Bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle

Artykuł ten jest częścią serii Czego Jezus żąda od świata na podstawie książki Johna Pipera o tym tytule.

I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle (Mt 10:28).

Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach (Łk 19:27).

Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. (…) I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego (Mt 25:41,46).

Jak Jezus opisał piekło

Jezus mówił o piekle więcej, niż pozostałe osoby opisane w Biblii. W odniesieniu do piekła stosował takie wyrażenia, jak „ciemności na zewnątrz”, gdzie „będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 8:12). Innymi słowy, wszelka radość związana ze światłością będzie stamtąd usunięta, a wszelkie lęki związane z ciemnością będą tam zwielokrotnione. W rezultacie piekło jest miejscem, w którym intensywność udręk piekielnych zmusza ludzi do zgrzytania zębami, aby mogli je znosić.

Jezus mówi o piekle także jako o piecu ognistym, do którego przy końcu świata i powtórnym przyjściu Pana zostaną wrzuceni ci, którzy łamią Boże przykazania: „Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13:41–42). Miejsce to nazywa także ogniem piekielnym (Mt 5:22), a także ogniem wiecznym, przygotowanym dla diabła i jego aniołów (Mt 25:41); ogniem nieugaszonym (Mk 9:43) i wieczną kaźnią (Mt 25:46).

Szczególnie bolesną wymowę ma ostatnie wyrażenie – „kaźń wieczna”, ponieważ jest bardzo uderzającym przeciwieństwem „życia wiecznego”: „i odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25:46). Opisane w tym wersecie przeciwieństwo pokazuje tragedię potępienia, cierpienia oraz wieczności. Życie wieczne będzie nigdy nie kończącym się doświadczaniem rozkoszowania się Bogiem, zaś kaźń wieczna będzie nigdy nie kończącym się doświadczaniem udręk w wyniku Bożego gniewu (J 3:36; 5:24).

Piekło nie jest tylko naturalną konsekwencją złych wyborów

Słowo gniew jest ważnym elementem opisu piekła, pozwalającym lepiej zrozumieć sens wypowiedzi Jezusa. Piekło nie jest tylko oczywistym skutkiem odrzucenia Boga. Niektórzy ludzie tak twierdzą, aby odrzucić myśl, że to sam Bóg posyła tam ludzi. Mówią, że ludzie sami siebie tam posyłają. Jest to prawdą – ludzie dokonują wyborów, które w rezultacie prowadzą ich do piekła. Ale to nie jest cała prawda o piekle. Jezus mówi, że złe wybory naprawdę zasługują na piekło: „kto by rzekł: głupcze, zasługuje na wrzucenie w ogień piekielny” (Mt 5:22 MKJV). Dlatego też Jezus nazywa piekło kaźnią (Mt 25:46). Nie jest ono jedynie naturalną konsekwencją złych wyborów (jak np. zachorowanie na raka wskutek palenia papierosów), lecz karą Bożego gniewu (jak np. wyrok sędziego skazującego kryminalistę na karę ciężkich robót).

Zawarte w przypowieściach Jezusa opisy wtrącania ludzi do piekła nie mówią o tym, że jest ono naturalną konsekwencją ludzkich wyborów, lecz miejscem Bożego gniewu. Na przykład w przypowieści o złym słudze, którego pan wyjechał w daleką podróż, ów zły sługa powiedział w sercu swoim: „Pan mój zwleka z przyjściem”, a następnie zaczął bić swoich współtowarzyszy, którzy byli takimi jak on sługami, a następnie jeść i pić z pijakami. Następnie Jezus nawiązał do swojego nagłego powtórnego przyjścia i powiedział: „Przyjdzie pan sługi owego w dniu, w którym tego nie oczekuje, i o godzinie, której nie zna. I usunie go, i wyznaczy mu los z obłudnikami; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 24:50–51). Przypowieść ta opisuje uzasadniony i święty gniew, a następnie ukaranie złego sługi, którego Jezus umieści w jednym miejscu wraz z obłudnikami.

Jezus opisał swoje odejście z tej ziemi oraz powtórne przyjście na sąd za pomocą jeszcze innej przypowieści. Powiedział: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby objąć królowanie i wrócić. (…) Lecz poddani nienawidzili go, wysłali więc za nim poselstwo z tymi słowy: Nie chcemy, aby ten królował nad nami” (Łk 19:12,14). Kiedy ten człowiek szlachetnego rodu powrócił jako król, aby wynagrodzić tych, którzy mu zaufali i czcili go swoim życiem, ukarał także tych, którzy odrzucili jego panowanie: „Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach” (Łk 19:27). Także i ten opis nie przedstawia piekła jako choroby, na którą zapadają ludzie z powodu szkodliwych nawyków, lecz jako wyrażenie gniewu króla wobec tych, którzy odrzucili jego łaskawe panowanie.

Bójcie się raczej tego, kto może i ciało i duszę zniszczyć w piekle

Dlatego właśnie Jezus powiedział: „bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle” (Mt 10:28). On nie żąda od nas lęku przed piekłem jako naturalnej konsekwencji szkodliwych nawyków, lecz lęku przed Bogiem jako świętym sędzią, który winnych grzeszników skazuje na piekło. W pierwszej chwili żądanie, aby bać się Boga jako świętego sędziego wydaje się zniechęcające. Wydaje się, że naśladowanie Jezusa oznacza życie w strachu przed Bogiem, który się na nas gniewa i gotów jest ukarać nas przy najmniejszym potknięciu. Jednak nie takiego życia oczekuje od nas Jezus, kiedy powołuje nas do naśladowania go.

Rzeczą zdumiewającą jest to, że zaraz po ostrzeżeniu „bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle” Jezus mówi o czymś, co ma nam zapewnić głęboki pokój i całkowitą ufność w ojcowską opiekę Boga. W następnych wersetach mówi bowiem coś takiego: „Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli” (Mt 10:29–31).

Jednym tchem Jezus mówi: „bójcie się Boga, który wtrąca do piekła”, by zaraz potem dodać: „nie bójcie się, gdyż Bóg jest waszym Ojcem, który ceni was bardziej niż wróble i wie o waszych najmniejszych potrzebach”. Nauczanie Jezusa o wszechwystarczalnej ojcowskiej opiece Boga jest jedną z jego najsłodszych i najczęściej powtarzanych nauk:

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? (…) Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie (Mt 6:26).

Należy bać się Boga i ufać mu

W jaki sposób mamy przeżywać te dwie prawdy o Bogu – że należy się go bać oraz ufać mu? Nie wystarczy powiedzieć, że bać się Boga to raczej czcić go, niż lękać się go, ponieważ zaprzecza temu ostrzeżenie: „Bójcie się tego, który, gdy zabija, ma moc wrzucić do piekła. Zaiste, powiadam wam: Tego się bójcie!” (Łk 12:5). Prawdą jest, że powinniśmy czcić Boga, to znaczy odczuwać nabożną cześć wobec jego świętości, mocy i mądrości. Istnieje jednak także prawdziwa bojaźń wobec Boga, której może jednocześnie towarzyszyć słodki pokój oraz ufność Bogu.

Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest to, że to sam Bóg odwraca od nas swój gniew. Nasz pokój nie wynika z tego, że usuwamy z naszego myślenia obraz Boga gniewu, ale z tego, że to On sam odwraca od nas swój gniew. Uczynił to posyłając Jezusa na śmierć za nas, aby odwrócić swój Boski gniew od każdego, kto uwierzy w Jezusa. Jezus powiedział: „I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy [aby umrzeć na krzyżu]. Aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. (…) kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” (J 3:14–15, 36). Kiedy Jezus zawołał na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mk 15:34), przyjął na siebie za nas gniew Boga, który go porzucił. Za nas – ponieważ On sam nigdy nie zasłużył na to, by Bóg Ojciec opuścił go. Kiedy przed śmiercią na krzyżu powiedział: „Wykonało się!” (J 19:30), miał na myśli to, że cena za nasze zbawienie – uratowanie przed gniewem Boga oraz wyjednanie nam wszelkich błogosławieństw Bożych – została w pełni zapłacona.

Jezus wcześniej powiedział, że przyszedł oddać życie swoje na okup za wielu (Mt 20:28), a teraz mówi, że okup został zapłacony w pełni, a dzieło przyjęcia na siebie gniewu Boga i odwrócenia go od nas zostało wykonane. Jezus tym samym mówi, że każdy, kto wierzy, ma wieczną społeczność z Bogiem i ma pełne zapewnienie, że gniew Sędziego został odwrócony: „i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota” (J 5:24).

Lęk przed niewiarą

Czego więc należy się bać? Odpowiedź brzmi: niewiary. Dla uczniów Jezusa bojaźń przed Bogiem oznacza lęk przed straszliwą perspektywą utraty ufności w Tego, który nabył dla nas pokój za tak wielką cenę. Innymi słowy, jednym ze środków jakie wykorzystuje Bóg, aby nas zachować w pełnej pokoju ufności Jezusowi, jest lęk przed tym, co zrobiłby z nami Bóg, gdybyśmy mu nie uwierzyli. Nie żyjemy w ciągłym strachu dlatego, że wierzymy. Odpoczywamy w ufności we wszechwystarczalne dzieło Jezusa oraz suwerenną opiekę naszego Ojca. Kiedy atakuje nas niewiara, wówczas podnosi się w naszym sercu święta bojaźń i ostrzega nas przed głupotą braku zaufania do Tego, który nas ukochał i wydał swojego Syna na śmierć, abyśmy mogli radować się jako wolni od niepokoju.

Przytulenie się do Boga usuwa lęk

Pewna sytuacja w mojej rodzinie pomogła mi zrozumieć jak przytulenie się usuwa lęk. Kiedy mój najstarszy syn Karsten miał około ośmiu lat, pojechaliśmy odwiedzić pewnego człowieka, który miał bardzo dużego psa. Po otworzeniu drzwi do jego domu, mój syn ujrzał dużego psa patrzącego mu prosto w oczy. Dla małego chłopca nie jest to wcale przyjemny widok. Zapewniono nas jednak, że pies nie jest groźny i że naprawdę lubi dzieci. Po chwili poleciliśmy Karstenowi wrócić do samochodu i przynieść coś, czego sami zapomnieliśmy. Karsten wybiegł przez ogródek, a pies zaczął warczeć i pobiegł za nim. Wówczas gospodarz wychylił się przez okno i zawołał do Karstena: „lepiej po prostu idź spokojnie, bo on nie lubi, kiedy ludzie od niego uciekają”.

Bóg jest niczym duży pies, który kocha dzieci, ale nie lubi, jak ludzie od niego uciekają. Jeśli mu zaufamy, będziemy radować się nim i obejmiemy go za szyję, będzie dla nas wszystkim, czego można oczekiwać od przyjaciela. Jeśli jednak dojdziemy do wniosku, że inne rzeczy podobają nam się bardziej, a następnie odwrócimy się i uciekniemy od niego, wówczas bardzo się na nas rozgniewa. Jezus powiedział to bardzo wyraźnie w Ewangelii Łukasza: „Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i zabijcie ich na moich oczach” (Łk 19:27). Lękać się Boga znaczy lękać się straszliwej perspektywy odejścia od miłosiernego, wszechwystarczalnego oraz wszechzaspokajającego panowania Jezusa jako Króla.

Istnienie piekła wskazuje na niepojętą powagę grzechu

Żądanie Jezusa, aby bać się Tego, który może zniszczyć i duszę i ciało w piekle, uczy nas, by postrzegać grzech jako znacznie poważniejszy problem, niż nam się to dotąd wydawało. Wielu ludzi uważa, że skazanie na wieczne męki w piekle jest niesprawiedliwą karą za grzech, ponieważ nie rozumieją istoty grzechu. Nie rozumieją, ponieważ nie widzą Boga takim, jakim On w rzeczywistości jest. Kiedy Jezus mówił o sądzie ostatecznym i o tym, co powie ludziom skazanym na piekło, powiedział: „A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mt 7:23). Skazani na piekło to ci, którzy czynili bezprawie, to znaczy przestępowali Boże prawo. Grzech jest najpierw przestępstwem przeciwko Bogu, a dopiero potem przeciwko człowiekowi.

Powaga grzechu wynika z tego, co mówi on o Bogu. Bóg jest istotą nieskończenie szlachetną i godną naszej czci. Jednak grzech mówi coś przeciwnego – mówi, że inne rzeczy są bardziej pożądane i godne naszej czci. Jak bardzo szkodliwy jest więc grzech? Szkodliwość przestępstwa określa po części godność znieważonej osoby lub urzędu. Jeśli znieważona osoba jest nieskończenie szlachetna i godna naszej czci, a także nieskończenie atrakcyjna i pełni funkcje o nieskończenie wielkiej godności i władzy, wówczas odrzucanie takiej osoby jest nieskończenie skandalicznym przestępstwem, które zasługuje na wieczną karę. Powaga słów Jezusa o piekle nie jest przesadną reakcją na małe wykroczenia. Jego słowa świadczą o nieskończenie wielkiej wartości Boga i wielkiej hańbie ludzkiego grzechu.

Cenny dar bojaźni

Dlatego bądźmy posłuszni wyraźnemu żądaniu Jezusa, aby bać się Tego, kto może i ciało i duszę zniszczyć w piekle. Posłuchajmy tego żądania jako dowodu wielkiego miłosierdzia. Jakże wspaniałą rzeczą jest to, że ostrzega nas sam Jezus. Nie pozostawia nas w niewiedzy odnośnie przyszłego sądu. Nie tylko ostrzega nas przed nim, lecz także ratuje nas przed nim. Bojaźń przed Bogiem wydaje najlepszy owoc: budzi w nas świadomość konieczności uzyskania pomocy i jednocześnie wskazuje na wszechwystarczalnego Odkupiciela – Jezusa. Niech bojaźń przed Bogiem wyda taki właśnie owoc w tobie. Niech doprowadzi cię do Jezusa, który do każdego, kto w niego wierzy, mówi: „Nie bój się, maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo” (Łk 12:32).

Jest to fragment książki Czego Jezus żąda od świata. Możesz nabyć ją w księgarni FEWA. Kliknij tutaj, aby złożyć zamówienie.

FacebookMessengerTwitterWykop
Zobacz również
Przyjdźcie do mnie
FacebookMessengerTwitterWykop