Zasmuceni, ale zawsze radośni: Sześć powodów, dla których zawsze się radujemy, bez względu na wszystko

Przeczytaj również część 1.

Umiłowani, nie dziwcie się temu ogniowi, który na was przychodzi, aby was doświadczyć, jakby was coś niezwykłego spotkało; lecz radujcie się z tego, że jesteście uczestnikami cierpień Chrystusa, abyście i podczas objawienia jego chwały cieszyli się i weselili.

1 List Piotra 4:12–13

Znajdujemy tu przykazanie: „[…] radujcie się z tego, że jesteście uczestnikami cierpień Chrystusa”. Kiedy zostaniesz wrzucony do piwnic cierpienia, nie przestawaj się radować. Kiedy jesteś zanurzony w morzu utrapień, nie przestawaj się radować. W rzeczywistości, raduj się nie pomimo cierpienia, ale nawet z jego powodu.

To nie jest jakiś banał na temat mocy pozytywnego myślenia. To jest całkowicie radykalny, niezwyczajny, nadprzyrodzony sposób reagowania na cierpienie. Nie czynimy tego we własnej mocy ani dla własnej czci. Jest to raczej sposób, w jaki duchowi wygnańcy i cudzoziemcy żyją na ziemi dla chwały Wielkiego Króla.

Zalecenie: „Poczytujcie to sobie za największą radość, moi bracia, gdy rozmaite próby przechodzicie” (Jk 1:2), można by uznać za niemądrą radę, chyba że w grę wchodzi tu Bóg. W cytowanym fragmencie Piotr podaje sześć powodów, dla których możemy nie przestawać się radować, gdy nadchodzi cierpienie. Wszystkie te powody mają związek z Bogiem.

Stale się raduj, ponieważ cierpienia nie są przypadkowe, lecz zaplanowane

Umiłowani, nie dziwcie się temu ogniowi, który na was przychodzi, aby was doświadczyć, jakby was coś niezwykłego spotkało (w. 12).

Ta próba wiary nie jest niczym dziwnym. Nie jest absurdalna. Nie jest bezsensowna. Jest celowa. Służy twemu wypróbowaniu. Kilka wersetów dalej Piotr mówi: „Tak więc ci, którzy cierpią zgodnie z wolą Boga, niech powierzają swoje dusze jemu jako wiernemu Stwórcy […]” (1 P 4:19). Cierpieć… zgodnie z wolą Bożą. Cierpienie nie jest oderwane od woli Bożej. Jest ono zgodne z wolą Bożą. Jest to prawdą nawet wtedy, gdy bezpośrednią przyczyną może być szatan. Bóg sprawuje suwerenną władzę nad wszystkimi rzeczami, włączając w to nasze cierpienie oraz szatana.

Ale dlaczego? W jakim celu? Piotr odpowiada na to pytanie w dwojaki sposób. Cierpienie jest „aby was doświadczyć [lub wypróbować – przyp. tłum.]” (w. 12), a następnie mówi o cierpieniu: „Nadszedł bowiem czas, aby sąd rozpoczął się od domu Bożego, a jeśli rozpoczyna się od nas, to jaki będzie koniec tych, którzy są nieposłuszni ewangelii Bożej? A ponieważ sprawiedliwy z trudnością będzie zbawiony, gdzie się znajdzie bezbożny i grzesznik?” (w. 17-18). Chodzi o to, że sąd Boży ma miejsce na ziemi. Kościół nie ucieka od niego, ale wynik sądu jest dla nas inny. Kiedy ogień sądu przypala Kościół, to jest to ogień sprawdzający, potwierdzający, oczyszczający. Kiedy spala świat, to albo on budzi się, albo ulega zniszczeniu.

Wierzący przechodzą przez ogień próbny sądu Boga nie dlatego, że On nas nienawidzi, ale dlatego, że nas kocha i pragnie naszej czystości. Bóg tak bardzo nienawidzi grzechu i tak bardzo kocha swoje dzieci, że nie będzie szczędził nam bólu, aby pozbyć się u nas tego, czego On nienawidzi.

Tak więc pierwszym powodem, który Piotr podaje, dlaczego możemy się radować, kiedy przychodzi cierpienie, jest fakt, że cierpienie nie jest przypadkowe; jest zaplanowane. Jest próbą. Jest oczyszczającym ogniem. Jest dowodem istnienia prawdziwej wiary i wzmacnia ją, a pochłania „wiarę pozorowaną”.

Aleksandr Sołżenicyn od dawna był pod wrażeniem cierpliwości i wytrwałości rosyjskich wierzących. Pewnej nocy w więzieniu na Syberii, Boris Kornfeld, żydowski lekarz, usiadł z Sołżenicynem i opowiedział mu historię swojego nawrócenia do Chrystusa. Tej samej nocy Kornfeld został zakatowany na śmierć. Sołżenicyn powiedział, że ostatnie słowa Kornfelda brzmiały: „Daj mi moje dziedzictwo […] Dopiero kiedy leżałem na gnijącej więziennej słomie, poczułem w sobie pierwsze oznaki dobra […] Błogosławię cię, więzieniu, za to, że byłeś moim życiem”.

Możemy mieć silną nadzieję, że cierpienia naszych czasów przyniosą czystość i życie wielu, i obudzą wielu. Cierpienie nie jest przypadkowe; jest celowe.

Stale się raduj, ponieważ twoje cierpienie jako chrześcijanina jest dowodem twego zjednoczenia z Chrystusem

Lecz radujcie się z tego, że jesteście uczestnikami cierpień Chrystusa (w. 13).

Innymi słowy, twoje cierpienia nie są tylko twoimi. Są one również cierpieniami Chrystusa. Jest to powód do radości, ponieważ oznacza to, że jesteś zjednoczony z Chrystusem. Joseph Tson, rumuński pastor, który przeciwstawił się represjom Ceaușescu wobec chrześcijaństwa, napisał:

To zjednoczenie z Chrystusem jest najpiękniejszym tematem w życiu chrześcijańskim. Oznacza to, że nie jestem tutaj samotnym bojownikiem: Jestem przedłużeniem Jezusa Chrystusa. Kiedy byłem bity w Rumunii, wówczas On cierpiał w moim ciele. To nie jest moje cierpienie: Ja tylko miałem zaszczyt dzielić Jego cierpienia (niedatowany artykuł, „Teologia męczeństwa”).

Nie przestawaj się radować, ponieważ twoje cierpienia jako chrześcijanina są nie tylko twoje, ale Chrystusa i świadczą o twoim zjednoczeniu z Nim.

Stale się raduj, ponieważ ta radość wzmocni twoją pewność, że gdy Chrystus powróci w chwale, ty będziesz na zawsze radować się z Nim

Lecz radujcie się z tego, że jesteście uczestnikami cierpień Chrystusa, abyście i podczas objawienia jego chwały cieszyli się i weselili (w. 13).

Chodzi o to, że mamy radować się teraz, abyśmy mogli radować się także wtedy. Nasza radość teraz, przez cierpienie, jest środkiem do osiągnięcia naszej radości wtedy, tysiąckrotnej radości w chwale.

Najpierw jest cierpienie, potem jest chwała. Piotr powiedział, że Duch „przepowiadał cierpienia, które miały przyjść na Chrystusa i mającą potem nastąpić chwałę” (1 P 1:11; por. 5:1). Natomiast Paweł stwierdził, że „jeśli tylko z Nim cierpimy”, to także „będziemy z Nim uwielbieni” (Rz 8:17). Najpierw cierpienie, a potem chwała, zarówno dla Jezusa, jak i dla tych, którzy są z Nim zjednoczeni.

Jeśli staniemy się rozgoryczeni z powodu życia i bólu, które nam zadaje, to nie przygotujemy się na radość płynącą z objawienia się chwały Chrystusa. Raduj się teraz w cierpieniu, abyś mógł wielce się radować przy objawieniu się Jego chwały.

Stale się raduj w cierpieniu, ponieważ wtedy spoczywa na tobie Duch chwały i Duch Boga

Jeśli was znieważają z powodu imienia Chrystusa, błogosławieni jesteście, gdyż Duch chwały, Duch Boży spoczywa na was (w. 14).

Oznacza to, że w godzinie największej próby jest wielka pociecha. W wielkim cierpieniu na ziemi jest wielkie wsparcie z nieba. Możesz teraz myśleć, że nie będziesz w stanie tego znieść. Ale jeśli należysz do Chrystusa, to będziesz w stanie to znieść, ponieważ On przyjdzie do ciebie i spocznie na tobie. Rutherford powiedział, że Wielki Król trzyma swoje najlepsze wino w piwnicy utrapienia. Nie wydobywa go, by podawać je z frytkami w słoneczne popołudnia. Trzyma je na czarną godzinę.

A co to jest? Czym jest Duch chwały i Boga, który spoczywa na tobie w cierpieniu? Odpowiedź poznasz, kiedy będziesz tego potrzebował. Duch objawi wystarczająco dużo chwały i wystarczająco dużo Boga, aby zadowolić twoją duszę i przeprowadzić cię przez cierpienie.

Dąż do świętości, staraj się nieść prawdę, staraj się dawać świadectwo i nie odwracaj się od ryzyka. A prędzej czy później doświadczysz Ducha chwały i Boga, który spocznie na tobie w cierpieniu.

Stale się raduj w cierpieniu, ponieważ ono uwielbia Boga

Lecz jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech się nie wstydzi, niech raczej chwali Boga z tego powodu (w. 16).

Uwielbienie Boga oznacza pokazywanie przez twoje działania i postawy, że Bóg jest dla ciebie chwalebny – że jest cenny, wartościowy, pożądany, satysfakcjonujący. A najlepszym sposobem pozwalającym pokazać, że ktoś zadowala twoje serce, jest nieustanne radowanie się tą osobą, kiedy wszystkie inne podstawy twojego zadowolenia upadają. Kiedy radujesz się w Bogu pośród cierpienia, ukazuje to, że to Bóg, a nie inne wartości, jest wielkim źródłem twojej radości.

Paul Brand, chirurg będący na misji w Indiach, opowiada historię swojej matki, misjonarki w Indiach, której życie stało się symbolem oddawania chwały Bogu poprzez cierpienie.

Dla Matki ból był częstym towarzyszem, podobnie jak poświęcenie. Mówię to uprzejmie i z miłością, ale w podeszłym wieku Matce niewiele pozostało z fizycznego piękna. Surowe warunki, w połączeniu z wyniszczającymi upadkami i walką z tyfusem, czerwonką i malarią, uczyniły z niej chudą, przygarbioną staruszkę. Lata wystawiania się na działanie wiatru i słońca uczyniły jej skórę twarzy twardą jak materiał skórzany i pokryły ją zmarszczkami tak głębokimi i rozległymi, jak żadne inne, które widziałem na ludzkiej twarzy […] Matka wiedziała o tym tak dobrze, jak nikt inny – przez ostatnie 20 lat swojego życia nie chciała w domu trzymać lustra (Christianity Today z 10 stycznia 1994, s. 23).

Dwadzieścia lat posługi bez spoglądania w lustro. Rozumiecie to? Ona była lustrem. A Bóg był jej światłem i chwałą.

Stale się raduj w cierpieniu, ponieważ twój Stwórca wiernie troszczy się o twoją duszę

Tak więc ci, którzy cierpią zgodnie z wolą Boga, niech powierzają swoje dusze jemu jako wiernemu Stwórcy, dobrze czyniąc (w. 19).

Stopnie cierpienia i formy utrapienia będą różne dla każdego z nas. Ale jest jedno, co będzie nas łączyć aż do przyjścia Jezusa: wszyscy umrzemy. Dojdziemy do tego strasznego momentu rozliczenia. Jeśli znajdziesz czas na zastanowienie i refleksję, to gdy będziesz rozważał, czy dobrze przeżyłeś swoje życie, wówczas możesz je całe prześledzić. Będziesz drżał na myśl o niewypowiedzianej rzeczywistości, że wkrótce staniesz przed Bogiem. A przeznaczenie twojej duszy będzie nieodwołalne.

Czy będziesz się radował w tej godzinie? Będziesz, jeśli powierzysz swoją duszę wiernemu Stwórcy. On stworzył twoją duszę dla swojej chwały. On jest wierny tej chwale i wszystkim, którzy ją kochają i żyją dla niej. Teraz jest czas, by pokazać, gdzie jest twój skarb – w niebie czy na ziemi. Teraz jest czas, by świecić chwałą Boga. Zaufaj Mu. I nie przestawaj się radować.

Udostępnij!
Dołącz!
Wpisz swój e-mail, aby co tydzień otrzymywać najnowsze materiały EWC.