Jak Charles Spurgeon odnosił się do współczesnych problemów w swoim nauczaniu?

Jednym z wyzwań, przed którymi stają kaznodzieje, jest ustalenie, co głosić tydzień po tygodniu. Nie inaczej było w przypadku Charlesa Haddona Spurgeona, zwanego „księciem kaznodziejów”. Pewnego dnia, przemawiając do grupy pastorów, Spurgeon powiedział: „Przez cały tydzień szukam materiałów, które mógłbym wykorzystać w szabat”. Spurgeon wierzył w opatrzność Bożą i widział świat pełen ważnych lekcji dla uważnego chrześcijanina. Zachęcał swoich uczniów: „Miejcie zawsze oczy i uszy otwarte, a będziecie słyszeć i widzieć aniołów. Świat jest pełen kazań – słuchajcie ich”. Od czasu do czasu oznaczało to głoszenie kazań inspirowanych współczesnymi wydarzeniami.

Spurgeon żył w okresie społecznego i politycznego przewrotu. W całym Imperium Brytyjskim w XIX wieku nie brakowało pilnych wiadomości, które przyciągałyby uwagę kaznodziei. Jednak Spurgeon nie pozwalał, aby te sprawy kierowały jego kazaniami z tygodnia na tydzień. Decydując o tym, jaki temat kazania wybrać, Spurgeon kierował się przede wszystkim własnym studium Pisma Świętego i duszpasterskim wyczuciem potrzeb ludzi, którym głosił. Jego głównym celem w kazaniach było zastosowanie Słowa Bożego dla swoich wiernych. Jak przypominał swoim uczniom: „Te kazania, które wyjaśniają dokładne słowa Ducha Świętego, są najbardziej użyteczne i przyjemne dla większości osób w naszym zborze”.

Czasami jednak wydarzenia współczesne tak wpływały na życie jego zboru, że Spurgeon czuł się zmuszony do zajęcia się nimi. W takich sytuacjach, Spurgeon nadal starał się głosić Słowo Boże, ale zabiegał szczególnie o to, aby zastosować to Słowo do bieżących spraw. Teraz – w naszych czasach – pastorzy czują się podobnie. Co tydzień mamy do czynienia z pilnymi wiadomościami i wydarzeniami, które zwracają naszą uwagę. W odpowiedzi, pastorzy często zastanawiają się, czy i jak powinni zająć się tymi kwestiami z kazalnicy. Czego możemy się nauczyć, patrząc na Spurgeona?

Głoszenie kazań i polityka

Z reguły, Spurgeon w swoim głoszeniu unikał polityki . Uważał, że kazalnica nie jest miejscem na polityczne komentarze lub stronnicze spory. W 1873 roku – po kilku latach publikowania swoich kazań w Metropolitan Tabernacle Pulpit – napisał:

Weź osiemnaście tomów Metropolitan Tabernacle Pulpit i zobacz, czy możesz znaleźć choćby osiemnaście stron, które odnoszą się do polityki; nawet więcej, zobacz, czy istnieje jedno pojedyncze zdanie dotyczące polityki, które zdaniem kaznodziei nie wydaje się wynikać z jego tekstu lub z naturalnego biegu jego tematu.

Spurgeon krytykował takiego pastora, który był „zaabsorbowany polityką”. W 1876 roku powiedział: „W miarę jak głoszenie staje się polityczne, a pastor zatapia swoją duchowość w tym, co doczesne, jego siła duchowa słabnie, a nie wzrasta”. W związku z tym Spurgeon nalegał, aby studenci kształcący się w Szkole Wyższej Pastorów unikali w swoich kazaniach polityki. Chciał, aby byli oni znani z głoszenia ewangelii, a nie z politycznego poplecznictwa.

Jednym z powodów – dla których Spurgeon był tak przeciwny głoszeniu polityki – było przekonanie, że świat nie zostanie zmieniony głównie przez polityczną dyplomację, czy reformy systemowe, ale poprzez indywidualną odnowę duchową i powszechne odrodzenie. Pod koniec życia powiedział do swoich wiernych: „Wielkie plany socjalizmu w praktyce okazały się nieskuteczne. Spoglądajmy więc w kierunku odrodzenia duchowego przez Syna Bożego, a nasze nauczanie nie pójdzie na próżno”. Najwyraźniej podejście Spurgeona do zmiany społecznej było w dużej mierze zindywidualizowane i skupiało się na konieczności nowego narodzenia.

Nie możemy przesadzać: Spurgeon był chętny do poruszania kwestii politycznych, ale takich, które jego zdaniem krzyżowały się z problemami biblijnymi. Jednym z godnych uwagi przykładów takiego podejścia, była chęć Spurgeona do publicznego przemawiania przeciwko niewolnictwu w Ameryce, które uważał za „najbardziej obrzydliwą plamę”, jaka kiedykolwiek splamiła naród. Chociaż niewolnictwo było zniesione w Wielkiej Brytanii od wielu dziesięcioleci, Spurgeon wiedział, że ma dużą aprobatę w Ameryce i nie wahał się potępiać tej praktyki, gdy było to stosowne1, mimo że doprowadziło to do spalenia jego kazań (ang.) na Amerykańskim Południu. Poruszał także kwestię rozpadu kościoła państwowego, niesprawiedliwości w stosunku do biednych i uciskanych oraz pewne sprawy związane z imperializmem brytyjskim.

Niezależnie od tego, czy kaznodzieja decyduje się mówić o sprawach politycznych, czy się od tego powstrzymuje, nie może zapominać, że ma być niebiańskim ambasadorem. W artykule z 1873 roku, Spurgeon napisał:

Gdyby chrześcijański pastor był aktywnym zwolennikiem wigów lub torysów, zajętym agitacją i elokwentny podczas publicznych spotkań rywalizujących ze sobą frakcji, miałby złą sławę. Gdyby chrześcijanin zapomniał o swoim niebiańskim obywatelstwie i zajął się sprawami rozstrzygnięć zwaśnionych frakcji, byłoby to poniżeniem jego wielkiego powołania. Istnieją jednak punkty nieuniknionego kontaktu między sferami wyższymi i niższymi, punkty, w których polityka uporczywie wchodzi w kolizję z naszą wiarą, i w tych sferach, będziemy mogli być uznani za „zdrajców” zarówno nieba, jak i ziemi, jeśli będziemy kwestie te rozstrzygać, przypatrując się im tylko biernie z boku.

Głoszenie kazań w czasie niepokoju

Spurgeon prowadził swój zbór przez kilka wielkich kryzysów, zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym. Wiosną 1857 roku w brytyjskiej prowincji w Indiach wybuchł gwałtowny bunt. Latem pojawiły się szokujące doniesienia o przerażających aktach brutalności i morderstwach popełnionych przez obie strony konfliktu. Kilka lat później, w grudniu 1861 roku, całe Imperium było oszołomione wiadomością o nagłej i nieoczekiwanej śmierci księcia Alberta, która pozostawiła pogrążoną w smutku i opuszczoną królową Wiktorię. Jej panowanie nigdy nie było już takie samo. Zaledwie miesiąc później w Northumberland (hrabstwo w Anglii – przyp. tłum.) doszło do tragedii górniczej, w wyniku której zginęło dwustu czterech mężczyzn. W pierwszej dekadzie posługi Spurgeona, Londyn był epicentrum kilku epidemii cholery, która również zabiła wielu ludzi. Wraz z rozwojem handlu zagranicznego i spekulacji rynkowej, 12 maja 1866 roku wybuchła panika finansowa. Zdziesiątkowała ona banki, przemysł i inwestycje niezliczonych osób. Przy tych i wielu innych okazjach, kościołem i społecznością Spurgeona wstrząsnęła rzeczywistość cierpienia, śmierci i straty. Co Spurgeon uważał za swój obowiązek w takich czasach? Głosić – pośród nieszczęść – prawdę i nadzieję Słowa Bożego.

Jak więc Spurgeon głosił w tamtych czasach? Chociaż jego kazania dotyczyły konkretnych, bieżących kryzysów, nie głosił on jedynie kazań na temat aktualnych katastrof. Raczej opierał swoje przesłanie na Słowie Bożym. Wybierając tekst kazania, szukał nie tylko odpowiednich doktryn, ale także tekstów odnoszących się do danej chwili. Na przykład w odpowiedzi na wybuch cholery w 1866 roku, Spurgeon głosił na podstawie Amosa 3:3-6, gdzie Bóg ostrzega Izrael przed plagami, które na nich sprowadzi, tak jak sprowadził na narody. Podczas buntu w Indiach, w czasie żałoby narodowej, Spurgeon głosił z Jeremiasza 9:1, gdzie prorok płacze nad cierpieniem i grzechem swego ludu. Wiara Spurgeona w wystarczalność Pisma Świętego oznaczała, że w każdej sytuacji, Bóg miał dla swego ludu określone słowo – a jego zadaniem jako kaznodziei – było przekazanie tego słowa.

Ponadto Spurgeon uważał, aby ułożyć swoje kazanie zgodnie z biblijnym tekstem, zamiast głosić osobiste komentarze. W swoim kazaniu na temat Jeremiasza 9:1, Spurgeon poszedł za przykładem Jeremiasza, płaczącego nie tylko z powodu fizycznego cierpienia swego ludu, ale także z powodu jego moralnej ruiny.

Podobnie, nazajutrz po Wielkim Kryzysie w 1866 roku, Spurgeon głosił z Listu do Hebrajczyków 12:27: „(…) rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można”. Chociaż każdy miał na myśli katastrofę finansową, jego pierwsze trzy punkty dotyczyły pierwotnego kontekstu tego fragmentu, a mianowicie przemijania żydowskich znaków ceremonialnych – na rzecz trwałej nadziei ewangelii. Dopiero w ostatnich dwóch punktach przeszedł do doświadczenia straty. W każdych okolicznościach Spurgeon wierzył, że w tamtych czasach, ludzie najbardziej potrzebowali, aby zobaczyć siebie i swoje problemy w świetle prawdy Słowa Bożego. Te nieszczęścia, wraz z tymi kazaniami, były dla nich okazją do zrobienia właśnie tego.

Dwa wspólne tematy

Chociaż każda sytuacja przedstawiała swoje wyjątkowe smutki i wyzwania, w nauczaniu Spurgeona, podczas nieszczęść, pojawiały się w szczególności dwa tematy. Po pierwsze, Spurgeon podkreślał suwerenność Boga. W kulturze, która stawała się coraz bardziej naukowa i świecka, cierpienie było po prostu wyjaśniane jako naturalny porządek życia. Nawet wśród chrześcijan doktryna o suwerenności Boga wychodziła z mody. Ale Spurgeon wiedział, że teoretycznie mówić o cierpieniu to jedno, natomiast zupełnie inaczej było znaleźć się pośród cierpienia. W okresie cierpienia, abstrakcyjne teorie okazywały się puste, a ludzie tęsknili za większą nadzieją. Dlatego Spurgeon nie wahał się wskazywać ludziom na suwerenność Boga – nie tylko nad błogosławieństwami, ale także nad cierpieniami.

Rozmyślając nad nagłą śmiercią księcia Alberta, Spurgeon napisał:

Skąd przyszła gorączka? Nie mogliśmy przypuszczać, że jej źródłem były nasze dwory i zaułki, które były niczym gniazdo zarazy, gdzie brud dostarczał jej całego pożywienia, aż do czasu, gdy ujawniła się ona w pełni. Jakie były jej najwcześniejsze objawy, jaki był jej rozwój, i jak to się stało, że zaskoczyło to umiejętności lekarzy? Możemy odłożyć na bok te dociekania, aby odwrócić wzrok od drugiej przyczyny i przejść do przyczyny pierwszej, poprzez którą wszystko to stało się, a która to brzmiała: „Pan to uczynił”; dał oddech i zabrał go.

Spurgeon będąc daleki od strachu rozumiał, że suwerenność Boga przynosi chrześcijanom nadzieję. Natomiast naturalistyczny światopogląd, porównał do bycia wychowywanym przez maszyny, a nie przez kochającego rodzica.

To tak, jakby dziecko miało pozostać bez opiekuna lub rodzica, ale jest tam kołyska, która działa jak maszyna i kołysze dziecko przez ileś godzin dziennie. Kiedy przychodzi pora, aby dziecko się obudziło, rozbudza je maszyneria; silnik jest gotowy, aby je nakarmić. (. . .) Kiedy dziecko budzi się, nadal karmi je maszyna; kiedy śpi, maszyna nie widzi żywej twarzy dziecka, nie czuje jego miękkiej dłoni, nie słyszy czułego, kochającego głosu; jest to jeden kawałek bezdusznego, pozbawionego życia mechanizmu, który dokonuje wszystkiego. Otóż, błogosławię Boga, że tak nie jest w naszym przypadku.

Lud Boży powinien wierzyć, że każde nieszczęście pochodzi z mądrej i suwerennej ręki Boga. Dlatego ich odpowiedzią nie powinno być narzekanie lub buntowanie się, ale uniżenie się i odnowienie ich zaufania i zależności od Boga.

Prowadzi to do drugiego, głównego tematu kazań Spurgeona w obliczu nieszczęścia, a mianowicie: wyraźnego wezwania ludzi do pokuty. Zastanawiając się nad słowami Jezusa z Ewangelii Łukasza 13:1-5, Spurgeon wierzył, że w przypadku każdej katastrofy, właściwą reakcją nie jest próba znalezienia jej źródła, ale pokuta, odwrócenie się od grzechu i zwrócenie się w pokorze do Boga. Nie oznacza to, że powinniśmy ignorować jakiekolwiek praktyczne lekcje płynące z cierpienia. Spurgeon ostrzegał swój lud przed niemądrymi inwestycjami po Wielkim Kryzysie. Przypominał swoim słuchaczom, jak ważna jest odpowiednia higiena podczas wybuchów epidemii. Występował przeciwko represyjnej polityce rządu w koloniach. Ostatecznie jednak, jego nauczanie miało na celu pokutę jednostki przed Bogiem. Ziemskie cierpienia wskazywały tylko na większy sąd Boży, który nadejdzie. Dlatego wszelkie cierpienia dawały jakby podwójne ostrzeżenie ku temu, aby pokutować.

Spurgeon odrzucał naukę głoszącą, że konkretne przypadki cierpienia można przypisać konkretnym grzechom. Niemniej jednak wierzył, że Bóg sprowadza cierpienia, aby ludzie zauważyli swój grzech, zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. Te nieszczęścia były w ogólnym spojrzeniu – jakby świętym sądem Bożym nad narodem za jego grzechy, i dawały ludziom okazję do refleksji oraz pokuty. Na przykład w swoim kazaniu, podczas buntu w Indiach, Spurgeon nie skupiał się głównie na kwestiach politycznych Imperium Brytyjskiego, ale zamiast tego, głosił przeciwko pijaństwu, rozwiązłości i rozpuście, które charakteryzowały każdy poziom angielskiego społeczeństwa. Przy innych okazjach, Spurgeon potępiał rozwój rytualizmu w Kościele anglikańskim, racjonalizm w kościołach nonkonformistycznych i światowość wśród wierzących.

Ale potępiając grzech, Spurgeon nigdy nie pozostawiał ludzi w rozpaczy, ale wskazywał im Zbawiciela. Przemawiając do zboru, który zmagał się z kruchością życia po katastrofie górniczej, Spurgeon powiedział:

Grzeszniku pamiętaj, że twój Bóg [żyje] i będzie żył. Teraz o Nim nie myślisz; wtedy Go zobaczysz. Twoje sprawy nie są teraz zrealizowane, a upływ czasu jakby „zamazuje” twoje spojrzenie. Jednak gdy szorstkie podmuchy śmierci zdmuchną to wszystko, wówczas wyraźnie zobaczysz oblicze rozgniewanego Boga. Bóg w zbroi, grzeszniku, Bóg w zbroi, a Jego miecz nie ma pochwy; Bóg w zbroi i nie ma schronienia dla twojej duszy; Bóg w zbroi, a nawet skały nie chcą cię okryć; Bóg w zbroi, a puste głębiny ziemi odmawiają ci schronienia! Leć, duszo, póki jeszcze czas! Leć, rozpadlina w skale jest teraz otwarta. „Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony”. „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; kto nie uwierzy, będzie potępiony”. Leć, grzeszniku w otwarte ramiona Jezusa! Leć, bo nie wyrzuca nikogo, kto do Niego przychodzi!

Wnioski

Spurgeon poza głoszeniem z kazalnicy, od czasu do czasu zamieszczał artykuły w swoim miesięczniku The Sword and the Trowel, które dotyczyły współczesnych mu kwestii politycznych. Nawet wtedy, jego komentarz na temat polityki ograniczał się na ogół do kwestii, które przecinały się z kwestiami religijnymi. Niemniej jednak należy zauważyć, że Spurgeon ogólnie uważał, iż jego miesięcznik jest odpowiednim miejscem na polityczne komentarze. Natomiast głoszenie Słowa Bożego w kościele, wymagało od Spurgeona węższego przekazu. Głoszenie służyło uwielbianiu, budowaniu i ewangelizacji, a nie analizie politycznej.

Z drugiej strony, Spurgeon wykorzystywał powszechne zainteresowanie bieżącymi wydarzeniami, aby promować głoszenie ewangelii. Czasami oznaczało to wykorzystywanie świąt, popularnych trendów i innych ważnych wydarzeń – i używanie ich we wstępie lub w ilustracjach – w celu nawiązania kontaktu ze słuchaczami. Te powiązania były jednak tylko niewielką częścią kazania.

Wyzwanie dla pastorów w kwestii głoszenia kazań z tygodnia na tydzień nadal trwa. To, o czym pastorzy zdecydowali się nie głosić, jest tak samo ważne jak to, o czym zdecydują się głosić. Pastorzy – podobnie jak Spurgeon – planując swoje kazanie, muszą wykazać się mądrością i wnikliwością. Regularny pokarm duchowy kościoła powinien być wiernym przedstawieniem całych przekazów Bożych. Ale w niektórych przypadkach, pastorzy mogą rozważyć odejście od swoich planów, aby przedstawić szerszą refleksję na temat współczesnych wydarzeń. Jednak zawsze trzeba głosić Chrystusa dla zbawienia grzeszników oraz pocieszenia świętych.

Wykorzystano za zgodą 9Marks.

Przypisy

  1. Na przykład, głosząc z Psalmu 19:13 na temat „zuchwałych grzechów”, Spurgeon pisze: „Pomimo tego wszystkiego, co mówią nasi amerykańscy przyjaciele, jesteśmy najbardziej wolnymi ludźmi na całym świecie w mówieniu i myśleniu. Chociaż nie mamy wolności odnośnie bicia naszych niewolników na śmierć, lub strzelania do nich – jeśli zdecydują się być nieposłuszni – chociaż nie mamy wolności w kwestii polowania na ludzi ani zgody na zabójstwo człowieka, aby uczynić nas bogatymi – chociaż nie mamy wolności na to, aby być gorszymi od tych złych ludzi, którymi z pewnością są łapacze i posiadacze niewolników, to jednak mamy wolność, aby występować przeciwko tyranii ludzi, jak również przeciwko tyranii króla”.
FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Kościół nie kończy się w niedzielę wieczorem