Jak ochronić dziecko przed indoktrynacją państwa?

SubskrybujApple Spotify Google YouTube

Transkrypcja audio

Dzisiejsze pytanie kieruje do nas chrześcijanin, mąż i ojciec, który mieszka w Szwecji. „Pastorze! Bardzo podoba mi się ta audycja i nauczanie pastora. Mieszkam w Szwecji, kraju represyjnym – pod wieloma względami socjalistycznym. Nie tak dawno temu zakazano tu domowego nauczania jako zwolnienia od obowiązku szkolnego z powodu przekonań religijnych. Musimy posyłać nasze dzieci do szkoły, w przeciwnym razie rząd grozi, że je nam odbierze. Państwo zmusza dzieci do chodzenia do zerówki, gdy mają zaledwie sześć lat. Szkoły chrześcijańskie są praktycznie nielegalne; szkoła może mieć „profil chrześcijański”, ale taki tytuł nic nie znaczy. Tym nielicznym, chrześcijańskim szkołom nadal jednak nie wolno być szkołami „religijnymi”, ani nauczać chrześcijańskiego światopoglądu. Prawo zmusza je do stosowania tego samego programu nauczania, jaki stosują świeckie, ateistyczne szkoły, by zapewnić dzieciom świecką edukację; zmusza je nawet do uczenia naszych dzieci ideologii LGBT jako pozytywnej normy. Pastorze, jak w takim kraju powinniśmy wychowywać nasze dzieci?”.

Spróbuję postawić sprawę, czy też zrozumieć temat, wychodząc od podstaw i szeroko rozumianych zasad, a następnie odniosę to bezpośrednio do zastosowania dla rodzica ze Szwecji, który stanął przed tego rodzaju trudnym wyzwaniem.

Rodzice i współpraca

Zacznę od początku, czyli od stwierdzenia, że Bóg przekazał rodzicom – nie państwu, ale rodzicom – zadanie wychowania i kształtowania umysłów i serc dzieci w poznaniu Boga i tego, jak żyć tym poznaniem w świecie. Opieram to twierdzenie na takich fragmentach, jak Efezjan 6:4 („Ojcowie (…) napominajcie je [swoje dzieci] i wychowujcie w karności dla Pana”), Księga Powtórzonego Prawa 6:6-7 i na fragmentach z Księgi Przysłów, które skupiają się na nauce ojców i matek jako podstawowych dla życia.

„Bóg przekazał rodzicom zadanie wychowania i kształtowania umysłów i serc dzieci”.

Oczywiście, rodzice od zawsze wiedzieli, że pod wieloma względami potrzebują pomocy innych – np. kościoła, społeczności – by wbudować w życie swoich dzieci umiejętności, których sami nie mają. Nie jest to jedynie skutek współczesnego życia w erze technologii. W pierwszym wieku rodzice Pawła uznali za stosowne, by uzupełnić wychowanie w domu o edukacją pobieraną „u stóp Gamaliela” (Dzieje Apostolskie 22:3). Nie jest to nowa idea. Rodzice kształtują swoje dzieci, ale też współpracują z innymi, by je kształtować i przekazywać im to, czego w życiu potrzebują. Oto, jak sądzę, pierwsza zasada, która odnosi się do chrześcijan.

Wspólny interes

Druga zasada, którą chciałbym przedstawić, jest taka, że Bóg ustanowił rządy i państwa, a rząd włada mieczem, co oznacza, że może egzekwować prawa przy pomocy środków przymusu, grzywien, więzienia, kar fizycznych, kary śmierci (Rzymian 13:4). Ten ustanowiony przez Boga rząd powinien kierować się dobrem swoich obywateli (1 Piotra 2:14), z czego wynika, że będzie żywo zainteresowany ich kształceniem – przynajmniej w takim stopniu, by zapewnić funkcjonowanie społeczeństwa.

Wyobraź sobie tylko, co by się stało, gdyby we współczesnym społeczeństwie nikt nie potrafił czytać, albo nikt nie potrafiłby wykonać podstawowych zadań matematycznych – nie mówiąc już o umiejętności krytycznego myślenia w odniesieniu do olbrzymiej złożoności mechanizmów regulujących infrastrukturę miast. Zeszłej zimy mieliśmy w Minneapolis serię dni, gdy temperatura spadała do 20 lub 30 stopni poniżej zera. I pomyślałem sobie, że gdyby infrastruktura miasta się załamała, zamarzlibyśmy na śmierć. Naprawdę tak by się stało. Dla rządu, który troszczy się o funkcjonowanie miasta, ważne jest, aby zapewnić podstawową edukację – a nawet więcej, niż podstawową.

Możliwości edukacji

Jest jednak trzecia zasada, bardzo ważna w tej sytuacji, mianowicie: żywe zainteresowanie rządu, by mieć wykształconą populację, staje się złe, jeżeli przekreśla bardziej podstawowe prawo każdej rodziny – prawo do kształcenia swoich dzieci.

Innymi słowy, twierdzę, że rządy powinny znaleźć sposób, aby wspomagać kształcenie społeczeństwa przez poszanowanie praw rodziny i promowanie różnego rodzaju metod edukacji podstawowej i wyższej. Tak, aby rodzice szukający możliwości współpracy z wykwalifikowaną kadrą, mogli wyposażyć dzieci do mądrego, moralnego i produktywnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Trzy opcje dla rodziny

Mając na uwadze te trzy podstawowe zasady, możemy spojrzeć na sytuację w Szwecji i na rodzicielstwo w tamtejszych warunkach. Oczywiście, Szwecja nie jest jedynym krajem na świecie, który, w świetle tych zasad, posunął się za daleko ingerując w prawa rodziny. U nas w Minneapolis znam przynajmniej dwie rodziny, które przyjechały z innego europejskiego kraju właśnie dlatego, że tamtejsze władze zakazują edukacji domowej i wymagają edukacji państwowej z całą jej indoktrynacją współczesnego światopoglądu.

Miliony chrześcijan na całym świecie żyły i nadal żyją w opresyjnych reżimach, których władza jest tak arogancka, że wykracza poza nadaną im przez Boga rolę i egzekwują swoje opresyjne prawa poprzez karę więzienia i śmierci. Nie należy to do rzadkości. To zjawisko jest powszechne na całym świecie i zawsze takie było.

Zatem, widzę dzisiaj trzy możliwości dla chrześcijańskich rodzin będących w sytuacji, w jakiej znajduje się nasza rodzina ze Szwecji.

1. Poszukać wolności gdzie indziej.

Pierwszą możliwością jest emigracja z kraju do bardziej wolnego społeczeństwa – opcja, która dla większości rodzin z wielu powodów prawdopodobnie po prostu nie istnieje, m.in. z powodu coraz bardziej restrykcyjnych praw emigracyjnych i z wielu innych przyczyn, które nie tylko utrudniłyby taki wyjazd, ale prawdopodobnie uczyniłyby go niemądrym.

2. Zatrzymać dzieci w domu.

Po drugie, ktoś mógłby nie posyłać dzieci do szkoły i zaryzykować ich utratę. W ostatnich latach słyszeliśmy w wiadomościach o rodzinach ze Szwecji, w których tak się stało. Władze odebrały rodzicom piątkę dzieci, ponieważ ci nie chcieli posyłać ich do szkoły publicznej. To ogromne ryzyko i większość rodziców prawdopodobnie nie powie: „Warto je podjąć”. Prawdopodobnie nie warto.

3. Posłać dzieci do szkoły i jednocześnie kształcić je w domu i w kościele.

To mnie prowadzi do trzeciej możliwości, którą wybierze prawdopodobnie większość rodzin, i którą, jak sądzę (mniej lub bardziej słusznie) rodziny będą musiały wybrać – radykalnie chrześcijańska edukacja domowa, obok edukacji państwowej (która pod wieloma względami będzie diametralnie przeciwna), będzie niezbędna, aby wbudować w życie dzieci dwa głębokie i niezachwiane przekonania. Oto nasz cel:

  1. Osoba Jezusa i cudowne zbawienie, które On oferuje, jest lepsze od tego wszystkiego, z czym dzieci spotkają się w szkole lub gdziekolwiek indziej wśród swoich kolegów i koleżanek. To jest pierwsze przekonanie, które chcemy wbudować w życie naszych dzieci poprzez radykalnie chrześcijańską edukację w domu, w kościele i wśród ich przyjaciół.
  1. Droga Jezusa, styl życia Jezusa, którego On naucza i pokazuje i do jakiego wzywa, jest o wiele, wiele lepszy, niż jakikolwiek styl życia proponowany w szkole lub w mediach.

Ten cel dotyczy rodzicielstwa w każdej kulturze. Ale uważam, że w sytuacji, gdy dzieci są zmuszane do indoktrynacji niebiblijnymi poglądami na temat tego, co jest prawdziwe i fałszywe, dobre i złe, piękne i brzydkie, znaczenie chrześcijańskiej edukacji prowadzonej w domu przez rodziców jest większe i bardziej pilne, abyśmy naprawdę nie stawali się częścią tego systemu i już od najmłodszych lat budowali sposób myślenia naszych dzieci.

Bądź dla swoich dzieci wzorem obfitej radości w Chrystusie. Bądź dla nich wzorem wielkiej ufności w Jego suwerenność.

Myślę, że to dzieje się u nas w Ameryce, ale rodzice tego nie czują. Oni tego nie czują. Coraz częściej widzimy, że to prawda, jednak mamy poczucie, że od tak dawna przynależymy do tego. Nie czujemy, że naprawdę nie jesteśmy częścią tego systemu. To jest w pewnym sensie nasz system, ale widzimy, że coraz częściej tak nie jest. W Szwecji ogłoszono, że tak nie jest. Myślę, że istnieje większa celowość, gdy faktycznie uczymy nasze dzieci, że żyjemy w represyjnym, niebiblijnym, niesprawiedliwym systemie. Uczmy je tego. W niektórych krajach uznano by to za niepatriotyczne. Amerykanie w dużej mierze uznają to za niepatriotyczne, ale coraz bardziej nie powinni tak myśleć.

Myślę zatem, że w Szwecji od samego początku należy uczyć swoje dzieci, że żyjemy w systemie, w którym zmusza się nas do robienia tego, czego nie powinno się nas zmuszać. Dzieci od początku powinny to rozumieć. 

Ufność w Królu Jezusie

Tym, na co chciałbym zwrócić uwagę chrześcijańskiemu ojcu, który do nas napisał, jest to że wielkim wyzwaniem jest wyraźnie zaznaczyć poczucie oddzielenia od państwa i kultury, nie stając się jednocześnie zgorzkniałym, zrzędliwym, ponurym lub wylęknionym. Zamiast tego, bądź dla swoich dzieci wzorem obfitej radości w Chrystusie. Bądź dla nich wzorem wielkiej ufności w Jego suwerenną władzę nad złymi, represyjnymi reżimami. Bądź wzorem ogromnej nadziei, że nawet przy obecnych ograniczeniach, Chrystus jest w stanie pokazać samego siebie i swoją drogę jako znacznie głębiej satysfakcjonującą i ostatecznie zwycięską, niż cokolwiek, co oferuje ten obecny świat. Oto największe wyzwanie.

Biblijne polecenia, by zawsze się radować i we wszystkim dziękować – naprawdę „za wszystko” w Efezjan 5:20 – te polecenia radowania się i dziękczynienia zostały dane w warunkach głębokiej opresji i ucisku. Zatem, wielkim wyzwaniem w rodzicielstwie jest bycie tego typu osobą, która jest pewna i tak bardzo ufa mocy, mądrości i dobroci Króla Jezusa, Prezydenta Jezusa, Premiera Jezusa, że jej radość jest niezaprzeczalna. Dzieci muszą zobaczyć, że droga Jezusa jest najbardziej radosna – nawet, jeśli jest to droga bolesna i pełna wyrzeczeń, wąska ścieżka, która prowadzi do życia.

Wspólna praca

Dodałbym jeszcze jedno i jestem pewien, że ten ojciec to wie, pewnie lepiej, niż ja sam. Rodziny, rodzicie i ich dzieci, nie powinny toczyć tej bitwy o prawdę same. W miarę możliwości, powinny gromadzić się w zdrowych kościołach, otoczone innymi rodzinami, mającymi podobne nadzieje i pragnienia. Młodzi ludzie uwielbiają mieć przyjaciół, a moc presji rówieśników jest olbrzymia. Biblia mówi, że złe rozmowy psują dobre obyczaje (1 Koryntian 15:33), dlatego powinniśmy żarliwie się modlić, by Bóg wzbudził dla naszych dzieci grono chrześcijańskich przyjaciół.

Musimy zjednoczyć się jako chrześcijańscy rodzice, by pomóc sobie nawzajem zapewnić naszym dzieciom i młodzieży rodzaj alternatyw, jakie będą sprawiać im radość, aby potrafiły się oprzeć, gdy ich niechrześcijańscy rówieśnicy zaproponują im opcje, które nie są zdrowe.

Nie ma na świecie bezpiecznego miejsca na wychowywanie dzieci – z pewnością nie w Ameryce, nie w Szwecji, w Chinach, czy Korei Północnej. Nie ma bezpiecznego miejsca, by wychowywać chrześcijańskie dzieci – takie, które będą cenić Chrystusa ponad wszystko. Tylko Bóg może dokonać w sercach naszych dzieci cudu, którego tak pragniemy.

Zatem, przy całym naszym nauczaniu i dawaniu dobrego przykładu, przy wszystkich naszych przyjaźniach w kościele i całej naszej radości, musimy bez ustanku modlić się o cud odnowy w naszych dzieciach.

Wykorzystano za zgodą DesiringGod.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Potężna Łaska | 22 października