Odpowiedzialność za siebie nawzajem w kościele

Fragment książki Uczniostwo Marka Devera.

Członkowie kościoła są również odpowiedzialni za siebie nawzajem. Cała społeczność kościoła jest odpowiedzialna za to, aby każdy członek — Sylwia i Beata, Janek i Michał — byli kochani i zachęcani do miłości (np. 1Kor 12,12–26, Hbr 10,24). Jesteśmy jednym ciałem: Albowiem i ciało nie jest jednym członkiem, ale wieloma. Jeśliby rzekła noga: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała; czy dlatego nie należy do ciała? (1 Kor 12,14–15).

Ta odpowiedzialność przybiera wiele form. Spójrz tylko, ile w tym krótkim fragmencie listu Pawła jest określeń wskazujących na zachowanie jednych względem drugich: Miłością braterską jedni drugich miłujcie, wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku, (…) wspierajcie świętych w potrzebach, okazujcie gościnność. (…) Weselcie się z weselącymi się, płaczcie z płaczącymi. Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni; nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie; nie uważajcie sami siebie za mądrych (Rz 12,10–16). To jest opis społeczności, która bierze odpowiedzialność za swoich członków.

Jednak chciałbym zaznaczyć, że ta wzajemna odpowiedzialność, która po części będzie zrealizowana indywidualnie, w tym fragmencie występuje w kontekście odpowiedzialności całej społeczności za siebie samą. Powyżej wspomniałem o roli przywódczej starszych w kontekście odpowiedzialności i dyscypliny. Jednak Nowy Testament ostatecznie obciąża całą społeczność kościoła odpowiedzialnością za to, żeby członkowie żyli zgodnie ze swoim wyznaniem wiary i przymierzem zawartym ze sobą[1]. Jezus czyni to w 18 rozdziale Ewangelii Mateusza. Paweł również nie napomina pastorów, ale społeczność kościoła, żeby wykluczyła z członkostwa mężczyznę, który nie pokutował ze swojego grzechu (1Kor 5). Napomina również społeczność kościoła, aby przywróciła kogoś, kto okazywał pokutę (2Kor 2,6). Ta zbiorowa odpowiedzialność społeczności kościoła jest zarówno częścią procesu uczniostwa, jak i również sama w sobie jest pomocą w indywidualnym prowadzeniu innych w uczniostwie.

Pozwól, że to zobrazuję. Załóżmy, że mam dwóch chrześcijańskich przyjaciół, z których jeden jest członkiem mojego kościoła, a drugi nie. Powiedzmy, że staram się obu z nich prowadzić w uczniostwie. Z bratem, który jest członkiem mojego kościoła, mogę odwołać się do niedzielnego kazania. Mogę odwołać się do przykładu, jakim są dla nas nasi starsi. Mogę odwołać się, jeśli będę musiał, do groźby dyscypliny za grzech, z którego dana osoba nie pokutuje. Dodatkowo wiem, że osobiście jestem odpowiedzialny, jako część odpowiedzialności całej mojej społeczności, za staranie się o tego brata na wszystkie te sposoby. A fakt, że nasza relacja uczniowska zachodzi w ramach tego kontekstu odpowiedzialności, wzmacnia moje poczucie przynależności i troski. Odpowiadam za niego w takim stopniu, jak bardziej jestem odpowiedzialny za moją żonę niż za inne kobiety lub za moje dzieci niż za dzieci innych.

Jeżeli chodzi o brata, który nie jest członkiem mojego kościoła, to jestem odpowiedzialny wobec niego ze względu na Chrystusa, aby kochać, zachęcać i ostrzegać go przed konsekwencjami jego grzechu bez żadnych skrupułów. Jednak nie jestem tym, któremu Jezus powierzył ostateczną odpowiedzialność nad jego życiem. To członkowie jego kościoła mają tę odpowiedzialność. Nie chodzi mi o to, że to sprawia, że będę się mniej przykładał w trosce o niego. Jednak to obniża stawkę w grze, zmniejszając moją odpowiedzialność za niego, tak samo, jak jestem mniej odpowiedzialny za twoje dzieci niż za swoje. Czy widzisz, w jaki sposób odpowiedzialność kościoła za siebie samego przyczynia się do relacji uczniowskich? Czy widzisz, jak szkielet tego ciała i jego mięśnie łączą się ze sobą?

Formalizowanie naszych zobowiązań wobec siebie nawzajem jako społeczności kościoła pomaga nam oddać się służbie każdej osobie, która dołącza do naszego kościoła. Pomaga również w poczuciu przynależności i odpowiedzialności. Nadaje formę i kształt naszym relacjom uczniowskim.

Kultura uczniostwa

Ostatecznie odpowiedzialność całej społeczności i nasze osobiste obowiązki względem innych są częściami kultury uczniostwa. Czytamy sobie wzajemnie Słowo i mówimy do siebie przez nie. Spędzamy czas ze sobą. Modlimy się za starszych i za siebie nawzajem. Kochamy. Dajemy. Chodzimy na cotygodniowe spotkania z modlitwą na ustach i oczekujemy ich. Jesteśmy przygotowani. Najpierw przygotowujemy nasze serca, aby były gotowe przyjąć Słowo Boże. Podążamy za przykładem naszych przywódców, którzy pokazują nam, jak powinniśmy podążać za Chrystusem. Poddajemy się mądremu przywództwu starszych, chyba że prowadzą nas w niewłaściwym kierunku. Szanujemy odpowiedzialność, którą nasza społeczność kościoła za nas sprawuje. Doradzamy, zachęcamy i ostrzegamy się nawzajem. Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają (Ef 4,29).

W życiu kościoła duchowy wzrost i zdrowie powinny być normą. Widok ludzi wzrastających i dojrzewających duchowo powinien być normą. W rzeczywistości wzrost duchowy nie jest opcją dla chrześcijanina. On wskazuje, że chrześcijanin żyje. Wszystko, co naprawdę żyje, rośnie. Martwe rzeczy nie wzrastają. Bóg obdarował kościół starszymi w celu jego wzrostu i dał nam siebie nawzajem. Najżyźniejszą glebę dla (ponad)naturalnego wzrostu przez uczniostwo znajdujemy (wraz z całą naszą rodziną chrześcijańską) w kontekście wszystkich tych relacji z członkami kościoła i jego pastorami. Nasza doktryna i życie osiągają swój odpowiedni kształt w kontekście doktryny i życia całej społeczności kościoła. To jest kultura uczniostwa.

Czy zmagasz się z osobistą ewangelizacją? Jeżeli tak, to mam nadzieję, że będziesz słuchać pomocy, modlitwy i świadectw innych członków swojego kościoła.

Czy twoje małżeństwo rozkwita, czy może masz poważne problemy w nim? Lokalny kościół jest miejscem, gdzie należy szukać zachęty i porady. Tam jesteśmy pouczani i pouczamy innych, gdy prowadzimy się wzajemnie w uczniostwie.

W jaki sposób starszy członek kościoła może podążać za Chrystusem po ciężkiej operacji? Częściowo właśnie poprzez zachętę i miłość kościoła.

W jaki sposób młodszy chrześcijanin może pokonać własne zniechęcenie i wątpliwości spowodowane tym, że jego przyjaciel odszedł od wiary? Poprzez wsparcie i porady kościoła.

Jak znaleźć małżonka i prowadzić rodzinę, być dobrym pracownikiem i dobrym sąsiadem? Poprzez nauczanie lokalnego kościoła i uczniostwo, które tam znajdujemy.

W jaki sposób inne kościoły są zakładane i zachęcane? Jak powstają i wzrastają chrześcijańskie domy? W jaki sposób chrześcijańska posługa jest realizowana? W jaki sposób umacnia się słabych, odnajduje błądzących, zachęca się ewangelistów? Wszystko przez lokalny kościół!

W ten i inne sposoby pomagamy sobie nawzajem w naśladowaniu Jezusa. Uczymy się nawzajem. Kościoły nie potrzebują programów aż tak, jak potrzebują kultury uczniostwa, czyli kultury, w której dla każdego członka kościoła duchowe zdrowie innych jest priorytetem. Każdy otrzymał jakiś dar dla dobra społeczności i każdy powinien wykorzystać ten dar, aby budować ciało: A różne są dary łaski, lecz Duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi (1Kor 12,4–7).

W moim własnym kościele modlę się o taką kulturę i staram się o nią. Modlę się, aby poprzez moją własną posługę nauczania, jak również poprzez posługę każdego członka wszyscy byli zachęcani, by dzielić się ewangelią ze swoimi sąsiadami, nosić brzemiona innych, być motywowanymi do finansowego wsparcia dzieła Bożego, do poważnego traktowania Słowa Bożego, troski i modlitwy o jedność tych, którzy mają mało wspólnego ze sobą prócz samego Chrystusa.

Lokalny kościół jest lepszy

Lokalny kościół, czyli ten, który został zaprojektowany przez Ojca, założony i uzdolniony duchowo przez Jezusa, jest o wiele lepiej przygotowany do podjęcia służby prowadzenia w uczniostwie wierzących niż ty i twój przyjaciel. Jezus nie obiecuje, że ty i twój przyjaciel pokonacie bramy piekieł. Za to obiecuje, że Kościół to zrobi. Nie możesz sam siebie rozpoznać jako obdarzonego i powołanego do nauczania Słowa Bożego lub do chrztu i administrowania Wieczerzy Pańskiej, tak jak lokalny kościół jest do tego upoważniony.

Przypuśćmy, że twój niewierzący przyjaciel z innego miasta, o którego modlisz się od lat, jutro zostanie chrześcijaninem i zacznie uczęszczać do ewangelicznego kościoła w swoim mieście. Jak chciałbyś, aby ten kościół przyjął twojego przyjaciela, którego kochasz? Pewnie chciałbyś, żeby cała społeczność kościoła poczuła się za niego odpowiedzialna. Chciałbyś, żeby starsi go uczyli. Chciałbyś, aby wielu ludzi osobiście wyciągnęło do niego rękę, wzięło go pod swoje skrzydła i prowadziło w uczniostwie. Chciałbyś, aby nauczali go i dawali mu przykład, co to znaczy studiować Biblię, chodzić w prawości, ewangelizować, być chrześcijańskim mężem i ojcem, sprzeciwiać się światowości i prowadzić innych w uczniostwie. Na pewno byś się radował, gdyby ten kościół wziął na siebie odpowiedzialność za niego, prawda?


[1]  Dokument zawierający prawa i obowiązki

Niniejszy tekst jest fragmentem książki Uczniostwo. Jak pomagać innym w naśladowaniu Jezusa, Toruń 2018. Książka dostępna jest w księgarni Fundacja Ewangeliczna.