Ewangelia w Biblii: jedno źródło, jedna Dobra Nowina

Czy wiesz, że systemy nawigacji GPS powodują zamęt w amerykańskich miastach? Szczególnie odczuwalne jest to w mniejszych miejscowościach i miasteczkach. Dla mieszkańców wielkich miast te małe urządzenia są prawdziwym wybawieniem. Podłącz nawigację, wpisz adres i w drogę. Nie przegapisz już żadnego zjazdu, nie skręcisz w złą ulicę – tylko ty, twój samochód i nawigacja, a niebawem usłyszysz znajomy komunikat: „Jesteś na miejscu!”

Niedawno nabyłem swoją pierwszą nawigację satelitarną, co pierwotnie było z mojej strony aktem buntu wobec ludzi odpowiedzialnych za niebywale skomplikowany system ulic w Waszyngtonie. Jednak po raz pierwszy użyłem jej nie w Waszyngtonie, a w Teksasie, a konkretnie w Linden – małym, rolniczym, położonym na uboczu miasteczku, z którego pochodzę.

Okazuje się, że choć moja nawigacja doskonale prowadzi mnie labiryntem przecinających się co chwila ulic Waszyngtonu, w Linden nie radziła sobie tak dobrze. Próżno było szukać dróg, które według mojego urządzenia istniały. Skręty, które sugerowało, nie były możliwe. Adresy, które bez cienia wątpliwości wskazywało, były zlokalizowane kilkaset metrów dalej – lub wcale ich nie było.

Najwyraźniej niewiedza systemów GPS co do małych miast staje się rosnącym problemem. W ramach ABC News wyemitowano program o lokalnych ulicach, które stały się dosłownie kluczowymi arteriami komunikacyjnymi, ponieważ systemy nawigacji prowadzą nimi ruch zamiast skierować go na przystosowane do tego główne drogi. Pojawiają się też inne kłopoty. Pewien nieszczęsny Kalifornijczyk tłumaczył się, że postąpił tylko zgodnie ze wskazówkami GPS, kiedy skręcił na prawo w wiejską drogę, lecz utknął na torach kolejowych, którymi akurat nadjeżdżała lokomotywa! Na szczęście przeżył, jednak wypożyczony przez niego samochód, a wraz z nim przypuszczalnie owa feralna nawigacja, nie przetrwały wypadku.

Przedstawiciel Amerykańskiego Stowarzyszenia Samochodowego okazał specyficznie pojmowane współczucie. Stwierdził: „Z pewnością zawiódł system nawigacji, który nie powinien był poprowadzić kierowcy wprost na tory kolejowe. Jednak to, że maszyna namawia do wykonania potencjalnie niebezpiecznego kroku, nie oznacza jeszcze, że powinno się jej słuchać”. W rzeczy samej!

O co tu chodzi? Producenci nawigacji GPS twierdzą, że problem nie tkwi w samych urządzeniach. Działają dokładnie tak, jak powinny. Źródłem kłopotów są pobierane przez nie mapy. Okazuje się, że szczególnie w przypadku miasteczek dostępne dla systemów GPS mapy pochodzą sprzed kilku lat, a nawet kilku dekad. Czasem są to tylko mapy poglądowe lub odzwierciedlające etap planowania zabudowy danej miejscowości. Skutek? Adresy przewidziane na mapach planistycznych w jednym miejscu faktycznie znalazły się gdzieś indziej. Niekiedy planowane drogi nigdy nie powstały lub przerodziły się w linie kolejowe!

W świecie GPS, tak jak w życiu, istotne jest, aby czerpać informacje z wiarygodnego źródła!

Co jest naszym autorytetem?

To samo dotyczy to pytania, czym jest ewangelia. Już na samym początku musimy podjąć decyzję dotyczącą źródła informacji, którego użyjemy, formułując odpowiedź na nasze pytanie. Chrześcijanie ewangelikalni zwykle nie muszą się zbyt długo zastanawiać: odpowiedź znajdziemy w Biblii.

To prawda, ale dobrze mieć świadomość, że nie wszyscy całkowicie podpisują się pod takim stwierdzeniem. Różne obrządki „chrześcijańskie” udzielają różnych odpowiedzi na pytanie o źródło autorytetu. Niektórzy na przykład uważają, że swoje pojmowanie ewangelii powinniśmy oprzeć nie tylko, a nawet nie przede wszystkim na słowach Biblii, ale na tradycji chrześcijańskiej. Skoro Kościół dostatecznie długo w coś wierzył – twierdzą – powinniśmy przyjąć to za prawdę. Inni są zdania, że prawdę poznajemy na drodze rozumowania. Budujemy swoją wiedzę od podstaw, A prowadzi do B, to z kolei do C, które implikuje D, co w efekcie pozwala nam uzyskać prawdziwe zrozumienie samych siebie, świata i Boga. Jeszcze inni poszukują prawdy ewangelii we własnym doświadczeniu. W ostatecznym rozrachunku to, co najbliższe naszemu sercu, określa prawdę o nas i Bogu.

Jednak jeśli dłużej się nad tym zastanowić, zdamy sobie sprawę, że żadne z tych trzech potencjalnych źródeł autorytetu ostatecznie nie jest w stanie zaoferować tego, co obiecuje. Tradycja zaprowadzi nas do polegania na opiniach ludzi. Rozumowanie, co potwierdzi każdy adept filozofii, wiedzie na bezdroża sceptycyzmu. (Spróbuj przykładowo udowodnić, że nie jesteś tylko wytworem czyjejś wyobraźni lub że na twoich zmysłach faktycznie można polegać). Natomiast bazowanie na doświadczeniu sprawia, że chcąc zdecydować, co jest prawdziwe, opieramy się na swoich niestałych emocjach. Taka perspektywa dla większości szczerych osób jest w najlepszym razie niepokojąca.

Co więc mamy zrobić? Dokąd się udać, aby poznać to, co prawdziwe, i w konsekwencji odkryć, czym naprawdę jest ewangelia Jezusa Chrystusa? Jako chrześcijanie wierzymy, że Bóg przemówił do nas w swoim Słowie, Biblii. Ponadto uważamy to, co Bóg powiedział w Piśmie, za niezawodną, nieomylną prawdę, dzięki czemu osiągamy nie stan sceptycyzmu, niepewności czy desperacji, lecz poczucie pewności. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, jak stwierdził apostoł Paweł (2Tm 3:16). Król Dawid natomiast napisał: Droga Boża jest doskonała, Słowo Pańskie jest wypróbowane (Ps 18:31). Dlatego więc zwrócimy się do Słowa Bożego, żeby dowiedzieć się, co Bóg powiedział o swoim Synu i Dobrej Nowinie ewangelii.

W której części Biblii szukać?

Gdzie w Piśmie mamy szukać odpowiedzi? Moglibyśmy podejść do naszych poszukiwań na kilka sposobów. Jeden polegałby na przyjrzeniu się wszystkim wystąpieniom słowa „ewangelia” w Nowym Testamencie, żeby dojść do pewnych wniosków na temat tego, jak autorzy je rozumieli. Z pewnością w kilku przypadkach zostało przez nich zdefiniowane.

Takie podejście pozwoliłoby nam odkryć istotne kwestie, nie jest jednak pozbawione wad. Jedną z nich jest fakt, że często autor księgi zamierza posumować Dobrą Nowinę chrześcijaństwa, ale w ogóle nie posługuje się słowem „ewangelia”. Weźmy na przykład kazanie Piotra z dnia Pięćdziesiątnicy, spisane w 2 rozdziale Dziejów Apostolskich. Jeśli jakiekolwiek przemówienie stanowiło proklamację chrześcijańskiej Dobrej Nowiny, to z pewnością właśnie to, jednak Piotr ani razu nie wspomina słowa „ewangelia”. Innym przykładem jest apostoł Jan, który we wszystkich swoich pismach nowotestamentowych użył tego słowa tylko raz (Obj 14:6)!

Chciałbym zasugerować inne podejście. Spróbujmy określić główne zarysy ewangelii chrześcijańskiej nie za pomocą studium słów, a badając, co wcześni chrześcijanie powiedzieli o Jezusie oraz o znaczeniu Jego życia, śmierci i zmartwychwstania. Przyglądając się listom i kazaniom apostołów zawartym w Biblii, ujrzymy, że wyjaśniają w nich (czasem bardzo skrótowo, a czasem niezwykle szczegółowo), czego nauczyli się od samego Jezusa o Dobrej Nowinie. Być może uda nam się też wychwycić typowy zestaw pytań czy wspólny układ prawd, wokół których apostołowie i wcześni chrześcijanie konstruowali swój przekaz Dobrej Nowiny o Jezusie.

Ewangelia w Liście do Rzymian 1–4

Jednym z najodpowiedniejszych miejsc, od których możemy rozpocząć poszukiwania podstawowego wyjaśnienia ewangelii, jest List do Rzymian. Zawiera on, wyraźniej niż jakakolwiek inna księga Biblii, przemyślany, przeprowadzony krok po kroku wykład apostoła Pawła na temat ewangelii.

W Liście do Rzymian autor przedstawia siebie i swoje przesłanie grupie chrześcijan, których osobiście nie znał. Właśnie dlatego pismo to ma tak systematyczny układ. Paweł chciał, żeby odbiorcy listu poznali go, jego służbę, a szczególnie jego przesłanie. Chciał, by przekonali się, iż Dobra Nowina, którą głosi, jest tą samą Dobrą Nowiną, której uwierzyli.

Nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy (Rz 1:16). Od tego miejsca, szczególnie przez początkowe cztery rozdziały, Paweł z wielką precyzją tłumaczy Dobrą Nowinę o Jezusie. Przyglądając się tym rozdziałom, dostrzeżemy, że autor porządkuje swój wywód dotyczący ewangelii według kilku kluczowych prawd, które raz za razem pojawiają się w apostolskim zwiastowaniu. Zobaczmy, jak Paweł rozwija swoją myśl w rozdziałach 1–4 Listu do Rzymian.

Po pierwsze, Paweł mówi swoim czytelnikom, że są odpowiedzialni przed Bogiem. Po kilku zdaniach wstępnych (Rz 1:1–7) zaczyna prezentację ewangelii stwierdzeniem, że wobec ludzkiej nieprawości objawia się gniew Boży z nieba (w. 18). Już w swoich pierwszych słowach apostoł podkreśla, że ludzkość nie jest autonomiczna. Nie stworzyliśmy się sami, nie jesteśmy niezależni ani odpowiedzialni wyłącznie przed samymi sobą. To Bóg stworzył ten świat i wszystko, co go wypełnia, łącznie z nami. Ponieważ zaś nas stworzył, ma prawo wymagać od nas, abyśmy Go czcili. Spójrzmy, co Paweł mówi w wierszu 21: 

Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności.

W ten sposób autor stawia ludzkość w stan oskarżenia: ludzie zgrzeszyli, nie uwielbiając Boga i nie dziękując Mu. Wymaga się od nas, jako stworzonych przez Boga i należących do Niego, abyśmy oddali Mu należną cześć i chwałę; abyśmy żyli, mówili, postępowali i myśleli w sposób, który uznaje i potwierdza Jego autorytet nad nami. Zostaliśmy przez Niego uczynieni, należymy do Niego i od Niego zależymy, dlatego też przed Nim zdamy sprawę. To pierwsza istotna kwestia, którą podnosi Paweł, wyjaśniając Dobrą Nowinę chrześcijaństwa.

Po drugie, Paweł stwierdza, że problem jego czytelników polega na tym, iż zbuntowali się przeciw Bogu. Podobnie jak my wszyscy, nie uczcili Boga i nie dziękowali Mu tak, jak powinni. Ich nierozumne serca pogrążyły się w mroku i zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy (w. 23). Cóż za rewolta! Kiedy istoty ludzkie poznają swojego Stwórcę, a następnie uznają, że drewniana czy metalowa podobizna żaby lub ptaka czy nawet oni sami są wspanialsi, bardziej satysfakcjonujący i wartościowsi od Niego, osiągają szczyt buntu wobec Boga. To korzeń i istota grzechu, a jego konsekwencje są nie mniej przerażające.

Przez większą część następnych trzech rozdziałów Paweł rozwija i wzmacnia tę myśl, oskarżając wszystkich ludzi – oto są grzesznikami zbuntowanymi przeciw Bogu. W rozdziale 1 skupia się na poganach, po czym w rozdziale 2 równie zdecydowanie demaskuje Żydów. Paweł zdaje sobie sprawę, że najbardziej samosprawiedliwi Żydzi przyklasnęliby jego smaganiu pogan, więc natychmiast dokonuje zwrotu i wskazuje potępiającym palcem na nich samych: Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś (Rz 2:1). Mówi tym samym, że Żydzi tak jak poganie złamali Boże prawo i podlegają Jego sądowi.

Do połowy rozdziału 3 Paweł oskarża każdego człowieka o bunt przeciwko Bogu. Już przedtem obwiniliśmy Żydów i Greków o to, że wszyscy są pod wpływem grzechu (w. 9). Jego otrzeźwiający wniosek brzmi: kiedy staniemy przed Bogiem, naszym Sędzią, wszelkie usta będą zamknięte. Nikt nie będzie w stanie wdrożyć żadnej linii obrony. Nie pojawi się żadna wymówka. Cały świat – Żyd, poganin, każdy z nas – zostanie pociągnięty przez Boga do odpowiedzialności (w. 19).

Szczerze mówiąc, te pierwsze dwie prawdy w żadnym wypadku nie są Dobrą Nowiną. W istocie są złą nowiną. Myśl, że zbuntowałem się przeciwko świętemu i osądzającemu Bogu, który mnie uczynił, nie jest zbyt pocieszająca. Okazuje się jednak ważna, ponieważ toruje drogę Dobrej Nowinie. Kiedy trochę nad tym pomyślimy, ma to sens. Czyjaś deklaracja „Przychodzę ci na ratunek” nie jest wcale Dobrą Nowiną, dopóki nie dostrzegasz potrzeby ratunku.

Po trzecie, apostoł Paweł wskazuje, że Bożym rozwiązaniem w obliczu grzechu człowieka jest ofiarna śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przedstawiwszy złą nowinę o naszym beznadziejnym położeniu jako grzeszników przed sprawiedliwym Bogiem, autor przechodzi teraz do Dobrej Nowiny – ewangelii Jezusa Chrystusa.

Mówi: Ale teraz niezależnie od zakonu objawiona została sprawiedliwość Boża (w. 21). Innymi słowy, jest sposób na to, aby człowiek został uznany przed Bogiem za sprawiedliwego zamiast niesprawiedliwego, aby ogłoszono go niewinnym, aby nie był potępiony. I nie ma to nic wspólnego z lepszym postępowaniem czy prowadzeniem sprawiedliwszego życia. Dzieje się to niezależnie od zakonu.

Jak więc to możliwe? Paweł ujmuje rzecz jasno w Liście do Rzymian 3:24. Pomimo naszego buntu przeciwko Bogu i wobec beznadziejnego położenia możemy zostać usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. Przez ofiarę śmierci Jezusa i Jego zmartwychwstanie – ze względu na Jego krew i życie – grzesznicy mogą zostać ocaleni od potępienia, na które zasługują z powodu grzechów.

Lecz Paweł zadaje jeszcze jedno pytanie. Jak ta dobra wieść odnosi się do mnie? W jaki sposób mogę mieć udział w tym obiecanym zbawieniu?

Wreszcie autor przekazuje swoim czytelnikom, jak oni sami mogą dostąpić zbawienia. Pisze o tym pod koniec rozdziału 3 i w rozdziale 4. Zbawienie, którego udziela Bóg, można uzyskać przez wiarę w Jezusa Chrystusa i jest ono dla wszystkich wierzących (3:22). W jaki więc sposób to zbawienie staje się Dobrą Nowiną dla mnie, a nie dla kogoś innego? Jak mogę mieć w nim udział? Przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Ufając, że On może mnie ocalić i nikt inny. Gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość (4:5) – tłumaczy Paweł.

Cztery kluczowe pytania

Przyjrzawszy się wywodowi Pawła w rozdziałach 1–4 Listu do Rzymian, widzimy, że centralne miejsce w głoszonej przez niego ewangelii zajmują odpowiedzi na cztery kluczowe pytania:

Kto nas uczynił i przed kim jesteśmy odpowiedzialni?

Co stanowi nasz problem? Inaczej mówiąc, dlaczego mamy poważne kłopoty?

Jakie jest Boże rozwiązanie tego problemu? Co On uczynił, żeby nas z niego uratować?

W jaki sposób ja (właśnie ja, tu i teraz) mogę mieć udział w tym ratunku (zbawieniu)? Co sprawia, że jest to Dobra Nowina dla mnie, a nie tylko dla innych?

Te cztery główne zagadnienia można podsumować tak: Bóg, człowiek, Chrystus, odpowiedź.

Oczywiście Paweł w dalszej części listu wskazuje mnóstwo innych obietnic, które Bóg złożył tym, którzy są zbawieni w Chrystusie – i wiele z nich słusznie można określić częścią Dobrej Nowiny chrześcijaństwa, ewangelii Jezusa Chrystusa. Niezwykle istotne jest jednak, abyśmy pojęli już na początku, że wszystkie te wspaniałe obietnice zależą od wspomnianego już sedna chrześcijańskiej ewangelii i z niego czerpią. Dotyczą one tylko tych, którym przez wiarę w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa przebaczono grzech. Dlatego Paweł, przedstawiając samo serce ewangelii, zaczyna właśnie od tych czterech kluczowych prawd.

Ewangelia w pozostałych tekstach Nowego Testamentu

Nie tylko Paweł tak postępuje. Czytając pisma apostołów w całym Nowym Testamencie, widzę, że ciągle na nowo odpowiadają one na wspomniane cztery pytania. Oprócz innych aspektów wiary chrześcijańskiej, kwestie, których dotyczą owe pytania, stanowią serce głoszonej w tych tekstach ewangelii. Zmienia się kontekst, sposób ujęcia tematu, słownictwo i podejście, lecz w ten czy inny sposób pierwsze pokolenie chrześcijan zawsze przekazywało te cztery prawdy: Odpowiadamy przed Bogiem, który nas stworzył. Zgrzeszyliśmy przeciwko Niemu i czeka nas sąd. Jednak Bóg w Jezusie Chrystusie przygotował dla nas ratunek. My zaś możemy uchwycić się tego zbawienia przez upamiętanie się z grzechu i wiarę w Jezusa.

Bóg. Człowiek. Chrystus. Odpowiedź.

Przyjrzyjmy się kilku innym fragmentom Nowego Testamentu, które podsumowują ewangelię Jezusa. Weźmy na przykład znane słowa apostoła Pawła z 1 Listu do Koryntian:

A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism, i że ukazał się Kefasowi, potem dwunastu (1Kor 15:1–5).

Czy dostrzegasz tu zasadniczą strukturę? Paweł nie jest tak wylewny jak w początkowych czterech rozdziałach Listu do Rzymian, ale ogólny zarys wciąż jest klarowny. Ludzie mają poważny problem, są pogrążeni w grzechu i potrzebują zbawienia (w domyśle: przed Bożym sądem). Ratunek przychodzi w ten sposób: Chrystus umarł za grzechy nasze […] i […] został pogrzebany, i […] z martwych wzbudzony. A wszystko to staje się udziałem tych, którzy zachowują głoszoną im ewangelię, ufając jej prawdziwie, a nie nadaremnie. Co więc tu widzimy? Bóg, człowiek, Chrystus, odpowiedź.

Nawet kazania przytoczone w Dziejach Apostolskich wyraźnie zbudowane są na tym fundamentalnym układzie ewangelii. Kiedy Piotr mówi ludziom w dzień Pięćdziesiątnicy, co powinni uczynić w reakcji na jego zwiastowanie śmierci i zmartwychwstania Jezusa, wzywa: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych (Dz 2:38). Podobnie jak Paweł zwracający się do Koryntian, Piotr nie używa wielu słów, a Boży sąd pozostaje w dopowiedzeniu, jednak wszystkie pozostałe elementy są na swoim miejscu. Problem: potrzebujecie, żeby Bóg przebaczył wasze grzechy, a nie osądził was za nie. Rozwiązanie: śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, o których wcześniej Piotr dużo mówił w swoim kazaniu. Konieczna odpowiedź: upamiętanie i nawrócenie, poświadczone chrztem wodnym.

W innym kazaniu Piotra, przytoczonym w Dziejach Apostolskich 3:18–20, ponownie oczywiste są te cztery kluczowe prawdy:

Bóg zaś wypełnił w ten sposób to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że jego Chrystus cierpieć będzie. Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze, aby nadeszły od Pana czasy ochłody.

Problem: potrzebujecie, żeby wasze grzechy zostały zgładzone, a nie osądzone przez Boga. Rozwiązanie: Chrystus cierpi. Odpowiedź: upamiętajcie się i zwróćcie się z wiarą do Boga.

Rozważmy też słowa Piotra głoszącego ewangelię Korneliuszowi i jego rodzinie:

A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia […]. O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego (Dz 10:39–43).

Przebaczenie grzechów. Przez imię Tego, który został ukrzyżowany i wzbudzony z martwych. Dla każdego, kto wierzy.

Apostoł Paweł głosi tę samą ewangelię swoim rodakom w synagodze:

Niechże więc będzie wam wiadome, mężowie bracia, że przez tego zwiastowane wam bywa odpuszczenie grzechów i że w nim każdy, kto wierzy, bywa usprawiedliwiony w tym wszystkim, w czym nie mogliście być usprawiedliwieni przez zakon Mojżesza (Dz 13:38–39).

Ponownie nietrudno rozpoznać znajomy układ – Bóg, człowiek, Chrystus i odpowiedź. Potrzebujecie, aby Bóg darował wam odpuszczenie grzechów. Dzieje się to przez Jezusa, a dar ten otrzymuje każdy, kto wierzy.

Wyjaśnianie podstawowych prawd na wiele sposobów

Oczywiście nie musimy niewolniczo trzymać się formuły: Bóg, człowiek, Chrystus, odpowiedź. Kiedy apostołowie zwiastowali ewangelię, nie odhaczali kolejnych punktów na liście zagadnień. W zależności od kontekstu, od tego, jak długo mogli głosić i kim byli ich słuchacze, poświęcali wspomnianym czterem kwestiom mniej lub więcej uwagi. Czasem nawet jedna lub dwie z nich pozostają niedopowiedziane – szczególnie fakt, że jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem, od którego potrzebujemy daru przebaczenia. Możemy być jednak pewni, że prawda ta była głęboko zakorzeniona w umyśle Żydów, którym apostołowie najczęściej głosili.

Z drugiej strony, kiedy Paweł przemawia do grupy pogańskich filozofów na Areopagu, zaczyna od samego początku, czyli od samego Boga. Kazanie Pawła zawarte w 17 rozdziale Dziejów Apostolskich jest często podawane za modelowy przykład głoszenia Dobrej Nowiny w pogańskiej kulturze. Jednak w mowie tej jest coś bardzo ciekawego i niezwykłego. Przyjrzyj się jej uważnie, a zdasz sobie sprawę, że Paweł w ogóle nie głosi Dobrej Nowiny o Chrystusie, a wyłącznie złą nowinę!

Zaczyna tak: „Pozwólcie, że opowiem wam o nieznanym Bogu, którego ołtarz tu macie”. Następnie, w wersetach 24–28, wyjaśnia słuchaczom, że jest Bóg, który uczynił świat i wzywa nas, abyśmy Go czcili. Położywszy taki fundament, w wersecie 29 zaczyna tłumaczyć pojęcie grzechu i wskazuje jego korzeń – tkwiący w oddawaniu czci stworzeniu zamiast Bogu. Ogłasza też, że Bóg będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił i którego wzbudził z martwych (w. 31).

I na tym apostoł się zatrzymuje! Przyjrzyjmy się uważnie. Nie wspomina o przebaczeniu, nie mówi o krzyżu ani obietnicy zbawienia – przekazuje tylko Boże wymagania i ogłasza, że zmartwychwstanie jest dowodem Jego nadchodzącego sądu! Paweł nie wspomina nawet imienia Jezusa!

O co więc tutaj chodzi? Czy Paweł nie głosi tu ewangelii? Cóż, w zasadzie nie, a przynajmniej nie wtedy. W jego publicznym kazaniu nie ma ewangelii, Dobrej Nowiny. Wieść, którą Paweł oznajmia, jest wyłącznie zła. Spójrzmy jednak na wersety 32–34, w których Biblia mówi, że pewni ludzie chcieli go jeszcze posłuchać, a niektórzy ostatecznie uwierzyli. Najwyraźniej Dobrą Nowinę, że grzesznicy mogą zostać ocaleni przed nadchodzącym sądem, głosił później, może publicznie, a może w osobistych rozmowach.

Podobnie jak inni apostołowie, Paweł był biegły w przedstawianiu kluczowych prawd ewangelii na różne sposoby. Ważne jest, aby zrozumieć, że istniały pewne zasadnicze aspekty ewangelii, a z kazań i listów zachowanych do dzisiaj możemy je z dużą dokładnością określić. W Liście do Rzymian, 1 Liście do Koryntian i kazaniach przytoczonych w Dziejach Apostolskich, jak również w całym Nowym Testamencie pierwsi chrześcijanie, głosząc Dobrą Nowinę, systematyzowali ją według kilku kluczowych prawd.

Najpierw zła nowina: Bóg jest twoim sędzią, a obciążają cię grzechy skierowane przeciwko Niemu. Następnie ewangelia: Jezus umarł, żeby Bóg mógł przebaczyć grzesznikom ich winy, jeśli się upamiętają i w Niego uwierzą.

Udostępnij!
    Dołącz!
    Wpisz swój e-mail, aby co dwa tygodnie otrzymywać najnowsze materiały EWC.