Tytuł: Gwarantowana chwała
Seria: 11/13 Przywrócenie uwielbienia Ducha Świętego
Transkrypcja wideo
Otwórzmy Słowo Boże na 8 rozdziale Listu do Rzymian. Przyjrzymy się zasadniczo tylko dwóm wersetom. Ale żeby utrwalić to w waszych umysłach, chciałbym przeczytać trzy wersety, wersety 28, 29 i 30. One naprawdę do siebie pasują. Omówiliśmy już w zasadzie werset 28 i przynajmniej drugą połowę wersetu 29, ale chcę je wam przeczytać.
Rzymian 8:28: „A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna Jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci. A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił”.
Jak się już uczyliśmy… – powtórzę wam tylko ogólny obraz sytuacji. Nie chcę się nad tym rozwodzić, ale jest to pilna kwestia – jak się już uczyliśmy, łaskawe, potężne i cudowne dzieło Ducha Świętego na rzecz każdego chrześcijanina jest wystarczające, by zachęcić do oddanego, radosnego i wdzięcznego uwielbiania Boga, a uwielbienie jest dla wierzącego priorytetem. Jesteśmy przede wszystkim czcicielami. Ojciec szuka prawdziwych czcicieli, a my oddajemy cześć w Duchu, jak mówi Apostoł Paweł. Jesteśmy przede wszystkim czcicielami. Przedmiotem naszego uwielbienia jest Trójjedyny Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty.
Zasadniczo rzecz biorąc, mamy dobre zrozumienie oddawania czci Bogu Ojcu. Rozumiemy Jego atrybuty, rozumiemy Jego potężne dzieła i świętujemy je w naszych formach uwielbienia zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. Mamy dobre zrozumienie oddawania czci Synowi Bożemu. Rozumiemy Jego życie i służbę. Rozumiemy Jego śmierć i zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, Jego wstawiennictwo i powrót. Dobrze robimy, oddając cześć Synowi. Ale nie rozumiemy w pełni, przynajmniej w kościołach ewangelicznych, służby Ducha Świętego. W konsekwencji nie czcimy Ducha tak, jak powinniśmy, a zatem nie czcimy Trójjedynego Boga w najpełniejszym wymiarze, którego jest godzien.
Nasze uwielbienie Ducha Świętego, podobnie jak uwielbienie Ojca i uwielbienie Syna, jest tylko do takiego stopnia prawdziwe, czyste, dokładne i obszerne, jak nasze poznanie osoby i dzieła Ducha Świętego. A ponieważ jest to bardzo palący problem w dzisiejszym świecie ewangelicznym, staramy się dobrze przyjrzeć służbie Ducha Świętego, za którą należy Go czcić. I już na samym początku chcę powiedzieć, że Duch Święty nie jest mniej suwerenny niż Syn czy Ojciec. Nie jest mniej suwerenny ani nie ma mniejszej władzy niż pozostali członkowie Trójcy Świętej. Należy być Mu posłusznym tak jak Synowi i Ojcu. Należy Go czcić i poddawać Mu się tak jak Synowi i Ojcu.
Jednak ogólnie, kościoły ewangeliczne w naszych czasach zostały pozbawione zrozumienia Ducha Świętego, Jego osoby i Jego dzieła, Jego służby. W konsekwencji, nasze uwielbienie Ducha Świętego jest pogmatwane lub opiera się na niewiedzy. Charyzmatyczny ruch zielonoświątkowy, który powstał na początku XX wieku, wywołał niekończące się nieporozumienia odnośnie Ducha Świętego, niekończące się przeinaczenia Ducha Świętego, wiele znieważania i bluźnierstw przeciwko Jego świętemu imieniu. A w imię jedności, w imię miłości i w imię akceptacji kościoły ewangeliczne postanowiły nie korygować tego ogromnego obszaru, w którym rozpowszechnił się błąd. To poważna sprawa, której nie należy pomijać. To wymaga skorygowania. To trzeba demaskować.
W charyzmatycznym ruchu zielonoświątkowym Duch Święty postrzegany jest – niezależnie od tego, co się mówi – Duch Święty jest jednak postrzegany nie jako suwerenny Bóg, nie jako suwerenny, panujący Duch, który rozkazuje wierzącemu, nie jako ten, któremu się podporządkowujemy, którego słów przestrzegamy, ale raczej Duch Święty przedstawiony jest niemal w sposób bezosobowy, jako rodzaj siły, rodzaj metafizycznej siły, która służy wierzącemu i poddaje się woli wierzącego, pragnieniu wierzącego, życzeniu wierzącego, słowom wierzącego, a nawet, jak sądzę, poleceniom wierzącego. Osobiste pragnienia, osobiste potrzeby, osobiste życzenia, osobiste ambicje, pragnienia zdrowia, bogactwa, dobrobytu, tęsknota za mistycznymi doświadczeniami, ezoteryczne uczucia mają być działaniem Ducha Świętego, które zasadniczo aktywowane jest na polecenie wierzącego, przez słowa wierzącego.
Na przykład, prawdopodobnie jedną z najbardziej wpływowych postaci w ruchu charyzmatycznym jest Benny Hinn. Oto kilka cytatów z wypowiedzi Benny’ego: „Nie, nie, nigdy nie przychodź do Pana, mówiąc: Jeśli jest to Twoją wolą”. Kolejny przykład: „Działanie Ducha Świętego zależy od moich słów. On nie wykona ruchu, dopóki nie powiem”. Więc on jest suwerenny, a Duch Święty jest metafizyczną siłą, która działa w odpowiedzi na jego słowa. Zobaczysz to u wszystkich kaznodziejów głoszących pozytywne wyznawanie aż po Joela Osteena, aż do samych korzeni, do początków Kennetha Hagina, który przejął te pomysły od E. W. Kenyona, który wziął je z metafizyki chrześcijańskiej nauki. Takie jest ich podejście. Duch jest ledwo co osobą, jest rodzajem siły.
Benny Hinn twierdzi, że namaszczenie Duchem Świętym spada na niego, szczególnie kiedy odwiedza grób dwóch zmarłych heretyckich kaznodziejek, Aimee Semple McPherson i Kathryn Kuhlman. Kiedy zbliża się do ich grobów, zstępuje na niego namaszczenie Ducha Świętego. Mówi, że jest na nim tak silne namaszczenie, że może zdjąć płaszcz, pocierać go o siebie, namaszczenie przechodzi na płaszcz, macha płaszczem w powietrzu i mówi: „Bam, bam, bam!”, a ogromna publiczność upada na ziemię, bo włada tą mocą nazywaną Duchem Świętym. To właśnie oznacza upadanie w Duchu. Ludzie upadają pojedynczo. Upadają grupami pod wpływem tej mocy. Ewangeliści tacy jak on mają tak wielką kontrolę nad Duchem Świętym, że mogą żądać, żeby Duch Święty pojawił się w określonym teatrze o 19:30, w środę wieczorem. I mogą Nim pomiatać według własnego uznania.
To jest fałszywy system. Powtórzę, to metafizyka, to idea, że Duch Święty jest mistyczną siłą, że istnieją pewne prawa, które działają metafizycznie we wszechświecie i jeśli zastosujesz się do tych praw, to Duch Święty porusza się z mocą. Imię Ducha Świętego wykorzystywane jest do legitymizacji fałszywych nauczycieli. Mogą tam być duchy, ale nie jest to Duch Święty. Ale imię Ducha Świętego używane jest, bo nadaje to kaznodziei wiarygodności. Czyni to go również sławnym, a następnie bogatym. To on odbiera cześć, a Duch Święty jest znieważany.
Jak bardzo jest to poważne? W Księdze Wyjścia 20:7, gdzie zapisanych jest dziesięć przykazań, jedno z nich mówi: „Nie nadużywaj imienia Pana”. To bardzo niebezpieczne, ale właśnie tym jest tego rodzaju metafizyczne traktowanie Ducha Świętego. To nadużywanie Jego imienia. Jest tam napisane: „Nie nadużywaj imienia Pana, Boga twojego, gdyż Pan nie zostawi bez kary tego, który nadużywa imienia Jego”. To nie ja decyduję o losie tych ludzi, tylko Bóg, a oni nie będą bezkarni. Można mieć tylko nadzieję, że kara nadejdzie wcześniej niż później, dla dobra ludzi, którzy zostali zwiedzeni.
Pismo przypisuje Duchowi Świętemu wszystkie atrybuty przypisywane Synowi i Ojcu. W pełni Bóg, suwerenny nad wszystkimi wierzącymi. Nie jest posłuszny nam, nie wypełnia naszej woli. Nie działa w odpowiedzi na pewne metafizyczne prawa, które my ustanowiliśmy. On nie podporządkowuje się naszym słownym wyznaniom. On nie jest jakąś neutralną siłą, która czeka, aż Go uruchomimy. Duch Święty jest suwerenny nad wierzącym. Mamy być posłuszni Jego słowom, podporządkowywać się Jego władzy, mamy chodzić w Duchu, żyć w Duchu, być posłuszni Duchowi i być stale napełnieni Duchem. On jest autorytetem Boga w nas i nad nami.
W 8 rozdziale Listu do Rzymian przyglądaliśmy się prawdziwej służbie Ducha Świętego, więc przejdźmy tam w tym momencie. Poznajemy tutaj elementy Jego łaskawego dzieła w wierzących. Można to podsumować w ten sposób – i myślę, że ważne jest ukazanie całego obrazu. Ojciec zainicjował plan zbawienia w odwiecznej przeszłości.
Ojciec zainicjował plan zbawienia, Syn potwierdził go na krzyżu i ukazał go w swoim życiu. Ukazał, jak wygląda idealna ludzkość. Ukazał, jak wygląda osoba zbawiona, całkowicie uświęcona, a nawet uwielbiona. Więc Ojciec inicjuje ten plan zbawienia. Syn zarówno potwierdza go na krzyżu, jak i ukazuje w swoim życiu, ale to Duch Święty go aktywuje. My nie aktywujemy Ducha Świętego. To Duch Święty aktywuje dzieło Boga w nas. I obejmuje to wszystko. To Duch Święty prowadzi nas do opamiętania. On przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. To Duch Święty nas odradza, daje nam życie i zrozumienie, żebyśmy mogli wierzyć. Dlatego to Duch Święty zarówno przekonuje nas o grzechu, jak i nas odradza. To Duch Święty nas uświęca. To również Duch Święty nas zabezpiecza, czyli gwarantuje nam przyszłą chwałę. I to Duch Święty wprowadzi nas do chwały. Bóg wskrzesi nas mocą Ducha, tak jak wskrzesił Jezusa.
Tak więc całe dzieło, cała aktywacja dzieła zbawienia, zainicjowanego przez Boga, zatwierdzonego i ukazanego przez Chrystusa, jest następnie aktywowana przez Ducha Świętego. Innym sposobem powiedzenia tego jest stwierdzenie, że Ojciec postanowił zbawić wybranych ludzi, Syn zapewnił ofiarę, która umożliwiła zbawienie, a Duch Święty dokonuje tego zbawienia. On prowadzi nas do przekonania, odrodzenia, uświęcenia, a pewnego dnia nas uwielbi. Następnie, Duch Święty odradza, uświęca, zabezpiecza i uwielbia wierzącego. To jest Jego prawdziwe dzieło.
My przyglądaliśmy się już działaniu Ducha Świętego w rozdziale, który mamy przed sobą aż do fragmentu od wersetu 28 do 30. A od wersetu 17 przyglądaliśmy się jednemu konkretnemu dziełu Ducha Świętego. Jest nim zadanie zapewnienia nam bezpieczeństwa. Mówiliśmy o Jego dziele odrodzenia nas. Mówiliśmy o Jego dziele uświęcania nas, oddzielenia nas od grzechu i śmierci, uzdolnienia do wypełniania Prawa, zmieniania naszej natury i sprawiania, że zachowujemy się w sprawiedliwy sposób, przyjęcia nas do Bożej rodziny i uczynienia nas synami, o wszystkich tych elementach uświęcenia, tożsamości i zjednoczenia z Chrystusem.
Obecnie przyglądamy się ostatniemu zadaniu, które zostało nam przedstawione, a jest nim dzieło Ducha Świętego w zapewnianiu lub zabezpieczaniu naszej wiecznej chwały. To fragment od wersetu 17 aż do wersetu 30. Przyglądamy się tej służbie Ducha Bożego, przez którą On zabezpiecza wasze wieczne zbawienie. Wasze miejsce w niebie. I celowo cytowałem fragment z 1 Listu Piotra, ponieważ chciałem wam przypomnieć, że byliście strzeżeni dla waszego przyszłego dziedzictwa, które jest zachowane dla was. Jest strzeżone mocą Boga, a dokładnie przez Ducha Świętego. Ono tam czeka, jest niezniszczalne, nieskalane i niewiędnące, zachowane dla was, a wy jesteście strzeżeni, żeby kiedyś się tam znaleźć. To jest zabezpieczające dzieło Ducha Świętego. Dlatego nazywany jest Duchem obietnicy. On jest gwarancją, zadatkiem, pierścionkiem zaręczynowym, pieczęcią Boga, która doprowadzi was do ostatecznej chwały.
Od wersetu 17 temat zmienia się z odrodzenia i uświęcenia na chwałę. W wersecie 17 zaczyna się mowa o tym, że będziemy uwielbieni wraz z Nim. W wersecie 18 mowa jest o chwale, która ma się w nas objawić. Werset 21- chwała dzieci Bożych. Wszyscy zaczynamy patrzeć w przyszłość. W wersecie 24 dochodzimy do nadziei na tę chwałę. Nadzieja pojawia się ponownie w wersecie 25 i potem w wersecie 30, gdzie jest słowo „uwielbił”. Więc tematem w wersetach od 17 do 30 jest nasza przyszła chwała i nacisk na działanie Ducha Świętego, który zabezpiecza nam tę przyszłą chwałę.
Widzimy tutaj, że On robi to w bardzo niezwykły sposób w wersecie 26 i 27. On wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. On jest naszym orędownikiem. On stale przychodzi do Ojca w niewysłowionym języku, w wewnętrznej, trynitarnej komunii bez słów. Duch przemawia do Ojca bez słów. To zbyt głębokie dla ludzkiego języka. Ludzki język ograniczyłby tę komunię, a Duch przemawia bez słów, obcuje z Ojcem w doskonałej harmonii z Jego wolą. Werset 27: On wstawia się za świętymi zgodnie z wolą Boga, a Ten, który bada serca, czyli Bóg, wie, jaki jest zamysł Ducha. Mamy więc plan Ojca, który znany jest Duchowi. Duch wstawia się w ramach tego planu zgodnie z wolą Boga. I tak, w tej cudownej wstawienniczej służbie Ducha, jesteśmy strzeżeni ku chwale.
Duch wzdycha za nas, żebyśmy osiągnęli chwałę. Stworzenie wzdycha w wersetach 19-22. Wierzący wzdychają w wersetach 23-25. Ale żadne z tych wzdychań nie jest skuteczne. Skuteczne jest wzdychanie Ducha Świętego, to wzdychanie pełne mocy, która zabezpiecza nam ostateczną chwałę. To właśnie robi dla nas Duch Święty. A dzięki tej wstawienniczej służbie Ducha Bożego, sam Ojciec – werset 28 – działa we wszystkim dla naszego wiecznego dobra, ponieważ taki był Jego zamysł i ponieważ On wezwał nas do siebie, żebyśmy kochali Go na zawsze.
Widzimy więc, że obraz przenosi się ku przyszłej chwale, ku chwalebnemu objawieniu synów Bożych, które Bóg zaplanował od początku. To prowadzi nas do wersetów 29 i 30. To było tylko krótkie streszczenie. Przyglądaliśmy się już celowi zbawienia w wersecie 29. Przypomnę to krótko. Celem jest upodobnienie nas. Jest to drugorzędny cel, przedostateczny, żeby upodobnić nas do obrazu Jego Syna. Jego drugorzędny cel, drugorzędny cel Boga w zbawieniu ludzi w całej historii odkupienia, Jego drugorzędnym celem było upodobnienie ich na obraz Jego Syna.
Najlepiej chyba zrozumieć to w ten sposób: cała historia zbawienia mówi o Ojcu szukającym narzeczonej dla swojego Syna. Ojciec kocha Syna, kocha Go doskonale, chce wręczyć Synowi dar miłości. Tym darem będzie odkupiona ludzkość, która tworzy kochającą oblubienicę. Kochającą, posłuszną, radosną oblubienicę. I tak przez całą historię zbawienia Ojciec przyciąga oblubienicę. Przyciąga oblubienicę. Nawet kiedy dotrzemy do nieba, nowa Jerozolima nazywana jest miastem oblubienicy. Zstępuje z nieba jak oblubienica przystrojona dla swojego męża. Kościół przedstawiany jest jako oblubienica. Odkupieni są oblubienicą. Nawet wierzący w dawnym Izraelu byli żoną Jehowy, mieli stać się żoną Syna.
Tak więc Ojciec szuka oblubienicy. Syn musiał zapłacić cenę, jak to robiło się w starożytności. Kiedy zamierzałeś pojąć żonę, płaciłeś za nią cenę. A Syn miał zapłacić swoim własnym życiem. Nie srebrem ani złotem, jak mówi Piotr, ale cenną krwią, która płynęła w Jego żyłach, kiedy oddawał swoje życie, żeby zapłacić za oblubienicę, którą chciał Mu dać Ojciec. A więc czym będzie niebo? Będzie zgromadzeniem oblubienicy zabranej do miasta oblubienicy. Historia odkupienia dobiegnie końca, kiedy oblubienica będzie kompletna i cała oblubienica zgromadzi się wokół Syna. Będą Go kochać, wielbić, służyć Mu, czcić Go oraz, dzięki dodatkowemu elementowi, będą odzwierciedlać Jego chwałę. Będą upodobnieni do Jego obrazu. Przyjrzeliśmy się temu szczegółowo, więc nie będziemy już o tym mówić. To jest drugorzędny cel. A główny cel, ostateczny cel, werset 29: żeby On, Pan Jezus, był pierwszorzędnym pośród wielu braci. Ostatecznym celem jest prymat Chrystusa. Na końcu Bóg da Mu imię ponad wszystkie imiona. A na Jego imię zegnie się każde kolano.
Jaki jest cel historii zbawienia? Ojciec kocha Syna i postanawia dać Mu w darze miłości oblubienicę, żeby Mu służyła, wielbiła Go, czciła Go, kochała Go i odzwierciedlała Jego chwałę. I w pewnym sensie odbicie tej chwały jest większe niż byłoby bez odkupienia tej oblubienicy. Chociażby dlatego, że ukazuje coś, co bez nich nigdy nie zostałoby ukazane, czyli łaskę Bożą. Żeby zaprezentować całą gamę atrybutów, które są częścią Jego łaski i miłosierdzia, musiał odkupić niegodnych grzeszników. I to jest cel zbawienia. Na końcu całą chwałę oddamy Chrystusowi. Zrzucimy nasze korony, jak w Objawieniu Jana, u Jego stóp, wyznamy Go jako najwyższego Pana. To jest cel zbawienia. Na końcu Chrystus będzie wszystkim we wszystkim. I już wiecie, jak naprawdę kończy się ta historia. Po zaprezentowaniu panny młodej Chrystusowi dla Jego chwały i czci, Chrystus podda siebie i oblubienicę Ojcu w akcie wzajemnej miłości. To oszałamiające mieć w tym udział.
A jak wygląda droga do takiego zakończenia? Bo taki jest cel zbawienia. Drugorzędnym celem jest to, żebyśmy stali się podobni do Chrystusa. Najważniejszym celem jest to, żeby On stał się tym pierwszorzędnym, tym wywyższonym. Ale proces, który do tego prowadzi, został nam przedstawiony w dwóch wersetach, 29 i 30. Żeby wam trochę pomóc, czasem słyszycie o teologii reformowanej, słyszycie tę frazę lub o doktrynach łaski czy kalwinizmie i zastanawiacie się, co to właściwie jest. W skrócie, jest tak, jak jest tu napisane. To jest tutaj. To najlepsze podsumowanie doktryn łaski, istoty reformowanej soteriologii, podstaw kalwinizmu. To jest to. To właśnie to, jeśli chodzi o aspekt zbawienia, a wszystko to jest ze sobą powiązane w określonej kolejności, w procesie.
Brzmi to tak, werset 29: „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył(…)”. Przejdźmy dalej do wersetu 30: „A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił”. Uprzednie poznanie, przeznaczenie, powołanie, usprawiedliwienie i uwielbienie. To pięć podstawowych rzeczywistości, które składają się na wielki, odkupieńczy zamysł Boga w zbawieniu, tych pięć prawd.
Nawiasem mówiąc, kolejny raz jesteśmy zdumieni oszczędnością słów, jakich używa Duch Święty, żeby połączyć tych pięć rzeczy w tych kilku zdaniach. Dodam, że na temat tych pięciu rzeczy napisano wiele milionów stron. Ale przyjrzyjmy się im bliżej. Spróbujmy zrozumieć ten proces, jeśli można to nazwać procesem. Nic nie jest procesem w umyśle Boga, bo On widzi wszystko w pełni i kompletności. Ale dla nas to sekwencja i tak właśnie jest to przedstawione w tych słowach.
Gdzie zaczyna się zbawienie? Gdzie jest ten pierwotny punkt, w którym wszystko się zaczyna? Werset 29: „Bo tych, których przedtem znał (…)”. “(…)tych, których przedtem znał”. Dla niektórych osób jest to krytyczny punkt, w którym nie są w stanie zaakceptować suwerenności Boga w zbawieniu. Mówią: „O, to jest kluczowe!”. On wiedział to z góry. On, ponieważ wie wszystko, co się wydarzy, spojrzał w przyszłość i zobaczył, co ludzie zrobią z własnej wolnej woli, a ponieważ wiedział, co zamierzają zrobić, wybrał ich, żeby byli Jego własnością.
Czy o tym mówi przedwiedza? Że On wiedział, co się wydarzy – i powiem wam coś – On zna przyszłość. On zna koniec od początku. On wie o wszystkim, co się wydarzy, zanim to się stanie – to prawda. Ma zdolność widzenia przyszłości, jeśli chcecie to tak nazwać. On ma wiedzę o tym, co się nie wydarzyło, ma o tym pełną wiedzę. Ale czy o tym jest tu mowa? Czy Bóg po prostu spojrzał na tych całkowicie niezależnych ludzi i powiedział: „Ci uwierzą, a tamci nie uwierzą, więc skoro wiem, kto uwierzy, to właśnie tych wybiorę”.
Mam na to kilka odpowiedzi. Po pierwsze, to sprawiłoby, że słowo „wybrani” stałoby się bezsensowne, bo On niczego nie wybrał. Więc zapomnij o doktrynie wybrania, ponieważ On niczego nie wybrał. Byłaby to doktryna reagowania. Nie wiem, czy chcecie próbować głosić doktrynę Boskiego reagowania. A może chciałbyś głosić doktrynę suwerenności człowieka? Wtedy należy zadać pytanie: Jaką mocą pokonali swoją upadłość? Jaką mocą ci ludzie, których On widział w przyszłości, którzy mieli wolną wolę, pokonali swoje zdeprawowanie, upadłość, martwość, ślepotę, ciemność? A wtedy należałoby zapytać: Jeśli Bóg spojrzał w przyszłość i zobaczył, że ludzie nie wybiorą ewangelii i nie zdecydują się uwierzyć, a w związku z tym trafią do piekła, dlaczego więc kontynuował i ich stworzył? Bo jedynym powodem, dla którego ludzie wpadają na pomysł, że Bóg po prostu zareagował na to, co wiedział, że się stanie, jest uwolnienie Go od odpowiedzialności, za to, co się dzieje. Próbują ocalić Boga przed złą reputacją. Przed odpowiedzialnością za ludzi, którzy idą do piekła. Chcą więc powiedzieć, że nie możemy tego zrobić Bogu, że On po prostu reaguje na to, co robią ludzie. Ale skoro Bóg jeszcze nikogo nie stworzył, to dlaczego stworzył ludzi, o których wiedział, że tak postąpią? Można nawet zadać trudniejsze pytanie: Dlaczego stworzyłby ludzi, którzy mają potencjał, żeby tak postąpić, gdyby nie miał w tym celu? Ostatecznie nie uda ci się w żaden sposób uwolnić Boga od odpowiedzialności. To, co się dzieje, jest zgodne z Jego zamysłem.
Co więc rozumiesz przez uprzednie poznanie? Co przez to rozumiesz? Wszyscy rozumiemy, że nie oznacza to, że Bóg po prostu wiedział, co się stanie, a potem po prostu zareagował. Rozumiemy to. Dlaczego? Ponieważ w Ewangelii Jana 3 Jezus powiedział Nikodemowi: „Musisz narodzić się z góry”. Musisz narodzić się z góry. W rozdziale 6 Ewangelii Jana Jezus mówi: „Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec”. Na końcu rozdziału, w wersecie 65, powiedział: „Jedynymi ludźmi, którzy przychodzą do Mnie, są ci, których Ojciec do mnie przyciąga”. Rozumiemy to. Posłuchajcie Ewangelię Mateusza 11, werset 27: „Wszystko zostało mi przekazane przez mojego Ojca, i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.
Możesz poznać Boga jedynie, jeśli objawi ci Go Syn, a Syna możesz poznać tylko, jeśli przyciągnie cię do Niego Ojciec. A tak przy okazji, czy zauważyliście tam słowo „znać”? To jest pierwszy klucz. „Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn”. Powiesz: „Chwila, chwila. My wiemy o Synu. Mamy informacje o Synu. Święci aniołowie mają informacje o Synu. Demony mają informacje o Ojcu i Synu. Co to znaczy, że nikt nie zna Syna tylko Ojciec i nikt nie zna Ojca tylko Syn?”. Słowo „znać” musi oznaczać coś innego niż posiadanie informacji. Musi oznaczać coś innego niż posiadanie informacji, ponieważ święci aniołowie, upadli aniołowie, a nawet ludzie, mają informacje o Ojcu i informacje o Synu, ale to nie jest poznanie. Co rozumiesz przez „znać”?
A co z Ewangelią Jana 10? To fragment, w którym użyte jest to samo słowo. Ewangelia Jana 10:14: „Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają. Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca”. Co to za wiedza? Czy masz na myśli, że kiedy Jezus mówi: „Znam swoje”, to czy On mówi: „Mam o nich informacje”? Tak jakby nie miał żadnych informacji o nikim innym? W Księdze Amosa 3:2 Bóg mówi: „Znałem tylko Izrael”. “Znałem tylko Izrael”. Co masz na myśli? Ty wiesz wszystko. „Znałem tylko Izrael”. To coś innego. Ewangelia Jana 10:26: „Lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich. Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je”. “Ja znam je”. Co to za wiedza? O czym my tu mówimy? Ewangelia Jana 17:25: „Ojcze sprawiedliwy! I świat cię nie poznał, lecz Ja cię poznałem i ci poznali, że Ty mnie posłałeś. I objawiłem im imię Twoje”. O jakiej wiedzy mówimy?
Podam wam pomocną analogię. Księga Rodzaju 4. Nie otwierajcie jej. W oryginalnym tekście Księgi Rodzaju 4 czytamy: „Kain poznał swoją żonę, a ona urodziła syna”. Kain poznał swoją żonę. W pięknym, zawoalowanym, eufemistycznym języku Pisma jest to cielesne poznanie. To intymny związek miłosny. A dla Marii szokujące było to – kiedy zjawił się Gabriel i powiedział, że będzie mieć dziecko – że nigdy nie znała Józefa. Nigdy go nie znała. Właśnie o takim poznaniu mówimy. Mówimy o intymnym poznaniu. Ozeasza 13:5: „Poznałem cię na pustyni”. Co masz na myśli? Skierowałem na ciebie swoją miłość. Nawiązałem z tobą miłosną relację na pustyni.
Widać to w wielu miejscach Nowego Testamentu. „Wielu powie mi: Panie, Panie, robiliśmy to, robiliśmy tamto, robiliśmy jeszcze coś innego”. Mateusza 7. Jezus mówi: „Idźcie precz ode mnie. Nigdy was – co? – nigdy was nie znałem”. Czy nie wiedział, kim byli? Oczywiście, że wiedział. On wie, kim oni są. Nigdy nie łączyła mnie z wami intymna relacja miłosna. O takiej znajomości mówimy.
Pokażę wam kilka wersetów. Warto będzie je zapisać, bo to pytanie o przedwiedzę pojawia się często i staram się wam pomóc odpowiedzieć na nie w waszym umyśle i umysłach tych, którym możecie pomóc. Ale posłuchajcie 1 Listu do Koryntian 8:3. To bardzo proste. To mówi wszystko. „Lecz jeśli ktoś miłuje Boga, ten jest poznany przez Niego”. Rozumiecie? To wszystko. Zaznaczcie to gwiazdką. „Jeśli ktoś miłuje Boga, ten jest poznany przez Niego”.
Pozwólcie, że zadam wam pytanie. Dlaczego Go kochamy? Bo On pierwszy nas pokochał. On pierwszy nas pokochał, my odwzajemniamy Jego miłość, co oznacza, że On nas zna. Kiedy Biblia mówi, że jesteś znany Bogu – Syn mówi: „Ja znam Ojca, Ojciec zna mnie” – intymna miłość. W Ewangelii Jana 17 Jezus mówi, że wierzący są znani Ojcu i są znani Jemu. Intymna miłość. Na tym właśnie polega to poznanie. Dlaczego jest to przedwiedza? Ponieważ zanim ta miłość mogła się pojawić, zanim ktokolwiek się urodził, zostało to postanowione. Właśnie dlatego jest to przedwiedza. To wcześniejsze ustalenie. Zostało to ustalone, zanim się to stało.
List do Galacjan 4:9 mówi o zbawieniu w taki sposób: „Teraz jednak, kiedy poznaliście Boga, a raczej – bardzo mi się to podoba – kiedy zostaliście przez Boga poznani”. Co to znaczy być zbawionym? To znaczy być znanym Bogu. Co to znaczy być znanym Bogu? Czy to, że wie, że istniejesz? Że ma o tobie informacje? Nie! Polega na tym, że On nawiązał z tobą miłosną relację. Nawet w 11 rozdziale Listu do Rzymian, który jest naprawdę ważnym rozdziałem w temacie suwerennego wybrania, na samym początku rozdziału, w wersecie 2: „Bóg nie odrzucił swego ludu, który przedtem znał”. “Bóg nie odrzucił swego ludu, który przedtem znał”. Co to znaczy? Których przeznaczył, by ich miłować.
Wróćmy do pism Mojżesza. Powstaje pytanie: dlaczego Izrael? Dlaczego Izrael? Jak powiedział kiedyś Richard Wolffe: „To dziwne, że Bóg wybrał Żydów”. Dlaczego Izrael? On mówi: „Obdarzyłem was miłością nie dlatego, że jesteście liczniejsi niż wszystkie inne ludy, ale dlatego, że zdecydowałem was kochać”. To postanowiony z góry akt suwerennej, niepodlegającej żadnym wpływom miłości. To uprzednie poznanie. Czytamy o tym w 1 Liście Piotra 1:2: „Według powziętego z góry postanowienia Boga, Ojca, zostali uświęceni przez Ducha, pokropieni Jego krwią”. Podstawowa prawda i rzeczywistość w planie zbawienia zaczyna się od suwerennej decyzji o kochaniu pewnych ludzi. A jak mówi Ewangelia Jana 13, to kochanie ich aż do końca. To uprzednie poznanie. Jest to z góry ustalone, określone i oczywiście przewidziane, postanowienie kochania.
Przeczytałem przed chwilą fragment z 1 Listu Piotra, ale nie przeczytałem całego rozdziału, więc przeczytam wam go raz jeszcze. Ponownie, 1 Piotra 1:2: „Zostaliśmy zbawieni według uprzedniej wiedzy Boga”. Posłuchajcie tego. W wersetach 19 i 20, ten sam rozdział i autor pisze: „Zostaliście zbawieni, odkupieni drogą krwią, jako Baranka niewinnego i nieskalanego, krwią Chrystusa. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata”. Co oznacza „przewidziany” w odniesieniu do Chrystusa? Czy Bóg po prostu spojrzał w przyszłość i powiedział: „O, spójrzcie na to! On skończy na krzyżu. Muszę coś z tym zrobić”. Powiedzieć, że Chrystus był przewidziany przed założeniem świata, żeby być ofiarowany jako Baranek niewinny i nieskalany, oznacza, że Bóg to ustalił, ustanowił, utwierdził. „I objawił się w czasach ostatnich ze względu na nas”. Tak właśnie działa przedwiedza. Bóg ustala to w odwieczności, a dzieje się to w czasie.
Innym pomocnym przykładem użycia tego terminu są Dzieje Apostolskie 2:23. Kazanie Piotra o Chrystusie w dniu Pięćdziesiątnicy. Mówi o śmierci Chrystusa, o ludziach, którzy przybili Go do krzyża, ale mówi, że Chrystus był wydany z woli postanowienia i przewidzenia Bożego. Wydany wam, żebyście Go ukrzyżowali zgodnie z postanowionym planem Boga. Zwróćcie uwagę, to Piotr napisał to, co przed chwilą czytałem. I to Piotr to głosił. Piotr rozumiał znaczenie przedwiedzy. On, Chrystus, został przybity do krzyża rękami bezbożnych ludzi i skazany na śmierć według powziętego z góry Bożego postanowienia i przedwiedzy. Słowo „postanowienie” to boulē . W klasycznej grece używa się tego słowa na określenie decyzji, określonego sposobu postępowania wynikającego z decyzji. „Powzięte z góry” to horizō, od którego pochodzi słowo “horyzont”, linia demarkacyjna. Coś ustalonego z góry mówi o wyznaczeniu granic lub ograniczeń. Bóg ustanowił granice według własnego zamysłu. Podjął decyzję.
Innym sposobem przetłumaczenia słowa „powzięte z góry” byłoby „przeznaczone”. Zgodnie z przeznaczeniem, planem, decyzją Boga. Wyznaczone, z góry ustalone. A potem dodaje: „I przedwiedzą Boga”. To prognósis, w języku angielskim to “prognoza”. To z góry ustalona decyzja Boga, której celem jest zbawienie, ustanowienie miłosnej relacji z niektórymi ludźmi, obdarzenie ich swoją miłością, tak jak obdarzył Izrael przed założeniem świata. To jest przedwiedza. To jest fakt, to ustalony fakt.
Wróćmy teraz do 8 rozdziału Listu do Rzymian W Rzymian 8 – chciałem tylko, żebyście zrozumieli przedwiedzę, bo przy pozostałych możemy skorzystać z tego, co już wiemy. Mówiliśmy o nich w przeszłości. Werset 29: „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie”. Czym jest przeznaczenie? To mówi o końcu, o przeznaczeniu. Nawiasem mówiąc, „przeznaczony” to proorizō. To wzmocniona forma wyznaczania granic. To ostateczny cel. „On przeznaczył ich, aby stali się podobni do obrazu Syna Jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu”. Tak więc przez decyzję, która była zaplanowana, z góry ustalona i powzięta w przeszłości, Bóg z góry przeznaczył bliską relację miłosną z określonymi osobami. Ustanowił to swoim dekretem i na podstawie tej decyzji z przeszłości przeznaczył przyszłość, koniec, ostateczny cel. Od samego początku wyznaczył sam koniec. Nasze imiona zapisane są w księdze życia Baranka od założenia świata. Mówi tak Objawienie Jana 13:8 i 17:8. Wszystko, co Bóg zamierzył uczynić, zostało ustalone na samym początku i przeznaczone co do tego, jak się zakończy. Oto cały obraz sytuacji. To w Dziejach Apostolskich 4:28 czytamy, że Bóg czyni wszystko, co Jego ręka i wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało. Dzieje Apostolskie 4:28. Stanie się wszystko to, co On wcześniej ustalił.
Więc przedwiedza mówi o Jego wyborze. Można powiedzieć, że to wybranie. Przeznaczenie mówi o wyniku tego wybrania, o celu. Więc „tych, których przedtem znał, tych właśnie przeznaczył”. A zatem, przejdźmy do wersetu 30: „których przeznaczył, tych i powołał”. Przechodzimy teraz do czasu. Przechodzimy do historii ludzkości. Do tych, których powołał. Co masz na myśli przez „powołał”? Nie mamy na myśli zaproszenia. Nie mamy na myśli tego, o czym mówią Ewangelie, że wielu jest powołanych. „Idźcie i zaproście ich, żeby przyszli”. Nie, to nie jest ten rodzaj powołania. To inny rodzaj powołania. Wiemy to z wersetu 28 w tym samym fragmencie. To powołanie powiązane jest, jak mówi werset 28, z Jego zamysłem. Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. Mówimy o tym, co teolodzy nazywają skutecznym powołaniem, skutecznym wezwaniem, potężnym powołaniem lub – uwielbiam te historyczne słowa – nieodpartym powołaniem. To łaskawe powołanie. A jednak jest to skuteczne powołanie. To nie jest zewnętrzne powołanie. To nie jest powołanie, które dociera do uszu, że może być odrzucone lub przyjęte. To wewnętrzne powołanie. I na tym polega różnica.
To naprawdę potężne dzieło Ducha Świętego w pełnoskalowym odrodzeniu. To Boże powołanie do zbawienia. I często właśnie tak jesteśmy nazywani. Rzymian 1:7: „Wszystkim umiłowanym Boga, powołanym do bycia świętymi, powołanym świętym”. Wszystkim umiłowanym przez Boga, powołanym. To składa się w całość. Ponieważ Bóg uprzednio ustalił relację miłosną z wami, powołał was wewnętrznie, odrodził was. Zbawcze, odkupieńcze, odradzające powołanie.
Słuchajcie, zawsze, kiedy widzicie ideę powołania w listach, w pismach po Ewangeliach, gdziekolwiek to zobaczycie, zawsze odnosi się to do tego zbawczego działania Ducha Bożego w odrodzeniu. I wynika z tego, że jesteśmy powołani. W Rzymian 8:28 jest tak samo: „z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru”. To powołanie związane z Jego zamiarem. Jego zamiarem jest zbawienie i On powołuje, żeby wypełnić ten zamiar. W Nowym Testamencie i nawet obecnie – oczywiście kontynuujemy to – jesteśmy Kościołem. Wiecie czym jest Kościół? Wywodzi się to od greckiego słowa ekklesia. To rzeczownik, który pochodzi od czasownika ekkaleo. Kaleo to „wołać”, ek to „z”. Ekkaleo, jesteśmy Kościołem, ponieważ zostaliśmy wywołani ze świata, ze śmierci, z ciemności, z nieświadomości. Jesteśmy powołani. To jest Boża łaska dla nas. Wypełnić Jego odwieczny zamiar.
Nie da się poprawić 2 Listu do Tymoteusza, rozdział 1, werset 9: „Który nas wybawił” – mocą Boga, czyli Duchem Świętym, który jest mocą Boga – “który nas wybawił i powołał powołaniem świętym”. Oznacza to, że jest to powołanie do świętości. To prawdziwa przemiana, to prawdziwe odrodzenie, powołanie do świętości. Powołanie do najwyższej świętości. Powołanie do ostatecznej doskonałości. Powołanie do wiecznej chwały. A to przychodzi przez ewangelię. To nie dzieje się poza ewangelią. Wiecie o tym. Wiara pochodzi z czego? Ze słuchania Słowa o Chrystusie. Muszą je usłyszeć, musi im ktoś głosić, głoszący musi być wysłany. Więc powołanie przychodzi przez ewangelię.
Posłuchajcie 2 Listu do Tesaloniczan 2:13: „My jednak powinniśmy dziękować Bogu zawsze za was, umiłowani, umiłowani przez Pana”. Bardzo podoba mi się ten zwrot: „umiłowani przez Pana”. Ten zwrot wiąże się z Jego wybraniem. On obdarzył nas swoją miłością, zanim jeszcze się narodziliśmy, zanim cokolwiek zostało stworzone. Ale teraz jesteśmy umiłowani przez Pana, ponieważ „Bóg wybrał was od początku”. On „wybrał was od początku ku zbawieniu”. Następnie mówi: „Do tego powołał was przez naszą ewangelię, abyście dostąpili chwały naszego Pana Jezusa”. To wszystko tu jest. On wybrał was. Następnie powołał was przez ewangelię, żeby was uwielbić. Ponownie, to suwerenne powołanie. To skuteczne powołanie. To powołanie, które znamy jako zbawienie. Wróćmy do wersetu 30: „Których powołał, tych i usprawiedliwił”.
A teraz dochodzimy do czwartej wspaniałej rzeczywistości, do wielkiej prawdy o usprawiedliwieniu. O czym to mówi? O tym, że zostaliśmy uznani za sprawiedliwych przed Bogiem. To termin prawny, który oznacza, że Bóg jest zaspokojony ofiarą Chrystusa za wszystkie nasze grzechy, a ponieważ Bóg jest zaspokojony tą ofiarą, cała kara została zapłacona, sprawiedliwość została wymierzona, Boska sprawiedliwość. Nasze grzechy zostały spłacone w całości, przypisane Chrystusowi w Jego śmierci. Przez łaskę Bóg przypisuje nam Jego sprawiedliwość. I właśnie to sprawia, że jesteśmy uznani za sprawiedliwych. Nie chodzi o to, że jesteśmy wtedy sprawiedliwi sami z siebie. Nie chodzi o to, że mamy jakąś wrodzoną sprawiedliwość, ale otrzymujemy sprawiedliwość w akcie, w którym Bóg uznaje nas za sprawiedliwych w oparciu o ofiarę Chrystusa, która pokrywa należną nam karę, i w oparciu o przypisanie nam sprawiedliwości Chrystusa. On okrywa nas prawdziwą sprawiedliwością Bożą w Chrystusie. Wiemy o tym wiele. „On stał się grzechem za nas, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwością Bożą”. 2 Koryntian 5:21.
Więc Bóg wie z góry w tym sensie, że z góry ustala miłosną relację. Intymną, wieczną relację z określoną grupą ludzi. Zgodnie z Jego przeznaczeniem ta relacja doprowadzi do wiecznej chwały. To wszystko zrobił przed początkiem czasu. W czasie powołuje tych, których wybrał, i usprawiedliwia tych, których powołał. A potem finał, werset 30: „a których usprawiedliwił, tych i – co? – uwielbił”. Wszyscy osiągniemy chwałę. „Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a ja nie stracę nikogo” – powiedział Jezus. On wstawia się za nami odpierając wszelkie oskarżenia. Duch Święty wstawia się za nami z naszego wnętrza i zabezpiecza nas na wieczną chwałę.
Czy zwróciliście na coś uwagę? Wszystkie czasowniki w tym wersecie są w czasie przeszłym. To zrozumiałe w przypadku przedwiedzy. On wiedział z góry, to czas przeszły. To zrozumiałe w przypadku przeznaczenia, bo miało to miejsce w przeszłości. Ale co z powołaniem? Czy nie powinno być: „On powoła”? A co z usprawiedliwieniem? Czy nie powinno być: „On usprawiedliwi”? Przecież jeszcze nie skończył. A skoro już o tym mowa, to co z uwielbieniem? Dlaczego to wszystko jest w czasie przeszłym? To kolejny drobny niuans języka greckiego. Jeden z autorów nazywa to aorystem proleptycznym. To wspaniała rzeczywistość, którą widzimy w Piśmie. Użycie czasu przeszłego do opisu czegoś tak pewnego, że można o tym mówić tak, jakby to już się wydarzyło. Twoja chwała jest tak pewna jak przeznaczenie. Predestynacja miała miejsce w przeszłości. Przedwiedza miała miejsce w przeszłości. A jeśli chodzi o Boga zarówno twoje powołanie, jak i usprawiedliwienie przyniosą twoją ostateczną chwałę. A On może o niej mówić tak, jakby już się wydarzyła.
Mam nadzieję, że czujesz się bezpiecznie. Dzieło Ducha Świętego. Czym jest dzieło Ducha Świętego? Zabezpieczać nas, wstawiać się za nami, świadczyć o tym, że jesteśmy dziećmi Bożymi, uzdolnić nas do wypełniania Bożego prawa, do sprawiedliwego życia, wołania: „Abba, Ojcze”, cieszenia się naszym synostwem, naszą bliskością z Bogiem, podtrzymywać nas w nadprzyrodzony sposób.
O czym myślisz, kiedy myślisz o pocieszeniu przez Ducha? W końcu, Duch Święty jest Pocieszycielem. Jezus powiedział: „Kiedy ja odejdę, poślę wam innego Pocieszyciela”. Skąd pochodzi pocieszenie Ducha Świętego? Czy szukacie emocji? Czy tego szukacie? Że kiedy dzieje się coś złego w waszym życiu, mówicie: „Gdzie jest Pocieszyciel”? Myślę, że Duch Święty udziela nam łaski w takich chwilach, ale wasze pocieszenie przez Ducha Świętego pochodzi z wiedzy o tym, co Duch Święty czyni w waszym życiu, żeby zapewnić wam przyszłą chwałę. Czy jest to dla was wystarczające pocieszenie? Czy jest coś cenniejszego niż świadomość, że wasza wieczność jest bezpieczna pod opieką Pocieszyciela? To wasza największa pociecha. Nie ma nic bardziej pocieszającego.
Wszelkie inne pocieszenie jest tymczasowe i wierzę, że Duch Boży udziela takich rzeczy. Myślę, że złożenie na Niego całej naszej troski, ponieważ On troszczy się o nas, jest prawdziwym doświadczeniem wierzącego. Myślę, że Duch Boży daje pocieszenie, ale nie sądzę, żeby to pocieszenie przychodziło tak po prostu znikąd. Dlatego czytamy Pismo Święte dla pocieszenia. To wtedy, gdy znamy dzieło Ducha Świętego, związane z dziełem Syna, związane z wolą Ojca, mamy zapewnione pocieszenie. On jest naszym Pocieszycielem. Pociesza nas pewnością, że Jego łaskawa moc doprowadzi nas do wiecznej chwały. Nie wiem, jak na to zareagujecie, ale jeśli uważacie, że to całkiem dobre, poczekajcie aż następnym razem dojdziemy do wersetu 31 i reszty tego rozdziału.
Tak jak mówiliśmy przez ostatnich kilka tygodni, pomodlę się, a potem poczekacie po prostu w ciszy i skupieniu, podczas gdy organy będą grać przez kilka chwil. Niech te rzeczy w was dojrzewają. Ale chcę powiedzieć, że nasza sala modlitwy jest otwarta, po mojej prawej stronie. Bardzo chcielibyśmy wam tam usłużyć. Tam mamy centrum dla gości. Centrum dla członków, dla zainteresowanych chrztem i członkostwem w kościele, wszelkimi duchowymi potrzebami, zbawieniem, modlitwą z kimś, potrzebujesz kogoś, kto to zrobi, potrzebujesz porady, pomocy, proszę, jesteśmy tu, żeby wam w tym służyć, ale szczególnie, jeśli nie jesteś pewien, czy masz Ducha Świętego, czy jesteś na drodze do nieba, chętnie porozmawiamy z tobą o zbawieniu. Więc pomódlmy się, a potem możecie rozważać to przez chwilę, pozwalając, żeby te rzeczy zapadły wam głęboko w sercu.
Ojcze, dziękujemy Ci za wszystko, co oszałamia nas, zalewa nas wielką chwałą tego rozległego celu odkupienia. A najbardziej zdumiewające jest to, jak zostaliśmy w to wciągnięci, nie z powodu czegoś po naszej stronie, nie z własnego wyboru, własnych osiągnięć ani zasług. Postanowiłeś obdarzyć nas swoją miłością, kochać nas na zawsze i dać nam przywilej poznania Ciebie w intymny sposób, kochania Ciebie na zawsze oraz bycia kochanymi przez Ciebie i przez Twojego Syna. A teraz jesteśmy kochani przez Ducha Świętego, który kocha nas i kocha Ciebie na tyle, że zapewnił nam wieczne bezpieczeństwo. Dziękujemy za moc Bożego Słowa, które przekazuje nam te prawdy, które stają się naszym pocieszeniem. Obyśmy radowali się tą pociechą i robili wszystko, co możemy, żeby okazać radość w tym życiu, nawet pośród prób, mimo że, jak czytaliśmy u Piotra, będziemy tutaj doświadczani różnorodnymi próbami. I pomóż nam pokochać te prawdy na tyle, żeby dzielić się nimi z tymi, którzy nie znają jeszcze prawdy o pociesze wiecznej chwały, którą można znaleźć w wierze w Chrystusa. Modlimy się, żebyś używał nas w tym celu, w imieniu Chrystusa. Amen.
© EWC | Amor Veritatis | GTY


