W jaki sposób mogę odnaleźć radość w Jezusie każdego dnia?

SubskrybujApple Spotify Google YouTube

Transkrypcja audio

Ostatnio zaintrygował i zaciekawił mnie tzw. „chrześcijański hedonizm” – coś, czym ty się bardzo pasjonujesz i coś, co wierzę, że jest piękne. Moje pytanie brzmi: jakie drobne rzeczy mogę robić podczas mojego zabieganego dnia, aby znaleźć tą radość w Bogu, radość, którą ty najwyraźniej znasz?”.

Porwani z prądem

Chociaż pytanie to wydaje się proste i praktyczne, wręcz banalne, ale jest to jedno z najważniejszych pytań na świecie. Utrzymywanie naszej radości – lub naszej satysfakcji, naszego zadowolenia – w Bogu jest absolutnie niezbędne, ponieważ bez niej oddalimy się od Chrystusa, kierując nasze uczucia ku innym rzeczom.   

Jeżeli nie postrzegamy Chrystusa jako naszej najwyższej wartości, jeżeli nie jest On naszą największą satysfakcją, to coś innego zajmie Jego miejsce.

Jeżeli nie postrzegamy Chrystusa jako naszej najwyższej wartości, jeżeli nie jest On naszą największą satysfakcją, to coś innego zajmie Jego miejsce. W rezultacie zostaniemy odciągnięci od chrześcijańskiej wiary.  

Znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie jest błahostką: „Jakie drobne rzeczy mogę robić podczas każdego dnia, aby znaleźć i utrzymać moją radość w Bogu, tak by inne rzeczy nie stawały się większą radością?”.

Nasze serca nie spoczną dopóki nie znajdą w czymś zadowolenia. Nasze serca to fabryka pragnień i jeżeli myślimy, że po prostu wpadniemy w zachwyt Bogiem lub znajdziemy w Nim satysfakcję bez starania się o to, lub bez świadomego podtrzymywania tego płomienia, to zwodzimy samych siebie. 

Nasze ciało i diabeł cały dzień aktywnie starają się wciągnąć nas w przyjemności, które są przeciwne Bogu. Jeżeli nie mamy żadnych strategii na przebudzenie, kultywowanie, podtrzymywanie i zwiększanie naszej radości w Bogu, to zostaniemy odciągnięci przez nasze ciało i diabła do alternatywnych przyjemności, które są, jak powiedział Paweł, bałwochwalstwem (Kolosan 3:5).   

Przepełnieni pasją 

Posłuchaj Kolosan 3:5: “Zadajcie zatem śmierć temu, co w członkach ziemskie. Mam na myśli rozwiązłość, nieczystość, zmysłowość, złe pragnienia i zachłanność równoznaczną z bałwochwalstwem”.

Ale jeżeli tylko zadasz śmierć grzesznym pragnieniom, to jedyne co ci pozostanie, to pusta dusza. Pamiętaj, co Jezus powiedział na temat pustej duszy: to, co zostało wypędzone, powróci siedem razy gorsze (Łukasza 11:26). Innymi słowy, celem zadania śmierci grzesznym pasjom, pragnieniom i chciwości nie jest posiadanie pustych dusz pozbawionych pasji, pragnień i zapału do czegokolwiek. 

Chodzi o to, aby dusza została wypełniona i przelewała się innymi pasjami i innymi pragnieniami – pragnieniem Chrystusa, pragnieniem pobożności, pragnieniem bliskości Boga, pragnieniem tego, co jest dobre, prawdziwe, szlachetne, sprawiedliwe, czyste i miłe. 

Zapamiętuj 

Wspomnę o jednej strategii, która stała się dla mnie bardzo oczywista wczoraj rano podczas moich rozważań, gdy pracowałem nad zapamiętaniem 1 Listu Piotra.  

Kilka lat temu nauczałem na podstawie 1 Listu Piotra i zapamiętałem cały ten list na pamięć, wszystkie pięć rozdziałów. Wyrecytowałem go podczas zajęć ze studentami. To było około trzy lata temu. Od tego czasu starałem się recytować ten list raz w tygodniu, aby nie zapomnieć. Ale czasami wymaga to dogłębnego odświeżenia. 

Wczoraj rano pracowałem nad czwartym i piątym rozdziałem, żeby upewnić się, że mogę wyrecytować te dwa rozdziały bez zatrzymywania się i zerkania w tekst. Uderzyło mnie następujące pytanie: po wyrecytowaniu z pamięci czwartego i piątego rozdziału 1 Listu Piotra… jaki duchowy pożytek pozostał w mojej świadomości? O to pyta nasz słuchacz – o duchowy pokarm w ciągu dnia, który będzie pomocny w walce o radość.

Nasze ciało i diabeł cały dzień aktywnie starają się wciągnąć nas w przyjemności, które są przeciwne Bogu.

Uderzyło mnie to jeszcze raz, tak jak i w przeszłości, że ja po prostu nie mam tych dziesiątek – tak, dziesiątek – wspaniałych, wzmacniających wiarę, podtrzymujących nadzieję, budzących radość, dających pewność prawd w mojej świadomości. Ich tam nie ma. Jest ich zbyt wiele. Umysł nie działa w taki sposób (przynajmniej mój umysł nie działa w taki sposób).  

Myślę, że jestem w tym przeciętny. Te dwa rozdziały są po prostu poza moją świadomością. Dopóki nie podejmę wysiłku, by świadomie sięgnąć i chwycić coś moim umysłem, moją pamięcią, prawdy te są tylko zbiorem słów.

Może nasunie się tylko jedna fraza. Umysł naprawdę działa w taki sposób. Możesz powiedzieć swojemu umysłowi, aby poszedł i znalazł coś na swoim twardym dysku, aby znalazł te dwa rozdziały. Tak, możesz tak zrobić, nawet jeżeli nie nauczyłaś się ich na pamięć – tylko je przeczytałaś. 

Możesz powiedzieć swojemu umysłowi: „A teraz wróć się i znajdź tam coś, co niedawno przeczytałaś”. Tam nie ma samej pustki; nie wszystko jest zamglone. Zaletą uczenia się na pamięć jest dla mnie to, że mój umysł może wziąć tę frazę, która przychodzi mi na myśl i umieścić ją razem ze zdaniami przed i po niej, żebym mógł ją w prawidłowy sposób wypowiedzieć, zrozumieć i głosić sobie samemu ku mojej radości.

Codzienne kazania do siebie samego

Oto moja konkretna sugestia: zapytaj siebie samego, jak twój umysł działa w odniesieniu do Bożego słowa. Kiedy skończysz czytać, co z tego pozostaje i jest gotowe do użytku? Zgaduję, że pozostanie bardzo niewiele w twojej świadomości, aby móc toczyć duchową walkę i wzmocnić twoją radość. Następnie zapytaj siebie: „Dobrze, co mogę zrobić w tej kwestii?”. I jedną z rzeczy, którą możesz zrobić, jest wybranie czegoś z rozdziałów, nad którymi pracowałeś.

Wybierasz je, mówiąc swojemu mózgowi, żeby je znalazł, a mózg zrobi to dla ciebie. To jest niesamowite; mózg jest niesamowity. Jestem zdumiony ludzkim mózgiem. Możesz mu powiedzieć, żeby coś zrobił, tak jak możesz powiedzieć swojej ręce, żeby zrobiła – „Ręko, podnieś ten ołówek” albo: „Usta, zamknijcie się, przestańcie mówić”, itd.

Jeżeli masz dobrą pamięć, możesz być w stanie wybrać dwa lub trzy wersy – nie tylko jeden, ale dwa lub trzy. Następnie niech te słowa staną się głównym przesłaniem, które będziesz głosił do siebie samego w ciągu całego dnia. Ustaw sobie przypomnienie w telefonie, aby włączało się co godzinę i mówiło ci, abyś sięgnął po ten duchowy miecz z porannego czytania. Powtarzaj sobie te słowa, głoś je do siebie i dziękuj za nie Jezusowi, i mów że naprawdę w nie wierzysz.  

Mów diabłu, że wierzysz w te słowa. Że ta pochodząca z Biblii prawda okupiona krwią, że ta prawda jest dla ciebie bardziej drogocenna niż cokolwiek, co diabeł ma do zaoferowania.   

Mów swojej zniechęconej duszy, aby nabrała siły: „Wyprostuj swoje kolana, moja duszo. Podnieś ręce do góry, moja duszo. To jest cudownie prawdziwe, moja duszo”.  

Powołani do wiecznej chwały

Podam konkretny przykład. Wyjaśnię co zrobiłem tego ranka, kiedy skończyłem pracować nad czwartym i piątym rozdziałem 1 listu Piotra. Wszystko było zamglone i prawie nic nie docierało do tej głównej części mojego mózgu, gdzie toczę swoją walkę z brakiem radości. Więc sięgnąłem wstecz i powiedziałem do mojej pamięci: „A teraz idź i znajdź coś w tych dwóch rozdziałach”. 

Nie wiem, jak byś to nazwał – “duchowe zrządzenie losu”? Powiedziałbym, że to Duch Święty. On naprowadził mnie na tę frazę: „powołał do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie”. Te słowa przyszły mi na myśl.  

Tak właśnie włada się mieczem Ducha, i pokonuje demoniczne pokusy wiodące do zniechęcenia, i podsyca swój płomień radości w Jezusie.

Nie wiem skąd one się wzięły. Pozwoliłem, by moja pamięć dokończyła – i otoczyłem ten fragment słowami: „A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, po krótkotrwałych cierpieniach sam was odnowi, utwierdzi, umocni i ugruntuje” (1 Piotra 5:10). 

On cię powołał do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie. On cię powołał, Johnie Piperze. On cię powołał do swej chwały. On cię powołał do swej wiecznej chwały. Wyciskam każde słowo tak, jak wyciskam sok z grejpfruta na moją łyżeczkę pod koniec jedzenia, żeby każda kropla z tego wersu ze smakiem wylądowała na mojej duszy. 

Nie ma znaczenia, czy będziesz musiał przejść przez wiele cierpień, Johnie Piperze. Cokolwiek stracisz, On to przywróci, On to potwierdzi, On to umocni, On to ugruntuje. A teraz wstań. Wstań z tego wygodnego krzesła i zabieraj się do pracy nad podcastem, ponieważ jutro będziesz nagrywał. Bądź silny. Z całego serca oddaj się dzisiaj tej pracy. Amen. 

Miałem wspaniały dzień przygotowując się na dzisiaj. Sam widzisz, że uwielbiam to, co robię. 

Mięsień umysłu 

A więc oto moja sugestia. Zdaj sobie sprawę, że po przeczytaniu dużej ilości Biblii, większość tego, co przeczytasz jest tylko zbiorem nieuporządkowanych słów w twoim umyśle. W rzeczy samej, to nawet nie znajduje się w świadomej części twojego umysłu.  

Musisz powiedzieć swojemu umysłowi – jak mięśniowi, tak jak mówisz swojej ręce, żeby coś zrobiła – mówisz swojemu umysłowi, jak mięśniowi, aby to znalazł, wziął to i położył przed twoją świadomością.  

Następnie musisz powiedzieć swojemu umysłowi, aby umieścił to w kontekście, żebyś prawidłowo to rozumiał. Następnie musisz głosić to do siebie samego i głosić przeciwko złemu. Tak właśnie włada się mieczem Ducha, i pokonuje demoniczne pokusy wiodące do zniechęcenia, i podsyca płomień radości w Jezusie.

Wykorzystano za zgodą DesiringGod.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
2 lipca | Łaska na co dzień
FacebookMessengerTwitterWykop