6 korzyści, jakie ewangelizacja przynosi uczniostwu

„Ewangelizacja zmieniła moje życie” – powiedział do mnie Adam, mój taksówkarz, kiedy zmierzaliśmy drogą ekspresową do Orlando na konferencję, w której brałem udział. Nasza rozmowa szybko przeszła na temat wiary, kiedy odkrył, że nie jadę tam do parku rozrywki Disney World jak większość jego pasażerów. „Co masz na myśli?” – zapytałem z pełnym przekonaniem, że zaraz wyjaśni, jak ktoś przyprowadził go do Chrystusa. Ale nie o to mu chodziło. Miał na myśli to, że jego życie zmieniło się pod wpływem ewangelizowania innych.

Wyjaśnił: ,,Uczenie się, w jaki sposób mam dzielić się swoją wiarą, wydobyło tyle ważnych spraw na powierzchnię. Zmusiło mnie do przepracowania rzeczy, nad którymi nigdy wcześniej się nie zastanawiałem. I, chłopie, po tym, jak przyprowadzisz kogoś do Chrystusa, już nigdy o tym nie zapomnisz. Potem już nie możesz przestać! Nic się z tym nie równa!”.

Świadectwo Adama o tym, jak dzielenie się swoją wiarą przynosi odświeżenie naszej własnej duchowości, rezonowało we wszystkim, czego sam doświadczyłem podczas mojej drogi z Chrystusem oraz w trakcie 22 lat służby wśród studentów i przywódców kościołów.

Ale jak często myślimy o ewangelizacji i uczniostwie jako o dwóch oddzielnych, niezwiązanych ze sobą aspektach naszego chrześcijańskiego życia? Co gorsza, często postrzegamy uczniostwo za coś koniecznego, podczas gdy ewangelizację traktujemy opcjonalnie lub myślimy, że powinni się nią zajmować tylko najbardziej gorliwi i „duchowo obdarowani” ludzie z naszych kościołów.

Każdy uczeń Chrystusa powinien ewangelizować

Nowy Testament maluje jednak obraz, w którym każdy uczeń Chrystusa zwyczajnie i naturalnie zaangażowany jest w ewangelizację – tak samo jak w studiowanie Biblii, modlitwę i wspólne uwielbienie. Od osoby, która dopiero co stała się chrześcijaninem, do pomarszczonego świętego starca, dzielenie się ewangelią jest niezbędną i integralną częścią życia w Chrystusie.

Wielu z nas słyszało, a może nawet głosiło kazania, które słusznie skupiały się na Wielkim Posłannictwie, mówiącym o czynieniu uczniami (Mt 28:18-20). Uczyliśmy ludzi dookoła nas, że oni sami powinni czynić uczniami. Ale musimy również podkreślać, że ten proces oznacza także pomaganie tym, którzy nie są jeszcze uczniami Jezusa, aby się nimi stali – tym jest właśnie ewangelizacja. Jezus sam dawał temu przykład (Mk 1:14-15; Mt 9:35) i tego nauczał swoich apostołów (Mk 6:7-13; Łk 10:1-12). Kilka dni po zmartwychwstaniu powiedział do nich, że będą Jego „świadkami (…) aż po krańce ziemi” (Dz 1:8).

Część nauczania apostolskiego, które mówi o tym, że dla nowego, napełnionego Duchem Świętym kościoła, oddanie się dzieleniu ewangelią (Dz 2:42) z rodziną, przyjaciółmi i obcymi powinno być czymś stałym i normalnym. Przez pierwszych kilka tygodni i miesięcy po zesłaniu Ducha Świętego, ludzie byli zbawiani każdego dnia (Dz 2:47). Ewangelizacja od razu stała się częścią ich nowego życia jako uczniów zmartwychwstałego Pana Jezusa.

Korzyści z ewangelizacji

Postrzeganie ewangelizacji jako niezbędnego elementu uczniostwa pomaga we wzroście w chrześcijańskiej dojrzałości. Poniższe sześć punktów opisuje, jak to działa.

1. Ewangelizacja pomaga utrzymywać ewangelię w centrum naszego życia i naszego kościoła.

Ewangelia tworzy kościół (Kol 1:5-6), jest jego głównym przesłaniem (1 Kor 15:1-3) i napędza nasz wzrost w Chrystusie (Flp 1:6). Co za tym idzie, powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, aby utrzymać ją na centralnym miejscu. Wiemy, że świat, nasze ciało i szatan zrobią wszystko, co mogą, aby usunąć ją z naszego pola widzenia.

D.A. Carson powiedział, że jedynym sposobem na zachowanie ewangelii jest ciężka praca nad przekazywaniem jej dalej. Ewangelizacja pomaga nam w utrzymaniu przesłania ewangelii jako mocy napędowej naszego wzrostu w Chrystusie.

2. Ewangelizacja pogłębia nasze zrozumienie najbardziej fundamentalnych prawd Pisma Świętego.

Rozmowy na temat ewangelii z niechrześcijanami zmuszają nas do lepszego uchwycenia się centralnych prawd Bożego Słowa. Tematy takie jak Boży charakter, Jego świętość i gniew, stworzenie człowieka na Boży obraz, grzech, łaska, krzyż Chrystusa i sąd nagle nabierają ostrości. Musimy przemyśleć te pojęcia, aby móc wyjaśnić je różnym ludziom w różnych okolicznościach. Dzięki temu lepiej poznajemy, jak prawdy te łączą się ze sobą w całej Biblii, od Księgi Rodzaju aż do Objawienia.

Jednym z wersetów, który najłatwiej wyjaśnia korzyści płynące z ewangelizacji dla uczniostwa, jest List do Filemona 1:6: „Modlę się, aby twój udział w wierze owocował głębokim poznaniem wszelkiego dobra, które jest w nas dzięki Chrystusowi” (NP).

Rozumienie czegoś, a wyjaśnianie tego komuś, kto zupełnie tego nie rozumie lub w to nie wierzy, to dwie różne sprawy. Wyjaśnianie innym tych drogocennych prawd sprawia, że stają się one dla nas jeszcze wyraźniejsze.

3. Właściwie umotywowana ewangelizacja zwiększa naszą miłość do Boga i bliźniego.

Wszyscy ludzie są wezwani do kochania Boga i bliźniego całym sercem (Mk 12:28-31). Dzielenie się naszą wiarą, dlatego że ich kochamy, jeszcze bardziej podsyca ogień tej miłości. Nigdy nie widziałem, aby właściwie umotywowana ewangelizacja miała odwrotny skutek.

Jeśli nigdy nie przyprowadziłeś nikogo do Chrystusa, mogę ci tylko opisać radość z obserwowania zmieniającej mocy ewangelii, która od niedawna pracuje w człowieku. Gdy widzę, jak jego serce smuci się z powodu grzechu, moje serce jest jeszcze bardziej złamane moimi własnymi grzechami. Gdy obserwuję, jak rozkoszuje się wolnością przebaczenia, sam jeszcze bardziej pragnę się napełnić tym przebaczeniem. Doświadczenie przywileju przyprowadzenia kogoś do Chrystusa przypomina nam, jak o wiele mocniejszy, bardziej święty i miłosierny jest Bóg niż to, co często o Nim myślimy.

Podobnie, kiedy dzielimy się przesłaniem i nadzieją ewangelii z innymi, Chrystus obiecuje, że czasami ludzie będą ją odrzucać i tym samym odrzucą również nas (J 15:18-20). Kiedy tak się dzieje, moje serce jest jeszcze bardziej złamane z powodu zniewolenia i ślepoty, jaką powoduje grzech. Wtedy z większą pilnością rozmyślam o nadchodzącym sądzie. Ponownie zastanawiam się, dlaczego Bóg chciał zbawić mnie, takiego samego grzesznika jak osoba, która właśnie odrzuciła mnie i przesłanie ewangelii.

4. Ewangelizacja rodzi nieoczekiwane pytania i zarzuty stawiane ze strony niechrześcijan, które mogą pogłębić naszą wiarę.

Moje interakcje z muzułmanami i niechrześcijanami nieustannie wzmacniały moją wiarę przez prawie 10 lat, kiedy mieszkałem na bliskim wschodzie, ponieważ zwracałem się wtedy do Boga, prosząc o mądrość w odpowiadaniu na ich pytania.

Niedaleko biura mojej firmy znajduje się punkt gastronomiczny, w którym popołudniami spędzam dużo czasu zaprzyjaźniając się z muzułmanami. Nasze rozmowy często naturalnie przechodzą do spraw związanych z wiarą i mam okazję wyjaśniać, w co naprawdę wierzą chrześcijanie. Nie zawsze umiem od razu odpowiedzieć na ich pytania, ale kiedy zwracam się do Boga i Jego Słowa po odpowiedzi, moja wiara zawsze się umacnia. Dzielenie się moją wiarą stawia mnie w pozycji, w której słyszę zarzuty i znajduję odpowiedzi na pytania, których sam nigdy bym nie zadał.

5. Ewangelizacja chroni nas przed błędnym założeniem, że ludzie dookoła nas są zbawieni.

Nieodnowieni ludzie nie mogą być prowadzeni w uczniostwie w żadnym biblijnym rozumieniu tego słowa. Nie wzrastają i nie są w stanie wzrastać w pobożności (Rz 8:5-8).

Wielkim niebezpieczeństwem dzisiejszego kościoła jest zakładanie, że zbawionymi są ci ludzie, którzy po prostu deklarują się jako „chrześcijanie”, albo jeśli są zaangażowani w kościelne inicjatywy. Nierozwaga w tym, kogo uznajemy za „narodzonego na nowo”, często ma swoje korzenie w niebiblijnym rozumieniu nawrócenia (zobacz nasze materiały na temat nawrócenia). Niekiedy strach przed człowiekiem powstrzymuje nas, abyśmy podjęli ryzyko obrazy nominalnego chrześcijanina sugerując, że może tak naprawdę wcale nie zaufali Chrystusowi.

Jeśli jednak ewangelia stanie się częścią naszych codziennych rozmów, wtedy często będziemy świadkami tego, jak nominalni chrześcijanie naprawdę rodzą się na nowo w Chrystusie.

Siewca rozsiewał swoje nasiona swobodnie, wydawałoby się, że nie zważając na to, gdzie to ziarno wyląduje (ścieżka, skały, ciernie, gleba; Marka 4:2-8). My także powinniśmy obficie i bez dyskryminowania nikogo głosić ewangelię, pozwalając naszemu suwerennemu Bogu używać tego ziarna, gdziekolwiek uzna za dobre: zarówno do zbawiania zgubionych, jak i do zachęty dla świętych.

6. Ewangelizacja zwiększa prawdopodobieństwo prześladowań ze względu na ewangelię, co prowadzi do naszego wzrostu.

Nie bez powodu nie zacząłem od tej „korzyści”! Niemniej rozważmy fragment z Listu do Rzymian 5:3-5:

Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

Chociaż nie powinniśmy szukać prześladowań dla samych prześladowań, powinniśmy być przygotowani na przyjmowanie cierpienia dla dobra ewangelii (2 Tm 1:8; Rz 8:17). Tak naprawdę, cierpienie z powodu ewangelizacji powinno być dla nas taką samą zachętą, jaką było dla wczesnego kościoła (Dz 5:41). A dzielenie się naszą wiarą jeszcze bardziej upewnia nas, że będziemy cierpieć ze względu na ewangelię, a nie z powodu naszych złych decyzji albo niepotrzebnych przewinień. Jeśli spoglądamy na naszego cierpiącego Zbawiciela, cierpienia spowodowane głoszeniem ewangelii mogą pogłębić naszą wiarę.

Zachęta i pouczenie

Jeszcze jedno słowo przestrogi: posuwając się naprzód z ewangelizacją, jako częścią uczniostwa, bądźcie ostrożni co do waszych programów ewangelizacyjnych. Opisałem ewangelizację, która powinna być „naturalna i zwyczajna”. Kiedy jednak dzielimy się ewangelią tylko dlatego, że uczestniczymy w jakimś programie, wtedy nie realizujemy biblijnych założeń i tego, jak Pismo opisuje ewangelizację w życiu wierzących. Traktowanie ewangelizacji jako specjalnego programu, może spowodować oddzielenie jej od uczniostwa i naszego codziennego życia.

Tak jak ostatecznie dodatkowe kółka muszą zostać usunięte z dziecięcego roweru, tak też wszelkie programy ewangelizacyjne są dobre, dopóki postrzegamy je jako formę i strukturę, którą ostatecznie porzucimy na rzecz bardziej naturalnego i zwyczajnego wplecenia ewangelizacji w strukturę naszego życia.

Najlepszą zachętą dla zboru i innych chrześcijan do aktywnej ewangelizacji jest przykład pastorów i starszych, którzy będą dzielić się swoją wiarą w sposób dostrzegalny dla innych. Ludzie nauczą się najwięcej na temat tego, czym jesteś podekscytowany najbardziej. Jeśli ty, jako pastor, jesteś gorliwy w dzieleniu się swoją wiarą, twój kościół nauczy się tego samego. I czyniąc to, członkowie twojego kościoła będą wzrastać jako uczniowie Jezusa.

Jezus, w Wielkim Nakazie Misyjnym, powiedział: „Nauczajcie wszystkie narody (…) uczcie ich zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28:19). Czyniąc uczniami, upewnijmy się, że jesteśmy wzorem i uczymy ich wszystkiego, co On przykazał – uwzględniając wielką radość i błogosławieństwo płynące z życia przepełnionego ewangelizacją.

Wykorzystano za zgodą 9Marks & Wierni Słowu.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
„Kiedyś to było…”. Niech twoja nostalgia wskazuje ci dom