znieść. Nie przeciwnik mój wynosi się nade mnie. Mógłbym się przed nim ukryć. Ale ty, człowiek równy mnie, powiernik mój i przyjaciel, z którym mieliśmy wspólne słodkie tajemnice, do domu Bożego chodziliśmy w tłumie”. To jeden z was!

Oczywiście, nasz Pan od początku wiedział, kto to był. Wiedział, że to Judasz. Znał serce Judasza. Potrafił czytać w myślach. Ewangelia Jana 2 mówi, że wiedział, co było w człowieku. W Ewangelii Jana 6:70, powiedział: „jeden z was jest diabłem”, przeciwnikiem, wrogiem. I wiedział, kto to był. Znał Judasza i znał jego serce. Pamiętacie, jak niedawno, w sobotę, Maria rozbiła fiolkę perfum i wylała je na Jezusa. To właśnie Judasz protestował, że można było zaoszczędzić te pieniądze, sprzedać perfumy, a pieniądze przekazać ubogim. A Pismo mówi, że powiedział to nie dlatego, że troszczył się o ubogich, ale dlatego, że miał sakiewkę, z której cały czas podkradał. Jezus o tym wiedział. Ale uczniowie tego nie wiedzieli. Był bardzo zręcznym hipokrytą. Bardzo zręcznym.

Więc kiedy Jezus powiedział: „jeden z was, który je ze mną, wyda mnie”, to było oburzające. Kiedy jadłeś z kimś posiłek, to oznaczało bezpieczeństwo, to była przyjaźń. Nie zdradzało się kogoś, z kim się jadło. To było nie do pomyślenia w kulturze żydowskiej. „Jeden z was”.

Nie mieli pojęcia, że chodzi o Judasza. Werset 19: „Poczęli się smucić i mówić jeden po drugim: Chyba nie ja?”. Słowo „smucić”, lupeó, oznacza “być przygnębionym, zasmuconym, głęboko dotkniętym”. Mateusz dodaje, że byli „bardzo” – sfodra – silnie, gwałtownie zmartwieni, wstrząśnięci. Ewangelia Jana 13:22 mówi, że nie byli pewni, o kim mówił, nie mieli pojęcia. Przez trzy lata Judasz był najsprytniejszym z hipokrytów. Kiedy oni głosili, on też głosił. Kiedy oni mówili o Królestwie, on mówił o Królestwie. Kiedy oni się modlili, on się modlił. Kiedy oni słuchali, on słuchał. Najwyraźniej, kiedy oni uzdrawiali, on też tam był i uzdrawiał. W szoku i niedowierzaniu nie mieli żadnego pojęcia.

Więc jeden po drugim mówili: „Chyba nie ja?”. Jest w tym niedowierzanie, ale też coś, co można nazwać zdrową nieufnością wobec samego siebie. Znali swoje serca. Wiedzieli, że są słabi. Warto poznać więcej szczegółów, czytając 13 rozdział Ewangelii Jana. Werset 18, Jezus mówi: „Nie o was wszystkich mówię. Ja wiem, których wybrałem – wiem, kto to jest – lecz niech się wypełni Pismo”. A potem cytuje Psalm 41:9: „Ten, kto spożywa chleb mój, podniósł na mnie piętę swoją”.

Werset 22: „uczniowie spojrzeli po sobie w niepewności, o kim mówi”. A obok Jezusa był Jan, ten, którego Jezus miłował. Zawsze tak siebie nazywał. Szymon Piotr mówi do Jana: „Zapytaj Go, zapytaj Go, zapytaj Go”.

Jan zapytał: „Panie, kto to jest? Kto to jest?”.

„A Jezus mu odpowiedział: To jest ten, któremu ja podam umoczony kawałek chleba”, więc wiemy, że byli w momencie, kiedy przygotowywali się do maczania chleba. „Wziął więc kawałek, umoczył go i dał Judaszowi Iskariocie, synowi Szymona. A zaraz potem wszedł w niego Szatan. Rzekł więc do niego Jezus: Czyń zaraz, co masz czynić”.

Byli uczciwymi i pokornymi ludźmi, nienawidzili hipokryzji. Na swój sposób kochali Jezusa. Pragnęli, by ich Mistrz dał im szczerą odpowiedź. Chcieli wiedzieć, czy chodzi o któregoś z nich. Zadali szczere pytanie. Judasz był tak zręcznym hipokrytą, tak przebiegłym złodziejem, że cały czas wykradał z sakiewki, a oni nigdy się o tym nie dowiedzieli.

Judasz był kolejnym Achitofelem. Pamiętacie historię Achitofela z 2 Księgi Samuela 16, który zdradził Dawida i ostatecznie się powiesił. Choć Judasz był tak nędzny i nierozsądny, choć działał zgodnie ze swoimi złymi, podłymi pragnieniami, nie funkcjonował poza Bożym planem ani nie zmienił Bożego planu, ani go nie pokrzyżował czy skorygował, bo werset 21 mówi: „Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o Nim napisano”. Odchodzi tak, jak o Nim napisano. A napisano o Nim, że zostanie zdradzony przez bliskiego przyjaciela, że zostanie zdradzony przez tego, który podnosi na Niego piętę, który spożywa z Nim chleb. Tak o nim napisano. Będzie z Nim tak, jak było napisane.

Każdy szczegół, szczegóły Jego ukrzyżowania w Psalmie 22, znaczenie Jego ukrzyżowania w Izajasza 53, szczegół dotyczący Jego przebicia w Zachariasza 12:10, szczegóły Jego zmartwychwstania w Psalmie 16 i inne elementy proroctw Starego Testamentu. Wszystko to zostało wcześniej zapisane. Dlatego właśnie, kiedy Paweł głosił ewangelię w 1 Koryntian 15, w wersecie 3, mówi: „Chrystus umarł zgodnie z Pismem”, a w następnym wersecie: „i trzeciego dnia zmartwychwstał zgodnie z Pismem”. Wszystko było zapisane w Piśmie. Nasz Pan nie został zabity z kaprysu Judasza ani Piłata, ani Kajfasza, ani Heroda, ani Sanhedrynu, ani Rzymian, ani nawet Szatana, lecz przez Boga. W Bożym czasie i na Boży sposób.

„Ale – mówi werset 21 – biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Lepiej byłoby dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”. Bo to, że Bóg wykorzystał Judasza w swoim planie, nie usprawiedliwia winy Judasza. Gdybyście się nad tym zastanawiali, Bóg użyje każdego człowieka, który Go odrzuca, żeby zrealizować swój własny cel w swoim planie, a żaden z nich nie zostanie uniewinniony, ponieważ nasz suwerenny Bóg podporządkowuje ich wybory swoim własnym celom i swojej chwale. W tym sensie Judasz nie różni się od kogokolwiek innego. Jeśli tak myślisz, jeśli ktokolwiek myśli, że może pokrzyżować Boże zamysły, działając przeciwko Chrystusowi, Jego Kościołowi, ewangelii i samemu Bogu, to z pewnością jest głupcem. Bóg bowiem kieruje wszystkim zgodnie ze swoim własnym zamiarem.

Judasz, jak każdy, kto odrzuca Boga, jak każdy grzesznik, działa z własnych pobudek, działa z własnego wyboru, z własnej woli, w wyniku intryg własnego umysłu i popędów swoich złych żądz. Kieruje się swoją chciwością, swoim egoizmem, swoim materializmem, zdradza Chrystusa i doprowadza to wszystko do końca. A jednak, wszystko, co czyni, zostaje włączone przez Boga w wyznaczoną przez Niego część Bożego planu tak, że Judasz odgrywa kluczową rolę w śmierci Chrystusa, dokładnie tak jak Bóg to zamierzył. Tak naprawdę został apostołem właśnie z tego powodu. Jednak Pan dał mu możliwość, nawet gdy był przy Nim, by uwierzyć prawdzie. Odrzucenie było jego wyborem i zostanie za to ukarany. „Biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany”. Biada temu człowiekowi. “Biada” oznacza przekleństwo, potępienie, piekło. A wiemy, jak skończył Judasz. Powiesił się, sznur się zerwał, jego wnętrzności rozprysły się na skały poniżej i został wyrzucony na wysypisko, na stertę śmieci poza Jerozolimą, a co gorsza, do wiecznego jeziora ognistego.

Przy okazji, nie ma w Piśmie mocniejszego stwierdzenia na temat ludzkiej odpowiedzialności niż stwierdzenie: „Lepiej byłoby dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”. To najsilniejsze znane mi stwierdzenie Pisma Świętego na temat ludzkiej odpowiedzialności. Dużo mówimy o suwerenności Boga, ale to jest najsilniejsze stwierdzenie o odpowiedzialności człowieka. Lepiej nigdy się nie urodzić, niż być na zawsze potępionym.

Najsurowsza kara piekła czeka tych, którzy wiedzieli o Chrystusie najwięcej, Hebrajczyków 10:29. Jeśli wiesz najwięcej, a mimo to depczesz to pod stopami, otrzymasz najsurowszą karę. Do tego, czego doświadczyliśmy, dodajmy wszystkie nauki z Ewangelii Jana 13-16, arcykapłańską modlitwę Jezusa i inne rzeczy, które przekazali nam pozostali ewangeliści, a uzupełnisz obraz tamtego wieczoru. Wszystko to się kończy. Największe święto, jakie otrzymali Żydzi, ustanowione jeszcze przed kapłaństwem i przed systemem lewickim, pamiątka Paschy. Teraz jest to zakończone aż do nadejścia Królestwa.

W tym momencie opis mówi nam, że Judasz wyszedł. Poszedł po swoje pieniądze i powiedzieć przywódcom Sanhedrynu, gdzie później znajdą Jezusa, w ogrodzie. Pozostało więc jedenastu, a Pan naucza ich o swoim Stole. Dochodzimy do wersetu 22. Wiem, że zostało nam jeszcze kilka wersetów, ale to jest coś, co dobrze znacie. Dlatego nie poświęcę temu wiele czasu.

„A gdy oni jedli, wziął chleb” – w pewnym momencie tej Paschy, kiedy atmosfera była już dosyć napięta, „pobłogosławił” go. Robiono tak podczas tego posiłku, błogosławiono kielich, chleb, baranka i całe to wydarzenie. „łamał, i dawał im, i rzekł: Bierzcie, to jest ciało moje”.

Judasza już nie było. Judasz już wyszedł. Dobrze, że go tam nie było, bo nie należy przystępować do Stołu Pańskiego i spożywać go niegodnie. Pierwszy List do Koryntian 11:27. Choć w jego przypadku i tak by to nic nie zmieniło. Wziął chleb, artos, płaski chleb, złożył dziękczynienie, pobłogosławił go. Właśnie przez to dziękczynienie nazywa się to eucharystią. Grecki czasownik, który oznacza “dziękować” to eucharisteo. Dlatego Kościół rzymskokatolicki nazywa to eucharystią, z powodu błogosławieństwa nad kielichem i nad chlebem.

Połamał go po to, żeby wszyscy mogli się nim podzielić. Został upieczony jako całość. Połamanie nie jest symboliczne, bo żadna Jego kość nie została złamana, jak mówi Ewangelia Jana 19:36 i tak, jak to zostało przepowiedziane. Połamany tylko po to, żeby go rozdzielić. Został im rozdany. „Bierzcie i jedzcie”, a potem powiedział: „To jest ciało moje”. I to jest nowość. Chleb paschalny nigdy wcześniej nie był niczym więcej niż pamiątką samej Paschy w Egipcie i przaśnym chlebem, który piekli na tę paschalną kolację. To wszystko jest całkowicie nowe. Ewangelia Łukasza 22:19 dodaje jeszcze: „To jest ciało moje, które się za was daje – to bardzo ważne – to czyńcie – i tu są kluczowe słowa – na pamiątkę moją”. “To czyńcie na pamiątkę moją”. To wyjaśnia znaczenie tego aktu. To jest pamiątka.

Paweł to zrozumiał, 1 Koryntian 11:24: „A podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane. To czyńcie na pamiątkę moją”. Jaki jest sens Stołu Pańskiego? To pamiątka. To przypomnienie o darze wybawienia od grzechu przez ciało i krew Chrystusa, który został zabity za nas. Kościół rzymskokatolicki przekształcił to w coś dziwacznego. Nazywa się to transsubstancjacją, w której kapłańskie błogosławieństwo sprawia, że kuchenny chleb staje się rzeczywistym ciałem Jezusa w rękach kapłana. W Piśmie Świętym nie ma o tym ani słowa. Luteranom się to nie podobało, więc stworzyli konsubstancjację, która mówi, że to nie jest fizyczne ciało Jezusa, ale duchowe ciało Jezusa. Nie spożywasz Go fizycznie. Spożywasz Go duchowo, ale żadne z tych twierdzeń nie jest prawdą.

Dlaczego to robimy? „Czyńcie to na…”. Na co? Na pamiątkę. To tylko chleb, tylko zwykłe wino, żebyśmy mogli pamiętać. Kiedy spożywali baranka paschalnego, nie jedli Boga. To była tylko pamiątka. Tylko symbol. To tylko wspomnienie. Teraz zrobiło się to tak skomplikowane, bo Kościół katolicki nie chce, żeby ktoś rozlał realną krew Jezusa, więc nigdy nie można jej pić. Tylko ksiądz może ją dotykać, bo on jej nie rozleje, a resztę odkłada się gdzieś do chłodni, żeby było zabezpieczone. To staje się bardzo dziwaczne. To tylko pamiątka, nic więcej. Dzięki niej pamiętamy, że był starty za nasze winy, ukarany dla naszego pokoju, zraniony za nasze występki. Izajasza 53. Galacjan 3: „stał się przekleństwem za nas”. Stał się grzechem za nas, choć nie znał grzechu. W swoim ciele poniósł nasze grzechy na krzyż. Wszystko to, o czym mówi Nowy Testament. To po prostu wspomnienie.

Tak jest z chlebem i tak samo jest z kielichem. „Potem wziął kielich”. Mateusz nazywa go „tym kielichem”. Również Łukasz oraz Paweł w 1 Liście do Koryntian nazywają go „tym kielichem”. Myślę, że odpowiada to trzeciemu kielichowi Paschy, po spożyciu posiłku, a przed końcowym śpiewem. Często nazywa się go kielichem błogosławieństwa. „Wziął kielich, podziękował, dał im i pili z niego wszyscy. I rzekł im: To jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa”. Nie można już dłużej trzymać się przeszłości. Nie ma już miejsca na Paschę. Ten kielich nie oznacza już tego samego. Ten chleb nie oznacza już tego samego. Oni wszyscy pili. Widać tu jedność wierzących. W Kościele rzymskokatolickim jeden ksiądz pije w imieniu wszystkich. „To jest krew moja nowego przymierza”. Przelanie krwi zawsze było Bożym wymogiem przy zawieraniu przymierza. Widać to w Księdze Rodzaju 8 i 15, w Księdze Wyjścia 24 i innych miejscach. Przymierza były zawierane, a obietnice potwierdzane za pomocą krwi. Przelanie krwi było Bożym wymogiem do zawarcia przymierza.

Pojednanie z Bogiem, przymierze z Bogiem, wejście w Bożą obietnicę przebaczenia i zbawienia wymagały krwawej ofiary. Tą krwawą ofiarą mógł być niewinny zastępca. Chrystus jest tym niewinnym zastępcą. On ofiarowuje samego siebie na krzyżu. On płaci cenę za grzech, zaspokaja Bożą sprawiedliwość, bierze nasze grzechy na swoje ciało i w pełni znosi za nas Boży gniew. Właśnie ten czyn potwierdza i ratyfikuje przebaczenie Nowego Przymierza.

Tylko krótka uwaga. W Biblii jest wiele przymierzy. Bóg złożył wiele obietnic. Obiecał, że już nigdy nie zaleje świata potopem. To przymierze Noachickie. Dał nam prawo, to przymierze Mojżeszowe. Było też przymierze kapłańskie dotyczące postępowania kapłanów. Było przymierze Abrahamowe, które obiecywało zbawienie, ale nie wskazywało środków. Jest przymierze Dawidowe, które obiecuje królestwo i króla, Mesjasza oraz przyszłe Królestwo. Nowe Przymierze obiecuje przebaczenie grzechów, zbawienie, odrodzenie i nowe życie. Jest to szczegółowo opisane w 36 i 37 rozdziale Księgi Ezechiela oraz w 31 rozdziale Księgi Jeremiasza. To przymierze zbawienia. Otrzymujesz nowe serce i nowego ducha oraz całkowite przebaczenie. To wszystko mówi o odrodzeniu. To jest zbawienie. To zawsze obowiązywało. To zawsze działało. Ale zostało to przypieczętowane śmiercią Jezusa. Stare Przymierze mogło być nieustannie zapisywane krwią zwierząt, ponieważ było jedynie przymierzem obietnicy. Składało się z obietnicy. Nowe Przymierze jest w pełni spełnione w krwi jednego Baranka, w krwi Chrystusa, ponieważ nie opiera się już na obietnicy, ale na spełnieniu. Na spełnieniu.

Rzeczywiste nabycie naszego odkupienia zostało dokonane przez Chrystusa i to On zapłacił cenę za odkupienie wszystkich ludzi, którzy żyli przed Nim aż do samego Adama. Przelana krew. Krew, która się wylewa, jak mówi Ewangelia Mateusza 26:28. Krew, która się wylewa. I tutaj jest napisane: „To jest moja krew, która się za wielu wylewa”. Za wielu. To samo mówi Księga Izajasza 53:12. On zrobił to dla wielu. Mateusz dodaje: „Na odpuszczenie grzechów”.

Ostateczna zapłata została dokonana. Nie ma już potrzeby składania symbolicznych baranków. Wszystko, co mamy czynić, to pamiętać o krzyżu. Pamiętać o krzyżu. Baranek Boży, który gładzi grzech świata. Dlatego się razem spotykamy. Regularnie, cały czas. Uczynimy to w piątek. W pewnym sensie to kazanie zostanie dokończone w piątek, kiedy wykonamy to, co nasz Pan polecił swoim uczniom tej nocy.

I ponownie, daje pewną nadzieję, werset 25: „Zaprawdę powiadam wam, nie będę już odtąd – mocny, stanowczy język, nigdy więcej, przenigdy nie będę już odtąd- pił z owocu winorośli(…), gdy go będę pił na nowo w Królestwie Bożym”. Więc w przyszłym Królestwie nie tylko ponownie zjednoczymy się z Panem, i nie tylko ponownie spotkamy się z Nim przy Jego stole, żeby obchodzić Paschę, ale będziemy też świętować Jego Stół, Komunię. To jest Królestwo.

Mateusz, Marek i Łukasz zapisali to stwierdzenie: „Już odtąd tego nie zrobię, dopóki nie zrobię tego z wami w Królestwie”. Więc musi istnieć Królestwo. To jest wielka milenijna obietnica. Stare Przymierze się skończyło, nastało Nowe Przymierze, zostało potwierdzone śmiercią Chrystusa. Ostatnia Pascha, pierwsza Pamiątka. Obchodzimy tę Pamiątkę, aż do Jego przyjścia. A kiedy przyjdzie, ustanowi swoje Królestwo. Będziemy oddawać Mu cześć w nowy sposób, w którym będziemy zbierać się razem, a On będzie nam przewodził i świętować Paschę oraz Wieczerzę Pańską, które będą wskazywały na Jego krzyż.

Odstępczy Izrael został w tym czasie odcięty od błogosławieństwa. Jesteśmy poganami, którzy zostali wszczepieni, List do Rzymian od 9 do 11 rozdziału. Świętujemy Stół Pański. Odkładamy Paschę aż do czasu Królestwa, kiedy oba te święta będą częścią tego wielkiego dnia.

To był już prawie koniec. Mieli jeszcze jeden hymn do zaśpiewania. Chcę, żebyście na niego spojrzeli. Psalm 136 był ich końcowym hymnem paschalnym. Psalm 136. Dwadzieścia sześć wersetów. I wszystkie mówią o Panu. Wymienię tylko najważniejsze fragmenty. „Pan jest dobry. Pan czyni wielkie cuda. Mądrze uczynił niebiosa. Rozpostarł ziemię na wodach. Stworzył wielkie światła. Księżyc i gwiazdy, żeby panowały w nocy”. I tutaj dochodzimy do zakończenia Paschy: „Poraził Egipt w jego pierworodnych. Wyprowadził Izraela spośród nich. Mocną ręką i podniesionym ramieniem. On rozdzielił Morze Czerwone na części. I przeprowadził Izraela środkiem jego. Wrzucił faraona i wojsko jego w Morze Czerwone. Prowadził lud swój przez pustynię. Pobił królów wielkich. Zabił potężnych królów, Sychona i Oga, i dał ich ziemię w dziedzictwo. W dziedzictwo Izraelowi, słudze swemu. W poniżeniu naszym pamiętał o nas. Wybawił nas od nieprzyjaciół naszych. Daje pokarm wszelkiemu ciału. Wysławiajcie Boga niebios”.

Dwadzieścia sześć razy powtarza się jaki werset? „Albowiem na wieki trwa… – co? – łaska Jego”. Tak właśnie mówili. Jego łaska trwa na wieki. Powtarzali to zdanie 26 razy. A jeśli kiedykolwiek to zdanie miałoby być powtarzane, to przez ludzi, którzy rozumieją krzyż. Bo to właśnie tam Jego łaska w swojej wiecznej naturze, staje się dostępna.

Ojcze, dziękujemy Ci za cudowny czas uwielbienia i społeczności tego poranka. Każdy z tych fragmentów Pisma Świętego jest tak bogaty, tak pouczający, tak Boski i tak nadprzyrodzony. Nasze serca są zachęcone i rozradowane. Myślimy o nadchodzącym tygodniu i o możliwości przyjścia do Twojego Stołu w piątek. Niech to będzie przepełnione świeżą, nową radością i zrozumieniem. Przygotuj na to nasze serca.

Panie, wiemy, że pośród całego tego piękna, całego majestatu, całej Boskiej, suwerennej kontroli nad wszystkim, najgorsi z ludzi knują śmierć Zbawiciela. I nawet Jego uczniowie wyprą się Go i uciekną, jak dowiemy się dziś wieczorem. Nawet w naszych najwspanialszych chwilach, nawet w tym podniosłym momencie przebywania z Chrystusem w sali na górze, słuchania wszystkiego, co słyszeli, wszystkich obietnic, tego wszystkiego, był tylko jeden mały krok do słabości i upadku. Zachowaj nas od tego, Panie. I umocnij nas przez to, co usłyszymy dziś wieczorem.

I prosimy Cię, Panie, żebyś przyprowadził do sali modlitwy tych, którzy tego potrzebują, potrzebują Chrystusa i zbawienia od swoich grzechów, a nie muszą iść na miejsce Judasza. Panie, modlę się, żebyś skruszył serca, dał zrozumienie tym, którzy nie rozumieją i jasność tym, którzy są zdezorientowani. Oby ujrzeli chwałę Chrystusa, otworzyli na Niego swoje serca, przyszli do Niego jako Zbawiciela i Odkupiciela, szukali przebaczenia grzechów i otrzymali życie wieczne. Ojcze, modlimy się, żebyś dokonał tego potężnego dzieła i uzdolnił nas do pomagania tym ludziom. Przyciągnij ich do tych, którzy mogą z nimi rozmawiać i modlić się z nimi. Buduj nasz kościół i umacniaj nas dla swojej chwały. Modlimy się o to. Amen.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.