Wiara nie przetrwa bez przyjaciół

Transkrypcja audio

Nie poradzimy sobie sami. Potrzebujemy siebie nawzajem. List do Hebrajczyków jest bardzo jasny w tej kwestii. W Hebrajczyków 3:12-14, otrzymujemy polecenie: „Uważajcie, bracia, aby w kimś z was nie było czasem złego, niewierzącego serca, które odstąpiłoby od żywego Boga. Dlatego zachęcajcie się nawzajem każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa dzisiaj, aby przez zwodniczość grzechu żaden z was nie uległ znieczuleniu. Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko zachowamy pierwotną ufność bez zmian aż do końca”. To wspaniały fragment, który zawiera w sobie bardzo ważną myśl. Jeśli mamy wytrwać do końca, potrzebujemy siebie nawzajem, walcząc o postrzeganie Chrystusa jako lepszego niż wszystkie fałszywe obietnice tego świata. Oto fragment kazania, w którym pastor John przedstawia zastosowanie tego fragmentu.

Co byś odpowiedział na to: istotą zwiedzenia, grzechu, zatwardziałości serca, niewiary, upadku, wiecznej zagłady jest to, że pragniemy Boga mniej od nic nieznaczącej próżni? Powiedziałbyś: „On jest lepszy. On jest lepszy. Chrystus jest lepszy. Jego droga jest lepsza”. Istnieją tysiące empirycznych i biblijnych sposobów pokazania tego, że On jest lepszy. I pewnie to byś powiedział. W Liście do Hebrajczyków 11:26 jest to zobrazowane prawdą, że nawet „hańba Chrystusowa” jest lepsza niż „skarby Egiptu”.

Jeśli takie stwierdzenie jest prawdziwe, to prawdziwe jest także stwierdzenie o negatywnych konsekwencjach: „Umrzesz, jeśli się nie nawrócisz”. Ostrzegając innych przed tym, powiedzielibyśmy: „Przyjemności Egiptu są ulotne. Nie wchodź tam. Zginiesz w Morzu Czerwonym, jeśli się tam udasz. Umrzesz na pustyni, jeśli tam pójdziesz”. 

Ostrzeganie pełne współczucia

Mam tutaj pewien list. Został wysłany bezpośrednio do mnie. Lubię zachowywać listy. (Pochodzi z czasów, kiedy ludzie pisali listy). Został napisany odręcznie przez młodą kobietę, która uczęszczała do kościoła baptystycznego Bethlehem w latach osiemdziesiątych. Żyła w grzechu cudzołóstwa, a jej sumienie nie dawało jej spokoju, więc przyszła do mnie. Rozmawialiśmy o tym i po pewnym czasie powiedziałem jej: „Czy rozumiesz, że jeśli będziesz dalej to robić, pójdziesz do piekła?”. Oto co napisała do mnie siedem lat później, w roku 1992. 

Zastanawiam się, czy pamiętasz mnie dużo młodszą, siedzącą w twoim biurze i mówiącą ci, że boję się, że Bóg będzie musiał użyć wypadku samochodowego lub innego strasznego wydarzenia, aby zwrócić moją uwagę. Wskazałeś, że konsekwencje mojego świadomego wyboru, by nadal grzeszyć, będą niczym innym jak piekłem. Nikt nigdy wcześniej mi nie powiedział, że zmierzam do piekła. Byłam dzieckiem misjonarzy, „przyjęłam Jezusa” w wieku 6 lat […] Te słowa były momentem zwrotnym w moim życiu. I od tamtej pory chciałam ci o tym powiedzieć i podziękować za to. 

Powiedziałam mamie, że ostrzeżenie, takie jak to z 1985 roku, sprawiło, że poczułam się bardziej kochana, po tym, jak usłyszałam, co naprawdę o tym myślisz. To, że troszczyłeś się o mnie na tyle, by mi to powiedzieć, nieznajomej w tamtym czasie, znaczy więcej niż cokolwiek innego. Wciąż słyszę te słowa w swoich uszach. Twoje współczucie do mnie dotarło. 

Powiedz więc: „On jest lepszy”. Ale powiedz też: „Jeśli nie zawrócisz, i nie zaczniesz z tym walczyć, to zginiesz”. Powiedz to swojemu współlokatorowi. Powiedz to swojemu dziecku. 

Ciemność się wycofuje

Mam do opowiedzenia jeszcze jedną historię i słowo na zakończenie. Widzę, że z tyłu siedzi Tom Steller. Kocham Toma Stellera. Niewielu ludzi tak bardzo wspierało mnie w Panu tak, jak Tom czynił to przez 37 lat, a właściwie dłużej. Zrobiliśmy razem wiele rzeczy. Tom, na pewno pamiętasz tę historię. 

Pewna kobieta po osiemdziesiątce bardzo zmagała się z depresją. Miała myśli samobójcze. To było straszne. Byliśmy młodzi i niewiele wiedzieliśmy, ale kazaliśmy jej obiecać (uczestniczyliśmy w tym razem): „Nic sobie nie zrobisz, dopóki do nas nie zadzwonisz. Obiecujesz?”. „Tak, obiecuję”. „W porządku”. 

Pewnego wieczoru, a było już późno, otrzymałem od niej telefon i powiadomiłem o tym Toma. Powiedziałem: „Słuchaj, musisz mi obiecać, i masz to zrobić teraz, że spotkasz się ze mną w kościele w ciągu piętnastu minut, a jeśli nie, to dzwonię na policję”. Tom i ja mieszkaliśmy niedaleko kościoła, ona również. Teraz już nie ma tego budynku, ale mogę sobie wyobrazić, gdzie siedzieliśmy w tym budynku z 1914 roku. Jak długo z nią siedzieliśmy, Tom — dwie czy trzy godziny? Ciemność w tym pomieszczeniu była duchowo przytłaczająca. Można ją było dosłownie zobaczyć. Była jak ogromny, ciężki, mokry, ciemny koc. Można było namacalnie odczuć, jak bardzo była przytłoczona. 

Zachęcaliśmy ją, zapewnialiśmy ją o Bożych obietnicach, modliliśmy się z nią i siedzieliśmy z nią w ciszy. I Bóg uniósł tę ciemność. Można było zobaczyć, jak ciemność się wycofuje. Ta kobieta usługuje dziś w tym kościele. Wierzę, Tom, że ją uratowaliśmy. Zrobiliśmy to. Wszechmocny Bóg nas użył, słowami i modlitwą, żeby uratować ją zarówno przed fizyczną jak i duchową zgubą. 

Powszechne Boże miłosierdzie 

Zostawię was z jednym obrazem tego, do czego jesteście powołani. W 23 rozdziale 1 Księgi Samuela życie Dawida jest zagrożone. Mieszkańcy miasta Keila zdradzili go. Pan powiedział mu, że ludzie wydadzą go Saulowi. Dlatego uciekł i opuścił Keilę (w. 12-13). Na koniec tego rozdziału, Zefici zdradzili Dawida i powiedzieli Saulowi, gdzie się ukrywa (w. 19), a Saul ruszył za nim (w. 25). Dawid jednak się o tym dowiedział i udało mu się uciec (w. 25-29).

Próbowałem sobie wyobrazić presję związaną z taką posługą: nacisk, stres, napięcie, zniechęcenie. Chciałoby się zapytać: „Czy warto być Bożym pomazańcem?”, a nawet: „Czy warto być chrześcijaninem? Czy warto być pastorem?”. Jak to możliwe, żeby przetrwać coś takiego? Jak Dawid przetrwał?

Cóż, sądzę, że ten rozdział został celowo tak ułożony: pomiędzy zdradą a podstępem, w samym środku, znajduje się werset 16: „Powstał Jonatan, syn Saula, i udał się do Dawida do Chorsza, umacniając go w Bogu”. 

Czy masz takiego przyjaciela, jak Jonatan? Bądź takim przyjacielem dla innych. Bądźmy tacy dla siebie nawzajem. Bądźmy tacy dla siebie nawzajem. Nie możemy przetrwać bez okazywanego nam Bożego miłosierdzia. Dlatego, „zachęcajcie się nawzajem każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa dzisiaj” (Hebrajczyków 3:13), „aby w kimś z was nie było czasem złego, niewierzącego serca, które odstąpiłoby od żywego Boga” (Hebrajczyków 3:12). To jest poważna sprawa, chwalebne powołanie. 

Udostępnij!
Dołącz!
Wpisz swój e-mail, aby co tydzień otrzymywać najnowsze materiały EWC.